24/04/2026
Tak sobie myślę, że najbardziej sobie cenię spokój, ciszę, czas na refleksję. Może tego nam właśnie brakuje i dlatego, rzadko coś się tu pojawia.
Codzienna praca w akademii, chyba wbrew swoim założeniom, nie daje nam przestrzeni do tego by zwolnić i trochę odpocząć. Nie świętujemy sukcesów, bo przecież są zbyt małe by je świętować, poza tym przecież to tylko szczęście i przypadek, więc w sumie co tu świętować. Nim zdążymy się z czegoś ucieszyć, już mamy kolejne cele, już myślimy co dalej, bo przecież coś tam się udało, ale ile innych rzeczy nadal pozostaje do zrobienia, z iloma jesteśmy spóźnieni.
Dlatego to spotkanie, ta kawa, ten wyjazd to za tydzień, za miesiąc, raczej nigdy. No może, raczej nie, przepraszam, nie mam kiedy. Przykro mi, że Was rozczarowuję. Następnym razem. Musimy sie umówić. Zgadamy się. No jasne. Pa.
Brakuje czasu na samego siebie, a co dopiero na drugiego człowieka. I jak tu pozostać przy sobie? A przecież zdawałoby się, że to ludzie są najważniejsi w życiu (no i koty oczywiście). Nawet jeśli czasami rozczarowujemy, a innym razem jesteśmy rozczarowani (choć trudno rozczarować kota). Fajnie byłoby pozostać nadal młodzieńczo zaczarowanym.
Fajnie mieć chwilę spokoju.
MD
26/05/2025
Dobrze spotykać na swojej drodze badaczki, które z optymizmem patrzą w przyszłość. Rozmyślając o różnych końcach: tego, co teraz; tego świata; tego systemu; antropocentryzmu, którego jedynym dziedzictwem jest destrukcja – nie sposób jest nie pomyśleć o apokalipsie.
Przedzierając się przez mój materiał badawczy zastanawiam się czy nasza przyszłość mieści się w ramach jakiegoś teleologicznego porządku? czy czeka nas eschatologiczne spełnienie? a może grozi nam „zwykła” katastrofa, która zniszczy światowy porządek?
Tymczasem dla profesorki Moniki Kostery apokaliptyczny koniec staje się początkiem czegoś nowego, nadzieją na lepsze urządzenia świata, okazją do zbudowania relacji z innymi ludźmi i innymi gatunkami. Jest to jedna z tych narracji przyszłości, która odrzuca myśl, że „dominujący porządek jest oczywisty lub normalny, lub, co więcej, (...) ma legitymację do definiowania przyszłości”.
Badaczka wśród ruin dostrzega fundamenty, na których odbudować możemy ideę dobra wspólnego, wskrzesić wartości, takie jak lojalność, współzależność, współpraca, współistnienie. Odnajduję w tej perspektywie ślady bliskiego mi nowego materializmu, płaskiej ontologii, realizmu spekulatywnego. Na pierwszy rzut oka możemy przyjąć, że podejrzliwej eksploracji poddajemy różne fragmenty rzeczywistości – prof. Kostera specjalistka od zarządzania i teorii organizacji, ja – badaczka sztuki i instytucji kultury. Tymczasem – może posługując się różnym językiem, podając różne przykłady, odwołując się do różnych teorii – w naszych badaniach próbujemy rozpakować owo nabrzmiałe i niepewne TERAZ i zastanawiamy się, co będzie. Bo to jeszcze nie koniec.
Moniko, dziękuję za inspirujący czas! A Was zachęcam do czytania “After the Apocalypse. Finding Hope in Organizing” Moniki Kostery.
e
Za możliwość wysłuchania wykładu „Zarządzanie dla dobra wspólnego” prof. Moniki Kostery dziękuję Magdalenie Ozimek-Hanslik i Robertowi Geislerowi z opolskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych i Wydziału Nauk o Polityce i Komunikacji Społecznej UO.
15/05/2025
Wasze zdrowie? Kojarzycie takie sytuacje, w których pada jakieś hasło, jedno albo kilka słów, a w głowie zaczynają pojawiać się obrazy, za sprawą których te słowa zamieniają się w wizualne skojarzenia i wspomnienia? Albo gdy te kilka słów uruchamia lawinę kolejnych, kiedy myśli wypełniają znaczeniami całe akapity tekstu i nie możecie się powstrzymać przed ściąganiem z półek kolejnych książek, w których czujecie, że znajdziecie odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania? To teraz sprawdźcie, co zrobi z Wami hasło ZDROWIE.
