28/07/2026
Polska Szkoła im. JPII w Bath szuka nauczyciela.
Wymagane wykształcenie średnie maturalne.
Zgłoszenia: [email protected]
Zapraszamy serdecznie do współpracy.
Polska Szkoła im. Jana Pawła II w Bath umożliwia dzieciom doskonalić język polski, poznać i pielęgnować polskie tradycje, poznać nowych przyjaciół.
Jana Pawła II w Bath działa od 2008 roku. Naszymi uczniami są dzieci w wieku od 3 do 16 lat. Twoje dziecko może doskonalić język polski, poznać historię i kulturę Polski, poznać i pielęgnować polskie tradycje, a co najważniejsze poznać nowych przyjaciół. Wszyscy nauczyciele i asystenci mają aktualne zaświadczenie o niekaralności (więcej informacji można znaleźć tutaj: DBS checks).Nasza szkola orga
28/07/2026
Polska Szkoła im. JPII w Bath szuka nauczyciela.
Wymagane wykształcenie średnie maturalne.
Zgłoszenia: [email protected]
Zapraszamy serdecznie do współpracy.
23/07/2026
POLSKOŚĆ NIE RODZI SIĘ SAMA
Jest takie przekonanie, które od lat powraca w rozmowach z rodzicami: „Przecież jesteśmy Polakami. Dziecko słyszy w domu język polski, więc samo będzie Polakiem.” Chciałabym wierzyć, że to wystarczy. Po osiemnastu latach pracy w polskiej szkoły na emigracji wiem jednak, że tak się nie dzieje.
Polskość nie jest cechą dziedziczoną jak kolor oczu. Nie zapisuje się automatycznie w genach ani nie utrwala wyłącznie dlatego, że w domu mówi się po polsku (choć z tym mówieniem po polsku bywa różnie). Polskość rodzi się z doświadczeń, z języka, z literatury, z historii, z pamięci, z rozmów i spotkań. Jest wyborem, który dojrzewa latami. A każdy wybór wymaga troski.
Dziecko urodzone lub wychowywane za granicą dorasta w dwóch kulturach, niczym w dwóch światach. Na co dzień żyje kulturą kraju, w którym chodzi do szkoły, buduje przyjaźnie, poznaje historię i tradycję miejsca swojego zamieszkania. To naturalne i piękne. Jednak drugi świat – ten polski – nie pojawia się sam. Trzeba go świadomie tworzyć. To właśnie dlatego istnieją polskie szkoły.
Nie po to, aby odbierać dzieciom dzieciństwo czy dokładać kolejny obowiązek do tygodnia pełnego zajęć. Istnieją po to, aby dziecko wiedziało, kim jest. Aby rozumiało słowa polskiego hymnu. Aby potrafiło przeczytać sms, maila od babci bez pomocy tłumacza. Aby kiedyś mogło usiąść przy rodzinnym stole w Polsce i czuć, że naprawdę do niego należy.
Przez osiemnaście lat obserwowałam setki dzieci. Widziałam nieśmiałych pięciolatków, którzy z trudem składali pierwsze polskie zdania. Widziałam nastolatków, którzy początkowo pytali rodziców, po co mają chodzić do polskiej szkoły. Widziałam też dorosłych już absolwentów, którzy po latach wracali i mówili jedno zdanie: „Dziękuję. Dopiero teraz rozumiem, po co mi to było.”
Nagle pojawiła się praca wymagająca znajomości dwóch języków. Nagle chcieli studiować w Polsce. Zakochali się w kimś z Polski. Sami zostali rodzicami i zrozumieli, że chcą przekazać swoim dzieciom coś więcej niż nazwisko zakończone na „-ski”.
Najczęściej jednak wracali z prostszym wyznaniem: „Nie straciłem siebie.” To zdanie jest warte więcej niż wszystkie świadectwa.
