21/08/2026
Post zbiorczy, bo trochę mnie nie było 😁
Kochani. Zaraz po chorobie zaczęłam uwijać się jak mróweczka, żeby nadrobić choć w pewnej części zlecenia. O to ich efekty. Mało tego zanim wyjechałam na urlop (tak byłam na urlopie, ale po raz kolejny byłam do waszej pełnej dyspozycji) pracowałam przez tydzień z anginą...
I teraz ważna rzecz.
Numer, którym posługuje się obecnie, pozostaje już służbowy. Nie dodzwonicie się do mnie w innych godzinach niż 10-17. Nie będę w trakcie dni wolnych od pracy również odpisywała na SMS.
Nikt z Was nie widzi jak zostaje po godzinach, przychodzę w święta czy weekendy. A gdy już umawiamy się na odbiory to finalnie nie dojeżdżacie.
I potem zamiast wziąć następna osobę, ja muszę czekać, aż podjedziecie po swoje mebelki. Takich osób jest mnóstwo. Potrafimy umawiać się po 3/4 razy i finalnie nie dochodzi do skutku. Mam małą pracownie, ledwie się mieszcze, więc każdy cm jest na wagę złota.
Kolejna sprawa. Urlopy i choroby.
Kochani. Każdemu pracownikowi przysługuje 26 dni urlopowych, nie mówiąc już o L4. Ja urlopuje 2 razy w roku po 7 dni tj. 14. Gdzie reszta moich urlopowych dni? 🫣
Ktoś odpowie: no tak, ale majówka, święta itd.
Tylko że ja w 3/4 świąt czy wolnego siedzę tutaj po 10 h.
Kiedy choruje, to potem nadrabiam pracę z podwójną prędkością by zadowolić wszystkich, a i tak słyszę pretensje. Z jelitówką czy gorączka potrafię tu przyjść żebyście odebrali meble, czy dokończyć coś dla Was, lub siedzę na telefonie odbierając połączenia po 20 razy dziennie. Nikogo nie obchodzi to, że ledwie stoję na nogach czy jedyne o czym marzę w tym momencie to nafaszerowane się lekami i pójście spać. Dlatego koniec z tym. Od dzisiaj o chorobie czy urlopie, dowiecie się tylko i wyłącznie z wpisu z google, a telefon będzie głuchy.
Jeśli ktoś jest wpisany na dany termin, próbuje się dodzwonić czy wysłać SMS lub tekst na Messenger, a wy nie odpowiadacie, to termin Wam przepada. Nie będzie już czekania po parę miesięcy i wciskania pomiędzy terminy. Żaden usługodawca tak nie robi. Nie będzie mnie interesowało "byliśmy umówieni".
I nie mówię tutaj o przekładaniu zleceń z powodu mojej/Waszej choroby czy wypadku losowego. Każdy taki może mieć. Rozumiem, że macie dzieci, które mogą się rozchorować, tak jak Wy sami, że macie urlopy czy nie planowane wyjazdy. Ja też mam dzieci, swoje sprawy prywatne.
Ja naprawdę mam luzackie podejście. Ale kiedy słyszę, taką akcję i mówię: ok, proszę się odezwać za tydzień do mnie czy za 2. A wy nie odzywacie się pół roku i nagle wymagacie ode mnie terminu na już, to przykro mi, ale nie.
Ostatnie przykłady:
1.Pani wpisana na listopad 2025, dzwoni do mnie w lipcu 2026, bo ona sobie przypomniała, że miała termin i to ma być zrobione na już.
2. Byłam umówiona z inną Panią chwilę po Wielkanocy, nie przyjechała. Odezwała się też w lipcu. Pani miała mi to zrobić! Byłyśmy umówione!
3. Wpisana Pani z tamtego roku na czerwiec: kanapa, 2 fotele i 8 krzeseł. Dzwoni i mówi, że przeprasza, ale opiekuje się się wnuczkiem bo jest chory, ma anginę, odezwie się za tydzień.Już się nie odezwała.
4. Parę osób zaklepało terminy parę miesięcy wstecz, a gdy dochodzi do daty realizacji, nie odpisują i olewają temat.
5. Jedna Pani przyjeżdżała po odbiór swoich foteli 4 razy. Za każdym razem czekałam na nią po godzinach pracy, siedząc tutaj do 19-20. Dzwoniąc rano i słysząc zapewnie, że po południu wpadnie. Usłyszałam: a no ja byłam chora ha ha ha
6. 2 lata temu wykonywałam fotel dla pewnej Pani. Zostałam nazwana oszustką, bo był u mnie dłużej niż powinien. Fotel naprawdę w agonalnym stanie. Efekt finalny bardzo cieszył oko Pani. Był również problem, bo owa Pani nie odbierała go przez ponad 2 miesiące, bez zapłacenia złamanego grosza. Wszystkie materiały wyłożyłam z własnej kieszeni. Gdy doszło już do spotkania, oczywiście ja też musiałam fotel do Pani dowieźć bo kolejny raz, zaczęły się wymówki, w końcu zapłaciła. Odezwała się rok później, żebym wcisnęła ja w termin, a gdy go otrzymała nie pojawiła się już z nim u mnie. Była umówiona na kwiecień.
Takich osób jest naprawdę dużo.
Od roku czasu proszę też, żebyście to Wy do mnie dzownili jeśli chodzi o przypomnienie się z nadchodzącym terminem, bo ten z różnych przyczyn może być przesunięty. Nikt z Nas nie umie przewidzieć przyszłości: wyrzucone meble, choroba, rezygnacja itd.
Jeśli wpadniecie do mnie do pracowni i rozmawiamy o konkretnym terminie, daje Wam czas do namysłu, a Wy w ciągu tygodnia max 2, nie dacie mi odpowiedzi, to uznaje że temat jest nieważny.
Przypominam, że nie pobieram żadnego wpisowego za zaklepanie terminu. Pobieram 50% zadatek, dopiero wtedy, kiedy przyjmuje już Wasze meble. W razie rezygnacji proszę tylko o, krótka wiadomość: rezygnuje z terminu na taki i taki mebel. Nie jesteśmy na przesłuchaniu, nie musicie mi pisać dlaczego :)
Kochani ja zrezygnowałam z etatu, żeby móc tworzyć dla Was coś, co bedzie cieszyło Wasze oko, będzie pamiątka po babci/dziadku. Zostanie z Wami przez długi czas. Ta praca jest moją jedyną
Często podejmuje się rzeczy, których jeszcze nie robiłam, żeby sprostać Waszym oczekiwaniom. Siedzę ponad godziny, bo okazuje się, że to nie tylko zmiana tapicerki, ale poważniejsza naprawa mebla. Ale nie mogę sobie pozwolić, na naruszanie godzin mojej pracy, brakiem szacunku czy takim zachowaniem z jakim coraz częściej się spotykam.
Nie wiem jak będą wyglądały dalsze losy pracowni, bo myślę: albo o powrocie do tego jako hobby, albo o całkowitej rezygnacji z niej.