30/08/2026
WALKA O PRZETRWANIE
W czasie sezonu urlopowego, gdy pracowaliśmy w mocno okrojonym składzie, postanowiliśmy odpocząć od Facebooka😁 Ale najwyższy czas nadrobić zaległości🙂
W pierwszej połowie sierpnia panowały takie upały, że późnym wieczorem termometry wskazywały od 32 do 36 stopni Celsjusza. W takich warunkach, każdy wentylator, nawet najgorszy rupieć, był na wagę złota.
Prawie całkowicie ustała wszelka nasza ośrodkowa aktywność. Jednak nadal musieliśmy wykonywać obowiązki zawodowe. W dodatku trzeba było być bardziej czujnym niż zwykle ponieważ nasi podopieczni nieraz mieli szalone pomysły – np. jeden z nich, gdy temperatura na zewnątrz sięgała 40 stopni Celsjusza, zaczął opalać się w najbardziej nasłonecznionym miejscu; kilku innych w największy upał chciało wyjść poza ośrodek na długi spacer, bez nakryć głowy i bez wody.
Ile myśmy mieli pomysłów, żeby być przytomnymi… Zaczęliśmy od znacznie częstszego jedzenia lodów niż zwykle. Potem przypomnieliśmy sobie o dołączonych do wyposażenia lodówek tackach do robienia kostek lodu. Jedliśmy zamrożone arbuzy. Piliśmy świeżo wyciśnięte soki z cytrusów. Na nowo odkryliśmy miętę, która nie tylko reguluje pracę układu pokarmowego, ale również schładza organizm.
Czasami po niesamowicie gorącym dniu i bardzo dusznej nocy wydawało się, że jedynym sposobem, żeby znów mieć szeroko otwarte oczy jest wypicie tzw. tereré czyli yerba mate „zaparzonej” lodowatą wodą.
Jednak okazało się, że najlepszym rozwiązaniem na upały jest jeden z największych fenomenów Bożego stworzenia: woda – czysta, bez żadnych dodatków. Nie trzeba było pić jej dużo na raz; lepiej sprawdzało się picie jej w niedużych ilościach, ale bardzo często w ciągu dnia. A po pracy ulgę przynosiło przebywanie na zacienionym brzegu rzeki lub zanurzenie się po szyję w wannie wypełnionej chłodną wodą.