20/08/2025
Dobra rada
HISTORIA ANI i jej MAMY* – lat 6 i lat 35 -o sile słowa „przepraszam..."
Supermarket, kolejka. Wózek wypchany, torba ciąży, mama myśli już tylko o tym, żeby jak najszybciej wyjść.
– „Mamo, a kupisz mi lizaka?” – Ania podbiega z nadzieją w oczach.
– „Nie teraz, Aniu.” – mama mówi z westchnieniem.
– „Ale proszę… No truskawkowy!”
– „Powiedziałam: nie.”
– „Maaamooo…” – Ania wierci się, zaczyna marudzić.
Mama traci cierpliwość:
– „Odejdź! uspokój się, bo cię tu zaraz zostawię!”
Słowa padają głośno, ostro.
Ania patrzy. Trzyma lizaka jakby nie wiedziała, co teraz zrobić. Jej oczy się rozszerzają i krzyczy: -"Nieee!"
A później pojawiają się łzy.
Duże łzy.
I nagle w tej głośnej przestrzeni robi się cisza. Poboczni klienci patrzą na dziewczynkę i mamę...
Kilka dni później w gabinecie,
Mama opowiada mi te historię:
– „Ja naprawdę tego nie chciałam powiedzieć. Byłam wykończona. Pani wie, cały dzień w pracy. Jeszcze te zakupy...no, głowa mi pękała, wszyscy się pchali w tej kolejce… I wyskoczyło mi to zdanie, tak jak kiedyś słyszałam od własnej mamy. Dopiero jak zobaczyłam jej twarz, to zrozumiałam, że ona w to uwierzyła! I dodaje ciszej -"Tak jak ja kiedyś ...”
– „Rozumiem, że to była trudna chwila dla Ciebie, A co zrobiłaś potem?” – pytam.
– „Nic mądrego… Wzięłam zakupy, wyszłyśmy. Ale wieczorem, jak ją przykrywałam, zapytała: Mamo, a ty naprawdę byś mogła mnie zostawić?” – głos jej się łamie.
– „I co odpowiedziałaś?”
– „Na początku… wie Pani ja chyba chciałam, aby szybko o tym zapomniała i … zbyłam ją. Powiedziałam:- "oj tam, głupotki opowiadasz". Ale widziałam, że się nie uspokoiła. Leżała taka cicha, ze spuszczoną głową. I wtedy usiadłam obok i powiedziałam:
-" Nie, Aniu. Nigdy cię nie zostawię. Byłam zdenerwowana i zmęczona.
I bardzo żałuję, że tak powiedziałam. Przepraszam"
– „I co zrobiła Ania?”
– „Wtuliła się we mnie tak mocno, że prawie się rozpłakałam. I powiedziała: to już nigdy tak nie mów, mamo. To mnie zabolało… ale chyba też obudziło. Nie chcę być ZŁĄ ”
I rozmawiamy dalej, jak zwolnić. Jak dać sobie więcej zaufania i...spokoju.
Wiecie, ja nie wierzę, że ta mama była „zła”nawet przez chwilę, ale czuję, jak ona mogła się czuć... Ona była i jest po prostu człowiekiem – czasem zmęczonym, przytłoczonym, w emocjach.
I właśnie dlatego ta historia jest ważna. Bo pokazuje, że możemy się zagubić!... Ale wtedy możemy też wrócić i powiedzieć dziecku "przepraszam" i powiedzieć sobie " zapanuje nad tym krzykiem. Dam radę"
💡 Co można zrobić zamiast takich słów?
▪️Zamiast straszyć, spróbować dać zadanie: „Policzysz mi bułki?”
▪️Zamiast „odejdź” – zaprosić: „Chodź bliżej, będzie nam łatwiej czekać razem.Zobacz, więcej osób jest za nami, czy przed nami w kolejce?”
▪️I ZAWSZE, ale to zawsze jeśli słowa już padły – przyznać się, przeprosić, powiedzieć głośno: „PRZEPRASZAM. Kocham cię. Nigdy cię nie zostawię.”
Bo dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica.
Potrzebuje takiego, który potrafi zauważyć swój błąd i spróbować inaczej!
Największym kłamstwem w rodzicielstwie jest to, że musimy być nieomylni.
Prawda jest taka, że dziecko uczy się siły właśnie wtedy, kiedy widzi naszą słabość i nasze „przepraszam”.
Bo bliskość nigdy nie rodzi się z perfekcji!
Przytulam Was mocno od serducha ❤️
dr Kamila Olga
(*Imiona i szczegóły w historii zostały zmienione w celu ochrony prywatności. Publikacja za zgodą rodzica.)