Sympatycy utworzenia Gminy Łęg Tarnowski

Sympatycy utworzenia Gminy Łęg Tarnowski Gmina Łęg Tarnowski

A takie kartki były na 650 lecie Parafii SW. Trójcy w Łęgu Tarnowskim
01/06/2026

A takie kartki były na 650 lecie Parafii SW. Trójcy w Łęgu Tarnowskim

Jak wyglądał Partyń i sąsiednie wsi?Geografia naszej okolicy w czasie do 1786 roku: Wyobraźcie sobie, że wsiadacie w weh...
25/05/2026

Jak wyglądał Partyń i sąsiednie wsi?
Geografia naszej okolicy w czasie do 1786 roku:
Wyobraźcie sobie, że wsiadacie w wehikuł czasu i lądujecie pod koniec XVIII wieku w cyrkule tarnowskim (ówczesnej prowincji Galicji i Lodomerii). Właśnie wyszła nowiutka książka „Geografia Krolestw Galicyi i Lodomeryi”, a my sprawdzamy, co pisano w niej o Partyniu oraz okolicznych miejscowościach.

Szlacheckie rezydencje, luksusowe ogrody, cuda natury i... niedźwiedzie w lasach! Zobaczcie, czym zachwycano się w naszej okolicy dokładnie w 1786 roku.

🏡 Partyń – oaza elegancji u Potockich
Jeśli w 1786 roku szukaliście w okolicy miejsca z klasą, Partyń był idealnym adresem. Tekst wspomina, że była to wieś należąca do potężnego rodu Potockich. Co ją wyróżniało? Autor zachwyca się „pięknym domem i ogrodem”. W tamtych czasach oznaczało to najpewniej modne, zadbane założenie dworskie – miejsce spotkań lokalnych elit i odpoczynku w otoczeniu zieleni.

Znałeś historię swojej okolicy z tej perspektywy? Partyń i sąsiednie miejscowości ponad 200 lat temu były tętniącym życiem, bogatym i pełnym rzemiosła oraz pięknej architektury regionem.

Daj znać w komentarzu, o której miejscowości z dawnego cyrkułu tarnowskiego chcesz dowiedzieć się więcej! 👇

21/05/2026

Nasza 14-letnia córka Marcelina walczy z nowotworem złośliwym mózgu… Guz umiejscowiony jest w najgorszym możliwym miejscu, na pniu mózgu. Córka straciła kontro…

Czy wiedzieliście, że tuż przed wybuchem II wojny światowej produkt z naszej okolicy znalazł się w ścisłej światowej czo...
18/05/2026

Czy wiedzieliście, że tuż przed wybuchem II wojny światowej produkt z naszej okolicy znalazł się w ścisłej światowej czołówce? Dziś zabieramy Was w krótką podróż do Niedomic, gdzie rodził się przemysłowy gigant – Zakłady Celulozy.

Wszystko zaczęło się od wielkich planów obronnych II Rzeczypospolitej. Polskie wojsko pilnie potrzebowało własnej, niezależnej produkcji najwyższej jakości celulozy (niezbędnej m.in. do wytwarzania prochu). Wybór padł na Niedomice – strategiczne położenie blisko Dunajca i dogodne szlaki transportowe okazały się idealne. W ten sposób inwestycja stała się później ważnym elementem słynnego Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP).

Początek lat 30. XX wieku to dla okolicznych wsi czas biedy, przeludnienia i braku perspektyw. Napięcia były tak duże, że region stał się areną burzliwych strajków chłopskich (1913–1933) przeciwko sanacyjnej administracji i wielkim folwarkom. Ludzie dramatycznie potrzebowali ziemi i pracy. I wtedy nastąpił przełom... Dlaczego właśnie Niedomice? Mimo głębokiego kryzysu gospodarczego, napięta sytuacja międzynarodowa zmusiła rząd do uniezależnienia się od drogiego importu surowców z USA (potrzebnych do produkcji bawełny strzelniczej i prochu). W 1932 roku zapadła decyzja: budujemy fabrykę celulozy w Niedomicach! O wyborze tego miejsca zdecydował splot kluczowych czynników:

- Woda: Ogromne ilości czystej wody z Dunajca i możliwość grawitacyjnego odprowadzania ścieków rzekami Żabnica i Breń.

