30/03/2026
To będzie długi post, ale... coś trudnego i ważnego mamy za sobą.
W piątek byliśmy we Wrocławiu na kolejnej wizycie kontrolnej Marlo i podaniu polimerów.
I z dumą mogę ogłosić, że... MAMY TO! 💪
Kość zagojona, staw również.
ŁAPKA WYLECZONA! 🥳🥰
Koniec więc naszych częstych wyjazdów do Kliniki. Żegnamy się z Wrocławiem na 3-4 miesiące i kolejna wizyta kontrolna dopiero w lipcu.
Teraz - 5 dni spokoju dla Marlo, po polimerach, a później mamy powoli wracać do normalności! 😀🥰
Dostaliśmy zielone światło na bieżnię wodną, więc w czwartek zaczynamy. Marlo może już chodzić po schodach, delikatnie szarpać się zabawkami, a nawet powoli biegać.
Mamy wydłużać czas spacerów, choć jeszcze na smyczy przez 8 tygodni.
Bramka na schody już zdemontowana, choć Marlo, wciąż myśli, że nie wolno mu wchodzić i póki co, nie wyprowadzamy go z błędu 😉
Czuję ulgę, że najgorszy etap, którego tak się baliśmy - jest za nami.
Czuję też wdzięczność 🩷
💛 Do doktora Niedzielskiego, za to, jak ogarnął łapy Marlo. I choć mówił, że zmęczyła go mocno prawa łapa podczas operacji, to zawsze powtarzał, że tyle kasy poszło, że musi być dobrze 😀
Za jego czas i odpowiedzi na listę moich pytań formatu A4. Za rozwiewanie wszelkich wątpliwości.
Ale byli też inni, WAŻNI w całym tym procesie pooperacyjnym i trudnym czasie:
💛 Reszta personelu Kliniki - którzy badali, usypiali, zmieniali opatrunki Marlo, odpowiadali na pytania, odbierali telefony.
💛 Mama, która przywoziła raz na jakiś czas domowe obiadki, by nas odciążyć. I pomagała w każdy możliwy sposób.
💛 Siostra, która była gotowa brać urlopy w pracy i pomagać.
💛 Przemek i Kamila, którzy przyjechali do Szelbiego, by z nim wyjść, gdy my byliśmy we Wrocławiu.
💛 Moi przyjaciele, którzy dostosowywali się do mojego "uziemienia" z Marlo, jeśli chodzi o spotkania. Którzy wspierali, gdy energia się kończyła i zawsze byli. Szczególnie Kalina ❤️
💛 Dziewczyny z pracy, dzięki którym mogłam jeździć tak często do Wrocławia.
I Karolina, od której mogłam czerpać rady i doświadczenia, bo przeszła podobną drogę z Tajkiem.
💛 A nawet był tu ważny Szelbi, który zmienił swoje przyzwyczajenia i po powrocie z pracy, spotykałam go, śpiącego zamiast na kanapie, to przy klatce Marlo (teraz wrócił z powrotem na kanapę 😁).
💛 I na końcu... Szymon ❤️ który ogarnął dom na pooperacyjnego Marlo - rampy, bramkę na schody, wykładziny. I tak poukładał montaże w swojej firmie, by zawsze móc być na wizytach z Marlo, nawet gdy ja nie mogłam.
Udało nam się 💪
❤️💛🩵🧡❤️
/na zdjęciu - Marlo, na jednym ze swoich, już dłuższych, spacerów 😊/