Szkoła Jiu-Jitsu tradycyjnego Yawara

Szkoła Jiu-Jitsu tradycyjnego Yawara

Udostępnij

Szkolenia, wyjazdy, team building, samoobrona, Jiu-Jitsu, rekreacja ruchowa Szkoła Ju-Jitsu tradycyjnego „YAWARA” powstała w 2000 roku.

Początkowo zajęcia odbywały się klubie Judo na ul. Irzykowskiego na Warszawskim Bemowie. Zajęcia prowadził Shihan Paweł Nerć, później Sensei Paweł Tomczyk. Obecnie zajęcia odbywają się w Centrum Szkoleń i Promocji „KIME” ul. Konarskiego 4a


Bezpośredni nadzór merytoryczny i techniczny Shihan Paweł Nerć - 8 Dan

Na zajęciach akceptujemy karty Benefit, OK

07/06/2026

W wieku 70 lat samotnie przepłynął Atlantyk kajakiem.

W wieku 74 lat zdobył Kilimandżaro.

A potem usiadł, żeby odpocząć.

I już się nie obudził.

Historia Aleksandra Doby brzmi jak scenariusz filmu przygodowego.

A jednak wydarzyła się naprawdę.

Polski inżynier, podróżnik i kajakarz przez całe życie lubił sprawdzać własne granice. Co ciekawe, swoje największe osiągnięcia zdobył w wieku, w którym wielu ludzi uważa, że czas na wielkie przygody już minął.

W 2010 roku, mając 63 lata, po raz pierwszy samotnie przepłynął Atlantyk kajakiem.

Bez załogi.

Bez statku asekuracyjnego.

Bez wsparcia.

Tylko on, ocean i tysiące kilometrów otwartej wody.

Wielu uważało, że to szczyt jego możliwości.

Ale dla Doby był to dopiero początek.

Powtórzył ten wyczyn jeszcze dwa razy.

Ostatnią oceaniczną wyprawę zakończył w 2017 roku, mając już 70 lat.

Pisały o nim media na całym świecie, a tysiące ludzi zastanawiały się, skąd bierze tyle siły, wytrwałości i chęci do odkrywania nowych horyzontów.

Sam odpowiadał bardzo prosto:

Po prostu był ciekawy życia.

I właśnie ta ciekawość nieustannie pchała go naprzód.

W 2021 roku postanowił spełnić kolejne marzenie — zdobyć Kilimandżaro, najwyższą górę Afryki.

Miał wtedy 74 lata.

Większość ludzi w tym wieku wybiera spokojniejsze wyzwania.

On wybrał wejście na niemal sześciotysięcznik.

Razem ze swoją grupą dotarł na szczyt.

Cel został osiągnięty.

Po wejściu poprosił o kilka minut odpoczynku przed wspólnym zdjęciem na pamiątkę.

Usiadł na skale.

Zamknął oczy.

I już więcej nie wstał.

Osoby, które były obok, wspominały później, że wyglądało to tak, jakby po prostu zasnął po trudnej wspinaczce.

Odszedł tam, gdzie chciał być.

Na szczycie.

Po spełnieniu kolejnego marzenia.

Najbardziej poruszające w historii Aleksandra Doby nie jest jednak to, że przepłynął Atlantyk czy zdobył Kilimandżaro.

Chodzi o to, jak podchodził do życia.

Nie pozwolił, by wiek decydował o tym, na co go stać.

Nie odkładał marzeń na później.

Nie zgadzał się z przekonaniem, że istnieje wiek, po którym trzeba przestać marzyć o przygodach.

Do ostatniego dnia pozostał człowiekiem ciekawym świata.

I być może właśnie dlatego jego historia wciąż inspiruje ludzi na całym świecie.

Bo przypomina o jednej prostej rzeczy:

Starość nie zaczyna się wtedy, gdy przybywa lat.

Zaczyna się wtedy, gdy znika ciekawość życia.

06/06/2026

Słaby nauczyciel boi się, że uczeń go przerośnie.
Prawdziwy mistrz właśnie do tego dąży.

Jeśli naprawdę zależy Ci na swoich uczniach — naucz ich wszystkiego, co potrafisz.
Pozwól im rozwijać się szerzej, poznawać inne perspektywy.

Najpiękniejszy moment?
Kiedy uczeń przewyższa mistrza umiejętnościami.

Bo prawdziwy mistrz nigdy nie przestaje być uczniem...
🥋🦁🌹🥋
押忍

29/05/2026
29/05/2026

My też korzystamy z Linux ❤️

W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.

25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.

Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.

Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.

Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.

Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.

Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.

25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:

„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.

Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.

To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.

We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.

Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:

opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.

„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.

To było radykalne.

Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.

Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.

I stało się coś nieoczekiwanego.

Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.

Powstawała społeczność.

W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.

Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.

To przyspieszyło wszystko.

W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.

Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.

Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.

Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.

Dziś skala jego wpływu jest ogromna:

ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.

A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.

Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.

Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.

Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.

To największy projekt współpracy w historii ludzkości.

Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.

Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?

Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.

Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.

Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.

Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.

Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.

Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.

Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.

Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:

nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.

Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.

Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.

Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.

Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.

Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.

Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.

Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.

Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.

A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.

I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.

29/05/2026

C. D. Trening 😀 I to naprawdę nie jest pokaz 🤣 Są tylko pewne ograniczone reguły dla bezpieczeństwa 😱

27/05/2026

C. D. Treningu 😀 znowu bęcki 😀

27/05/2026

Powinno być standardowym wyposażeniem w polskich szkołach 🤣🤣🤣

"Izolator" to masywny, drewniany hełm przypominający raczej sprzęt nurka głębinowego niż narzędzie do nauko. Zamiast szerokiego pola widzenia tylko wąska szczelina, przez którą dostrzegasz dokładnie dwie linie tekstu. Z hełmu wystaje rurka prowadząca do butli z tlenem. Żadnych dźwięków z zewnątrz, żadnych ruchów w kącie oka, tylko ty i twoja praca. Twórca tego wynalazku, Hugo Gernsback, wierzył, że rozwiązuje właśnie jeden z największych problemów intelektualistów: nieustanne rozproszenie uwagi.

26/05/2026

Wooow wooow 😂
Było nie atakować 😀

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Bemowo?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Bemowo

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 20:15 - 22:15
Czwartek 20:15 - 22:15