- Ziemia: Możliwość wykupienia słabszej klasy gruntów od księcia Sanguszki

- Logistyka: Bliskość linii kolejowej Tarnów–Szczucin oraz... olbrzymie rezerwy chętnej do pracy lokalnej siły roboczej.

W latach 1933–1934 ruszyły prace. Projekt i dokumentację dostarczyła szwedzka firma KMW, a budową kierował wybitny inż. Wiktor Czerwiński. Do Niedomic ściągnięto najlepszych ekspertów z Pionek i Włocławka, a montażem maszyn kierował norweski ekspert dr inż. Leif Thomas. Praca w fabryce była darem losu – pod bramą codziennie stały tłumy chętnych, a o zatrudnieniu nierzadko decydowali... ksiądz i policjant. Zarobki wahały się od 30 do 90 groszy za godzinę (sprzątaczki zarabiały 7–9 zł tygodniowo).
Rozruch ruszył jesienią 1937 roku. Po początkowych problemach z czystością wody (co wymusiło budowę potężnego zbiornika nad Dunajcem na 160 tys.), fabryka ruszyła pełną parą. Choć początkowo krajowe zakłady podchodziły do niedomickiego produktu z nieufnością, rok 1939 zmienił wszystko. Międzynarodowe Biuro Jakości Celulozy w Londynie uznało celulozę z Niedomic za 8. najlepszą na świecie! Nasz produkt natychmiast trafił na eksport do USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Ameryki Południowej. 📈🏘️ W 1939 roku załoga liczyła już 670 pracowników. Niedomice zmieniły się nie do poznania:

-Wybudowano nowoczesne osiedle mieszkaniowe dla kadry,
-Powstała zakładowa orkiestra dęta i smyczkowa,
-Otwarto ekskluzywne kasyno (choć ze względu na ceny i dystans społeczny, dostępne głównie dla dyrekcji i urzędników).

Aby sprawdzić, ile przedwojenne stawki godzinowe są warte w dzisiejszych realiach, możemy użyć tego samego przelicznika opartego na sile nabywczej (gdzie 1 przedwojenny złoty to około 10–11 współczesnych złotych).

Oto jak te groszowe stawki wyglądają w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze:

30 groszy (stawka minimalna/pomocnicza):
To odpowiednik około 3,00 zł – 3,30 zł za godzinę w dzisiejszych realiach.

90 groszy (stawka dla najlepiej wykwalifikowanych robotników):
To odpowiednik około 9,00 zł – 9,90 zł za godzinę obecnie.

Jak to przekładało się na życie?
W latach 30. standardowy tydzień pracy trwał 48 godzin (6 dni po 8 godzin). Oznacza to, że miesięcznie przepracowywano około 200 godzin.

Pracownik niewykwalifikowany (30 gr/h) zarabiał ok. 60 zł miesięcznie – czyli równowartość dzisiejszych ok. 600–660 zł.

Specjalista (90 gr/h) zarabiał ok. 180 zł miesięcznie – czyli równowartość dzisiejszych ok. 1800–1980 zł.

Patrząc na te kwoty z perspektywy dzisiejszej płacy minimalnej, wydają się one drastycznie niskie. Pokazuje to, jak głęboki był ówczesny kryzys i jak tani była wtedy siła robocza. Mimo to, posiadanie stałej pracy w państwowych Zakładach Celulozy – gwarantującej regularną wypłatę w gotówce – i tak windowało robotnika znacznie wyżej niż status większości mieszkańców ówczesnej, skrajnie biednej i przeludnionej galicyjskiej wsi.
Fabryka, jako obiekt strategiczny, była pod ścisłym nadzorem wojska i policji, co skutecznie blokowało tam działalność partii lewicowych. Mimo to, w ciągu zaledwie kilku lat, dawni bezrolni chłopi i fornale stali się wykwalifikowanymi robotnikami dumnymi ze swojego zakładu. Ta piękna karta historii stworzyła fundamenty pod powojenny rozwój całego regionu .
Czy w Waszych rodzinnych albumach zachowały się zdjęcia z tamtych pionierskich lat budowy fabryki? A może Wasi dziadkowie opowiadali o pracy pod okiem szwedzkich inżynierów?
Podzielcie się historiami w komentarzach!

