05/10/2026
„Czy szkoła mojego dziecka nie uzna mnie za wroga, jeśli powołam reprezentanta w ramach apelacji?” – to jedna z najczęstszych obaw, z jakimi przychodzą do mnie rodzice. 🤝
Moja odpowiedź zawsze brzmi tak samo: Nie, jeśli po Twojej stronie stoi profesjonalizm, wiedza prawna i wyczucie procesowe.
Ten proces apelacji trwał szalenie długo. Ale apelacja to nie jest bierne czekanie na wyznaczony termin – przez miesiące a wręcz lata ściśle współpracowałam ze szkołą dziecka:
✔ brałam udział w spotkaniach,
✔ prowadziłam merytoryczną korespondencję,
✔ odpowiadałam na pytania kadry,
✔ proponowałam realne rozwiązania i właściwe ukierunkowanie oddziaływań.
W dniu, w którym przypieczętowałyśmy wygraną i gmina (LA) została zmuszona do zabezpieczenia wszystkiego, czego dziecko potrzebowało, w mojej skrzynce pojawił się ten e-mail od wicedyrektorki/ pedagoga szkolnego:
💬 "Dziękuję za całą Twoją pomoc. Dużo się od Ciebie nauczyłam. Praca z Tobą to czysta przyjemność"
Dlaczego o tym piszę?
Ponieważ nasza batalia toczy się z gminą, która próbuje oszczędzać na wsparciu dla Twojego dziecka – a nie ze szkołą! Pedagodzy i nauczyciele w szkołach masowych często sami czują się przytłoczeni i nie znają zawiłości prawa oświatowego.
Gdy włączam się do sprawy jako Twój reprezentant, nie przychodzę generować nieporozumienia. Przychodzę z wiedzą, która ukierunkowuje kadrę i pokazuje im, jak skutecznie pomóc Twojemu dziecku.
Efekt? Dziecko otrzymuje pancerne wsparcie w planie EHC, a relacja ze szkołą wchodzi na wyższy poziom wzajemnego szacunku i profesjonalizmu.
🔗 Szukasz pancernej reprezentacji i wsparcia w apelacji przed Trybunałem? Daj znać na
👉 [email protected]
💬 Czy Ty też miałaś obawę, że walka o plan EHC lub odwołanie do Trybunału zepsuje Twoje relacje ze szkołą? Podziel się w komentarzu! 👇🏼