17/04/2026
Są marzenia, które rodzą się bardzo cicho…
czasem gdzieś w dzieciństwie. 🐾
Patrzę dziś na siebie — tę małą dziewczynkę z kotem na rękach i tę, którą jestem teraz.
I widzę, że jedno się nie zmieniło.
Miłość.
To ona prowadziła mnie przez lata.
To ona sprawiła, że dziś idę drogą felinoterapii.
Nie zawsze było łatwo.
Były momenty zwątpienia, pytania „czy dam radę?”, chwile, w których wszystko wydawało się odległe.
Ale gdzieś w środku zawsze było to jedno, ciche „nie odpuszczaj”.
Dziś uczę się, rozwijam, buduję siebie jako terapeutę.
Zbieram doświadczenia, wiedzę, odwagę…
I cierpliwie czekam na ten moment,
kiedy będę mogła zrobić kolejny krok.
Kiedy to wszystko naprawdę ruszy.
Kiedy marzenie stanie się czymś więcej niż planem.
Bo wiem, że to nie jest chwilowe.
To coś, co było ze mną od zawsze.
A teraz… jestem bliżej niż kiedykolwiek.
Z Dysiem — moją pierwszą, dojrzałą kocią miłością 🤍
A gdzieś obok tej drogi jest też ona —
Canva, ta wymarzona, terapeutyczna 🐾
I z sercem, które w końcu zaczyna wierzyć,
że to naprawdę się wydarzy.