Polecam stronę https://www.niedomice.pl, skąd zaczerpnąłem zdjęcia do odnowienia i część informacji - dobra robota niedomice.pl.
Zdjęcia są oczywiście późniejsze, może macie zdjęcia z lat 30 ?

👇

Odkrywamy historię Łęgu Tarnowskiego i Bobrownik!Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądał wcześniejszy kościół para...
12/05/2026

Odkrywamy historię Łęgu Tarnowskiego i Bobrownik!

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądał wcześniejszy kościół parafialny w Łęg Tarnowski ponad 200 lat temu? Dotarliśmy do niezwykłych dokumentów – „Specyfikacji” dóbr kościelnych i szpitalnych parafii w Jurkowie (dzisiejszym Łęgu Tarnowskim) z około 1800 roku!

Co z nich wyczytamy?
✅ Stary kościół pw. św. Mikołaja – był w całości drewniany i kryty gontem. Z opisu wynika, że już wtedy wymagał „reperacji”, co kilkadziesiąt lat później doprowadziło do budowy obecnej murowanej świątyni.
✅ Życie na plebanii – opisuje wnętrza z piecami kaflowymi i murowanymi kominami. Ciekawostką jest wzmianka o rozebranym mieszkaniu dla wikariusza, które kolator (opiekun kościoła) obiecał odbudować.
✅ Szpital, czyli dom dla ubogich – w Jurkowie istniał murowano-drewniany przytułek dla potrzebujących, ufundowany przez dziedzica Bobrownik, Antoniego Szczepanowskiego. Ubodzy otrzymywali stałe wsparcie finansowe z tzw. „kapitału”.
✅ Dawne Bobrowniki Małe – dokument wspomina o „Folwarku Lubańskim” i starych stodołach krytych słomą.

Pod dokumentami podpisali się m.in. ówcześni wójtowie: Wojciech Malik z Bobrownik oraz Mateusz Banasik z Jurkowa. To żywy dowód na to, jak zorganizowana była nasza społeczność dwa wieki temu!

Zapraszam do lektury pełnej transkrypcji poniżej Mam nadzieje że dobrze odczytałem. Czy wśród podpisanych nazwisk odnajdujecie swoich przodków? 👇

Specyfikacya Wszelkich Realności y Praw do Kościoła pod Tytułem Świętego Mikołaja Obrządku Łacińskiego we wsi Jurków w Dekanacie Bielskim Cyrkule Tarnowskim należącychI.

Realności

Opis składników majątkowych
Taxa (Wartość w Ryńskich)

1mo (Primo).
Kościół pod Tytułem Śgo Mikołaja, całkiem z Drzewa rżniętego budowany Dachem gontowym pokryty derelacyi [zniszczeniu] podpadający. [Wycena w kolumnie Taxa: 1500 Ryńskich]

2do (Secundo). Pomieszkanie Parochialne z Drzewa rżniętego wystawione Dachem gontowym pokryte, maiące po prawey ręce z przychodu południowego Izb dwie y Alkierz piec kaflowy a wedle tego kominek murowany; po lewey ręce zaś izbę czeladnią z dwiema komorkami piecem Kaflowym y Kominem murowanym, Piwnicy żadney niema; ten Budynek reparacyi potrzebuje. [Wycena w kolumnie Taxa: 500 Ryńskich]

3tio (Tertio). Pomieszkania dla Wikaryusza teraz żadnego niema, albowiem to które było, będąc przez dawność czasu bardzo zderelowane [zniszczone] zostało przez W. Kollatora rozebrane, któren ma nowe na to mieysce wystawić. [Wycena w kolumnie Taxa: 0 Ryńskich]

4to (Quarto). Staynia dla Koni y krów z chlewem na Trzodę z różnego Drzewa budowana Dach słomą poszyty maiąca. [Wycena w kolumnie Taxa: 100 Ryńskich]

