30/04/2026
Szanowni Państwo,
opierając się na naszym wieloletnim doświadczeniu w nauczaniu dzieci gry na instrumentach, chcielibyśmy poruszyć kilka ważnych kwestii.
Zakończenie roku szkolnego zbliża się powoli, ale wielu z Państwa już teraz zastanawia się nad zajęciami dodatkowymi dla swoich dzieci na przyszły rok. Pojawiają się pytania: czy kontynuować naukę gry na instrumencie, czy spróbować czegoś nowego, a może wybrać inną placówkę? Niektórzy z Państwa obserwują nasz profil, czekając na wolne miejsca, inni rozważają udział dzieci w letnich warsztatach muzycznych.
Przez ponad 15 lat pracy spotykamy się z powtarzającymi się przekonaniami dotyczącymi edukacji muzycznej — niestety często błędnymi.
1. „Nie mam żadnych oczekiwań względem mojego dziecka.”
Rozumiemy intencję stojącą za tym stwierdzeniem, ale warto spojrzeć na nie inaczej. Znacznie bliższe prawdy byłoby:
„Nie zależy mi na egzaminach czy przesłuchaniach. Chcę, żeby moje dziecko rozwijało się we własnym tempie.”
Kluczowe jest tu słowo „rozwijało się”, które zakłada postęp. A postęp nie jest możliwy bez pracy własnej. Jeśli dziecko nie ćwiczy w domu i na zajęciach wciąż wracamy do tego samego materiału, rozwój po prostu nie zachodzi. W tym kontekście ambicje rodziców — lub ich brak — schodzą na drugi plan.
2. „On lubi chodzić, więc niech chodzi.”
Warto pamiętać, że szkoła muzyczna czy atelier nie jest miejscem podobnym do kawiarni, do której przychodzi się dla samej obecności. To przestrzeń edukacyjna, w której nauczyciel — często z wieloletnim doświadczeniem i ogromnym zaangażowaniem — przekazuje wiedzę i umiejętności.
Jeśli zaczniemy traktować zajęcia wyłącznie jako formę spędzania czasu, bez zaangażowania i pracy, nie tylko odbieramy dziecku realną szansę rozwoju, ale też stawiamy nauczyciela w trudnej sytuacji. W pewnym momencie nawet najbardziej zaangażowany pedagog może poczuć bezradność i frustrację.
3. „Moje dziecko ma tyle zajęć, że nie ma czasu ćwiczyć.”
Choć dla wielu z Państwa może to brzmieć zaskakująco, dla nas jest to codzienność. Słyszymy, że dziecko ma tak napięty grafik, iż nie jest w stanie poświęcić nawet 15 minut dziennie na utrwalenie materiału.
Warto więc zadać sobie podstawowe pytanie: jaki jest sens zapisywania dziecka na zajęcia, jeśli z góry zakładamy, że nie będzie realizować najważniejszej zasady — regularnego ćwiczenia?
Nie znam nauczyciela — a muzyką zajmuję się od wielu lat, także po zakończeniu studiów — który byłby w stanie nauczyć gry osobę, która nie ćwiczy w domu. Nie ma możliwości postępu, jeśli instrument pojawia się w rękach dziecka raz w tygodniu na 20 minut. Nie ma rozwoju kompetencji muzycznych, jeśli ktoś siada do pianina pięć minut przed lekcją.
Naszym nadrzędnym celem nie jest jedynie prowadzenie zajęć. Gdyby tak było, już dawno zmienilibyśmy podejście. Najważniejsze jest dla nas to, aby dzieci, które do nas przychodzą, pokochały muzykę, czerpały z niej radość i wynosiły satysfakcję z zajęć.
Jednocześnie zależy nam, aby rozwijały się — nawet bardzo powoli, nawet małymi krokami, we własnym tempie — ale jednak do przodu. A bez systematycznej pracy w domu jest to po prostu niemożliwe.
Zostawiamy Państwa z tymi przemyśleniami.