13/12/2022
🐕👍
Dziś dużo konkretniej niż zwykle. Ale w tym temacie nie potrafię inaczej.... i to nadal się dzieje.
LEŻENIU NA PSIE MÓWIMY NIE .
Nie i nie i KROPKA.
Bez żadnego '- ALE ' !
BEZ TŁUMACZEŃ
- jak to mało waży głowa człowieka, a dziecka to już całkiem
- że przecież o tu O TU to się ramieniem podpiera
- że to tylko na chwilkę, do zdjęcia albo posłuchania bicia serca
BEZ FAŁSZOWANIA RZECZYWISTOŚCI
że ten piesek to lubi, bo jest przecież wyjątkowy
że „nic złego się nie stało”
że tego psa to nie boli
że jest do tego przyzwyczajony i tego nauczony
że to taka przyjemna forma czułości
że gdyby mu się nie podobało to by tego nie robił*
*tyczy się i dziecka i psa
Nie KROPKA .
‼️
Dzieje się dużo złego.
I w tym momencie
i „na później”
Kładzenie się na psie jest skrajnym naruszeniem jego przestrzeni i komfortu. Psy, które to znoszą – a już szczególnie w sytuacjach z obcymi osobami – w jakiś sposób, ale z kompletnie niezrozumiałych dla mnie przyczyn, zostały nauczone trwania w tej sytuacji. ALE nadal NIE JEST ONA KOMFORTOWA i nie powinna się wydarzać.
Jestem przekonana, że każdy z psów wykorzystywanych w ten sposób (tak – celowo użyłam mocnego określenia) komunikuje swojemu opiekunowi brak komfortu. Sposób w jaki to robi jest w dużej mierze zależny od wypracowanej przez nich komunikacji oraz dotychczasowej historii reakcji opiekuna. Ale jeśli opiekun pozwala tej sytuacji trwać to także pokazuje swojemu psu, że „nie słucha” tego co do niego mówi, nie widzi sygnałów, ignoruje je. Zaufanie psa do człowieka, które jest tak ważne w tej pracy – zaczyna się kruszyć. Czy pies nadal będzie podejmował próby komunikacji z opiekunem w nadziei, że ten zareaguje? Czy może z czasem zacznie radzić sobie sam i wybierze sposób, który będzie skuteczny, czyli przerwie sytuację niekomfortową ? A może się podda, zamknie w sobie i jak kukła będzie znosił to, co wymyśla człowiek ?
Nie ma znaczenia, czy leży cala głowa, pół czy ramie. Jest to ograniczenie przestrzeni i swobody zwierzęcia, które w każdym momencie trwania zajęć powinno mieć możliwość odejść z sytuacji/ wyjść z kontaktu z człowiekiem.
Prowokowanie takich zachowań lub uczenie ich to skrajna nieodpowiedzialność i ryzykowanie bezpieczeństwem odbiorców. To, co się dzieje na zajęciach dogoterapii, jakie umiejętności nabywają odbiorcy, jakich schematów zachowań zostaną nauczeni będzie miało dużą szansę zostać powtórzone w codziennym życiu, z napotkanymi psami.
‼️Większość pogryzień dzieci do jakich dochodzi to pogryzienia przez psy znane ofierze !!! Nie te obce, wałęsające się po ulicach, bezpańskie i nagle rzucające się do gardeł niewiadomoskad.
To pogryzienia przez psy które macie w domach, u dziadków, u cioci czy przyjaciółki !
A dochodzi do nich dlatego, że nie zostaje uszanowana przestrzeń psa i wysyłane przez niego sygnały – że potrzebuje odejść, że już nie chce się bawić/ być głaskany, że ktoś jest za blisko.
Rodzice maja prawo tego nie wiedzieć. Dyrektorzy placówek również.
Osoby prowadzące zajęcia z psami powinny uczyć SZACUNKU i pokazywać to, co BEZPIECZNE – a nie utrwalać ryzykowne zachowania.
Dodatkowo pies, z którym pracują, MA PRAWO być usłyszany i rozumiany, bo sam do tej pracy się nie wybrał.
Inaczej - jaki jest sens ❓
Jeśli dziecko potrzebuje się przytulić – niech przytuli się do Ciebie, kogoś dla siebie bliskiego czy misia. Przytulenie to wzajemność. Ten wzorzec utrwalaj ♥
Jeśli tu dotrwałaś/łeś i się zgadzasz udostępnij proszę.
Szerzmy wspólnie świadomość.
Mówię to jako dogoterapeutka, Trenerka Profilaktyki Pogryzień, matka, opiekunka psów, człowiek.