5to (Quinto). Stodoła nowa przy Plebanii z Drzewa okrągłego o 3 zapolach z boyskami, słomą poszyta .[Wycena w kolumnie Taxa: 200 Ryńskich]

6to (Sexto). Folwark Plebański u małych Bobrownikach pod Silcem z Drzewa rżniętego budowany: z izbą y Alkierzem w których piec kaflowy piec piekarski y komin murowany, w sieni tegoż Folwarku komora, Dach gontem pokryty. [Wycena w kolumnie Taxa: 150 Ryńskich]

7mo (Septimo). Stodoła stara z Drzewa okrągłego o 3 zapolach budowana, pośrodku dachem słomą pokryta. [Wycena w kolumnie Taxa: 20 Ryńskich]

Specyfikacya Szpitala Specyfikacya Wszelkich Realności y Praw do Szpitala we wsi Jurków przy Kościele Parafialnym Jurkowskim sytuowanego, należących Szpital Pomieszkanie dla Ubogich we Jurkowie pod gontowym dachem pokryty, co w dobrym stanie, maiący dwie Izby z Alkierzami, piecami kaflowemi, kominami murowanemi y sieni; fundowany przez JWP. Antoniego Szczepanowskiego Dziedzica wsi Bobrowniki.
[Wycena w kolumnie Taxa: 500 Ryńskich]

Kapitały Kapitał 500 złp na Dobrach Bobrownikach przez dopiero wspomnionego JWP. Antoniego Szczepanowskiego Dziedzica tych Dobr iest Allegat pod r. 1748 zapisany, od którego pobierają Ubodzy prowizyi po trzy od sta. Z tego kapitału nie więcey Szpital nie posiada.Do tego ubodzy tegoż szpitala prócz tey prowizyi Ryn 15 jeszcze biorą od Państwa Bobrownik powyższych roboty 3, a zaczym razem odbierają rocznie 18,67 [Ryńskich].

Podpisy i Atesty
Wojciech Malik Wóyt Bobrownik
Mateusz Banasik Wóyt Jurkowa
+Szymon Kordela z Gromady
+Joannes Nep. Dziak Decanus foraneus [Dziekan],
Parochus [Proboszcz]
Wizytator.

Przeliczenie finansowe (Szacunkowe):
Na podstawie powyższych danych
Kościół (1500 Ryńskich): ok. 90 000 – 110 000 PLN
Plebania (500 Ryńskich): ok. 30 000 – 35 000 PLN
Kapitał Szpitala (500 złp): ok. 30 000 PLN (przynosił ok. 900-1000 zł rocznego dochodu dla ubogich).

07/05/2026

Ostatni post został usunięty. Strona ma być o Łęgu Tarnowskim i okolicach - o wydarzeniach i bolączkach. Jednak po komentarzach sądzę że poszedł nie w tą stronę co trzeba dlatego został usunięty, dla dobra wspólnoty.

03/05/2026

Krótki podcast o secesji terytorialnej i utworzeniu Gminy Łęg Tarnowski! 🧐 To naprawdę ciekawe, jak kształtują się nowe struktury administracyjne. Koniecznie musisz to wysłuchać! 🇵🇱

Józef Gabriel Męciński: Budowniczy pałacu w Łęgu Tarnowskim i świadek wielkiej historiiWielu z nas mija codziennie kapli...
29/04/2026

Józef Gabriel Męciński: Budowniczy pałacu w Łęgu Tarnowskim i świadek wielkiej historii

Wielu z nas mija codziennie kaplicę grobową w Łęgu Tarnowskim, nie wiedząc, jak niezwykły człowiek w niej spoczywa. Józef Gabriel Męciński nie pochodził z naszego regionu, a jednak to tutaj zostawił swój najtrwalszy ślad. Wszystko zaczęło się od wielkiej historii i jeszcze większej miłości.

