14/08/2026
„To jest najgorszy dzień!” — usłyszałam dziś chyba z 20 razy. Wiecie dlaczego? Bo za każdym razem, gdy ktoś tak mówił, gilgotałam go do utraty tchu. Więc oczywiście po chwili kolejka chętnych do narzekania robiła się coraz dłuższa.
A prawda jest taka, że to był najgorszy dzień tylko z jednego powodu... ostatni.
Będę za nimi tęsknić. I chyba oni trochę za nami też, bo dziś kilka razy usłyszałam, że to były najlepsze półkolonie w ich życiu. A skoro mówią to dzieci, które mają już za sobą różne wakacyjne przygody, to ja im wierzę.
Przez ten tydzień powstały też naprawdę fajne znajomości. I ogromnie mnie cieszy, że część tej ekipy będzie się jeszcze spotykać. Gdyby ktoś potrzebował kontaktu do któregoś z rodziców, piszcie, przy naszej zasadzie „bez telefonów” dzieci miały pewien drobny problem z wymianą numerów. 😉
Na finał nie było zwalniania. Przyjechała Monika z ptakami drapieżnymi, było oglądanie ich z bliska, później pluskanie w stawie, dużo zwyczajnej zabawy i wspólne ognisko i lody.
A na sam koniec... grupowy przytulas.
I to był chyba najlepszy obrazek z całego tygodnia. Dzieci, które kilka dni temu w większości się nie znały, dziś nie bardzo chciały się rozchodzić.
No dobra. To był najgorszy dzień.
Bo jutro już się nie widzimy. ❤️🌲