29/05/2026
Są takie wiadomości, które zostają z nami na długo.
Dziś dostałam rekomendację od Klienta, z którym pracuję dokładnie id roku.
Napisał:
„This has been the best English course I have ever had.”
I wiecie co?
Prowadząc własną firmę, często skupiamy się na tym, co jeszcze można poprawić. Co zrobić lepiej. Jak rozwijać ofertę. Jak dotrzeć do kolejnych osób.
Rzadko zatrzymujemy się na chwilę, żeby docenić drogę, którą już przeszliśmy.
Dlatego takie słowa mają ogromną moc.
Nie tylko dlatego, że są miłe.
Przede wszystkim dlatego, że przypominają, po co robię to, co robię.
Że za każdą lekcją, każdym materiałem, każdą poprawioną wypowiedzią i każdą rozmową stoi realny człowiek, który dzięki temu czuje się pewniej, mówi precyzyjniej i odważniej funkcjonuje w międzynarodowym środowisku.
Jestem ogromnie wdzięczna za zaufanie moich Klientów.
To właśnie ono sprawia, że każdego dnia chcę być jeszcze lepsza w tym co robię .
Dziękuję. 🤍
15/05/2026
Wiele osób nadal uczy się Business English w ten sam sposób:
lista słówek → tłumaczenie → zapamiętaj.
Problem w tym, że w realnej rozmowie biznesowej pojedyncze słowa rzadko wystarczą.
Bo kiedy omawiasz wyniki, trendy albo strategię, nie myślisz:
„jak było po angielsku wzrost?”
Tylko próbujesz szybko i precyzyjnie przekazać sens.
Dlatego język funkcjonalny działa znacznie lepiej.
Zamiast uczyć się pojedynczych słów:
→ rise
→ increase
→ trend
uczysz się gotowych struktur, które naprawdę wykorzystasz:
✔️ The trend shows a clear upward trajectory.
✔️ There has been a steady increase in…
✔️ It is gaining momentum.
I właśnie wtedy język zaczyna „wchodzić” w naturalny sposób.
Brzmisz bardziej profesjonalnie.
Mówisz szybciej.
Masz mniej blokady.
I przede wszystkim:
nie tłumaczysz w głowie słowo po słowie.
W Business English bardzo często nie chodzi o znajomość większej liczby słów.
Chodzi o umiejętność użycia właściwych struktur we właściwym momencie.
13/05/2026
Co jeszcze dodasz do tej listy (wiem, że może być dużo dłuższa)?
Co dla Ciebie jest najtrudniejsze w nauce? Skomentuj.
Czy uważasz, że Twoje strategie są wystarczające?
09/05/2026
„W mojej firmie nikt nie wie, że rozwijam swój angielski.”
Usłyszałam to ostatnio na jednej z sesji.
I zatrzymałam się na chwilę.
Bo jeśli jesteś na poziomie zaawansowanym, pracujesz na wysokim stanowisku, podejmujesz decyzje, prowadzisz rozmowy biznesowe,
czy to naprawdę jest coś, co trzeba ukrywać?
Najczęściej stoi za tym kilka przekonań:
– „powinnam już umieć”,
– „to wygląda słabo”,
– „inni jakoś sobie radzą”.
Tylko że ta narracja bardziej blokuje, niż pomaga.
Bo prawda jest taka:
nawet na poziomie zaawansowanym można mówić lepiej.
Pewniej.
Precyzyjniej.
Bardziej świadomie.
A w środowisku biznesowym to właśnie te niuanse robią różnicę.
Najbardziej świadomi profesjonaliści to rozumieją.
Widzą, gdzie ich komunikacja traci na jakości i pracują nad tym, zanim zacznie ich to realnie kosztować.
I właśnie dlatego są tam, gdzie są.
Z mojego doświadczenia:
osoby na wysokich stanowiskach bardzo często rozwijają swój angielski.
Tylko robią to po cichu.
Nie dlatego, że powinny się wstydzić.
Tylko dlatego, że traktują to jak element swojej strategii.
Jak trening.
Jak rozwój kompetencji.
Jak inwestycję.
I szczerze?
To właśnie te osoby podziwiam najbardziej.
Bo dużo łatwiej jest powiedzieć:
„jest dobrze, to mi wystarczy”.
Dużo trudniej jest przyznać:
„chcę mówić lepiej, bardziej precyzyjnie, bardziej świadomie, z większą pewnością”.
I dokładnie w tym momencie zaczyna się realny rozwój.
A teraz pytanie do Ciebie:
czy traktujesz swój angielski jak coś, co trzeba „ogarnąć”…
czy jak kompetencję, która realnie buduje Twoją pozycję?
Bo od tej decyzji zaczyna się wszystko.
Możesz zostać na poziomie, który „wystarcza, żeby się dogadać”
ale kosztuje Cię to więcej stresu, więcej energii i często mniej wpływu.
Albo możesz zacząć świadomie budować język, ktiry pracuje na Twój wizerunek, Twoją pewność i Twoje decyzje.
Jeśli czujesz, że jesteś w tym drugim miejscu, napisz do mnie.
07/05/2026
Czy wiesz, ze to zazwyczaj nie Twój akcent sprawia, że brzmisz mało profesjonalnie po angielsku?
Najczęściej problemem jest język, który jest zbyt:– szkolny– bezpieczny– ogólny– mało precyzyjny
Bo między:„Musimy to ogarnąć”a„We need to sort this out efficiently”jest coś więcej niż tłumaczenie.
