Cześć,
Jesteś na fanpage'u pierwszego polskiego projektu poszukiwań planetoid
i komet - Rantiga Osservatorio.
=== Co to jest Rantiga Osservatorio? ===
Rantiga Osservatorio to nic innego jak zdalnie sterowany bardzo
precyzyjny i skomplikowany robot. Robot składający się z teleskopu
astronomicznego, bardzo czułej kamery astrofotograficznej, wielu
innych dodatkowych urządzeń i sterujących tym wsz
ystkim komputerów. Cała aparatura przykryta jest chroniącym przed deszczem i śniegiem
dachem, który w każdą pogodną noc odjeżdża a z wnętrza obserwatorium
wysuwa się teleskop.
=== Co robimy? ===
Przy pomocy Rantiga Osservatorio szukamy nieznanych planetoid i komet.
=== Dlaczego akurat planetoidy i komety? ===
Większość z Was najpewniej widziała hollywoodzkiego gniota pt. Na początku filmu zwariowany astronom dostrzega lecącą w
kierunku Ziemi asteroidę, która zniszczyć ma całą cywilizację. Jedno jednak jest prawdziwe. Istnieje niezerowe
prawdopodobieństwo, że kiedyś na własne oczy możemy zobaczyć czerwony
pasek u dołu telewizyjnego ekranu z informacją, że w kierunku Ziemi
leci asteroida zagrażająca naszemu istnieniu. Prawdopodobieństwo takie
jest niesłychanie małe, ale jednak jest. Wyliczono, że wystarczy
obiekt o wielkości jednego kilometra aby zniszczyć naszą cywilizację. Ilość energii, która wyzwolona zostałaby podczas jego upadku jest
niesłychanie ogromna. Jedną z najważniejszych teorii wyginięcia
dinozaurów jest właśnie ta o upadku wielkiego meteorytu.
=== Kilka faktów ===
Brzmi to wszystko jak nagłówek z letniego wydania Super Expressu? Niby tak, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że w naszym Układzie
Słonecznym jest około 700 000 planetoid większych niż wspomniany jeden
kilometr to prawdopodobieństwo takiego zdarzenia staje się realne. Zwłaszcza gdy mówimy o czasie setek czy tysięcy lat, które są przed
nami. Planetoid większych niż 300 metrów jest prawdopodobnie około 4
milionów. Nawet taki obiekt jest w stanie zagrozić istnieniu całego
państwa a skutki byłyby odczuwalne na całej planecie. Wśród setek
tysięcy większych obiektów jest kilka tysięcy planetoid na orbitach,
które niebezpiecznie zbliżone są do orbity Ziemi. Obiekty te nazywane
są Near Earth Objects czyli NEOs. Coraz więcej środków wydawanych jest
na badanie ewentualnego zagrożenia spotkania z takim obiektem. W
ostatnich latach powstało kilka dużych programów naukowych
sponsorowanych przez Kongres Amerykański, które mają na celu
zidentyfikowanie planetoid z grupy NEO. Są to bardzo duże
przedsięwzięcia mające wielomilionowe budżety i ogromne wsparcie
techniczne.
=== Jak to robicie? ===
Rantiga Osservatorio w każdą pogodną noc przeszukuje niebo. Robi
zdjęcia kosmosu i wysyła je do nas do Polski, gdzie sprawdzamy, czy
nie ma na nich nowych planetoid. Jeśli taką znajdziemy sprawdzamy
najpierw sami jakiego typu jest to obiekt a następnie zgłaszamy ją do
Minor Planet Center który gromadzi informacje o takich obiektach oraz
nieustannie prowadzi analizę obserwacji drobnych ciał Układu
Słonecznego jakie spływają na jego adres. MPC mieści się przy
Uniwersytecie Harvarda koło Bostonu. Tam jest potężne centrum
komputerowe, gdzie obliczane są trajektorie i aktualne położenie
wszystkich znanych planetoid. Jeśli zgłoszony przez nas obiekt byłby
tzw. NEO ogłoszony byłby rodzaj alarmu. Wówczas wszystkie
współpracujące obserwatoria powinny natychmiast wykonać dodatkowe
obserwacje aby obliczyć dokładniej orbitę nowoodkrytej planetoidy i
sprawdzić czy ten obiekt nie zagrozi Ziemi.
