25/08/2026
Zygmunta Kubiaka relacja o koniu drewnianym
Dziś wreszcie cytat z podręcznika „Mitologia Greków i Rzymian” Zygmunta KUBIAKA. Najpierw cytat, a potem parę słów komentarza.
s.518: „Wojna dłużyła się, ale wreszcie Grecy wymyslili podstęp nad podstępami. Apollodoros (Epitome, 5, 14) przyjmuje tradycję, według której sprawcą jego był Odyseusz: ,,Uznał, iż trzeba sporządzić drewnianego konia, i podsunął to Epejosowi, który był budowniczym. Ten poszedł rabać drzewa na Idzie i zbudował konia z pustym wnętrzem i otworami po bokach". O Epejosie tradycja rozmaicie mówi, kim był, ale zawsze przedstawia go jako ubogiego, podrzędnego w armii achajskiej człowieka; pomagała mu w budowie, jak stwierdza Odyseja (8, 493) Atena. Dalej notuje Apollodoros: „Odyseusz nakłonił pięćdziesięciu (a według Matej Iliady - trzy tysiące) spośród najtęższych mężów, żeby weszli do wnętrza konia, a reszta miała z zapadnięciem nocy spalić szałasy i popłynąć w pobliże wyspy Tenedos, następnej zaś nocy wrócić. Posłuchali rady, napchali najbardziej krzepkich do konia, skoro powierzyli Odyseuszowi dowództwo i wyryli na koniu napis takiej treści: «Za powrót do domu Hellenowie poświęcaja ten dar Atenie». Paląc szałasy, zostawili na wybrzeżu tylko Sinona, który miał rozniecić ognisko jako znak dla nich. Wypłynęli nocą i zaczaili się przy Tenedos".
Sinon byt ich szpiegiem, który miał udawać uciekiniera z armii achajskiej. Trojanie, uradowani odejściem zmory najeźdźców, podziwiali konia. Etc.”
Wnioski? Książka Kubiaka różni sie znacząco od Mitologii Parandowskiego, bo jest w widoczny sposób erudycyjna (Kubiak podaje źrodła informacji, dokładne miejsca, czasem aż z tym przesadza biorąc pod uwagę, że książka nie miała być naukową dokumentacją, ale była skierowana do szerszego odbiorcy). Parandowski jest tak samo oczytany, może bardziej (zwłaszcza biorąc pod uwagę moment, w którym pisał książkę, okoliczności dziejowe itd.), ale ze względu na odbiorcę (młodzież szkolna) JP unika cytatów i podawania źródeł. Ta różnica to, jak sądzę, świadomy zabieg Kubiaka (chciał powiażniejszej książki i dla dorosłych) i wyraz jego ewidentnie samodzielnej pracy nad źródłami mitologicznymi. To ostatnie jest tyleż zaletą – zawsze cenimy w nauce taką samodzielną ocenę – jak i wadą, gdyż Kubiak wyraźnie nie zna literatury naukowej dotyczącej mitów. A w momencie, gdy pisał było jej aż nadto i było z czego skorzystać. Gdzie widać te braki? Np. w tym, jak korzysta ze źródeł antycznych, beztrosko przywołując np. Kwintusa ze Smyrny (autora może nawet z V w. n.e.) na dowód, że jakieś zdarzenia wyglądały właśnie tak i mówiąc „z pewnością był oczytany”. No fakt, to wiele wyjaśnia.
Podobnie jest z naszym passusem dotyczącym konia trojańskiego. Kubiak nawet nie sili się na samodzielny opis, ale 3/4 akapitu to dwa cytaty z Apollodora, za którym zresztą autor idzie w „Mitologii” wszędzie, gdzie się da (błędnie sądząc, że nasz Pseudo-Apollodor zrobił wypis z dzieł Apollodora z Aten). Zapominając przy tym, że "Biblioteka" to dzieło mitografa z II w. n.e., który nie prowadził kwerend, ale zrobił wypisy z prac poprzedników (nie zawsze wiemy jakich, ale jednak coś wiemy) i sam modyfikował opowieści do woli. Od Homera minęło 1000 lat, słownie: tysiąc. Nie no, napewno wiernie oddaje opowieść mityczną, z pewnością był oczytany. Proszę wybaczyć te ironiczne sformułowania, ja szczerze doceniam ogrom pracy włożonej przez Kubiaka w opisanie mitów, ale w wielu miejscach brak tam po prostu naukowej pokory.
Jeśli ktoś w miarę uważnie śledził moje śledztwo dotyczące fortelu z koniem trojańskim, to wie, że w antyku przed Apollodorem istniało przynajmniej z 10 różnych wersji o tym, kto wymyślił i zbudował konia! Słownie: dziesięć.
Dodatkowo, przed Apollodorem nikt nie twierdził, że za ideę odpowiadał Odys. A przynajmniej żadne źródło tego nie potywierdza. A Kubiak bierze podręcznik mitografa, nawet nie sili się na streszczenie, ale tłumaczy cały akapit i wskazuje, że Apollodor ma rację. Amen, możemy się rozejść. To właśnie takie sytuacje i takie podejście wywołują we mnie opór i napędzają do badań.
Bo mitologia grecka to nieco bardziej złożone zjawisko. I dużo ciekawsze niż wynika z podręczników takich, jak ten pana Zygmunta. Podręczniki muszą tę opowieść uprościć, to jasne. Można to jednak zrobić w sposób przemyślany i w oparciu o wiedzę o tym, jak mity były w antyku opowiadane, a zatem i zmieniane. Retelling opowieści mitycznych to rzecz normalna, ale nie uprawomocnia to wybierania sobie jednej, późnej wersji i wskazywania, że tak było, nie kłamię.
Wnioski cz. 2: Ten sposób traktowania mitów przez współczesnych autorów i badaczy – Parandowskiego, Gravesa czy Kubiaka – można, a nawet należy badać. To, co tu piszę to jedynie ułamek tego, co widać w ich sposobie podejścia do materiału antycznego. A wiedza o nim pozwoliłaby nam zrozumieć, co dostaliśmy w XX w. jako „mitologię grecką” i dlaczego akurat to. Może ktoś się pokusi o magisterium czy doktorat na ten temat? Zachęcam i sądzę, że warto. Bo to pytanie także o nasze lektury i ich wpływ na kulturę polską w tym okresie.