22/08/2026
„Raport o narodowej marce napisała AI” – taki nagłówek obiega dziś internet.
Dla mnie ważniejsze pytanie brzmi: gdzie był człowiek?
Raport „Polaków portret własny. Raport z badań DNA Marki Polska” zawierał wadliwe przypisy, kuriozalne anglicyzmy i umieszczał Katowice w „północnym centrum” kraju.
Autorka przyznała, że korzystano z AI, ale zastrzegła, że narzędzia służyły do transkrypcji, podsumowania i redakcji, a nie do tworzenia wniosków. Dokument określiła jako roboczy, który nie powinien zostać opublikowany. Po burzy złożyła dymisję, a prokuratura rozpoczęła czynności sprawdzające dotyczące finansowania projektu.
Te rozbieżności trzeba uczciwie odnotować. Nie zmieniają jednak najważniejszej lekcji z perspektywy AI governance.
Human in the loop nie oznacza, że człowiek „gdzieś był” w procesie.
Oznacza, że konkretna, kompetentna osoba:
– zweryfikowała fakty, źródła, metodologię i język,
– miała możliwość zatrzymania publikacji,
– zatwierdziła jej ostateczną wersję,
– ponosi odpowiedzialność za rezultat.
Jako prawnik zajmujący się prawem AI i tłumacz przysięgły widzę tu bardzo wyraźną analogię do tłumaczeń.
AI potrafi stworzyć przekład, który brzmi płynnie i profesjonalnie, a jednocześnie zawiera trudne do zauważenia błędy. Może pominąć przeczenie, zamienić uprawnienie w obowiązek, niekonsekwentnie przetłumaczyć kluczowy termin albo zmienić nazwę, datę czy liczbę.
W tłumaczeniu prawnym nie są to drobne niedoskonałości stylistyczne. Taki błąd może zmienić zakres praw i obowiązków.
Dlatego w tłumaczeniu poświadczonym człowiek nie może jedynie „zaakceptować” tekstu wygenerowanego przez narzędzie. Musi porównać przekład z dokumentem źródłowym, rozumieć jego skutki prawne, zweryfikować terminologię i dane oraz wziąć osobistą odpowiedzialność za końcowy rezultat.
Od 2 sierpnia 2026 r. art. 50 ust. 4 AI Act przewiduje obowiązek ujawniania, że tekst dotyczący spraw interesu publicznego został wygenerowany lub zmanipulowany przez AI. Wyjątek dotyczy treści poddanych kontroli człowieka lub kontroli redakcyjnej, za które odpowiedzialność ponosi konkretna osoba fizyczna albo prawna.
Raport opublikowano wcześniej, więc nie przesądzam o naruszeniu tego przepisu. Warto jednak dostrzec standard, który za nim stoi: kontrola człowieka ma być realna, a nie ceremonialna.
AI przyspiesza pracę. Gdy proces jest dobry – przyspiesza jakość. Gdy procesu brakuje – przyspiesza popełnianie błędów.
Najbardziej niebezpieczny „human in the loop” to człowiek, który istnieje wyłącznie w dokumentacji.
Jak w Państwa organizacjach wygląda weryfikacja treści i tłumaczeń przygotowanych z użyciem AI?