Potem koniecznie zobaczcie, jakie słowa i obrazy wywołało ZDROWIE u osób autorskich tegorocznej wystawy Ilustragan 9 ZDROWIA! zorganizowanej przez Wydział Sztuki UO we współpracy z Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu
W piątek 9 maja byłam na wernisażu. Cóż to był za wernisaż! Tyle twórczych zaangażowanych osób w jednym miejscu. Dawno nie wymieniłam tylu uścisków, przytuleń i dobrych słów ❤️ Takie spotkania to wyrzut endorfin i dopaminy, co po wymagającym piątkowym przedpołudniu było jak solidne wiosenne wietrzenie, po którym czujesz, że jednak można życzliwie i ze zrozumieniem różnić się w podejściu do tych samych spraw.
Miałam też przyjemność dołączyć w tym roku do grona osób autorskich przygotowujących teksty, które razem z ilustracjami zostały opublikowane w książce ILUSTRAGAN, której premiera odbyła się właśnie na wernisażu. Razem z Michałem Wanke proponujemy krytyczne spojrzenie na społeczne konstrukty zdrowia i choroby. Sięgnełyśmy m.in do Susan Sontag, Eli Clare, Michela Foucault, Kathy Charmaz, Audre Lorde, Juliet Corbin, żeby poddać refleksji znaczenia przypisywane “nie-byciu zdrową”. W krytycznych analizach fenomenu zdrowia stawia się niełatwe pytania: Jak rodzić? Jak umierać? Jak przedłużyć życie? Jak się nie zestarzeć? Jak zdrowo żyć? Jak się wyleczyć? Jak uprawiać bezpieczny seks? Nasze ciała, umysły, życie codzienne podlegają kontroli. Ideologie odsłaniają się w praktykach medykalizacji ciała, kiedy zarówno poród, jak i aborcja okazują się być sprawą publiczną, w której “stan zagrożenia zdrowia i życia” wymaga nie tylko natychmiastowej interwencji medycznej, ale także politycznej. Okazuje się, że o prawo do zdrowia oraz do pełnego (wartościowego) życia z chorobą trzeba nie tylko dbać, ale przede wszystkim upominać się i walczyć.
magdalena
Wystawę ILUSTRAGAN 9. można oglądać do 12 czerwca 2025 r. w Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu przy ul. Minorytów 4.
Specjalne pozdrowienia i podziękowania za uściski dla .rysuje oraz .piatek.illustration ❤️
Zdjęcia autorstwa: Sławomir Mielnik, Filip Ożarowski, Grzegorz Płonka
26/04/2025
Miło jest się pogrzać w blasku i sukcesie naszych przyjaciółek 😍 Z wielką przyjemnością przesyłamy więc dalej w świat, że I Nagrodę Salonu Wiosennego, czyli Grand Prix (Marszałka Województwa Opolskiego) otrzymała Nati Krawtz za pracę „Zwierzę ci się (zaśnięcie Nory)” 🎉🥳
Gratulacje Natalio! W uzasadnieniu, jury podkreśliło wkład artystki do „refleksji nad obecnością i brakiem osób nieludzkich oraz więź międzygatunkową”.
Nati postanowiła opowiedzieć o tragicznej śmierci swojej kotki Nory. Śmierci, która w przeciwnym razie pozostałaby niezauważona. Wykorzystując narzędzia sztuki i symbolikę chrześcijańską artystka uświęca odejście Nory, tym samym sprzeciwia się narracji unieważniania śmierci nie-ludzkich zwierząt i otwarcie przyznaje, że są to dla niej bolesne chwile, które zasługują na refleksję i czas potrzebny na przeżycie żałoby.
Nati tworzy intymny język sztuki, za pomocą którego porzuca znane schematy i otwiera się na nowe relacje, w których człowiek już nie panuje nad naturą; język sztuki, który stanowi odpowiedź na obecny kryzys wyobraźni – odsłania przed nami bogactwo innych sposobów postrzegania i wyobrażania sobie rzeczywistości, w której zwierzęta nie-ludzkie mają wartość samą w sobie. Kierunek artystycznych peregrynacji wyznaczają poglądy autorek, które opowiadają się za odpowiedzialnym nawiązywaniem relacji ze światem i jego nie-ludzkimi mieszkańcami i mieszkankami, takich jak Donna Haraway, Rosi Braidotti, Jane Bennett czy Karen Barad.
Gest Nati rzuca wyzwanie naszej antropocentrycznej perspektywie. Konfrontuje nas z tym, czego staramy się nie dostrzegać – że inny sposób zamieszkania świata jest możliwy, że możemy się otworzyć na nowe sposoby opisywania rzeczywistości – może poczujemy wtedy nie tylko więcej smutku, ale i radości z tego, że jesteśmy częścią tego niesamowitego świata.
e
We wpisie wykorzystałam fragmenty mojego tekstu kuratorskiego, który powstał przy okazji wystawy Nati „Zwierzę Ci się, kochanie” prezentowanej w BWA Zielona Góra w 2024 roku.
