12/02/2026
Dziś miałem okazję doświadczyć czegoś wyjątkowo niezwykłego...
Otóż odwiedziła nas samica krogulca i choć może same odwiedziny to nic szczególnego, ponieważ powiada się, że każdy karmnik ma swojego krogulca, ale wyjątkowe jest to, że mogłem ją obserwować przez ok. 15 min., a to już wyjątkowa rzadkość.
Krogulce latają tak, aby wykorzystać element zaskoczenia, czyli często nisko, szybko, wykorzystując każdą osłonę terenu, naturalną lub sztuczną, to bez znaczenia, ważne, aby mogły pozostawać niezauważone.
Natomiast dziś ta urodziwa pani usiadła na słupku trampoliny w odległości ok 6m od karmnika wykorzystując zasłonę z krzewów postanowiła zapolować na wróble i mazurki z zasiadki.
Początkowo obserwowałem ją przez okno, ponieważ z doświadczenia wiem, jak płochliwe są krogulce i czasem nawet ostrożne odsłonięcie firanki je płoszy, ale potem postanowiłem wyjść na zewnątrz i spróbować szczęścia z aparatem, no i udało się...
Przepraszam za jakość filmu, proszę o wyrozumiałość, ponieważ jest to kadr robiony z odległości ok. 20m z wolnej ręki, stojąc na jednej nodze, bo drugą przytrzymywałem Morusa (naszego hasiorka), aby czasem się nie pokazał, no i tak balansując na jednej nodze, też próbowałem cały czas pozostać niezauważonym, więc ręka mi drżała i bujałem aparatem na wszystkie strony, ale doceniam, że i tak miałem okazję, tak długo obserwować tego płochliwego ptaka i co nieco Wam pokazać ;)
p.s. niebieskie zaznaczenie na zdjęciu z widokiem od strony karmnika, to miejsce, w którym siedział krogulec