Zanim Józef Gabriel trafił nad Dunajec, musiał oszukać przeznaczenie. W 1863 roku, jako młody rotmistrz w powstaniu styczniowym, brał udział w krwawej bitwie pod Krępą. To, co wydarzyło się na pobojowisku, do dziś budzi dreszcze. Męciński został zmasakrowany – stracił rękę i odniósł aż 23 rany. Nie wiadomo dokładnie, jak wyglądały jego ostatnie sekundy przed ocaleniem. Jedne przekazy mówią o rosyjskim żołnierzu, który chciał go „dobić” strzałem w głowę, inne zaś wspominają o Kozakach, którzy zamierzali podciąć mu gardło szablą. Wtedy nastąpił zwrot akcji godny filmu: rosyjski oficer powstrzymał swoich ludzi. Nie wiadomo do końca, co nim kierowało – czy był to szacunek dla niesamowitej odwagi Polaka, czy inne względy – ale postanowił uratować szlachcica i nakazał go opatrzyć. Ten gest sprawił, że bohater przeżył i po długiej rekonwalescencji i utracie majątku trafił do Galicji.

To właśnie tutaj los połączył go z Heleną Dobrzyńską, córką właścicieli Partynia. Młody weteran zakochał się w niej bez pamięci, a w 1865 roku para wzięła ślub. Józef Gabriel osiadł w tutejszym drewnianym dworze – modrzewiowym obiekcie, który rodzina Dobrzyńskich odkupiła prawdopodobnie od rodu Potockich, gdy ci wyprzedawali swoje mniejsze posiadłości.

Choć stary dwór był pełen uroku i rodzinnych pamiątek, jego losy zakończyły się prawdopodobnie gwałtownie. Według niektórych źródeł budowla padła ofiarą pożaru, co postawiło rodzinę przed nagłą koniecznością stworzenia nowego domu. Józef Gabriel, zamiast odbudowywać drewniane ściany, postanowił wznieść coś znacznie trwalszego i godnego nowej epoki. Pod koniec XIX wieku zaprosił do współpracy znanego architekta Sławomira Odrzywolskiego. Tak powstała neorenesansowa perła, którą podziwiamy do dziś jako budynek szkoły – murowany testament determinacji gospodarza, który nie pozwolił, by ogień zniszczył dziedzictwo Partynia.

Męciński był tytanem pracy społecznej. Przez 41 lat zasiadał w Sejmie Krajowym we Lwowie, dbając o interesy regionu. Rządził powiatami tarnowskim i dąbrowskim, udowadniając, że utrata ręki nie jest przeszkodą w byciu skutecznym liderem. Razem z córką Heleną (pisarką znaną jako Blanka Halicka) stworzył w pałacu bibliotekę, która była prawdziwym skarbem kultury. Do dziś w zbiorach tarnowskiej biblioteki można trafić na cenne książki z jego odręcznym podpisem.

Zmarł w 1921 roku, zostawiając po sobie nie tylko pałac i park, ale też lekcję tego, jak budować przyszłość na fundamentach trudnej przeszłości. Za swoje czyny został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Virtuti Militari.

📍 Spacerując następnym razem po parku lub mijając kaplicę, warto pomyśleć o Józefie Gabrielu – człowieku, który przybył tu jako obcy, ale z miłości do Heleny i tej ziemi stał się jednym z najwybitniejszych mieszkańców w historii Łęgu Tarnowskiego.

Historia kościoła św. Sebastiana w Ilkowicach (parafia Łęg Tarnowski) to jedna z najbardziej przejmujących opowieści o w...
27/04/2026

Historia kościoła św. Sebastiana w Ilkowicach (parafia Łęg Tarnowski) to jedna z najbardziej przejmujących opowieści o wierze, lęku i dziękczynieniu w regionie tarnowskim. Jest to miejsce, gdzie historia walki z epidemiami splata się z lokalną legendą i niezwykłą fundacją dwóch mężczyzn-młynarzy.

1. Geneza kultu: Wizja na cmentarzysku
Wszystko zaczęło się w połowie XVIII wieku (około 1740 roku), gdy region dziesiątkowały epidemie, zwane wówczas „zaraźliwym” lub „zatrutym powietrzem”. W miejscu, gdzie dziś stoi świątynia, znajdowało się piaszczyste wzniesienie, na którym w pośpiechu grzebano ofiary zarazy.

