17/03/2026
Jezus Chrystus droga mą
Ujrzałem postać skromną a silną - niebiotyczną - to On , mój Pan .
Jezus Chrystus
- przyjąłem w Komunii Świętej o tak - jak chciał by czyniono na jego pamiątkę .
Idę snopem światła rzuconym przed nogi , jego nie moim – swoim rozumem .
Och ! Balast mam - boso taszcząc dziecko jego – moimi ramionami niesion .
Zwierciadłami ludzkich oczu muszę podołać by karku nie zniżyć .
Łzy do oczu się cisną , język przygryzam – ból ! Słodka krew...
Lecz ubiczowana taka nie była , cierpka jak korona przyobleczona.
Pójdę choćbym na klęczkach iść musiał – będę wierny przyrzeczeniu .
Lądem suchym - wyję z troski objuczonej przywarami – podołam .
Teraz to i choćby piasek włosy targał , lokami zaoblił, jestem sobą .
I znowu promienie rumień nadają i ten wiatr , ciepły smaga .
Głębię ego wyzwalam – szlachetne pobudki – wyrok sprawiedliwy.
Choć osądu nie będzie – bo i nie ma – jestem lub ciemność zimna .
Te ziarna wciąż mi głowę kołaczą – rozbijają o skaliste podłoże.
To jedno wciśnięte w szczelinę trysnęło życiem – boskiego nadania .
Ogrody już kłaniają się przybyciem Pana skromnej postury.
Z czeluści nicości wyłonion – nawet szeptu nie wydał – jest !
Łąk motyli Dusza dostrojona – muzyką puchową wyścielona.
Ona to cząstką a zaroweń całością Jemu przynależna – jest !
W i e c e m cichym bez rozgłosu by strofy tembrów szeleściły .
Uszy słoniami machają i nic nie słyszą – lodami chcąc sycić .
Oczy orbitami zataczają kręgi , piruety – widząc złoty świt.
On tutaj jest między swemi i wysoki i niski w posturze skromny.
Napisał Ryszard w Bogatyni 17 03 2025 roku.