Inna Wyspa

Inna Wyspa Inna Wyspa, 教育関連サイト, 2222, Kamakura-shiの連絡先情報、マップ、方向、お問い合わせフォーム、営業時間、サービス、評価、写真、動画、お知らせ。

Dzień dobry! 😺Dzielę się dziś szczęściem, które we mnie płynie. Wróciłam wczoraj z fajnego wyjazdu z Chata Jogi. Był to ...
30/09/2024

Dzień dobry! 😺

Dzielę się dziś szczęściem, które we mnie płynie. Wróciłam wczoraj z fajnego wyjazdu z Chata Jogi. Był to dla mnie intensywny czas, wypełniony jogą, oddechami i medytacją, ale również kontaktem z górami i naturą, w towarzystwie Dobrej Duszy .pik. Czego więcej chcieć?
Polecam Chata_przyszlakusiedlisko - piękne i przytulne miejsce, które ciągle się rozwija.
Może uda się i Wam wskoczyć na jakieś wyjazdy warsztatowo-jogowe?
Krótka relacja na zdjęciach.

Ściskam,
Agata
-
wyjazd jogowy • medytacja • Inna Wyspa • dobre samopoczucie • góry • natura • Chata Jogi • dno miednicy • Moszczenica Wyżna • Chata przy szlaku Siedlisko

W związku z tym, że coraz chętniej i otwarciej opowiadamy o różnych sprawach, w tym również takich, które nasi rodzice c...
14/07/2024

W związku z tym, że coraz chętniej i otwarciej opowiadamy o różnych sprawach, w tym również takich, które nasi rodzice czy dziadkowie traktowali jako temat tabu, to dziś zwracam się ku mięśniom dna miednicy.
Ostatnio szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, ale przy okazji odkrywam też te części ciała, które nie były mi dobrze znane. Paradoks – bo przecież mam te mięśnie w swoim organizmie, a zupełnie się nimi nie przejmowałam. Jeśli chodzi o mięśnie dna miednicy, to wydaję się, że poznajemy je dopiero w momencie, gdy dotyka nas bezpośrednio jakaś konkretna sytuacja życiowa. Najbardziej zaznajomione są z tym osoby, które spodziewają się dziecka i zaczynają uczęszczać do szkoły rodzenia. Przyszli rodzice uczą się wzmacniania tych mięśni (tak, mężczyźni również, choć nie przy okazji porodu 😎). Po porodzie ćwiczenie tych obszarów powinno stać się naszym rytuałem, ponieważ ciało jest mocno rozregulowane i mięśnie uległy rozciągnięciu. Uświadamiamy sobie również ich istnienie, gdy dotykają nas różne problemy, takie jak m. in.: nietrzymanie moczu, nadreaktywność naszego pęcherza, obniżanie się lub wypadanie narządów dna miednicy, zaparcia, problemy z gospodarką hormonalną, prostatą czy menopauzą. Myślę, że całe diagnozowanie dotyczące naszych dolnych narządów powinniśmy rozpocząć od przyjrzenia się temu tematowi, może bowiem okazać się, że ćwiczenie mięśni dna miednicy przyniesie pozytywny efekt.
🌱UŚWIADOMIENIE SOBIE I ĆWICZENIA MIĘŚNI DNA MIEDNICY
Najważniejsze przy takich ćwiczeniach jest to, aby ODDYCHAĆ SWOBODNIE i nie napinać ciała.
Na sam początek należy uświadomić sobie, gdzie owe mięśnie właściwie się znajdują. Jest na to kilka sposobów:
🟠DLA KOBIET:
- usiądź w taki sposób, abyś mogła postawić stopy płasko na podłodze. Pochyl się lekko, niech okolice sromu mają kontakt z twardą powierzchnią. Połóż ręce na udach i podczas wydechu unieś okolice pochwy i odbytu ponad to, na czym aktualnie siedzisz.
- jeśli używasz tamponu – włóż go do pochwy, a następnie delikatnie ciągnąc za sznurek spróbuj przytrzymać go mięśniami w środku (jest to rodzaj lekkiego siłowania się ze sobą)
- podczas oddawania moczu na sedesie – rozszerz kolana. Postaraj się wstrzymać oddawanie moczu zaciskając mięśnie w górę i do wewnątrz. Nie chodzi o to, żeby na siłę zatrzymać mocz (może nie udać się to właśnie przez słabe mięśnie dna miednicy i dodatkowo jest to niebezpieczne dla naszego pęcherza), ale o zapamiętanie których mięśni właśnie użyłaś
- przypomnij sobie sytuację, w której najadłaś się bobu😱 (lub innego wydymającego jedzonka) i twój organizm pełen był gazów, które musisz wypuścić. Jeśli nie chcesz doprowadzić np. w miejscu publicznym do katastrofy ekologicznej, to na pewno przypominasz sobie jakich mięśni używasz, aby temu zapobiec.
🔴DLA MĘŻCZYZN:
- podobnie jak u kobiet – podczas oddawania moczu spróbuj napiąć mięśnie i podciągnij je w górę. Przytrzymaj, a potem rozluźnij. Nie chodzi o to, żeby na siłę zatrzymywać mocz i go puszczać (bo to oczywiście niezdrowe), ale o zapamiętanie tego rodzaju ruch mięśni.
- sytuacja gazowa i użycie odpowiednich mięśni myślę, że jest ci dobrze znana…
Mięśnie dna miednicy znajdują się wokół naszego odbytu i narządów płciowych. Tworzą one rodzaj kołyski, która podtrzymuje cewkę moczową, odbytnicę i wspomniane narządy płciowe.
Wykonując ćwiczenia należy używać wszystkich uświadomionych sobie mięśni na raz.
Dobrze wykonywać ćwiczenia trzy razy dziennie. Zaciskanie tych mięśni nie jest widoczne gołym okiem – możesz wykonywać je więc np. robiąc sobie krótką przerwę w pracy lub szkole/uczelni.
Wybierz pozycję siedzącą, ze stopami płasko położonymi na ziemi lub też leżącą z kolanami ugiętymi i stopami również położonymi płasko.
Ćwiczenie jest takie same dla mężczyzn i kobiet:
- Przede wszystkim: rozluźnij się. Na wydechu spróbuj użyć wszystkich mięśni dna miednicy. Ściągaj, unieś i utrzymaj. Dolicz do 5 sekund i puść. Jeśli nie dajesz rady – spróbuj cyklu 2-sekundowego.
Utrzymuj po prostu mięśnie na tyle, ile potrafisz i nie zniechęcaj się. Wzmocnienie tych mięśni może potrwać kilka tygodni, a nawet dłużej.
- Gdy uda ci się dotrzeć do 10 sekund, spróbuj rozluźnić mięśnie i podczas kolejnego wydechu odpoczywaj przez 5 sekund.
- Powtarzaj cykl – napinaj 10 sekund, rozluźniaj 5 sekund.
Warto robić też raz dziennie 10 gwałtownych (oczywiście w granicach komfortu) skurczów mięśni pod rząd.
Napinaj i rozluźniaj, napinaj i rozluźniaj.
Prócz funkcji kołyski, czyli podtrzymywania naszych narządów, mięśnie dna miednicy kontrolują nasze czynności fizjologiczne, ale również zwiększają satysfakcję seksualną. Dbanie o nie poprzez wskazane ćwiczenie nie jest trudne, a może wiele zmienić w naszym komforcie życia.