Dzisiaj obserwuję jednak z niepokojem zmianę. Paradoks naszych czasów polega na tym, że choć Polaków w Wielkiej Brytanii nadal są setki tysięcy, w polskich szkołach z roku na rok ubywa uczniów.
Dlaczego?
Cóż coraz częściej wydaje się nam, że skoro można zadzwonić do dziadków przez internet, obejrzeć polski film na platformie streamingowej albo pojechać do Polski na wakacje, to wystarczy.
Muszę Was rozczarować. Nie wystarczy. Język nie rozwija się sam. Historia nie staje się ważna sama z siebie. Tożsamość nie buduje się przypadkiem. Każdy pedagog wie, że dziecko uczy się tego, co jest dla niego regularnie obecne. Jeżeli przez pięć dni w tygodniu żyje wyłącznie w angielskim świecie, a polskość pojawia się jedynie od święta, trudno oczekiwać, że pozostanie równie silna. To nie jest kwestia patriotycznych deklaracji. To kwestia codziennych wyborów.
Polska szkoła jest jednym z niewielu miejsc, gdzie dziecko spotyka rówieśników podobnych do siebie. Nie musi tłumaczyć, dlaczego w domu obchodzi Wigilię inaczej, dlaczego babcia mieszka daleko ani dlaczego mówi w dwóch językach. Tutaj dwujęzyczność jest wartością, a nie wyjątkiem. Tutaj dzieci odkrywają, że polskość nie jest ciężarem. Jest bogactwem.
Często słyszę od rodziców, że sobota jest jedynym dniem odpoczynku. Rozumiem ich. Sama wiem, jak wygląda życie rodzin na emigracji. Praca, obowiązki, długie dojazdy, zmęczenie. Wiem też coś jeszcze. Dzieci nie zapamiętają tego, że mogły w sobotę pospać godzinę dłużej. Zapamiętają natomiast ludzi, którzy nauczyli je mówić piękną polszczyzną. Przedstawienia, podczas których recytowały „Katechizm polskiego dziecka”. Pierwszą przeczytaną samodzielnie polską książkę. Wycieczki. Akademie. Wspólnie śpiewane kolędy. Przyjaźnie zawarte właśnie tutaj. Zapamiętają poczucie przynależności. A ono jest bezcenne.
Przez osiemnaście lat pracy w szkole przekonałam się, że największym sukcesem nie są konkursy ani egzaminy. Największym sukcesem jest moment, kiedy dawni uczniowie wracają już jako dorośli ludzie. Kiedy mówią do swoich dzieci po polsku. Kiedy zapisują je do tej samej szkoły. To wtedy wiem, że nasza praca miała sens. Warto w tym miejscu przypomnieć historie naszych absolwentów. Jedna z naszych uczennic po latach wybrała studia w Polsce. Mówiła, że bez znajomości języka i kultury nie odważyłaby się podjąć tej decyzji.
Inny absolwent wykorzystuje dziś dwujęzyczność w swojej pracy zawodowej, podkreślając, że właśnie polska szkoła dała mu pewność swobodnego posługiwania się językiem.
Byli też tacy, którzy przychodzili tylko po to, by powiedzieć: „Teraz moje dzieci będą uczyć się tutaj. Nie chcę, żeby straciły to, co ja dostałem.” To najpiękniejsze świadectwa naszej pracy.
Polska szkoła nie konkuruje z brytyjskim systemem edukacji. Ona go uzupełnia. Pomaga wychować młodego człowieka świadomego swoich korzeni, otwartego na świat i jednocześnie zakorzenionego w kulturze swoich przodków. Człowiek, który zna swoje korzenie, łatwiej odnajduje swoje miejsce w świecie.
Dlatego dziś chciałabym zwrócić się przede wszystkim do rodziców. To Wy jesteście pierwszymi strażnikami polskości swoich dzieci. Nie odkładajcie tej decyzji na później. Nie zakładajcie, że „jakoś to będzie”, bo polskość naprawdę nie rodzi się sama.