Zdjęcia autorstwa Artystki i z archiwum
18/04/2025
Co łączy nas z Odrą, z lipą pod domem i z kotem Akronem? Astrida Neimanis pisze o wszystkich naszych ciałach jako ciałach wodnych – w dużej mierze składamy się z wody. Patrząc na nie z tej perspektywy, dostrzegamy ciągłą transformację: w posthumanistycznej, feministycznej fenomenologii Astridy ciała nie są zamkniętymi jednostkami, lecz porowatymi granicami w ciągłej wymianie z resztą świata.
Dzięki partnerskiemu grantowi między University of Exeter, a University of British Columbia Okanagan spędzę sierpień w Kanadzie, aby pod opieką Astridy pomyśleć o Oceanie Spokojnym. Pojadę na daleki zakątek lądu, czyli Kitasu Bay, by zastanowić się, jaka wiedza może być pomocna w ochronie tego obszaru, który jego rdzenni mieszkańcy autonomicznie ogłosili strefą chronioną, jak można sfilmować wielogatunkowe relacje, które z tego wynikają i dowiedzieć się, co to wszystko ma wspólnego z moim ciałem.
Clara
Na zdjęciach: woda Oceanu Spokojnego w Chacahua, Meksyk
Ciała Wodne, Astrida Neimanis, tłumaczenie na Polski: Sławomir Królak
01/04/2025
Myślę sobie, że dość przewrotnie w tym roku pierwszy kwietnia jest Dniem Niewidzialnej Pracy. Czy w natłoku obracania różnych sytuacji w żart i tej kwestii nie potraktujemy z przymrużeniem oka?
Cieszą wpisy, artykuły, wzmianki. Nawet jeżeli zwykle są tylko w formie ciekawostek, to jest pewna szansa, że przy tej okazji sięgniemy do analiz Lindy Scott, Rose Hackman, Kristy Klein, Sary Hodges, Marion Crain, Miriam Cherry... dotkniemy niewidzialnej pracy emocjonalnej kobiet, produkcji niewidoczności, marginalizacji i segregacji (bo wiek, bo płeć, bo niepełnosprawności, bo pochodzenie), wirtualizacji i technologizacji pracy, przyzwolenia na przemoc, pracę nieletnich, idealizowania wolontariatu...
W ostatnim roku mocno w nas siedział ten temat, kiedy podczas realizacji badania o równości płci w miejscu pracy okazało się, że dotarcie z informacją o badaniu do osób zajmujących część stanowisk jest bardzo trudne, żeby nie powiedzieć, że niemożliwe. Nie dawało nam to spokoju aż w końcu z Marcinem usiedliśmy i napisaliśmy wniosek na realizację projektu, teraz czekamy na wyniki konkursu. Po cichu liczymy, że już niedługo opowiemy wam o Kobietach zza kulis.
Magda
Na zdjeciu eksponat z Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Fot. Marcin
29/03/2025
Kornwalia przywitała nas – mnie i Clarę – słoneczną pogodą. Ok, nie padało tylko tego dnia, ale to nie było istotne. Kolejne dni miałyśmy przyjemność spędzić na kampusie Uniwersytetu Exeter w Penrym, gdzie odbywała się konferencja „The Stories We Tell Ourselves – Reimagining Ecologies”. Czas w towarzystwie osób, które podobnie patrzą na świat, podzielają moją perspektywę badawczą i założenia teoretyczne był niesamowicie inspirujący. Rozmawiałyśmy/rozmawialiśmy o tym, jak język kształtuje nasze myślenie o środowisku, więcej-niż-ludziach, zmianie klimatycznej. I o tym, że mamy do czynienia z kryzysem wyobraźni. Mimo trudnych tematów, te godziny słuchania, dyskutowania, googlowania książek, które natychmiast muszę kupić, wspólnego jedzenia i kosztowania lokalnego piwa zamknęły mnie w bezpiecznej i przyjaznej bańce. Byłam spokojna. Byłam jedną z wielu, niczym się nie wyróżniałam. Efemeryczna wspólnota.