Dobrego tygodnia!

-
Polecam książkę z której czerpałam wiedzę: "Mięśnie dna miednicy bez tabu. Zadbaj o swój komfort i ciesz się życiem" autorstwa Jane Simpson, Wydawnictwo Literackie.
-
mięśnie dna miednicy • jak dbać • Inna Wyspa • dobre samopoczucie • praktyka • dobre samopoczucie • ćwiczenia • dno miednicy • wiedza

Dzień dobry w sobotę!🧡To był miły dzień w Dąbrowie Górniczej, a za nami I Zagłębiowski Festiwal Jogi.Plecy rozruszane, h...
22/06/2024

Dzień dobry w sobotę!🧡
To był miły dzień w Dąbrowie Górniczej, a za nami I Zagłębiowski Festiwal Jogi.
Plecy rozruszane, humor dopisuje, brzuch napełniony. Czego więcej chcieć od życia?

Dobrego dnia,
Agata

joga • I zagłębiowski festiwal jogi • joga dla pleców • praktyka

Dobry wieczór🌴,dziś Międzynarodowy Dzień Jogi! 🐉Właściwie to nie za bardzo jestem związana z życiem kalendarzowym i dzie...
21/06/2024

Dobry wieczór🌴,
dziś Międzynarodowy Dzień Jogi! 🐉
Właściwie to nie za bardzo jestem związana z życiem kalendarzowym i dzień ten (21.06) został mi przypomniany poprzez inne konta społecznościowe, ale skoro o jodze piszę, to chyba powinnam też coś od siebie dzisiaj dodać.
Na zdjęciu moja mama Basia, pan Chandra Mohan Bhandari i ja, zdjęcie z Sulisławia z warsztatów jogowych z zeszłego roku.
To zdjęcie jest dla mnie ważne, bo przedstawia moich dwóch najważniejszych nauczycieli.
Moja mama - moja przyjaciółka i przewodnik wielu dróg życiowych, która (to już chyba tyle będzie), jakieś 12 lat temu przyniosła jogę do naszego domu i tak zaczęło się to wszystko. To ona, razem z moim tatą, po dziś dzień zgłębia tajemnice świata - zarówno tego fizycznego, jak i duchowego. Jestem dumna, że mam takich rodziców. Ich świadectwo na zawsze pozostanie w moim sercu.
Pan Bhandari - dzięki niemu poznałam tą prawdziwą jogę z krwi i kości i wkroczyłam w "magiczny" świat prany. To pierwsze doświadczenia ze spojrzeniem na asanę z innej strony, oddechy przeponą, próby oczyszczania swego ciała czy też niesamowite przeżycie medytacji. No i wiedza, dzięki której to wszystko nabiera rozpędu.

