25/07/2026
Co kieruje naszymi wyborami smakowymi i czy one maja coś wspólnego z naturą ?
Tradycja ? Osobowość ? Potrzeby organizmu ? Wychowanie w rodzinie ?
Czy znasz to uczucie, gdy po opróżnieniu całej paczki 🍟🍔 🥨chipsów lub zjedzeniu ogromnego posiłku nadal odczuwasz dziwny niedosyt i szukasz kolejnej przekąski? To nie brak silnej woli czy zwykły apetyt. Za ten stan odpowiada skomplikowana gra 🧠🧠🧠🧠neurobiologiczna, która rozgrywa się w Twojej głowie.
🫵🫵🫵🫵Polecam na początek, przed przeczytaniem tego artykułu, oglądnąć kilka naprawdę krótkich, acz bardzo ciekawych nagrań, absolutnie kluczowych, by zrozumieć, dlaczego jemy to, co jemy, dlaczego pewne rzeczy nam smakują, a inne nie. Udajcie się na początek do komentarzy i obejrzyjcie je właśnie w takiej kolejności, w jakiej są ponumerowane w komentarzu.👇👇👇👇
Po obejrzeniu tych filmów aż ciężko cokolwiek komentować. Pytanie tylko, czy jesteś w stanie, drogi czytelniku, wziąć to sobie do serca i potraktować poważnie? Że Twoimi wyborami żywieniowymi kieruje niestety zasada 👅👅👅👅👅superbodźców, bliss pointu, uzależnień, oraz że przemysł spożywczy wykorzystuje twój układ dopaminergiczny, by na tobie zarobić, a ty płacisz mu za trucie siebie samego ? Oto jest pytanie. Gdy pokazuję te nagrania ludziom, to widzę, że to jest dla nich tak szokujące, że nie przyjmują tego do wiadomości, że są bardziej uzależnieni niż narkomani… I potem udają, że tego nie widzieli, albo traktują to jako jedną z ciekawostek naukowych, bez związku z ich życiem...
💅💅💅💅Oczywiście istnieje opcja, by zresetować mózg i kubki smakowe, ale o tym nie w tym poście.
Dla porządku podam jeszcze kilka ciekawych mechanizmów, które kształtują nasz smak. Jednym z nich są wybory 🦠🦠🦠🦠🦠mikrobiomu. Dowiedziono w wielu badaniach, że to nasze bakterie jelitowe poprzez oś jelito-mózg kształtują nasz smak. Zasada jest prosta. Jelita karmione żywnością przetworzoną – wyhodują bakterie uwielbiające takie smaki. I to one będą decydować o tym, na co będziesz mieć ochotę. Z kolei jelita, którym dostarczana będzie większa ilość 🍉🍅🍓🥦🫘🍄🟫nieprzetworzonych roślin, w końcu wyhodują sobie takie bakterie, które będą uwielbiały różnorodne składniki roślinne. Im bardziej różnorodne te składniki, tym bardziej różnorodny mikrobiom. Dlatego też znacznie bardziej skuteczną strategią stopniowej zmiany naszych nawyków żywieniowych jest skupienie się na początku bardziej na dokarmianiu naszej flory jelitowej żywnością naturalną, nieprzetworzoną niż koncentracja na odstawianiu 🥞🍕🥯🍿niezdrowej żywności. Ja tak kiedyś zrobiłam, po prostu zaczęłam wprowadzać do swojego menu znacznie większe ilości mało przetworzonych roślin, i w praktyce prawie niczego nie musiałam odstawiać. Słodycze, różne formy ukrytego cukru, połączenia cukrów z tłuszczami typu bliss point i inne przetworzone rzeczy po prostu same przestawały mi smakować, bo mój mikrobiom sam żądał innej pożywki. Był jeden wyjątek od tej reguły, ale o tym innym razem. Na mikrobiom niestety bardzo mocno wpływają wszelkie farmaceutyki, które braliśmy w trakcie życia i to z tego powodu możemy mieć niedostatek pewnej dobrej populacji bakterii na przykład immunostymulującej czy nadmiar bakterii patogennych.
Co jeszcze kieruje naszymi wyborami żywieniowymi ? Niestety, piszę to z ogromną przykrością, ale jest to dostępność określonych produktów. Żeby zdobyć współcześnie żywność naturalną, trzeba udać się na trudne 🐃🐃🐃🐃polowanie oraz wielkie detektywistyczne 👁️👁️👁️🧶🧶🧶śledztwo: szukam truskawek w deserze truskawkowym… Konia z rzędem temu, kto wybierze się do kilku okolicznych sklepów i dostanie jakikolwiek produkt bez dodatku cukru, pszenicy lub konserwantów… tylko i jedynie warzywa i owoce, ewentualnie czyste kasze. One oczywiście mają 🚮🚮🚮🚮pestycydy w swoim składzie, ale tego już we współczesnym świecie nie unikniemy… Poza tym wszystkim malkontentom, którzy zaczną narzekać (że teraz to już wszystko chemiczne), powiem, że korzyści z dostarczania sobie wielu różnorodnych składników z bardziej naturalnego jedzenia znacznie przewyższają negatywny wpływ pestycydów. Zresztą są przypadki ludzi, którzy stosowali dietę dr Dąbrowskiej na warzywach z supermarketu i osiągnęli znaczną, a nawet spektakularną poprawę wyników badań 🛌👩🦼🧍♂️🤾♂️🏋️♀️(piszę oczywiście w tak enigmatyczny sposób ze względu na aktualne zmiany w prawie; dla niezorientowanych w aktualnych wydarzeniach zaznaczę, że nowa ustawa zaczyna się od Lex, a występuje pod różnymi nazwami, skróty to LS, LBP, LC, a jak ktoś nadal nie jest w temacie, zapraszam na portal Zielony Zagonek…)
🐾🐾🐾🐾Razem z tematem dostępności określonych produktów występuje kwestia naszego 🧛 👰👨🎨👸trybu życia, sytuacji rodzinnej i zawodowej. To, co , kiedy i jak możemy jeść w pracy, czy jesteśmy matką obarczoną toną obowiązków i koniecznością gotowania dla rodziny (która najczęściej nie jest chętna na żadne zmiany), czy mamy pracę zmianową i tego typu kwestie – także decydują o naszych wyborach żywieniowych.
