28/08/2026
📚... do poczytania.
Kiedy matkę czteroletniego chłopca zaniepokoiła zaczerwieniona plamka na przedramieniu dziecka, udała się do lokalnej przychodni. Pierwotnie zmiana nie zbudziła poważniejszych podejrzeń, jednak wstępnie zaordynowane środki działające miejscowo (nie, nie mamy danych jakie) niespecjalnie pomagały, a w ciągu kolejnych trzech tygodni zmiana powiększyła się, zmieniając w płaskowyniosły, intensywnie zaczerwieniony trzycentymetrowy twór. W związku z - jak możemy się domyślać - podejrzeniem ropnia rzecz nacinano, z aspiracją żółtawej wydzieliny, wszczęto też antybiotykoterapię.
Jako że nie uzyskano spodziewanej ulgi, a sytuacja pogarszała się, kontynuowano postępowanie już w placówce specjalistycznej z podejrzeniem poważniejszych problemów natury infekcyjnej, zwłaszcza że odnotowano powiększenie pachowego węzła chłonnego. Trwające badania mikrobiologiczne nie przynosiły rezultatów, także wydłużone specjalne hodowle w kierunku infekcji prątkowych, czy to gruźlicy, czy zakażenia atypowymi prątkami niegruźliczymi. Jedocześnie zmiana powiększała się nadal (na zdjęciu niedługo później wykonanym ma około sześciu cm średnicy) i zaczęła wrzodzieć.
Zdecydowano się na chirurgiczne oczyszczenie guzka z pobraniem materiału do badań cyto- i histopatologicznych. Raport histopatologiczny wysunął wstępnie diagnozę tzw. mięsaka granulocytarnego zwanego też pozaszpikowym guzem mieloidalnym, czyli rzadkiego guza z niedojrzałych białych krwinek, zazwyczaj z niedojrzałych granulocytów. To zwykle manifestacja pewnych białaczek szpikowych czy zespołów mielodysplastycznych i stanowi wskazanie do dalszej diagnostyki z badaniem szpiku. Chłopca przeniesiono zatem do specjalistycznej jednostki zajmującej się onkologią i hematologią dziecięcą.
Biopsja szpiku nie wykryła żadnych nieprawidłowości, a badania obrazowe przekonywały, że proces był izolowany i naciek poza węzłem chłonnym obejmował wyłącznie feralne przedramię, powtórzono zatem ocenę materiału ze zmiany z wykorzystaniem dodatkowych, bardziej szczegółowych badań. Raport potwierdził naturę hematologiczną procesu, jednak ostateczne rozpoznanie po tych dodatkowych testach zmienił na chłoniaka anaplastycznego z dużych komórek (ALCL), rzadki -około 3% chłoniaków nieziarniczych dorosłych i 10-20% chłoniaków dzieci - agresywny nowotwór rozwijający się z obwodowych limfocytów T/NK (natural killers), w odmianie ALK+ (to podział zależny od białka znanego jako kinaza chłoniaka anaplastycznego, anaplastic lymphoma kinase, ALK). To odmiana częstsza u dzieci właśnie zresztą.
U malca rozpoczęto chemioterapię, doprowadzając do remisji. Niestety podczas badań kontrolnych pięć miesięcy później USG wykryło powiększenie węzłów chłonnych pachowych i nadobojczykowych, a po potwierdzeniu w biopsji wznowy dalsze badania radiologiczne przyniosły też opis powiększonych dalszych grup węzłów, w tym śródpiersia. Włączono leczenie chemioterapeutyczne drugiego rzutu, a w dalszej kolejności - po znalezieniu odpowiedniego dawcy - przeprowadzono zabieg przeszczepienia szpiku kostnego.
W ciągu kolejnych trzech lat obserwacji chłopiec pozostawał w remisji, bez śladu dalszych nawrotów.
źródło: https://www.termedia.pl/Unusual-cause-of-skin-nodules-in-a-child-case-report,127,37769,1,1.html