W taki dzień jak dziś, jestem wdzięczna jodze - otwarła mnie na świat pełen doświadczeń i niesamowitych ludzi.
Pojawia się jedno słowo, które wysłać w świat i jest to "Dziękuję.".

Dobrego wieczoru życzę Wam wszystkim,
Agata

Dzień dobry,zauważyłam, że często odzywam się w poniedziałki. To się pewnie kiedyś zmieni, ale o to jestem! Zapraszam do...
20/05/2024

Dzień dobry,
zauważyłam, że często odzywam się w poniedziałki. To się pewnie kiedyś zmieni, ale o to jestem! Zapraszam do czytania...

Dużo pisałam teoretycznie o różnych sprawach, a co z praktyką? Ostatnio pojawił się temat mindfulness/uważności w życiu. Dzisiaj przychodzę z propozycją najbardziej popularnego ćwiczenia z tej tematyki czyli SPOTKANIA Z RODZYNKĄ.
Jeśli zagłębicie się w temat mindfulness albo będziecie uczestnikiem warsztatów uważności, to jeśli to ćwiczenie się nie pojawi, to na pewno ktoś o nim wspomni.

Prawda jest taka, że jedzenie odgrywa ogromną rolę w naszym życiu. Lubimy jeść (przynajmniej ja 😅), smakować, odkrywać, a często relaks kojarzy nam się z posiłkiem. No bo przecież nie ma to jak zjedzenie czegoś pysznego po intensywnym górskim marszu, prawda?
Jedzenie jest też ważnym elementem dla naszego organizmu, bez niego raczej byśmy za długo nie pożyli. Zdarza się jednak, że jemy w pośpiechu, szybko przełykając, oglądając jednocześnie serial na Netflixie i nie zwracając w tym wszystkim uwagi co właściwie my tam pakujemy do tych ust.
Tutaj kłania się jedzenie (picie też) z większą uważnością.
To takie zatrzymanie się nad tym co właśnie mamy na talerzu.

Ćwiczenie z rodzynką (ale może być też orzech, kostka czekolady, inny suszony owoc etc.) jest bardzo proste i wymaga jedynie tego, abyśmy mieli trochę chwili dla siebie.
Wyłączamy dystraktory, uspakajam oddech i do dzieła.
🔴 WRAŻENIA WZROKOWE - na początku oglądasz rodzynkę bez dotykania i odpowiadasz sobie na pytania: Jaki ma kolor? Jaką strukturę? Jak się jawi, gdy tak leży na stole przede mną?
🟠 WRAŻENIA DOTYKOWE I DŹWIĘKOWE - podnoszę rodzynkę i oglądam obracając w dłoniach. Jaka jest w dotyku (wilgotna, kleista, sucha?), czy doświadczenie jej struktury się zmieniło, gdy zaczęłam/zacząłem ją dotykać? Oglądam rodzynkę pod światło, jak teraz wygląda? Jaki ma kolor w cieniu, jaki w świetle? Ważę ją na dłoni, czy jest lekka czy ciężka? Przykładam do ucha, czy wydaje z siebie jakiś dźwięk?
🔴 WRAŻENIA ZAPACHOWE - wącham mój przedmiot obserwacji i oceniam, jaki to zapach? Czy jest słodki, gorzki? Czy zapach się zmienia, gdy obracam rodzynkę?
🟠 WRAŻENIA SMAKOWE - tutaj nie połykam od razu całej rodzynki, ale dotykam ją językiem i badam smak, następnie wkładam ją do ust, ale jeszcze nie gryzę. Pozwalam, żeby docierało do mnie doświadczenie z jamy ustnej. Jakie to wrażenia? Jakie smaki czuję teraz? Co się zmieniło? Powoli zaczynam żuć rodzynkę i dalej doświadczam jej smaków. Gdy będę gotowa/y przełykam.
Zamykam oczy i doświadczam, co teraz czuję?

Takie techniki mindfulness, mogą pomóc nam lepiej rozumieć naszą relację z jedzeniem.

W komentarzu dołączam link do karty mindfulness o uważnym jedzonku, ponieważ w trakcie takiego ćwiczenia można zapisywać swoje doświadczenia. Stworzyłam więc taką grafikę i zapraszam do korzystania.

Życzę dobrego tygodnia!🌴

Dzień dobry!🌱 Piękna to była majówka - dużo słońca, które przyniosło przestrzeń dla serca i głowy. Mam nadzieję, że spęd...
06/05/2024

Dzień dobry!🌱
Piękna to była majówka - dużo słońca, które przyniosło przestrzeń dla serca i głowy. Mam nadzieję, że spędziliście ją równie dobrze jak ja.

Parę razy wspominałam już o mindfulness, natomiast dzisiaj chciałabym wrzucić kilka podstawowych informacji w pigułce.
Odnoszę wrażenie, że definicji mindfulness pojawia się tyle, ile w zasadzie osób zajmujących się tą tematyką; wymyka się jednoznacznym określeniom i regułom, jednak dzisiaj spróbujemy okiełznać tę wiedzę.