Według podania, dwaj młynarze z Dunajca – Szymon Panek i Sebastian Kotapka – doznali nadprzyrodzonego znaku. Szymonowi miało ukazać się „białe widmo”, które nakazało wzniesienie kaplicy dokładnie na cmentarzysku cholerycznym, by przebłagać Boga i powstrzymać śmierć. Młynarze, mimo skromnych środków, podjęli się tego zadania, wybierając na patrona św. Sebastiana – tradycyjnego orędownika w czasie zaraz.

2. Pierwszy kościół: Drewniana arka (XVIII w. – 1870)
Pierwotny kościółek, który służył wiernym przez ponad sto lat, był budowlą skromną, ale pełną symboliki:

Wygląd: Była to niewielka kaplica wzniesiona z drewna modrzewiowego lub sosnowego, kryta gontem. Posiadała prostą konstrukcję zrębową i małą wieżyczkę na sygnaturkę.

Otoczenie: Stał samotnie na wzgórzu, górując nad rozlewiskami Dunajca. Wokół kościoła rozpościerał się surowy krajobraz usiany setkami drewnianych, butwiejących krzyży, znaczących zbiorowe mogiły ofiar epidemii.

Wnętrze: Sercem świątyni był ołtarz z wizerunkiem św. Sebastiana przebitego strzałami. Z czasem ściany zapełniły się wotami – drewnianymi i srebrnymi sercami oraz tabliczkami od osób ocalałych z „zatrutego powietrza”.

3. Wielka Próba i Przełom: Rok 1873
Kult św. Sebastiana osiągnął apogeum w XIX wieku, gdy cholera regularnie powracała do Tarnowa i okolic (szczególnie w latach 1831, 1848 i 1866). Przełomowy okazał się rok 1873. Kiedy kolejna fala choroby zaczęła wygasać, tarnowianie, czując szczególne orędownictwo patrona z Ilkowic, zorganizowali gigantyczną pielgrzymkę dziękczynną. Blisko 800 osób przeszło boso traktem z Tarnowa do Ilkowic, niosąc śpiewy błagalne i dary. Wydarzenie to ugruntowało status Ilkowic jako lokalnego centrum pielgrzymkowego.

4. Nowy kościół: Murowane wotum (1881 – dziś)
Ponieważ stary, drewniany kościółek niszczał i nie mógł już pomieścić rzesz pielgrzymów z inicjatywy ks. Czerneckiego rozpoczęto budowę nowej, murowanej świątyni, która przetrwała do dziś.

Architektura: Obecny kościół to budowla jednonawowa, murowana i tynkowana na biało, co w XIX wieku miało symbolizować czystość i zwycięstwo nad miazmatami choroby.

Fasada: Charakterystycznym elementem są dwie wieże w fasadzie frontowej, zwieńczone hełmami, które nadają świątyni powagi i sprawiają, że jest widoczna z wielu kilometrów. Wejście skierowane jest na południe, w stronę Tarnowa, skąd przybywali pątnicy.

Wnętrze: W ołtarzu głównym zachowano kultowy obraz św. Sebastiana. Kościół, mimo że murowany, zachował kameralny, niemal „kapliczny” charakter, nawiązujący do skromnej fundacji Panka i Kotapki.

5. Znaczenie dla Łęgu Tarnowskiego i Tarnowa
Dla mieszkańców Łęgu Tarnowskiego i Ilkowic „Sebastianek” to symbol tożsamości i ochrony. Dla Tarnowa zaś, kościół ten był „bezpiecznym portem” w czasach, gdy miasto dusiło się od epidemii. Pamięć o „zaraźliwym powietrzu” przetrwała w nazwie Czarnej Drogi w Tarnowie-Mościcach (którą wieziono zmarłych) oraz w corocznych odpustach w Ilkowicach, które do dziś przyciągają wiernych wierzących, że św. Sebastian nadal czuwa nad zdrowiem mieszkańców regionu.

Adres

Tarnowska 158
Łeg Tarnowski
33-131

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sympatycy utworzenia Gminy Łęg Tarnowski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij