08/05/2026
Dziś kończę 48 lat i mam poczucie, że to był naprawdę dobry rok. Taki, który wiele mnie nauczył, ale też wiele mi dał. To zabawne, że właśnie dziś moi maturzyści zdają egzaminy ustne, bo przecież od lat maj jest dla mnie miesiącem ogromnych emocji, stresu, nadziei i wzruszeń. I chyba nie mogłam wymarzyć sobie piękniejszego tła dla tych urodzin niż świadomość, że kolejny rok mogłam robić to, co naprawdę kocham.
To był rok ważny zawodowo. Rok, w którym poczułam, że zaczynam zbierać plony wieloletniej, bardzo ciężkiej pracy. Paradoksalnie pracowałam mniej niż kiedyś, ale marka, którą budowałam przez lata z ogromnym zaangażowaniem, doświadczeniem i sercem, zaczęła przynosić efekty. I to daje ogromny spokój. Taki spokój, który przychodzi dopiero wtedy, gdy człowiek wie, że naprawdę na coś zapracował.
To był też rok, który dał mi ogromną satysfakcję dzięki relacjom z rodzicami moich uczniów. Czasami myślę o tym, jak niezwykłe jest to, iż jestem częścią życia tylu rodzin, że mogę wspierać młodych ludzi w jednym z ważniejszych momentów ich życia i dawać im nie tylko wiedzę, ale też spokój, motywację i wiarę we własne możliwości. Mam świadomość, że właśnie na tym polega największy sens mojej pracy i chyba dlatego wciąż daje mi ona tyle wzruszeń i zwyczajnej ludzkiej radości.
To był też rok bardzo ważny prywatnie. Rok, w którym zostałam żoną. Rok, w którym mocniej zadbałam o zdrowie, o siebie, o swoje samopoczucie i o wewnętrzną równowagę. Ale też rok przewartościowań, przyglądania się różnym sprawom z dystansu, bez pośpiechu, bez konieczności udowadniania czegokolwiek światu.
Mam dziś ogromne poczucie wdzięczności. Za mojego męża, który daje mi poczucie wsparcia i bezpieczeństwa. Za relację z moim synem, z której jestem ogromnie dumna. Za ludzi. Za tych, którzy są obok mnie naprawdę. Za przyjaciół, z którymi umocniłam więzi. Za życzliwość, dobro i obecność wielu osób, które spotkałam na swojej drodze.
Nauczyłam się też, że nie każdą relację trzeba ratować za wszelką cenę i że czasem największą troską o siebie jest odsunięcie od życia tego, co odbiera spokój. Dziś otaczam się ludźmi, przy których mogę być sobą i to jest jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie dało mi życie.
Jedna z bardzo bliskich mi osób napisała dziś w życzeniach, że jestem szczęściarą. I wiecie co? Chyba rzeczywiście nią jestem. Bo choć życie nigdy nie jest idealne, to kiedy patrzę na ten ostatni rok, widzę ogrom dobra, miłości, pracy, która miała sens, i ludzi, których nie zamieniłabym na nic.
Dziękuję losowi za ten kolejny uśmiech. I wchodzę w następny rok życia z wdzięcznością, spokojem i nadzieją.
Dziękuję, Justyna, za super fotkę! 💃