CZYM JEST MINFULNESS?
🟠 Z sanskrytu SMRITI - oznaczające pamięć. Była potrzebna braminom podczas recytacji mantr. Starożytni nie używali pisma, wszystko przekazywali ustnie. Skupienie wymagało więc wejścia w pewien stan medytacji, wyciszenia, bycia jednością - tę informację przeczytałam w książkę Macieja Wielobóba "Uważność w praktyce".
🔴 Nazywany uważnością lub specyficznym rodzajem koncentracji - z takimi określeniami też możecie się spotkać w praktyce
🟠 Pojęcie istnieje w zachodniej psychologii od około pięćdziesięciu lat. Tak naprawdę jej początek ustala się w momencie stworzenia przez profesora Jon Kabat-Zinna programu otwartego na Uniwersytecie Massachusetts – Redukcja Stresu Oparta na Uważności, MBSR (mindfulness-based stress reduction) pod koniec lat 70-tych XX wieku.
🔴 Pomaga w relaksowaniu się, uwolnieniu od napięć, lepszej tolerancji w kwestiach bólowych - o tym pisałam już w lutowym wpisie "Co dają techniki uważności", link-przypominajkę wrzucę w komentarzu.
🟠 Osoba godna zapamiętania, to oczywiście profesor Jon Kabat-Zinn, na rynku polskim jest sporo przetłumaczonych pozycji, polecam szczególnie "Życie, piękna katastrofa. Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból".

Wkrótce postaram się wrzucić kilka ćwiczeń z zakresu mindfulness, aby teoria mogła pójść w parze z praktyką. Wiadomym jest, że najlepiej zapamiętuje się coś, gdy praktykujemy. 🥰 🧐

Dobrego wieczoru!

Dzień dobry! 🌱Ostatnio pisałam o life i business coachingu czyli podstawowym podziale, z którym najczęściej możecie się ...
29/04/2024

Dzień dobry! 🌱
Ostatnio pisałam o life i business coachingu czyli podstawowym podziale, z którym najczęściej możecie się spotkać.
Ilość specjalizacji, rozwoju naukowych dziedzin spowodowała jednak, że obecnie nazw związanych z coachingiem jest bardzo dużo. Trudno się w tym wszystkim połapać. Dzisiaj opiszę niektóre z nich.
Często spotykanym rodzajem coachingu jest:
🟠EXECUTIVE COACHING, czyli coaching dla menadżerów i liderów, którzy kierują grupą w danej firmie. Dotyczy on ludzi i organizacji którymi zarządzają. Dany menadżer musi posiadać odpowiednie kompetencje i narzędzia, dzięki którym w odpowiedzialny i rozsądny sposób pokieruje swoim zespołem. Ich brak może spowodować wiele negatywnych konsekwencji; coaching wykonawczy ma pomóc w uświadomieniu sobie gdzie znajdują się moje mocniejsze i słabsze strony, w jaki sposób działać, rozmawiać z zespołem oraz wprowadzać zmiany.
🔴TEAM COACHING lub inaczej – coaching GRUPOWY. Może być przeprowadzany przez coacha który organizuje spotkanie dla określonych odbiorców lub przez coacha pracującego w firmie. Zawsze jednak takie działanie musi uwzględniać na jakim poziomie rozwoju jest dany zespół. To bardzo trudna i wymagająca praca – coach musi być wyjątkowo uważny, brać pod uwagę konflikty i wiedzieć jak „zaopiekować się” zespołem, jakich narzędzi użyć, jak poprowadzić rozmowę i znaleźć wspólny składnik.
🟠Wspomniałam o coachu pracującym w firmie – to tak zwany COACH WEWNĘTRZNY, którego dana instytucja zatrudnia, by przeprowadzał zarówno sesje indywidualne jak i grupowe. Jaka jest różnica między coachem zewnętrznym a wewnętrznym? Ten drugi zna pracowników i wie jakimi priorytetami firma się kieruje. Może więc w odpowiedni sposób zadziałać, wykorzystać swoją wiedzę i pomóc. Natomiast coach zewnętrzny nie jest zatrudniony w firmie, przychodzi z czystą kartą, może więc mieć również przewagę, ponieważ pracownicy nie będą wiedzieli jaki warsztat pracy wykorzysta.
🔴COACHING KARIERY, jak sama nazwa wskazuje (tutaj pojawia się pierwszy krok w stronę konkretnych specjalizacji w tym obszarze), jest z góry skierowany na osiągnięcie określonego przez klienta celu zawodowego. Dotyczy więc tego w jaki sposób rozwijać się w konkretnym obszarze pracy.
🟠COACHING SPORTOWY – coach kładzie akcent na rozwoju sportowym, obecnie możemy spotkać się z trenerami którzy wykorzystują elementy coachingu.
🔴ART COACHING – bardzo ciekawy rodzaj coachingu (miałam okazję poznać go w trakcie moich studiów), który skierowany jest do osób, które działają w obszarze sztuki, muzyki, teatru czy filmu, słowem – artystów. Może dotyczyć wypalenia zawodowego, rozwijania się w tym obszarze czy poszukiwania nowych możliwości oraz inspiracji. Art coaching wykorzystuje liczne narzędzia rozbudzające naszą wyobraźnię i kreatywność.
Inne nazwy z którymi możecie się spotkać to: coaching relacji, coaching zdrowia, coaching dziecięcy, coaching rodzicielski, coaching rodzinny, VIP coaching, coaching sprzedażowy, coaching prawny, coaching umiejętności, a także wiele innych.

