14/05/2022
To nie tak, że mamy przestać pamiętać o bólu przeszłości.
To nie tak, że mamy zapomnieć o cierpieniu, które nas dziś dotyka.
To nie tak, że mamy przestać się bać przyszłości i tego, co nas może tam spotkać.
To wszystko było, jest i będzie.
Nie można zaprzeczyć, że ból, cierpienie i całe to zło świata istnieje.
Jednocześnie to, co nas wspiera, to akceptacja tego, co jest. Uznanie własnej strefy wpływu i działanie z tego miejsca.
Jest jak jest, mimo, że może nam się to nie podobać. Życie żyje swoim życiem.
Budowanie odporności psychicznej to ta lekkość, giętkość i elastyczność, która pojawia się, kiedy przestajemy walczyć, zmagać się z rzeczywistością, którą trudno nam, albo której opieramy się, nie chcemy zaakceptować.
I nie mówię, że to jest łatwe, lekkie i przyjemne.
Jednocześnie, kiedy stajemy w totalnej bezsilności, opuszczamy gardę i przestajemy walczyć, przychodzi ulga.
Sami nadajemy pewnym sprawom znaczenie i rangę. Obciążamy się balastem, który trzyma nas w czarnej dziurze bezradności bez świadomości, że być może to wynik pozostawania w ciągłym marudzeniu i "umalaniu" sobie? (marudzenie i użalanie się jest też ok, pod warunkiem, że nie trwa dłużej niż kilka minut, żeby nie stało się naszym nawykiem radzenia sobie z trudnymi sytuacjami 😁).
Zatem może warto czasem zdjąć rangę, spuścić trochę powietrza z nadętych spraw, bo wtedy
może okazać się, że mamy skrzydła i możemy się unieść? A potem powolutku, pomalutku polecieć?
Czy nie warto spróbować?
Wasza lekko nadęta (zmęczeniem po intensywnym dniu zajęć na ) anielica Kasia 😉🤣🤣🤣