26/09/2026
Moja babcia mówiła: "Twoje potrzeby też są ważne".
Pamiętam, jak siedziałam z babcią przy kuchennym stole i kończyłam pracę, którą miałyśmy przygotować wspólnie z koleżankami do szkoły. Każda miała zrobić swoją część, ale jedna nie zdążyła, drugiej coś wypadło, a ja powiedziałam, że jakoś sobie poradzę. Siedziałam więc nad tym od kilku godzin, coraz bardziej zła, bo na to popołudnie miałam zupełnie inne plany.
Babcia słuchała mojego narzekania, aż w końcu zapytała, czy powiedziałam koleżankom, że też mam swoje zajęcia i potrzebuję, żeby zrobiły to, na co się umówiłyśmy. Odpowiedziałam, że przecież nie chciałam robić problemu. Bałam się, że się obrażą, uznają mnie za niekoleżeńską, a następnego dnia będzie niezręcznie spotkać się w szkole.
Wtedy babcia spojrzała na mnie i powiedziała: „Dziecko, twoje potrzeby też są ważne. Tak się martwisz, żeby im nie było przykro, a zobacz, jak sama się teraz czujesz”.
Trochę mnie to zabolało, bo liczyłam, że przyzna mi rację i powie, że koleżanki zachowały się nie w porządku. Dopiero później zrozumiałam, na co próbowała zwrócić moją uwagę. Byłam gotowa poświęcić własne popołudnie, zmęczyć się i zezłościć, żeby uniknąć czyjegoś niezadowolenia, którego przecież nawet nie sprawdziłam. W mojej głowie cała rozmowa już się odbyła, koleżanki się obraziły, a ja zostałam sama, chociaż w rzeczywistości nawet nie powiedziałam im, czego potrzebuję.
Myślę, że wiele z nas zna ten mechanizm również z dorosłego życia. Przyjmujemy kolejne zadanie, choć już pracujemy wieczorami, zgadzamy się na spotkanie, chociaż potrzebujemy odpoczynku, zmieniamy własne plany, bo komuś bardziej pasuje inny termin. A kiedy pada pytanie, czy to na pewno żaden problem, odpowiadamy, że oczywiście, wszystko w porządku.
Tyle że takim zachowaniem uczymy również innych, czego mogą się po nas spodziewać. Pokazujemy, że jesteśmy zawsze dostępne, że nasze plany można przesunąć, a nasze potrzeby mogą poczekać. Jeżeli za każdym razem rezygnuję ze swojego odpoczynku, żeby komuś było wygodniej, moja gotowość do poświęceń z czasem może stać się dla tej osoby czymś oczywistym. Część ludzi po prostu wierzy w nasze „żaden problem”, inni chętnie korzystają z tego, że tak trudno nam odmówić.
W ten sposób możemy znaleźć się w relacjach, w których cudze potrzeby są pilne i ważne, a nasze uwzględnia się dopiero wtedy, kiedy wszystkim innym już jest dobrze.
Mózg utrwala zachowania, które przynoszą ulgę, i właśnie dlatego ten schemat potrafi być tak silny. Pojawia się prośba, przewidujemy, że odmowa może zepsuć relację, więc zgadzamy się i przez chwilę czujemy spokój. Ta ulga wzmacnia skłonność do ponownego ustąpienia, nawet jeśli zagrożenie istniało głównie w naszych przewidywaniach. Za każdym razem, kiedy zgadzamy się ze strachu, tracimy też okazję, żeby sprawdzić, czy ten strach miał w ogóle podstawy.
A przecież druga osoba może zwyczajnie powiedzieć: „Rozumiem, odpocznij”, znaleźć inne rozwiązanie albo przełożyć spotkanie. Może nawet po raz pierwszy dowiedzieć się, że mamy za dużo na głowie, bo dotąd tak skutecznie przekonywałyśmy wszystkich, że świetnie sobie radzimy.
Dlatego warto zacząć mówić o swoich potrzebach, zanim rozżalenie i zmęczenie staną się naszym codziennym towarzystwem. Dać sobie chwilę na odpowiedź, sprawdzić własne możliwości i powiedzieć uczciwie: „Tym razem się tego nie podejmę” albo „Mogę pomóc w tej części, resztę trzeba podzielić”. W ten sposób dajemy ludziom szansę poznać nas naprawdę, razem z naszymi potrzebami i granicami.
Oczywiście ktoś może poczuć rozczarowanie, zwłaszcza jeśli przywykł, że zawsze się zgadzamy. Ważne jest jednak to, co zrobi z naszą odpowiedzią. Jeśli ją uszanuje, w relacji pojawia się więcej miejsca na wzajemność. Jeśli regularnie naciska, wzbudza poczucie winy albo okazuje zainteresowanie tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebuje, warto zapytać siebie, na czym właściwie opiera się ta bliskość i czy chcemy dalej płacić za nią taką cenę.
Dzisiaj myślę, że babcia chciała nauczyć mnie czegoś bardzo prostego: moje popołudnie też było ważne. Moje plany zasługiwały na szacunek, a bycie dobrą koleżanką mogło iść w parze z oczekiwaniem, że koleżanki również będą dobre dla mnie.
I właśnie takiej wzajemności życzę nam w dorosłym życiu. Żebyśmy mogły pomagać z serca, mówić otwarcie o swoich potrzebach i doświadczać, że jesteśmy ważne również wtedy, kiedy odpoczywamy, wybieramy własne plany albo prosimy, by tym razem ktoś zadbał o nas.
Kasia L**h
Executive Business Coach | Neuromentorka
EFT Terapeutka | Ekspertka NeuroLeadership
[www.katarzynalech.com](https://www.katarzynalech.com)