Jak zatem widzimy, rodzajów coachingu jest bardzo dużo. Obecnie możemy zastosować go praktycznie w każdej dziedzinie naszego życia, dodając słowo „coaching” do odpowiedniego zjawiska. Pytanie brzmi: czy jest nam to jednak potrzebne? Odpowiedź nie wydaje się prosta. Tak, jeżeli dana osoba ciężko pracuje jako coach (ma wypracowanych wiele godzin z klientami, interwizuje się, uczestniczy w warsztatach, kursach, rozwija siebie oraz zdobywa certyfikaty), a jednocześnie zna się na innej dziedzinie np. ma doświadczenie w pracy terapeutycznej i chce świadomie łączyć te dwie rzeczy. Nie, jeżeli nazwę coaching używa się dla lepszego wypromowania własnej osoby (ukończenie dwudniowego kursu coachingowego nigdy nie jest gwarantem jakości); taka osoba sprytnie łączy nazewnictwo, jednak tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z coachingiem, może także wzmacniać, jak wspomniałam na początku, negatywny obraz tej dyscypliny. Czy sytuacja nie wymyka się czasem spod kontroli? W pewien sposób tak, ale czy nie jest tak również z innymi dziedzinami naszego życia? Ile razy spotykaliśmy się ze specjalistami, którzy nimi jednak nie byli? Jak najbardziej jestem za ciekawą nazwą oraz za łączeniem coachingu z innym zawodem, obszarem, ale z rozsądkiem i profesjonalizmem. Bardzo wiele narzędzi i sposobów pracy wykorzystuje się obecnie w coachingu, jednak uważam, iż istnieje pewna granica, której nie należy przekraczać. Coaching, mimo tej ciekawej nazwy, zawsze będzie nastawiony na klienta, na jego wsparcie, motywację, odpowiednio przemyślane pytania w stronę klienta, na sam proces i zrozumienie. Tego starajmy się trzymać.

Dzień dobry!Dawno nie pisałam o coachingu, więc aby znowu trochę wprowadzić w ten temat, opowiem dzisiaj o LIFE i BUSINE...
23/04/2024

Dzień dobry!
Dawno nie pisałam o coachingu, więc aby znowu trochę wprowadzić w ten temat, opowiem dzisiaj o LIFE i BUSINESS COACHINGU. To chyba najbardziej znany podział. Często ludzie pytają mnie, którym coachingiem się zajmuje, a ja odpowiadam dzisiejszym wpisem. Zapraszam!
Na początku warto zastanowić się czy istnieje jedna definicja, która zawiera w sobie całą istotę coachingu? Odpowiedź wydaje się przecząca. Jest to profesja która cały czas prężnie się rozwija; uczeni starają się coraz to bardziej ją udoskonalać, dlatego też wciąż powstaje niezliczona ilość publikacji na ten temat. Na czym polega zatem złożoność coachingu? Otóż każda osoba zajmująca się coachingiem wytwarza swój własny, indywidualny warsztat, którym kieruje się w pracy z klientem. Powstająca ogromna liczba szkół, studiów, kursów czy warsztatów sprawia, że słowo coaching staje się jeszcze trudniejsze do zdefiniowania.

„Sposobów rozumienia coachingu jest, jak wskazywaliśmy, niezwykle dużo. Oscylują one od bardzo wąskiego rozumienia tego pojęcia jako zbioru określonych technik i narzędzi aż po te teorie, w których coaching staje się wręcz koncepcją filozoficzną, rozumianą jako całościowa wizja myślenia i działania.”*

Zamiast skupiać się na próbie stworzenia jednej, ogólnej definicji, chciałabym przejść bezpośrednio do zrozumienia czym są life i business coaching:

🟠Life coaching – coaching finansowany przez klienta, skupiający się na obszarze zawodowym, życiowym, relacjach z partnerem, odkrywaniu wewnętrznej równowagi, poszerzaniu własnej świadomości, odkrywaniu zasobów i poszukiwaniu zmiany.
🔴Business coaching – właściwie tutaj mogłabym napisać to samo, jedyna różnica jest taka, iż najczęściej jest to coaching finansowany przez pracodawcę, który płacąc wyznacza odgórnie cel swojemu pracownikowi. Występuję więc tutaj, najczęściej, relacja trójstronna: coach – pracodawca – klient, czyli pracownik (czasami również występuję czwarty człon, czyli sponsor). Coaching ten, choć z nazwy „biznes”, może dotyczyć nie tylko spraw firmowych, zarządzania zasobami ludzkimi czy rozwoju innych ważnych umiejętności w tym obszarze, ale także spraw poruszanych przez life coaching – głównie z rozwoju osobistego. Opłacanie business coachingu przez pracodawcę nie jest regułą, jednak jest to bardzo często spotykana sytuacja.

