19/08/2026
📢🚨🚨PIEKARY ŚLĄSKIE 📢🚨🚨
ŚRODA. PRZED GODZINĄ 22:00.
Telefon. Zgłoszenie. Piekary Śląskie. Zaniedbane zwierzęta. Jedna z suczek ma potrzebować natychmiastowej pomocy.
Nie mogliśmy czekać.
Pojechaliśmy na miejsce.
Już po otwarciu drzwi wiedzieliśmy, że ta interwencja będzie trudna. Z mieszkania słychać było krzyki. Były wyzwiska, agresja i próby przekonania nas, że przecież psy „mają wszystko, czego potrzebują”. Na miejsce została wezwana Policja, ponieważ właściciel uznał naszą obecność za „najście”.
A w środku…
Dwie suczki.
Jedna z nich – czarna – była w stanie, który trudno opisać bez emocji.
Dusiła się. Miała silny kaszel, który – według właścicieli – trwał od bardzo dawna. Zapytaliśmy: jak długo?
Odpowiedź?
2–3 lata.
Dwa. Trzy lata kaszlu.
Dwa. Trzy lata problemu, który – jak wynikało z rozmowy – nie doczekał się właściwej pomocy.
Do tego ogromnie przerośnięte pazury. Ubytki sierści. Wyłysiały ogon. Rany. Zaczerwienione oczy. Pchły.
I pies, który po prostu próbował oddychać.
Poprosiliśmy o książeczki zdrowia. Jedna z suczek miała podobno posiadać książeczkę, ale mimo próśb właściciele nie byli w stanie jej znaleźć.
Druga sunia na pierwszy rzut oka wyglądała zdecydowanie lepiej. Ale w takich sytuacjach już wiemy, że „wygląda dobrze” nie zawsze oznacza, że wszystko jest dobrze.
Na miejscu pojawili się również technicy kryminalistyki, aby przeprowadzić oględziny.
A potem wydarzyło się to, na co czekaliśmy.
Obie suczki zostały zabezpieczone i trafiły pod opiekę Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Chorzowie.
Dla nas ta interwencja nie kończy się jednak wraz z zamknięciem drzwi samochodu.
Bo trudno przestać myśleć o tym, że gdzieś za tymi drzwiami przez lata była suczka, która miała problem z oddychaniem.
Że kaszel, który powinien alarmować, stał się dla niej codziennością.
Że przerośnięte pazury, rany, pchły i wyłysienia były czymś, z czym musiała żyć.
I że człowiek wciąż potrafił powiedzieć:
„Przecież ona ma wszystko, czego potrzebuje”.
Nie.
Pies nie potrzebuje tylko miski z jedzeniem i miejsca do spania.
Potrzebuje opieki. Leczenia. Reakcji na cierpienie. Weterynarza wtedy, kiedy coś jest nie tak.
Bo zwierzę nie powie: „boli mnie”. Nie zadzwoni po pomoc. Nie wyjdzie samo z domu i nie pojedzie do lekarza. Ono jest całkowicie zależne od człowieka.
I właśnie dlatego będziemy reagować.
Nawet jeśli jest późny wieczór.
Nawet jeśli jest agresja.
Nawet jeśli ktoś na nas krzyczy.
Nawet jeśli próbuje wmówić nam, że wszystko jest w porządku.
Bo czasami za drzwiami, których nikt nie chce otworzyć, znajduje się życie, które czeka właśnie na to, żeby ktoś w końcu powiedział:
DOŚĆ.
Dziękujemy Policji, technikom kryminalistyki oraz Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Chorzowie za udział i pomoc w zabezpieczeniu suczek.
Teraz najważniejsze jest jedno – żeby dostały to, czego przez tak długi czas najwyraźniej im brakowało:
spokój, opiekę i pomoc, której potrzebują. 🖤🐾