Jest:
->executive presence→ precyzja→ ton→ sposób, w jaki jesteś odbierany
Na wysokich stanowiskach angielski nie służy już tylko do „dogadania się”.On buduje Twój profesjonalny wizerunek.
I bardzo często to właśnie drobne zmiany w języku sprawiają, że zaczynasz brzmieć:bardziej konkretnie,bardziej profesjonalnie,bardziej pewnie.
Fluency is overrated.Tone, precision and impact matter more.
Zgadzasz się?
06/05/2026
Disclaimer:
Oczywiście, nie chodzi o to, żeby w ogóle nie uczyć się gramatyki. Nie ma języka bez gramatyki, to ona porządkuje komunikat, pomaga mówić precyzyjnie, jasno i zrozumiale. Chodzi raczej o to, że u wielu dorosłych na poziomie zaawansowanym problem nie wynika z braku kolejnych reguł, lecz z trudności w użyciu języka w realnej rozmowie. Znamy teorię, móżmy ją zacytować w środku nocy, a kiedy przyjdzie do rozmowy, chowamy się za koleżanką/ kolegą, który „lepiej zna angielski”.
06/05/2026
Survival English wystarczy na wakacjach.
W pracy — to za mało.
Szkolny angielski?
Też często nie wystarcza.
Bo uczy poprawności, a nie tego, jak wywierać wpływ.
A w biznesie nie chodzi o to, żeby „jakoś się dogadać”.
Chodzi o to, żeby:
– brzmieć wiarygodnie
– mówić precyzyjnie
– reagować na bieżąco
– prowadzić rozmowę, a nie tylko w niej uczestniczyć
I tu zaczyna się Business English.
To nie są „kolejne słówka”.
To jakość języka, która:
→ porządkuje Twoje wypowiedzi (bez chaosu i lania wody)
→ wzmacnia Twój autorytet
→ pozwala jasno stawiać granice i oczekiwania
→ daje Ci pewność w sytuacjach, które naprawdę mają znaczenie
Co tracisz, kiedy tego nie masz?
– Twoje pomysły brzmią słabiej, niż są w rzeczywistości
– inni szybciej przejmują inicjatywę w rozmowie
– w kluczowych momentach wolisz się nie odzywać
– mówisz poprawnie, ale „bezpiecznie” — i to nie robi wrażenia
– awans zatrzymuje się nie na kompetencjach… tylko na komunikacji
Możesz mieć wiedzę.
Możesz mieć doświadczenie.
Ale jeśli nie potrafisz tego dobrze powiedzieć po angielsku —
w biznesie to często po prostu nie wybrzmi.
I to jest realny koszt „średniego” angielskiego.
—
Jeśli masz poczucie, że Twój angielski jest „ok”, ale nie działa wtedy, kiedy powinien — napisz.
Sprawdzimy, gdzie dokładnie tracisz wpływ i co można z tym zrobić.
Czy uważasz, ze survival English wystarczy w pracy?
28/04/2026
„w pracy jakoś się dogaduję ale wiem, że to nie jest poziom, którego się ode mnie oczekuje na moim stanowisku”.
Takie j podobne opinie słyszę na pierwszej sesji z wieloma Klientkami i Klientami.
Często nie chodzi tylko o sam język, słownictwo, gramatykę a o to, w jaki sposób go używamy. Co osłabia Twój język i tym samym pozycję? Przeczytać i daj znać czy też się z tym zmagasz.
27/04/2026
W wielu firmach największym problemem nie jest brak pomysłów, lecz brak odwagi, by zakwestionować zły pomysł na czas.
Właśnie dlatego warto znać wyrażenie to push back on something.
Oznacza ono profesjonalny sprzeciw, zakwestionowanie propozycji lub wyrażenie oporu wobec decyzji, oczekiwań czy terminu — w sposób rzeczowy, a nie emocjonalny.
Przykłady:
• I’d like to push back on that timeline.
• Can I push back on this assumption?
• We need to push back on this request.
To bardzo przydatne wyrażenie w pracy, szczególnie podczas spotkań, negocjacji i rozmów projektowych.
Bo Business English to nie tylko small talk.
To również język rozsądnego sprzeciwu.
25/04/2026
Masz wyrzuty sumienia, że dziś nie powtórzyłaś/eś słownictwa?
A jeśli powiem Ci, że przerwa też może wspierać naukę?
Nie każdy wie, że przerwa to nie strata czasu, tylko część procesu.
Mózg uczy się najlepiej w rytmie: wysiłek – przerwa – powrót.
Dlaczego warto robić pauzy?
1. Utrwalasz wiedzę.
Po nauce mózg porządkuje informacje i wzmacnia pamięć.
2. Wraca koncentracja.
Gdy uwaga spada, 10 minut przerwy bywa skuteczniejsze niż kolejne 40 minut „na siłę”.
3. Lepiej zapamiętujesz.
Kilka krótszych sesji działa lepiej niż jedno długie zakuwanie.
4. Mniej frustracji.
„Nic nie pamiętam” często oznacza zmęczenie, nie brak talentu.
Ale uwaga: przerwa ma pomagać, nie wybijać z rytmu.
Dzień wolnego? Świetnie.
Miesiąc przerwy? Zwykle krok wstecz.
Nie chodzi o to, by siedzieć nad materiałem jak najdłużej.
Chodzi o to, by uczyć się mądrze.
Czasem najlepsze, co możesz zrobić dla swoich postępów, to… odejść na chwilę od biurka.