Chciałabym przytoczyć teraz pewną krótką historyjkę, tak często wykorzystywaną w książkach dotyczących coachingu jak i stosowaną przez różnych wykładowców zajmujących się tym tematem:

„Pewien coach spytał mnie niedawno po krótkim powitaniu:
- Ty zdaje się głównie zajmujesz life coachingiem?
– Można tak powiedzieć – odezwałem się niepewnie i szybko dodałem: – A jakim coachingiem ty się zajmujesz?
– Ja oczywiście biznesowym i executive coachingiem. Wiesz, chodzi o działania dla prezesów i zarządów na szeroką skalę – odparł z dumą.
– A jakie tematy bierzesz najczęściej na warsztat? – dopytywałem się z zaciekawieniem.
– Wypalenie zawodowe, problemy z delegowaniem, przepracowanie, umiejętność godzenia życia zawodowego z osobistym. – Wymienił kilka najważniejszych i zwrócił się do mnie z podobnym pytaniem: – Nad jakimi pytaniami pracujesz najczęściej?
– No cóż – odpowiedziałem – U mnie rzeczywiście inaczej niż u ciebie, bardziej life-coachingowo: wypalenie zawodowe, problemy z delegowaniem, przepracowanie, umiejętność godzenia życia zawodowego z osobistym…”**

Priorytetem w biznesie będzie więc skupienie się na pracy zawodowej, a life coachingu – życiu codziennym. Nie zmienia to jednak faktu, że obie płaszczyzny zawsze będą wpływać na siebie i mieszać się wzajemnie.
Tutaj więc pojawia się odpowiedź czym w coachingu się zajmuję – wszystko zależy od tematu, który wybierze klient i naszej dalszej, wspólnej pracy.

-
* M. Sidor-Rządkowska, Profesjonalny coaching. Zasady etyczne w pracy coacha, Warszawa 2012, s.17.
** M. Bennewicz, Coaching i mentoring w praktyce, Warszawa 2011, s.35.
-

Dziś 22.04 - Dzień Ziemi!Tak sobie życzę Ziemi, żeby jej dzień celebrować codziennie. Trwajmy z nią, w szacunku, harmoni...
22/04/2024

Dziś 22.04 - Dzień Ziemi!

Tak sobie życzę Ziemi, żeby jej dzień celebrować codziennie.
Trwajmy z nią, w szacunku, harmonii i z uważnością.

Co dajecie dziś Planecie od siebie?

Dobrego dnia!
-

Dzień dobry![Zanim zaczniesz czytać, to wiedz, że tutaj tekst jest zdecydowanie dłuższy niż na IG, więc głodnych wiedzy ...
19/04/2024

Dzień dobry!
[Zanim zaczniesz czytać, to wiedz, że tutaj tekst jest zdecydowanie dłuższy niż na IG, więc głodnych wiedzy zapraszam!]

Dzisiaj kończymy (a może zaczynamy?) naszą przygodę z ośmioma stopniami jogi.
Ostatni stopień, to SAMADHI. Jest to połączenie słowa sam – „razem”, „całkowicie” i słowa dha – „utrzymywać”. Jest to samorealizacja, osiągnięcie pełnej świadomości.

I uwaga! Niech to wybrzmi! Najwyższy stopień w jodze mówi o przeniknięciu swoją świadomością we wszystkie powłoki naszego ciała, aż do samej jaźni. Gdy ćwiczymy jogę, nie robimy tego po to by lepiej wyglądać fizycznie, joga ma doskonalić nas nie tylko w aspekcie ciała, ale również wnętrza. Praktyka jest sprawą subiektywną, każdy organizm działa inaczej, dlatego osoby z zewnątrz nie są w stanie ocenić na jakim etapie w jodze jesteśmy. Jedynie ja sam – praktykujący/a, mogę określić na jakim stopniu zaawansowania jestem i czy robię to z pełnym zaangażowaniem.

„Nie potrzebujecie od nikogo z zewnątrz certyfikatu stwierdzającego, czy wasza sadhana, praktyka jogi, jest duchowa czy zmysłowa. Jedynie ćwiczący może sprawdzić siebie i powiedzieć, czy jego praktyka jest boska czy nie-boska, ponieważ duchowość jest rzeczą subiektywną, tak jak jądro bytu jest subiektywne. Nikt z zewnątrz nie może ujrzeć środka waszego bytu.”*

Pojawia się tu termin sadhana, oznaczający praktykę, wykonywanie, dokonanie lub akt opanowywania. Sadhana to droga jogi.

Do jogi trzeba podchodzić w taki sposób, jakby każdy nowy dzień z praktyką był czymś nowym, czyli nawet jeśli ćwiczę wiele lat – dalej jestem nowicjuszem. Ponieważ nigdy nie można być pewnym tego co robimy, wszystko ulega zmianie. Należy być cały czas w stanie czujności, obserwować zarówno ciało jak i naszą jaźń. Chwila nieuwagi może spowodować wytrącenie z równowagi.