===Dlaczego robot?===
Nowoczesne obserwatoria astronomiczne wyglądają zdecydowanie inaczej
niż kilkadziesiąt lat temu. Zapomnij o czasach gdy nawiedzony gość
siedział z przyklejonym do teleskopu okiem i szukał "nowych gwiazd i
planet", a obok stała zimna kolacja i z oddali krzyczała na niego
żona. Po pierwsze nie musimy siedzieć daleko w górach we Włoszech. Możemy
sterować obserwatorium z dowolnego miejsca na Ziemi gdzie jest
internet. Po drugie swoją obecnością nie zakłócamy pracy
obserwatorium. Po trzecie większość rzeczy robot- obserwatorium robi
lepiej, szybciej i dokładnej niż zrobiłby to człowiek.
=== Co tam jest? ===
Sercem obserwatorium jest teleskop o średnicy zwierciadła 0.4-metra o
światłosile f/3.8 wraz z kamerą CCD SBIG STX 16803. Za pomocą tego
zestawu uzyskujemy znaczących rozmiarów pole widzenia 1.4x1.4 stopnia. W zależności od stosowanych czasów ekspozycji pozwala dostrzec obiekty
o jasności +19 do +21 magnitudo! Działaniem sprzętu kierują dwa komputery z dostępem do Internetu za
pomocą których jesteśmy w stanie na bieżąco monitorować i kontrolować
pracę obserwatorium. Systemy zabezpieczające tymczasowo przed brakiem prądu oraz
informujące przed zmianami pogody pozwalają uchronić przed zdecydowaną
większością niespodziewanych problemów, które mogą mieć negatywny
wpływ na działanie aparatury.
=== Bezpieczeństwo ===
Dodatkowo, niezależnie od bezpośredniego nadzoru przez sąsiada, który
ma w swojej kolekcji cztery strzelby i jest maniakalnym wręcz myśliwym
jest tam rozbudowany system alarmowy i telefoniczne powiadomienie
miejscowych Carabinieri;)
=== Gdzie jest D03? ===
Szukając czystego, ciemnego nieba sprzęt "wylądował" we Włoszech na
granicy Emilii-Romanii i Toskanii, w miejscu gdzie najmłodszy
mieszkaniec osady ma 65 lat a Rantiga Osservatorio jest jedynym
miejscem z dostępem do internetu w promieniu kilkunastu kilometrów.
=== Skąd nazwa? ===
Rantiga to nazwa niewielkiego pola otoczonego starymi domami, z
których najstarsze mają osiemset lat i wśród których stoi właśnie
nasze obserwatorium. Rantiga w narzeczu lokalnych włoskich górali
oznacza "antyczny". Dzięki wykonaniu przez Rantiga Osservatorio
szeregu pomiarów i udowodnieniu przed Międzynarodową Unią
Astronomiczna, że jest w stanie prowadzić badania astronomiczne,
uzyskało zaraz po rozpoczęciu działalności oznaczenie D03. Unikatowy
Numer Obserwatorium, który jest wpisany w bazy danych NASA, JPL oraz MPC
(http://www.minorplanetcenter.net/iau/lists/ObsCodes.html, http://ssd.jpl.nasa.gov/horizons.cgi). Stąd pełna nazwa Rantiga Osservatorio, Tincana. Kod: MPC-D03
===Kto tym kręci?===
Rantiga Osservatorio jest efektem wyjątkowej pasji dwóch zakręconych
na punkcie astronomii osób: Michała Kusiaka i Michała Żołnowskiego. Michał Kusiak, student astronomii, od 2007 roku zajmował się
poszukiwaniem komet na zdjęciach wykonywanych przez kosmiczne sondy
SOHO i STEREO. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu w ten projekt, sumienności i
sprytowi ustalił jeden ze światowych rekordów w ilości odkrytych komet
muskających Słońce. Do tej pory udało mu się odnaleźć 151 nowych
obiektów na zdjęciach wykonywanych przez te obserwatoria! Michał Żołnowski od 2005 roku zajmuje się astrofotografią. Przez
ostatnie lata wykonał znaczącą liczbę zdjęć kosmosu, mgławic, galaktyk
i komet. Jest jednym z pierwszych w Polsce amatorów, którzy zaczęli
stosować zaawansowany sprzęt astrofotograficzny w swoim hobby. Rantiga nie powstałaby bez ogromnego, altruistycznego zaangażowania
wyjątkowego człowieka: Zdzisława Łącznego, który skonstruował
większość zaawansowanych rozwiązań dotyczących automatyki
obserwatorium. W powstanie D03 bezinteresownie zaangażowanych było
również wielu naszych wspaniałych Przyjaciół, bez których uruchomienie
obserwatorium byłoby znacznie trudniejsze. Najpewniej nie powstałoby
też gdyby nie wyrozumiałość dla tego szalonego pomysłu Marty
Żołnowskiej:)
D03 jest przedsięwzięciem w 100% prywatnym. Daje nam to wolność w
wyborze tego co chcemy robić, gdzie ustawić sprzęt i jak prowadzić
nasze badania.
