01/08/2026
Moi dziadkowie, zarówno ze strony mamy, jak i taty, byli Warszawiakami. Rosłam karmiona opowieściami o przedwojennej Warszawie.
Każdego roku data 1 sierpnia ma dla mnie szczególne znaczenie. Także dlatego, że w czasach mojej edukacji w szkole nie uczono oficjalnie o bohaterach Powstania Warszawskiego. Kiedy składałam Zobowiązanie Instruktorskie, by zostać harcerską instruktorką, dostałam od opiekuna mojej próby maleńką książeczkę "Samotny bój Warszawy". Takich książek wtedy w Polsce nie wolno było drukować. Autor Tadeusz Żenczykowski, który w Powstaniu Warszawskim pełnił funkcję szefa Wydziału Propagandy AK, musiał w 1945 r. uciekać z Polski. Związał się z Radiem Wolna Europa. Książkę, pokazującą prawdę o osamotnionej, walczącej Warszawie, wydał we Francji.
I tak to już od kilkudziesięciu lat w sierpniowe dni czytam strony zadrukowane maleńką czcionką. Mówią one nie tylko o realiach politycznych 1944 r. Książka, wydana na emigracji jest też świadectwem tego, jak przez kolejne dziesięciolecia nie można było głośno mówić o bohaterskich Powstańcach.
A skoro teraz możemy już to robić, to wykorzystajmy te sierpniowe dni, by opowiedzieć dzieciom o ich równolatkach, którzy przedzierali się przez walczącą Warszawę niosąc listy z tak cennymi informacjami o tym, że ktoś żyje, walczy i kocha...