„Próba powtarzania doświadczeń jest sadhaną mechaniczną, a nie duchową. Musicie włożyć stare doświadczenia do kieszeni i przyglądać się tylko tym, które przychodzą dzisiaj. Nie powinniście przywoływać wczorajszych doświadczeń – są one zakończone, poznane. Trzymajcie starą wiedzę w kieszeni i patrzcie, co przynosi dzisiejsza praktyka. Jeśli będziecie tak ćwiczyć, wasza praktyka stanie się duchową sadhaną.”**

Można więc zaryzykować powiedzenie, że samadhi jest medytacją w działaniu. To obserwacja naszych działań, poczynać, naszej zewnętrznej i wewnętrznej powłoki i oglądanie życia z czujnością i uważnością.

Tego dziś wam życzę: czujności, uważności i większej empatii wobec siebie i świata.
Dobrego dnia piątkowego!
-
*B. K. S. Iyengar, Drzewo jogi, Płońsk 2009, s.62.
**Ibidem, s.64.
-
joga • osiem stopni jogi • sadhana • samadhi • praktyka • dobre samopoczucie • wiedza • samorealizacja • samoświadomość

Ostatnie, co bardzo przeżyłam, to historia Ellie w grze "The Last of Us 2". Nie daje mi to trochę spokoju, więc pomyślał...
16/04/2024

Ostatnie, co bardzo przeżyłam, to historia Ellie w grze "The Last of Us 2". Nie daje mi to trochę spokoju, więc pomyślałam, że napiszę o tym w kontekście dbania o własne zdrowie psychiczne.
Jednak od początku: tylko niewiele osób zna mnie od tej strony, ale gry bardzo lubię i spędzam całkiem sporo czasu poznając nowe historie i wbijając kolejne poziomy. Daleko mi jednak do osoby, która zna język gamerów, ogarnia nowinki i zapowiedzi, czy siedzi po nocy przechodząc kolejne rozdziały.

Nie jest odkryciem to, że jesteśmy tym, czym się karmimy. Nie mam na myśli tylko żywności, ale również to kim się otaczamy i czym się zajmujemy. Jeżeli potrafimy zadbać przy tym o własną odporność psychiczną, to sprawa wydaje mi się dobrze rozegrana. Co, jeśli jednak nie potrafimy lub mamy słabszy czas?
Postaram się przedstawić temat bez spoilerów – „The Last Of Us” oglądałam najpierw w serwisie Netflix i po roku postanowiłam zagrać także w grę. Już w pierwszej części mamy bardzo ciekawą historię – przedstawiona zostaje relacja między dwojgiem ludzi, która jest motorem napędowym tej opowieści. Postacie i ich wspólna podróż naprawdę mnie do nich zbliżyła, bardzo chciałam poznać co będzie dalej. Niedawno więc zakupiłam drugą część gry.
Zdaję sobie sprawę, że przemoc w grach jest elementem powszechnym. Wcale mnie ona nie zaskakuje, nawet niespecjalnie mi też coś robi w środku. Sięganie po broń w grach stało się czymś normalnym. Rozgrywka w opisywanym tytule opiera się głównie na zabijaniu: nie tylko grzybo-zombiaków, ale również ludzi. O ile w pierwszej części poznajemy jedynie jedną perspektywę, to w drugiej widzimy również historię antagonistki (i poruszamy się nią).
Żeby nie rozprawiać zbyt wiele o fabule, stwierdzę po prostu, że obie postaci (znajdujące się po obu stronach barykady) kierują się zemstą.
To dochodzenie do celu dosłownie po trupach, było dla mnie tak mocne, tak brutalne, że w pewnym momencie miałam dość i wyłączyłam konsolę. W życiu się tak nie zmęczyłam. Nie było to jednak wyczerpanie historią, ale samymi scenami przemocy. Rozumiem przesłanie (chociaż historii tak naprawdę jeszcze nie skończyłam), ale czuję w sobie dosyć spory niesmak (czy też smutek? Sama do końca wiem, może jedno i drugie). Sprawdziłam nawet opinie innych graczy na dany temat i przeraziły mnie wypowiedzi niektórych, a zwłaszcza jednej, pozwolę sobie zacytować (wiem, że to Filmweb, ale no cóż):

"[...]Mnie osobiście w najmniejszym stopniu nie obchodziła [SPOILER], nie obchodziło mnie co nią kierowało, jaki miała motyw, jaką osobą była (nie do polubienia), co sprawiło, że jest jaka jest. To osoba, która [SPOILER] i nic jej nie usprawiedliwia, nic nie mogłoby sprawić, żebym ją polubiła, żebym jej kibicowała, żebym zmieniła swoje zdanie o niej. Zrozumiałam co nią kierowało, ale to nie miało znaczenia. Chciałam jej śmierci. Powolnej, bolesnej śmierci. Nie zliczę, ile razy specjalnie dawałam jej umrzeć. Specjalnie. Nie zależało mi na rozgrywce, przez lokacje po prostu szybko przemykałam po cichu, nie walcząc, byle tylko jak najszybciej przestać nią grać."*

