02/12/2020
W Radkowicach Wanda Pomianowska miała dom. Pisała swoje książki o wędrówce słów pomiędzy słowiańskimi plemionami i o tym jak się potem zmieniały. W czasie wojny jugosłowiańskiej zbierała te słowa wioska po wiosce wędrując po Bałkanach z magnetofonem w plecaku. Nie bała się wojny. Kto się wychował w powstańczej Warszawie wie kiedy iść a kiedy kryć się w załomach muru. Musiała te słowa zebrać, wiedziała, że wioski w czasie wojny nie są na zawsze. W czasie wojny na zawsze jest tylko miłość. I czasem tam już zostaje.
Pisała swoje wiersze i swoje naukowe prace na starej maszynie do pisania. Wzięła ją z Warszawy kiedy ją wyrzucili z Uniwersytetu za Solidarność. Szefowa Komisji Rewizyjnej w Komisji Krajowej Solidarności nie mogła zachować posady. Ale cierpiała że jej profesor Doroszewski nie bronił. Była jego najlepszą uczennicą. Nikt z Polski nie zrobił dla językoznawstwa więcej niż ona. Powinna objąć po Doroszewskim katedrę, a zostało jej internowanie, esbeckie szykany ten dom w górach. Kiedy zasypie, to trudno dojechać przez wąwóz. Trzeba pod kościołem zaparkować i iść pieszo. Barokowy, drewniany kościół przeniosła tu jej rodzina z Miedzierzy. Dzięki temu nie poszedł na opał.
Kiedy odeszła, pisali o niej wiele. Na stronie „Solidarności” napisali, że odejście Ludzi – Symboli pozostawia pustkę.
Od trzynastu lat w szkole w Radkowicach odbywa się konkurs recytatorski wierszy pani Wandy i tych kilkunastu ludowych poetów, których odkryła i którym pomogła w publikacjach. Czasami gwarą pisane. Czasami tylko smutkiem.
Joasia i Piotr Winkowscy mieli ten przywilej, że mogli zaprosić do komisji konkursowej kogoś komu, jak sądzili warto powierzyć takie zadanie. No i zaprosili panią Dorotę i mnie. Pani Wanda była dla Joanny ciotką.
Nie wiem, czy w tym roku przeżyłem bardziej poruszający moment niż ta chwila, kiedy dzieciaki, cała osiemnastka, oczekiwały na werdykt i na uzasadnienie. Nie wiem… To był piękny rok, widziałem Polaków na mecie Dakaru i jak się słońce budzi nad Santiago de Compostella. I jak pierwszy śnieg spada na Halę Gąsienicową, ale ten moment był naprawdę poruszający.
Nie mogło się obyć bez Jej wiersza.
„Pomiędzy jutrem/ Między wczoraj/ jest zawieszone kruche dziś.
Jeśli skądś idziesz/ Dokądś zmierzasz/ To właśnie dzisiaj musisz iść”. Grzegorz Kapla
Ps. W tym roku XVI Gminny Konkurs Recytatorski przełożony na luty 2021r.