27/08/2026
Szczerze? Czy ćwiczę na urlopie i czy do tego zachęcam?
Tak… ale bez spiny i bez ściemy. 😉
To, co widzisz na tym filmie, to ostatni dzień mojego wyjazdu, który był typowo relaksacyjny. Mój mąż codziennie chodził na siłownię. Ja nie. 😄
Celowo dałam sobie więcej przestrzeni na odpoczynek, leżenie i robienie „nic”. To „nic” jest też ważne. Tego czasami też trzeba się nauczyć, wyćwiczyć. Dla mnie to chwila z oddechem, patrzenie się na morze, na palmę, zachwyt nad kolorem.
Oczywiście był ruch, ale inny: chodzenie pod górkę z plaży, pływanie w basenie, chodzenie tu in tam i jeszcze gdzieś indziej. Na totalny plażing bez ruchu nie pozwalam sobie, bo prędzej bym dostała odleżyn😉 Ale przyznaję: było zdecydowanie więcej wylegiwania się niż treningów. To był tydzień, a nie miesiąc, więc celowo sobie na to pozwoliłam. Ponadto nie wsuwałam przekąsek ani drinków czytając książki na leżaku, więc jedzeniowo też wiedziałam, że jest ok 👍
Natomiast ostatniego dnia poczułam, że moje ciało już woła o inny rodzaj ruchu. I wtedy poćwiczyłam trochę na plaży. Nie godzinę, może 15 minut. Od razu zrobiło się lepiej;)
I to mi pasuje: bez skrajności gdzie trzymam ten sam rygor treningowy co na co dzień, albo przez cały urlop nie ruszam się wcale.
U mnie Balans - wiadomo 💜
Ale już zaraz wracam do mojego rytmu: do zajęć z wami, do własnych treningów, w którym jest trochę Pilatesu, tańca, oddechu i medytacji.
Wtedy rytm tygodnia, konsekwencja i działanie wchodzą na pierwszy plan. No niestety… samo nic się nie zrobi i po prostu trzeba działać jeśli chcemy żyć w zdrowiu, sprawności i czuć się dobrze w swoim ciele i psychicznie świetnie.
A jak jest u ciebie podczas urlopów?