30/09/2026
Happy Birthday to me!
44 - piękne rodzeństwo czwórek.
Z okazji urodzin, urodzinowo bolą mnie plecy (to te książki układane na regałach, no i może ciut za miękki materac).
Co ja tam dziś planuję? Ano nic.
Środa to najbardziej wypełniony dzień w naszym grafiku, a na dodatek po powrocie do domu, zabieram sama siebie na wykład...archeologiczny :)
Za to w sobote, w sobotę świętujemy.
Upadłam na głowę, bo na naszej stsounkowo niedużej przestrzeni będzie sporo przyjaciół.
I ta część mnie mówi, Sandra zwariowałaś, tyle ludu, jak Ty to ogarniesz?
A ta druga część mówi, Sandra nie ma sie czym martwić, to są w końcu przyjaciele.
Ile razy w życiu słuchałam tej martwiacej się części mnie...
Ile razy poniechalam zrobienia czegoś wlasnie z powodu "nie, nie teraz, będzie lepszy czas itp".
I jak ja się później czułam, gdy słuchałam tej martwiacej się części?
Uczciwie, zawsze bylam rozczarowana.
A moje poczucie własnej wartości i dumy, leciało przez okno.
Prawda jest taka, że słucham siebie, ale wybieram.
Stąd ten mój newageowski slogan, Choice Change Inspire.
Wiele razy myślałam o tym, by tę nazwę spolszczyć, ale po polsku mi tak nie pasuje jak w oryginale.
Zdarzało mi się też pomylić i powiedziec Choice Change Expire :)
Której części siebie słucham najczęściej?
Tę, która prowadzi mnie tam, gdzie chcebyc,gdzie chce dotrzeć.
Pamiętam, gdy bylam jeszcze w zwiazku z moim byłym partnerem i czułam sie okropnie (ch.jowo ciśnie mi sie na usta) to wyobrażałam sobie siebie taka, która jest już po tym całym zwiazku, po tych wszystkich placzach i przeróżnych scenach.
Ta istniejąca jedynie w mojej wyobraźni wersja mnie, szczęśliwa, spelniona, spokojna, zadowolona była dla mnie punktem odniesienia. Bo wiedzialam że taka wersja mnie ma rację bytu.
Dlatego martwiaca sie (jak ja sobie poradze) wzięłam pod pachę i ruszyłam.
Ku życiu, ktorego nie znałam, za ktorym tęskniłam.
Martwienie sie nie ma w sobie zycia (zobacz samo słowo zawiera - martwy).
Życie przychodzi z działania i wiary, ze to co robisz ma sens. Inaczej zycie nie ma sensu.
A jest takie piekne, takie krótkie.
Wiem, że potrafi być trudne i przygniatające.
Ale wiem też że zycie jest takie, jak je sobie poscielimy, jak łóżko.
I mimo, że wydaje się że dziecinnieję, bo ukochuje stworzenia i realne i ze świata fantazji (na obrazku) to czuję sie wspaniale.
Szkoda, że moja 20.letnia Sandra nie czuła się tak. Ale ta 20.latka była w drodze. Tak samo jak i ta 44.latka.
Patrzę w przyszłość z ufnością.
Ty też możesz.
Pytanie na dzisiaj, której części siebie słuchałam najczęściej? I czy chciałabyś to zmienić?
Wszystkiego najlepszego dla nas wszystkich!
Sandra
#44