18/09/2026
„Grzmot” – do końca z żołnierzami
19 września 1939 roku, podczas bitwy nad Bzurą, zmarł od ran gen. bryg. Stanisław Grzmot-Skotnicki. Do końca walczył na pierwszej linii, ramię w ramię ze swoimi żołnierzami. W 87. rocznicę jego śmierci przypominamy postać jednego z najodważniejszych dowódców polskiej kawalerii.
Stanisław Skotnicki urodził się 13 stycznia 1894 roku w rodzinnym majątku Skotniki powiecie sandomierskim. Patriotyczne wychowanie sprawiło, że jeszcze przed wybuchem I wojny światowej zaangażował się w działalność niepodległościową. Podczas studiów w Szwajcarii współtworzył Związek Strzelecki w St. Gallen, a w 1913 roku ukończył kurs oficerski Józefa Piłsudskiego w Stróży.
Od „siódemki Beliny” do Virtuti Militari
W sierpniu 1914 roku wstąpił do 1. Kompanii Kadrowej. Wcześniej uczestniczył w słynnym patrolu Władysława Beliny-Prażmowskiego. W nocy z 2 na 3 sierpnia 1914 roku siedmiu ułanów jako pierwszy polski oddział od czasów powstania styczniowego przekroczyło granicę Królestwa Polskiego. Wtedy rozpoczęła się jego wielka kawaleryjska droga. Przydomek „Grzmot” towarzyszył mu już przez całe życie.
W Legionach Polskich walczył na wielu frontach. Po kryzysie przysięgowym odmówił złożenia przysięgi Niemcom i został internowany. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości służył w Wojsku Polskim, walcząc m.in. w wojnie polsko-ukraińskiej i wojnie polsko-bolszewickiej. Za męstwo otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari.
Dowódca kawalerii
W II Rzeczypospolitej Skotnicki szybko znalazł się w gronie najważniejszych dowódców polskiej jazdy. Dowodził 15. Pułkiem Ułanów Poznańskich, 9. Samodzielną Brygadą Kawalerii, a od 1937 roku – Pomorską Brygadą Kawalerii, która stacjonowała w Bydgoszczy. W 1930 roku otrzymał awans na generała brygady.
Przełożeni podkreślali jego inicjatywę, samodzielność i odwagę. Był nie tylko dowódcą, ale także znakomitym instruktorem i wychowawcą żołnierzy. Swoją kawaleryjską pasję potrafił również efektownie prezentować. Podczas defilad prowadził oddziały galopem, tworząc – jak wspominali świadkowie – widok niemal jak z obrazów Wojciecha Kossaka, słynącego z mistrzowskiego przedstawiania koni.
Ostatni bój nad Bzurą
We wrześniu 1939 roku gen. Skotnicki dowodził Grupą Operacyjną „Czersk”. Po ciężkich walkach na Pomorzu pozostałości jego oddziałów skierowano nad Bzurę. Tam ponownie stanął na czele grupy kawalerii walczącej w ramach Armii „Poznań”.
18 września gen. Skotnicki wraz z żołnierzami próbował przedrzeć się w kierunku Puszczy Kampinoskiej. Nie pozostał na tyłach. Prowadził oddział osobiście, znajdując się w pierwszej linii. W rejonie Tułowic został ciężko raniony niemieckim ogniem karabinów maszynowych.
Mimo ran do końca interesował się losem swoich ludzi. Przekazał dowództwo podpułkownikowi Kazimierzowi Maxowi, który wraz z około 300 żołnierzami dotarł następnego dnia do skraju Puszczy Kampinoskiej. Gen. Grzmot-Skotnicki zmarł 19 września 1939 roku.
Pamięć, która trwa
Początkowo generał został pochowany w bezimiennej mogile w Tułowicach. Dopiero w 1941 roku jego ciało rozpoznał sołtys Janówka Lucjan Kacprzak, odnajdując przy zwłokach m.in. generalski naramiennik, ostrogi i medalik z wizerunkiem Matki Boskiej.
Dziś pamięć o „Grzmocie” pozostaje żywa. Jego imię nosi 7. Brygada Obrony Wybrzeża. Tablice i pomniki przypominają o nim w Tułowicach, Bydgoszczy i rodzinnych Skotnikach. W 2024 roku, z inicjatywy Instytutu Pamięci Narodowej, odsłonięto także jego pomnik na terenie 7. Brygady oraz tablicę pamiątkową na kamienicy przy ul. Gdańskiej 42 w Bydgoszczy, gdzie generał mieszkał z rodziną w latach 1937–1939.
Stanisław Grzmot-Skotnicki rozpoczął żołnierską drogę jako młody ułan walczący o niepodległość. Zakończył ją jako generał, który w najtrudniejszej chwili pozostał ze swoimi żołnierzami na pierwszej linii. Właśnie dlatego jego postać na trwałe zapisała się w historii polskiego oręża.
przygotował Jarosław Jakubowski