Wspólnoty trzeba bronić. Ale czy na pewno? Jakimi narzędziami? Kto jest naszym wrogiem? Ten/ta, którego/ej nie znamy, ma inny kolor skóry, praktykuje inne zwyczaje, w dzieciństwie poznał/a inne bajki. I nieszczęśliwie dla Innego/Innej – chce się do nas zbliżyć. Bo jego/jej dom nie jest bezpieczny, albo po prostu chce spróbować życia w innym miejscu – jak wielu moich rówieśników i rówieśniczek, którzy/które znaleźli/znalazły dom w różnych częściach świata. Politycy zaczynają nas bronić, budują mury, zawieszają prawo do azylu. Oczywiście, to wszystko dla naszego dobra. Czytajcie, proszę, „Sterroryzowanych. W pułapce islamofobii” muzułmańskiej aktywistki, pisarki i poetki Suhaiymah Manzoor-Khan Jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego taki sposób prowadzenia polityki jest zarówno nieefektywny, jak i nieetyczny. Jeśli zastanawiacie się, jak mury, zarówno fizyczne, jak i te mentalne, wpływają destrukcyjnie na wspólnoty. Jeśli poszukujecie źródeł współczesnego zachowania w praktykach kolonialnych, przemocy i rasizmie. Książka otwiera oczy. Nie potrafiłam jej przeczytać na raz. Musiałam sobie robić przerwy. Boli.
e
PS Ze specjalną dedykacją dla fantastycznych i świadomych A., S., W.
Tajfuny
08/03/2025
Dlaczego bycie-przy-sobie?
Relacje, które nawiązujemy w trakcie naszego życia nie zawsze spełniają nasze oczekiwania. Druga strona może nie chcieć się zaangażować, działać w stronę dobra wspólnego, mogą pojawiać się tarcia i niesnaski.
Możliwe są jednak inne relacje. Właśnie takie jest bycie-przy-sobie (*being alongside*) Joanny Latimer, które otwiera nasze relacje na jednostki ludzkie i więcej-niż-ludzkie dotychczas narażone na wykluczenie. Jesteśmy otwarte na konflikty i nieporozumienia pojawiające się w momencie nawiązywania relacji. Jesteśmy otwarte na kwestionowanie dyskursów zasłaniających nam inne sposoby myślenia i odczuwania. Bycie-przy-sobie pozwala nam żyć w bardziej etyczny i pełen szacunku sposób. Jako badaczki społeczne musimy nieustająco troszczyć się o możliwość artykułowania – dotychczas marginalizowanej w relacjach – różnicy.
Na naszym profilu chcemy Wam pokazywać wielorakie światy relacji. Odrzucamy antropocentryczne i etnocentryczne porządki relacji między ludźmi, a także między ludźmi i więcej-niż-ludźmi. Zależy nam na budowaniu wspólnot, które łączą wspólne wartości, ale głęboko wierzymy, że do pielęgnowania znaczących relacji niezbędne jest poszanowanie różnic między i autonomii różnych rodzajów istot, z którymi dzielimy przestrzeń i wchodzimy w kontakt. Zależy nam na zachowaniu poczucia bliskości, ale w taki sposób, aby nikt nie zostawał podporządkowywany całości.
Foucault, Narodziny kliniki, 1999, tł. P. Pieniążek
Latimer, Being alongside: rethinking relations amongst different kinds, "Theory, Culture, Society" 2013, nr 30, s. 77-104, DOI: 10.1177/0263276413500078
Latimer, B. Skeggs, The Politics of Imagination: Keeping Open and Critical, “The Sociological Review” 2011, nr 59 (3), s. 393-410, DOI: 10.1111/j.1467-954X.2011.02024.x
06/03/2025
Hej!
Z tej strony Clara (antropolożka), Elżbieta (socjolożka), Magda (socjolożka) i Marcin (socjolog, językoznawca), a to nasz nowy fanpage ;)
Odkąd pracujemy na Uniwersytecie Opolskim prowadziłyśmy wiele kont w mediach społecznościowych. Czasami same, czasami we współpracy z innymi osobami. Zawsze jednak przychodził taki moment, że musiałyśmy je komuś przekazać, bo instytucje i szyldy się zmieniają, a ludzie (w tym my ;)) migrują i rozpierzchają się po różnych miejscach.
Opuszczałyśmy zakładane przez nas profile po roku, czasami po dwóch latach z ciężkim sercem, bo przywiązujemy się do ludzi - tych, z którymi współpracujemy i tych, którzy te profile obserwują. Dlatego tym razem postanowiłyśmy stworzyć platformę, która nie będzie powiązana z żadną instytucją, ale po prostu NASZA.
To oznacza też nieco więcej swobody. Nie musimy się już trzymać profilu (sic!) instytucji, które reprezentujemy. Robimy przecież różne rzeczy, we współpracy z instytucjami i organizacjami, pracujemy naukowo, a czasami odpoczywamy ;) Nie wszystkie mogłyśmy/chciałyśmy na naszych wcześniejszych profilach pokazywać. Tutaj znajdziecie fragmenty z naszego życia zawodowego i mniej zawodowego. Postaramy się pokazać Wam kulisy naszej pracy, a nie tylko jak do tej pory - głównie jej efekty.
Mamy nadzieję, że szybko uda nam się zbudować tutaj fajną społeczność.
Do zobaczenia ;)
Zdjęcie Elżbiety autorstwa