Rodzi się wtedy, gdy dziecko słyszy język ojczysty nie tylko w domu, ale również w szkolnej ławce. Gdy poznaje historię swoich przodków. Gdy uczy się czytać i pisać po polsku. Gdy śmieje się, recytuje, śpiewa i dorasta wśród dzieci, które niosą podobne doświadczenie życia między dwoma światami.
Nasza szkoła istnieje od osiemnastu lat. Przez jej mury przewinęły się pokolenia uczniów. Każdego roku z nadzieją otwieramy drzwi dla kolejnych dzieci. Chciałabym, aby nigdy nie zabrakło tych, którzy przez nie wejdą. Bo zamknięcie polskiej szkoły na emigracji nie oznacza jedynie końca pewnej instytucji. To ciche zgaszenie miejsca, w którym przez lata przechowywano język, pamięć i tożsamość. A gdy gaśnie takie miejsce, wszyscy stajemy się odrobinę ubożsi. Nie pozwólmy, aby kolejne pokolenie Polaków znało Polskę jedynie z wakacyjnych zdjęć i rodzinnych opowieści. Dajmy naszym dzieciom coś znacznie cenniejszego. Dajmy im korzenie, dzięki którym – niezależnie od tego, gdzie zaprowadzi je życie – zawsze będą wiedziały, skąd pochodzą – Magdalena Kosiń – Dyrektor Polskiej Szkoły im. JPII w Bath.
17/07/2026
DOM, W KTÓRYM RODZI SIĘ JĘZYK OJCZYSTY
Czy naprawdę trzeba być nauczycielem, żeby nauczyć dziecko polskiego?
Przez osiemnaście lat w Polskiej Szkole im. Jana Pawła II w Bath spotkałam wielu rodziców, którzy z troską pytali: „Czy robimy wystarczająco dużo?”. To pytanie zawsze porusza mnie tak samo. Przygoda z językiem ojczystym nie zaczyna się od podręczników, zeszytów ani szkolnych ławek. Zaczyna się w domu.
Dom jest pierwszą szkołą każdego dziecka. To właśnie tam uczy się pierwszych słów, pierwszych emocji, pierwszych wartości. I to właśnie tam rodzi się język, który później staje się częścią jego tożsamości.
Dlatego często odwracam perspektywę i pytam rodziców: „Czy dziecko potrzebuje dodatkowych lekcji języka... czy po prostu potrzebuje usłyszeć go każdego dnia?”.
Język nie rozwija się tylko podczas lekcji. Rozwija się przy śniadaniu, kiedy pytamy: „Jak spałeś?”. Podczas wspólnego spaceru. W samochodzie. Przy gotowaniu obiadu. Wieczorem, kiedy rozmawiamy o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia. To właśnie te zwyczajne rozmowy stają się niezwykłą lekcją języka. Nie chodzi o perfekcyjną polszczyznę. Chodzi o obecność.
Ogromną moc ma także wspólne czytanie. Nawet kilka stron dziennie. Nie tylko dlatego, że wzbogaca słownictwo. Najważniejsze dzieje się chwilę później – kiedy dziecko zadaje pytania, opowiada o bohaterach, śmieje się z zabawnych sytuacji albo zastanawia się, dlaczego ktoś postąpił właśnie tak. To nie książka uczy najbardziej. To rozmowa po jej przeczytaniu.
Podobnie jest z muzyką, filmami czy grami. Polska piosenka śpiewana w samochodzie. Bajka obejrzana wspólnie w sobotni wieczór. Gra planszowa, podczas której trzeba opowiedzieć historię albo nazwać emocje. Dla dziecka to zabawa. Dla języka – bezcenny trening.
