09/09/2026
Warto przeczytać wypowiedź dra Jacka Dębca. To stanowisko, za które Beatę Pawlikowską niemal w Polsce zlinczowano a hejtuje się ją do dzisiaj, gdy wypowiadała się na temat leków od depresji. Dla przykładu Joanna Moncrieff psychiatrka i badaczka z University College London podobne argumentuje, akurat w kwestii leczenia depresji; mówi, że nie ma wystarczających dowodów, iż antydepresanty odwracają specyficzną patologię mózgu odpowiedzialną za depresję. Substancja psychoaktywna zmienia funkcjonowanie mózgu, emocje, percepcję i zachowanie; nie oznacza to jednak, że usuwa przyczynę depresji. Można by to ująć: antydepresant może zmniejszać objawy depresyjne, ale nie mamy podstaw, aby mówić, że naprawia leżący u podstaw depresji defekt biologiczny, albo przyczyny emocjonalne wynikające z doświadczeń. Można by tu przytaczać wiele nazwisk badaczy zajmujących podobne stanowisko. Czy to znaczy, że nie należy przyjmować leków? Należy, zwłaszcza w sytuacjach, w których ratujemy komuś życie. Jednak nie należy mylić tego z wyleczeniem. Jest to leczenie objawowe. Jeżeli chcemy dotrzeć do źródeł, to często jedynym sposobem jest psychoterapia. Zawsze mówię swoim pacjentom, że z leków należy korzystać, ale najlepiej jeśli je przepisuje psychiatra, który jednocześnie kształcił się w psychoterapii albo przynajmniej w psychologii. Tacy lekarze mają większą uważność, i z większą starannością dobierają leki, moim zdaniem. A co najważniejsze, nie wmawiają pacjentom, że leki wystarczą a psychoterapia nie jest konieczna jeśli lek działa. Żaden lek nie zastąpi psychoterapii, ale też psychoterapia nie zastąpi farmakologii, gdy stan osoby tego naprawdę wymaga.
"Żaden z leków psychiatrycznych nie leczy przyczyn. Żaden. Nawet jeżeli mówimy o przyczynach, to trzeba pamiętać, że przyczyny są wieloczynnikowe. Więc leki nie leczą przyczyn. Leki mogą pomagać w łagodzeniu objawów. Na przykład ktoś jest pobudzony, zażyje lek i jest mniej tego pobudzenia. To może być dla niego pomocne. Albo ktoś ma bardzo ostre objawy psychotyczne i znajduje się w sytuacji, która zagraża tej osobie i innym. Wtedy lek może to złagodzić.
Natomiast trzeba naprawdę odróżnić proces leczenia od procesu uzdrawiania. Proces uzdrawiania jest czymś, co musi wychodzić z naszego wnętrza. To są właśnie te rzeczy, czynności, osoby, zachowania i aktywności, które pomagają nam przywrócić zdolność do samoregulacji.
Czasem kontrola symptomów może nam pomóc dojść do stanu, w którym ten proces uzdrawiania może się rozpocząć, ale znowu wymaga to dużej czujności osoby, która przepisuje leki, żeby pomagała przejść przez ten okres, żeby nie skończyło się tak, że ktoś zaczyna zażywać leki i potem staje się dożywotnim konsumentem leków. Bo to jest duże zaniedbanie.
Są sytuacje, w których te leki trzeba zażywać albo rekomendowane jest, żeby zażywać je dłużej, ale to zawsze musi wynikać z dobrego rozumienia problemu, dobrego kontaktu z lekarzem, lekarką, psychiatrą, którzy te leki przepisują, i przede wszystkim którzy leczą osobę i patrzą na całość osoby, a nie na symptomy oderwane od całości." Dr Jacek Dębiec, lekarz psychiatra i neurobiolog, zajmujący się psychiatrią dzieci, młodzieży i dorosłych oraz neuronauką emocji i rozwoju".