25/08/2026
Jestem pod dużym wrażeniem spaceru śladami Federico Garcii Lorki po Madrycie.
I myślałam nad tym, z jakiej strony to ugryźć, żeby Wam przybliżyć jego postać - pisać o jego przyjaźni z Salvadorem Dali, o tych prominentnych czasach w madryckich akademikach? A może o jego kreatywności i siłę charakteru ? O sztuce ? O tym, że był homoseksualista, co w tamtych czasach było nie do pomyślenia ? czy o tym, w jaki sposób został zamordowany 18 sierpnia 1936 roku i że do tej pory nie znaleziono jego miejsca pochówku?
I na zakończenie spaceru fantastyczna Belen przeczytała fragmenty listu, jak napisał młody Lorca do ojca bo kompletnym fiasku jego pierwszej sztuki : El maleficio de la mariposa (Klątwa motyla).
Ja bym była zafascynowana, ale ponoć ludzie nie za bardzo identyfikowali się z pojawiającymi się na scenie owadami, w tym karaluchami, które miały swoje uczucia, marzenia, miłości i dramaty. Ludzie mieli wstawać z miejsc i krzyczeć :
okrzyki „¡Insecticida!” — „Środek owadobójczy!”
Spektakl okazał się kompletną klapą i szybko zniknął z afisza.
Trudno dziś uwierzyć, że autor takiego teatralnego fiaska miał później stać się jednym z najważniejszych dramaturgów Hiszpanii.
A może właśnie dlatego ta historia jest tak fascynująca: czy tak w życiu nie bywa, że droga do wielkiej sztuki zaczyna się od spektakularnej porażki?
Na obrazkach karuzeli przedstawiam wam fragmenty listu udostępnione przez Belen Rutas Teatrales Madrid, które Federico napisał do ojca po tym, jak ten zasugerował mu powrót do rodzinne Granady.
Sama nie wiem, czy wolałabym pójść na spektakl z karaluchami, czy zobaczyć minę ojca po przeczytaniu tego listu - co myślicie ? 😅