W świecie pełnym obowiązków łatwo uwierzyć, że rozwój dziecka wymaga wielkich projektów i idealnie zaplanowanego czasu. Tymczasem po osiemnastu latach pracy z dziećmi w szkole polonijnej wiem, że największą siłę mają rzeczy powtarzane codziennie. Kilkanaście minut rozmowy. Jedna wspólnie przeczytana książka. Jedna polska piosenka. Jedno pytanie zadane po polsku. To właśnie z takich drobiazgów powstają wielkie historie.
My, nauczyciele, możemy rozwijać język, pokazywać kulturę i inspirować. Jednak to dom sprawia, że język staje się naturalny. Nie jest tylko przedmiotem w szkole, ale częścią codziennego życia. Dlatego polska szkoła i rodzina nie konkurują ze sobą. One tworzą jedną drużynę. Jedna daje dziecku wiedzę. Druga nadaje jej sens.
Po osiemnastu latach wiem jedno. Dzieci nie zapamiętają wszystkich zasad ortografii ani każdej daty z podręcznika. Zapamiętają za to głos rodzica czytającego książkę przed snem, wspólny śmiech przy polskiej piosence i rozmowy, podczas których czuły, że ich język jest ważny. Język ojczysty nie rośnie od wielkich wydarzeń. Rośnie z codzienności.
„Najpiękniejsze lekcje języka nie zawsze odbywają się w szkolnej klasie. Najczęściej zaczynają się przy rodzinnym stole” – Magdalena Kosiń – Dyrektor Polskiej Szkoły im. JPII w Bath.
15/07/2026
WIĘCEJ NIŻ SZKOLNY DZWONEK
Co tak naprawdę daje dziecku polska szkoła za granicą?
Kiedy ktoś pyta mnie, czym zajmuje się Polska Szkoła im. Jana Pawła II w Bath, najczęściej odpowiadam z uśmiechem: uczymy języka polskiego. Po chwili jednak dodaję: To tylko część prawdy.
Przez osiemnaście lat pracy w Polskiej Szkole miałam przywilej obserwować, jak dzieci przekraczają próg naszej społeczności. Jedne przychodzą z piękną polszczyzną wyniesioną z domu, inne dopiero uczą się pierwszych zdań. Z czasem wszystkie odkrywają, że język to coś więcej niż poprawnie napisane dyktando czy przeczytany tekst. To możliwość opowiedzenia swojej historii. To odwaga, by zabrać głos. To radość z przeczytania pierwszej polskiej książki, napisania listu do babci czy zrozumienia rodzinnych wspomnień bez tłumacza.
W naszej szkole dzieci uczą się mówić, słuchać, czytać i pisać po polsku. Rozwijają kompetencje językowe, które będą im służyć przez całe życie. Uczą się również czegoś znacznie trudniejszego do zmierzenia. Uczą się, kim są.
Podczas lekcji Wiedzy o Polsce poznają historię, geografię, kulturę i tradycje kraju swoich rodziców i dziadków. Odkrywają bohaterów, symbole narodowe, polskie legendy, zwyczaje i święta. Zaczynają rozumieć, że polskość nie jest tylko miejscem na mapie. Jest opowieścią, której oni również stają się częścią.
Jednak najważniejsze lekcje często odbywają się poza podręcznikami. Podczas Pasowania na Ucznia widzę dumę w oczach najmłodszych i wzruszenie rodziców. W czasie szkolnej Wigilii dzieci uczą się, że tradycje budują więzi. Obchody Narodowego Święta Niepodległości pokazują, że patriotyzm można przeżywać z dala od Ojczyzny, ale wciąż bardzo głęboko. Dzień Rodziny przypomina nam, że szkoła to nie tylko uczniowie – to całe pokolenia spotykające się przy wspólnym stole. Wycieczki, wizyty w teatrze, konkursy, przedstawienia i wspólne projekty pozostają w pamięci dzieci na długo po zakończeniu lekcji.