=== Skala ===
Bardzo czuły sprzęt D03 pozwala rejestrować nieprawdopodobnie małe obiekty. Potrafisz sobie wyobrazić 60 milionów kilometrów? To około dziesięć
tysięcy razy dalej niż odległość do środka Ziemi. To inaczej dwieście
razy dalej niż z Ziemi do Księżyca. Ale to równocześnie dopiero jedna
trzecia odległości do Słońca. Nasz sprzęt potrafi z takiej właśnie
odległości zrobić zdjęcie skały o średnicy około trzystu metrów. Głazu
porównywalnego z boiskiem który od kilkuset milionów lat krąży sobie
bez niczyjej wiedzy wokół Słońca. Obiekty takie są 250 tysięcy razy
słabsze niż najciemniejsze gwiazdy widoczne jeszcze gołym okiem.
=== Trudne początki ===
Wiosną 2012 dwa Michały spotkały się podejmując decyzję o rozpoczęciu
wspólnych poszukiwań planetoid oraz komet. Michał Kusiak wniósł
doświadczenie nabyte podczas poszukiwania komet SOHO, znajomość
zaawansowanej mechaniki nieba oraz rozeznanie w niesłychanie
pogmatwanych procedurach MPC. Michał Żołnowski udostępnił sprzęt
astronomiczny i doświadczenie w jego optymalnej obsłudze. Minęło kilka frustrujących miesięcy od rozpoczęcia współpracy. Mimo
wcześniejszego wieloletniego doświadczenia musieliśmy poświęcić kilka
miesięcy bardzo ciężkiej pracy aby stworzyć metodę efektywnego
poszukiwania asteroid. Dziś wydaje nam się, że wiemy jak, kiedy i gdzie szukać nowych
obiektów. Przez pierwsze cztery miesiące zgłosiliśmy trzy nowe
planetoidy. Po następnych dwóch miesiącach obiektów tych było już
kilkadziesiąt. Rantiga jest jednym z niewielu na świecie zdalnych obserwatoriów pracujących tak
wydajnie. Mimo, że rozpoczęliśmy nasze poszukiwania pod koniec marca
2012 to jesteśmy dziś w pierwszej trzydziestce obserwatoriów na
świecie pod względem zgłoszonych do MPC obserwacji. Włącznie z
największymi na świecie sponsorowanymi przez NASA programami
poszukiwawczymi. Do teraz odkryliśmy kilkadziesiąt planetoid. Z racji długotrwałego
procesu ich rejestracji i weryfikacji nie możemy podać dokładnej ich
liczby. Kilka lat trwa oczekiwanie ponumerowanie planetoidy a co za
tym idzie przyznanie odkrycia i zezwolenie na nadanie własnych nazw
znalezionym obiektom. Proces ten jest dosyć skomplikowany i jak widać
czasochłonny. Warto dodać, że przed rozpoczęciem naszego programu w
marcu 2012 Polacy odkryli samodzielnie za pomocą własnego sprzętu
jedną planetoidę. Było to w 1949 roku. Została nazwana Posnania. Zrobili to Jerzy Dobrzycki i Andrzej Kwiek.
=== Napisy końcowe ===
Brzmi to wszystko jak science-fiction? Odkrywanie nieznanych, nowych
Światów to nieprawdopodobne uczucie. Nie ważne jak pretensjonalnie to
zabrzmi. Fakt zauważenia na zaszumionym, niewyraźnym zdjęciu
asteroidy, która przez miliony lat w spokoju krążyła sobie wokół
Słońca jest dla nas czymś prawie mistycznym. Tym bardziej, że
najpewniej przez następnych kilkaset milionów lat będzie krążyła tak
dalej. Nic na Ziemi nie będzie już wyglądało jak wygląda teraz a
odkryta przez nas kilkusetmetrowa skała ogrzewana promieniami
wypalającej się dziennej gwiazdy w spokoju będzie robiła kolejne
okrążenie. PS: Zamiast Arki Noego
Na pocieszenie dodajmy, że jeśli odkryjemy kiedyś coś co nieuchronnie
zamieni naszą cywilizację w świat rodem z filmu Mad Max to zapewne napiszemy o
tym tutaj, na Fanpage'u Rantigii! ;)
Miejmy nadzieję, że będzie to na tyle wcześnie, aby zdążyć sprzedać
wszystkie materialne bzdety, które mamy, kupić bilet w biznes klasie
do Las Vegas i przyjemnie spędzić ostatni tydzień przed Końcem:) Tylko
nie mówcie wtedy nikomu bo będzie tłok na lotnisku... ;)