Po przeczytaniu tej wypowiedzi wypuściłam głośno powietrze. Jeśli w grze na konsolę przeżywamy rzeczy tak mocno i potrafimy szybko decydować o czyjejś śmierci, to w jaki sposób możemy działać w prawdziwym życiu?
Zdaję sobie sprawę, że często granie pomaga się rozluźnić, czy też rozładować stres. Zastanawiam się jednak coraz bardziej, czy nie jest jednak odwrotnie. Czy nie wzmacniamy w ten sposób swoich ukrytych niechęci i napięcia w ciele?
Nie twierdzę, że ponad 12 milionów sprzedanych kopii** jest równa liczbie ukrytych wielbicieli przemocy z nożami pod poduszką, ale zastanawiam się nad motywami wyboru takiej formy rozrywki.
Zastanawia mnie gdzie przebiega granica między próbą rozładowania stresu, a czymś zupełnie odwrotnym – karmieniem się nim, często w sposób nie do końca świadomy. Jest to temat godny zastanowienia, bez oceniania i wydawania wyroków. Ważne jednak w tym momencie wydaje mi się, aby czasami zastanowić się jaką formę rozrywki sobie serwuję. Czasowe odejście w świat fantazji, nawet tych brutalnych (zaakceptowanie takiej strony ludzkiego istnienia uważam za istotne, nie w formie pochwały, co raczej pochylenia się nad nią), może być formą odpoczynku, jednak, jak to bywa z granicami – bardzo łatwo je przekroczyć i wtedy rozrywka może zamienić się w kolejny stresor. Tych natomiast nie da się całkowicie wyeliminować z naszego życia, ale nie musimy ich też samym sobie dokładać, czyż nie?

-

Dzień dobry!Przedostatni stopień w jodze, niezwykle ważny, to medytacja, czyli DHYANA. Podczas ćwiczenia asan mamy dwie ...
12/04/2024

Dzień dobry!
Przedostatni stopień w jodze, niezwykle ważny, to medytacja, czyli DHYANA. Podczas ćwiczenia asan mamy dwie drogi praktyki: pierwszą z nich jest ewolucja, ekspresja na zewnątrz, przybliżenie, poznanie własnego ciała. Druga, to inwolucja, intuicja, czyli chowanie się do wewnątrz, oznacza zbliżanie się do naszego wnętrza, jaźni. Gdy połączymy obie te drogi – powstaje medytacja. Należy być świadom zarówno własnego ciała, tego co się z nim dzieje, być pilnym obserwatorem, a jednocześnie poznawać wnętrze naszej jaźni, zagłębiać się w sobie.

„Dokonaliście oceny. Osiągnęliście stan równowagi, staliście się jednością. Jesteście świadomi całości własnego bytu od skóry do jaźni i od jaźni do skóry. Potraficie patrzeć na zewnątrz i do wewnątrz. Wewnątrz was jest pełnia i na zewnątrz was jest pełnia.”*

Medytacja podobna jest do koncentracji, też prowadzi do skupienia na jednym punkcie.

„W tekstach dotyczących jogi różnicę między koncentracją a medytacją przyrównuje się do różnicy między strumieniami wody i oleju: oba płyną w tym samym kierunku, lecz woda spada w postaci strumienia rozpraszających się kropli, olej zaś zwartą i gładką strugą.”**

Nasze myśli w medytacji powinny przypominać wypływający olej. Gęsty, nie rozpryskujący się na inne strony. W bezpośredni sposób nasza myśl dotyka zarówno ciała, jak i naszego wnętrza. Gdy jesteśmy w trybie medytacji nic nie powinno nas rozpraszać, jesteśmy w pełnej harmonii ze sobą.

„Nie wystarczy po prostu zamknąć oczu, żeby medytować. W czystej medytacji wszystkie nasze instrumenty – organy postrzegania, organy działania, umysł, mózg, inteligencja, świadomość i sumienie – zbliżają się ku centrom bytu i w tym stanie brak jest jakichkolwiek podziałów. Medytacja polega na utrzymaniu w dynamicznej równowadze świadomości intelektualnej i intuicyjnej.”***

-
*B.K.S. Iyengar, Drzewo jogi, Płońsk 2009, s.58.
**L. Kulmatycki, Joga dla zdrowia. Podręcznik ćwiczeń, Warszawa 1997, s.12
***B. K. S. Iyengar, Drzewo jogi, Płońsk 2009, s.60.
-
joga • osiem stopni jogi • dhyana • praktyka • dobre samopoczucie • wiedza • medytacja

住所

2222
Kamakura-shi, Kanagawa
22222

ウェブサイト

アラート

Inna Wyspaがニュースとプロモを投稿した時に最初に知って当社にメールを送信する最初の人になりましょう。あなたのメールアドレスはその他の目的には使用されず、いつでもサブスクリプションを解除することができます。

その学校に問い合わせをする

Inna Wyspaにメッセージを送信:

ショートカット

共有する