Szkoła polonijna nigdy nie była wyłącznie miejscem nauki. To przestrzeń, w której rodzą się przyjaźnie. W której rodzice poznają innych rodziców. W której dzieci odkrywają, że nie są jedynymi, którzy żyją pomiędzy dwoma kulturami. To miejsce, gdzie buduje się wspólnota oparta na języku, wartościach i wzajemnym wsparciu.
My, dorośli, często myślimy o szkole przez pryzmat programu nauczania, ocen czy podręczników. Tymczasem dzieci zapamiętują coś zupełnie innego. Zapamiętują ludzi. Atmosferę. Poczucie bezpieczeństwa. Śmiech podczas prób do przedstawień. Wspólne kolędowanie. Momenty, w których czują, że są częścią czegoś większego.
Po osiemnastu latach wiem jedno. Największą wartością polskiej szkoły za granicą nie jest to, że uczy języka. Największą wartością jest to, że tworzy miejsce, do którego dzieci chcą wracać – bo właśnie tam odnajdują cząstkę siebie.
„Szkoła uczy wiedzy. Wspólnota uczy przynależności. Polska szkoła za granicą daje dzieciom jedno i drugie.” – Magdalena Kosiń – Dyrektor Polskiej Szkoły im. JPII w Bath
Kontakt: [email protected]
14/07/2026
Trwaja wakacje, ale wspomnień nigdy za wiele. W naszej szkole oprócz nauki dbamy o wspaniałą, serdeczną i przyjazną atmosferę. Co roku z okazji Dnia Dziecka nasza kadra przygotowuje występ dla dzieci. Zobaczcie!
Inscenizacja wiersza pt. "Katar" Z okazji Dnia Dziecka 2024 - Rada Pedagogiczna przygotowała niespod...
14/07/2026
JĘZYK, KTÓRY NIESIEMY W SERCU
Czy język polski jest dziecku naprawdę potrzebny?
Przez osiemnaście lat pracy w Polskiej Szkole im. JPII w Bath spotkałam setki dzieci i ich rodziców. Widziałam pierwsze nieśmiałe słowa wypowiadane po polsku. Słyszałam wzruszenie dziadków, kiedy wnuki po raz pierwszy samodzielnie przeczytały im wiersz. Widziałam też młodych ludzi, którzy po latach wracali i mówili: „Dziękuję. Dopiero dziś rozumiem, jak wiele mi to dało.”
I dlatego, ilekroć ktoś pyta mnie: „Czy język polski jest dziecku naprawdę potrzebny?”, odpowiadam pytaniem.
A czy można naprawdę poznać siebie, nie znając języka, w którym opowiedziano historię własnej rodziny? W którym wyrażamy swoje emocje? Język to nie tylko słowa. To głos babci czytającej bajkę. To rodzinne powiedzenia, których nie da się wiernie przetłumaczyć. To kolędy śpiewane przy wigilijnym stole. To pamięć miejsc, ludzi i wartości, które budowały kolejne pokolenia.
Dziecko wychowujące się za granicą ma niezwykły dar – może wzrastać w dwóch kulturach i dwóch językach. Nauka języka polskiego nie odbiera mu niczego z brytyjskiej tożsamości. Przeciwnie. Badania od lat pokazują, że dobrze rozwijana dwujęzyczność wspiera rozwój poznawczy, ułatwia naukę kolejnych języków, rozwija pamięć, elastyczność myślenia i kompetencje społeczne. To nie ciężar, który trzeba nieść. To kapitał, który będzie procentował przez całe życie.
Jest jeszcze coś ważniejszego. Dwujęzyczność daje dziecku wybór. Wybór, by rozmawiać z dziadkami bez tłumacza. By przeczytać książkę w języku, w którym została napisana. By kiedyś samemu zdecydować, jak blisko chce być Polski. Jeżeli dziś nie damy dziecku języka, jutro możemy nie mieć możliwości oddania mu tego wyboru.
