30/08/2026
"Stabilizacja motylka to szpilka" -Jan Sztaudynger
Brzmi przewrotnie, bo przecież stabilizacja kojarzy nam się z czymś dobrym: bezpieczeństwem, spokojem, przewidywalnością.
Często mówimy, że właśnie do niej dążymy.
Ale czy zawsze wiemy, co właściwie chcemy ustabilizować?
Czasem stabilizacja daje oparcie, z którego można ruszyć dalej.
A czasem oznacza pozostawanie w miejscu, które już nam nie służy, tylko dlatego, że jest znane.
Może być spokojem, ale może też być lękiem przed zmianą nazwanym rozsądkiem.
Motyl przypięty szpilką jest stabilny. Nie spadnie, nie zgubi drogi, nie zaskoczy go wiatr. Tylko że nie może już polecieć.
Dlatego może warto od czasu do czasu zapytać siebie:
Czy życie, do którego dążę, ma być przede wszystkim przewidywalne - czy moje?
Co chcę zachować, a co jest już gotowe na zmianę?
Po czym poznam, że czuję się bezpiecznie, a nie jedynie stoję w miejscu?
I jaki najmniejszy krok mogę zrobić, żeby mieć więcej oparcia, nie tracąc przy tym skrzydeł?
Nie każda stabilizacja jest więzieniem. Ale nie każdy brak ruchu jest spokojem.