🤑🤑🤑🤑Kolejnym elementem kształtującym nasze wybory żywieniowe są niestety youtubowi „eksperci” i ideologie żywieniowe, czyli jedyna słuszna dieta itp. To temat rzeka i nawet nie chcę poruszać tego tematu głębiej w tej chwili. Wspomnę tylko, że dezinformacja w internecie ( każdy mówi co innego, nie wiadomo już, w co wierzyć”) rzadko wynika ze świadomej manipulacji, najczęściej po prostu z fragmentarycznej wiedzy. Przykładowo słuchając jednego z ekspertów słyszymy, że „jajka zawierają bardzo cenne fosfolipidy, bez których nie jest możliwa normalna praca mózgu, w związku z tym jedzmy jak najwięcej 🥚🥚🥚🥚🥚jajek !!!!!!!!” i taki przeciętny słuchacz zaczyna jeść znacznie więcej jajek... I tak, to prawda – fosfolipidy to kluczowy budulec błon komórkowych, a osłonki mielinowe nerwów są szczególnie bogate w te związki. Ale już powyższy ekspert nie doda, że fosfolipidy występują nie tylko w jajkach !!!!!!!! Ich bogatym źródłem są chociażby orzechy, które dodatkowo dostarczą nam wielu cennych i niezbędnych organizmowi związków, których nie mają jajka… Czyli mamy oparcie swojego wykładu na fragmentarycznej wiedzy. I z wprowadzenia w życie takiej fragmentarycznej wiedzy – będziemy mieć fragmentaryczne zdrowie…🥴🥴🥴🥴
Co jeszcze wpływa na nasze wybory żywieniowe ? Ano niestety nazwijmy to oględnie: wpływ środowiska i nasz konformizm w tym względzie. Rodzina, znajomi, spotkania towarzyskie. Mało kto jest na tyle mocny, że się nie złamie, gdy go częstują. I z tego częstowania robi się rytuał kilka razy w tygodniu🥵🥵🥵🥵🥵. A to już się robi bardzo wyraźny sygnał dla naszego mikrobiomu, by namnażać te bakterie, które lubią jedzonko naszego środowiska społecznego.
I teraz tylko napomknę o następnym, ale ogromnie ważnym czynniku decydującym o tym co, ile i kiedy ludzie jedzą. Znowu temat rzeka i sama mogłabym napisać książkę o moich doświadczeniach w tym względzie, dlatego tylko dla porządku zaznaczę: emocje i umiejętność samodyscypliny. 😬😬😬😬😬Emocje są moim zdaniem najważniejszym regulatorem odżywiania przeciętnego człowieka, na równi z procesami poruszanymi w filmach z moich komentarzy. Stanowią najprostszy i najbardziej dostępny sposób regulacji każdej 😭😭😭emocji i dopiero głęboka praca nad sobą może człowieka uwolnić od tego, co mu „każą” jeść emocje. I nierozerwalnie z emocjami wiążący się temat zdrowej 🤗🤗🤗🤗miłości do siebie i 🧠🧠🧠samodyscypliny, która to umiejętność wraz ze zdolnością stabilizacji emocjonalnej może uwolnić człowieka od „władzy” jedzenia.
Dlatego jak ktoś mi mówi: jem to, bo lubię, to najczęściej się nie odzywam, choć w duchu ubolewam nad nieświadomością ludzi. I naprawdę, cenię i szanuję tych 💪💪💪💪, którzy potrafią spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć: Jem to nie dlatego, że to lubię i tego potrzebuje mój organizm, ale dlatego, że trudno mi dotrzeć do innej żywności, bo ona mi sprawia przyjemność, bo jestem od niej uzależniony, bo mnie tym na okrągło częstują, bo w ten sposób reguluję sobie emocje.
Jak widać, nasze wybory żywieniowe, zazwyczaj nie mają nic wspólnego z naturalnym zapotrzebowaniem i naturalnymi smakami. Gdyby tak było, ciągnęłoby nas do 🥥🥥🥥produktów, które są bogate w składniki odżywcze, strawne i przyswajalne dla naszego układu pokarmowego, bo zaprojektowane przez naturę...
Dopiero na szarym końcu na nasze smaki wpływają rzeczywiste potrzeby organizmu. Z moich obserwacji dzieje się tak dopiero, gdy ktoś ma oczyszczony organizm i zresetowany smak. Na przykład zapotrzebowanie na dobrej jakości sól może się wiązać z poziomem produkcji kortyzolu, a więc stresu. Z kolei osoby z niedoczynnością tarczycy mogą czuć pociąg do rozgrzewających przypraw korzennych.