My, dorośli, często patrzymy na sobotnią szkołę przez pryzmat dodatkowych obowiązków, wczesnego wstawania czy kolejnych zajęć w kalendarzu. Dziecko patrzy zupełnie inaczej. Dla niego szkoła to przyjaciele, wspólne doświadczenia, poczucie, że są inni, którzy – tak jak ono – żyją między dwoma światami. To właśnie tam odkrywa, że jego polskość nie jest czymś dziwnym ani wyjątkowym. Jest wartością.
Przez osiemnaście lat przekonałam się o jednej prawdzie. Największym prezentem, jaki możemy dać dziecku, nie jest perfekcyjny akcent ani bezbłędna gramatyka. Jest nim możliwość powiedzenia kiedyś z dumą: „Wiem, skąd pochodzę.” Bo język nie jest tylko sposobem mówienia. Język jest domem, do którego człowiek może wrócić, niezależnie od tego, gdzie zaprowadzi go życie.
„Korzenie nie zatrzymują nas w miejscu. To dzięki nim możemy wznieść się najwyżej” – Magdalena Kosiń – Dyrektor Polskiej Szkoły im. JPII w Bath
13/07/2026
KORZENIE, KTÓRE UCZĄ LATAĆ
Od osiemnastu lat mam zaszczyt towarzyszyć dzieciom polskiego pochodzenia w ich drodze do poznawania języka, historii i kultury swoich przodków. Przez te lata utwierdziłam się w przekonaniu, że polska szkoła za granicą to znacznie więcej niż miejsce nauki. To przestrzeń, w której buduje się tożsamość, pielęgnuje pamięć i wzmacnia poczucie przynależności.
Język ojczysty jest czymś więcej niż narzędziem komunikacji. To język emocji, rodzinnych opowieści, wspomnień i wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Badania od lat pokazują, że rozwijanie języka odziedziczonego wspiera rozwój poznawczy dziecka, ułatwia naukę kolejnych języków, wzmacnia kompetencje komunikacyjne i buduje pewność siebie. Dziecko, które zna swoje korzenie, łatwiej odnajduje swoje miejsce również w wielokulturowym świecie.
Poznawanie historii Polski, literatury, geografii i tradycji nie jest powrotem do przeszłości. Jest inwestycją w przyszłość. Świadomość własnego pochodzenia daje siłę. Tradycja nie zatrzymuje nas w miejscu – jest mostem, który łączy pokolenia i pozwala z dumą patrzeć zarówno na to, skąd pochodzimy, jak i dokąd zmierzamy.
Każde dziecko nosi w sobie historię swojej rodziny. Warto dać mu możliwość, aby potrafiło ją zrozumieć, opowiedzieć i przekazać dalej. Bo korzenie, choć ukryte pod ziemią, decydują o sile drzewa. A człowiek, który zna swoje korzenie, potrafi odważniej rozwijać skrzydła.
Jeśli zastanawiacie się Państwo nad zapisaniem swojego dziecka do polskiej szkoły, pomyślcie o tym nie jak o dodatkowym obowiązku, lecz jak o wyjątkowym darze. Darze języka, tożsamości i przynależności, którego wartość będzie rosła przez całe życie.
Serdecznie zapraszamy do naszej szkolnej społeczności. Od osiemnastu lat z pasją i odpowiedzialnością wspieramy młode pokolenie Polonii, wierząc, że pielęgnowanie polskości jest jednym z najpiękniejszych prezentów, jaki możemy ofiarować naszym dzieciom.
Z wyrazami szacunku
Dyrektor szkoły
Magdalena Kosiń
Festyn parafialny i nasze Panie Nauczycielki w akcji promującej naszą szkołę.
My już jesteśmy gotowi na Festyn Parafialny w Trowbridge. Zapraszamy wszystkich do wspólnego świętowania i spędzenia razem czasu. Zapraszamy do naszego stoiska, aby poznać działalność naszej szkoły i ofertę edukacyjną.
Zakończyliśmy 18. rok szkolny. Czas odpocząć.
Wesołych wakacji!
| 9am - 1pm |