Instytut Wydawniczy Rozekruis Pers

Instytut Wydawniczy Rozekruis Pers Celem Instytutu jest propagowanie i rozpowszechnianie Nauki Powszechnej tj. Gnozy, wiedzy towarzysz?

Z archiwum PentagramuZAGADKA SFINKSA
06/04/2026

Z archiwum Pentagramu
ZAGADKA SFINKSA

Z archiwum Pentagramu

ZAGADKA SFINKSA

W tym artykule mamy zamiar mówić o zagadce Sfinksa. Jest to bez wątpienia bardzo wdzięczny temat, gdyż wiele można o nim powiedzieć. Sądzimy, że nie będzie przesadą, jeżeli stwierdzimy, że na świecie istnieje bardzo mało takich symboli, które, utrwalone w kamieniu, obejmują wiele znaczeń i zawierają głęboko ukryte Misteria, jak to ma miejsce w wypadku nadzwyczaj prostej postaci Sfinksa.

Istnieje też niewiele symboli, które są tak rozpowszechnione na całym świecie, być może z wyjątkiem krzyża. Różnica polega może na tym, że znaczenie krzyża w większości sytuacji jest bardziej lub mniej zrozumiałe, podczas gdy w odniesieniu do Sfinksa człowiek gubi się w niezliczonych domysłach. W wielu miejscach na świecie można znaleźć obrazy przedstawiające Sfinksa, na przykład u wejść barokowych budowli i bram, a często też widzimy obraz tego misteryjnego zwierzęcia na budowlach renesansowych. Kiedy studiujemy wielkie religie dawnych kultur duchowych, to napotykamy tam Sfinksa pod wielobarwnymi postaciami. Istnieją męskie i żeńskie postacie Sfinksa. Bardziej męski, dynamiczny i pozytywny typ spotykamy w Egipcie, czasami z głową mężczyzny, to znów z głową ptaka. Typ żeński spotyka się przede wszystkim w Grecji – na przykład uskrzydlony korpus lwa z głową i piersią dziewicy, często ze szponami sępa lub ogonem węża. Zwróćmy również uwagę na uskrzydlonego „singla” Hindusów, olbrzymiego ptaka-lwa, oraz na „simorgha” dawnych Persów, jako stróża świątyni.

Zrozumiecie być może, że umieszczanie postaci Sfinksa przy pałacach, wielkich budowlach i bramach ogrodowych jest degeneracją, gdyż w starożytności Sfinks był zawsze zwierzęciem misteryjnym i spotykany był przy świątyniach. Nie myślcie jednak, że to klasyczne przedstawienie głębokich Misteriów straciło na aktualnej sile, albowiem chrześcijaństwo także zna Sfinksa, nawet żywego, mówiącego Sfinksa, przy pomocy którego można rozwiązywać zagadki wszystkich czasów. Mamy tu na myśli Syna Lwa, który nazywany jest również „Pierwszym i ostatnim”, „który był martwy i ponownie stał się żywy”. Aby dowieść, że nie jest to żaden wymysł Nowoczesnego Różokrzyża, zwracamy uwagę na fakt, że także w starochrześcijańskich kościołach umieszczano symbol stojącego Sfinksa, potomka lwa, który powstaje z głębi ziemi z potrójnie ukoronowaną głową, promieniując jak słońce.

Dawna mądrość kieruje uwagę studiującego na często występującą dwupłciowość Sfinksa i wyraża przypuszczenie, że to zwierzę misteryjne miało być symbolem hermafrodyty, istoty ludzkiej z odległej zasnutej mgłą epoki. Dwupłciowość jest faktycznie bardzo wyraźna w wizerunku człowieka-lwa. Dawni artyści, którzy go projektowali, najwyraźniej chcieli zwrócić uwagę na dwupłciowość pierwotnego człowieka.

Jak przypuszczamy, na starym, słynnym cmentarzu w Memfis stało kiedyś tysiące Sfinksów, w różnorodnych postaciach i kolorach, jak również niezliczone obeliski, na których były wyryte dłutem czyny tych, którzy weszli do świata, zmartwychwstali w świecie, w którym Sfinks nie był już zwierzęciem misteryjnym. Samotny Sfinks obok Piramidy w Gizeh jest zwietrzałą, niemal ostatnią pozostałością odległego o milę miasta Sfinksów, a ci, którzy błąkali się wśród tych alei Sfinksów, nie odczuwali szacunku dla pogodnej atmosfery tej nekropolii, lecz dla czegoś o wiele wyższego, dla jej magicznego oddziaływania. Budziło się w nich silne, pozbawione „ja” pragnienie powrotu do chwały, wspaniałości i mocy odległej Ojczyzny. Tam, w tej memfickiej nekropolii można było zawrzeć pokój z cmentarzem. Nie było tam kostnicy, ani płyt kamiennych z prymitywnymi i często śmiesznymi napisami. Nie, Memfis było świątynią, w której wielu żyjących świadczyło o przezwyciężeniu śmierci. Było to miasto otwartych grobów, z których wyszli królowie i książęta, wielcy i szlachetni duchem. Zaprawdę, wielu synów zostało powołanych z Egiptu, tak jak Ewangelia świadczy o Jezusie, Panu.

Sądzimy, że dobrze znany Sfinks, znajdujący się przy Wielkiej Piramidzie był w zamierzchłych czasach związany z trzema innymi sfinksami, równie wielkimi i potężnymi. Jeden człowiek-lew był skierowany na wschód i oczekiwał wschodu słońca. Drugi spoglądał w górę na medium coeli, gdzie bóg Słońca w całej swej chwale osiągał w południe swe najwyższe położenie. Trzeci zatracał się w widoku zachodzącego słońca, podczas gdy czwarty śledził słońce północy w jego podróży przez północne pole promieniowania. Pierwsze zwierzę misteryjne wyrażało pragnienie, drugie wdzięczność, trzecie uwielbienie, a czwarte, najbardziej chwalebne, było magiem, królem-kapłanem, tym, który zmartwychwstał,
tym, który przezwyciężył świat.

W pamięci natury i widziana duchowym okiem nekropolia memficka pozostaje wciąż całkowicie nietknięta. Stoi tam jeszcze Wielka Piramida pokryta polerowanymi, błyszcząco białymi płytami, oślepiającymi, promieniującymi w słońcu i stoją tam cztery Sfinksy w całym swym pięknie, wyrzeźbione kiedyś przez błogosławionych, wtajemniczonych artystów. Jednakże, co do tego jesteśmy ze sobą zgodni: Co wy macie z tego, jeśli nie jesteście nosicielami klucza? Wartości nieprzemijające możemy wypromieniowywać tylko do tych, którzy mają uszy, aby słuchać i oczy, aby widzieć. Prawdopodobnie nie możecie już obchodzić Wielkanocy otwartych grobów. Synowie Światła, pradawni Phree Messen Hermesa Trismegistosa, według waszych wyobrażeń rzeczywiście nie zmartwychwstali. To, co pozostało z memfickiej nekropolii, to dla trzeźwego człowieka naszych czasów jest zbiorowiskiem okradzionych królewskich grobów. Obeliski zaginęły, sfinksy zapadły się, Wielka Piramida zwietrzała i pozostał już tylko jeden Sfinks. Jest tam już tylko piasek, upał, brud i nowożytne plagi nawiedzające Egipt.

A jedyny sfinks, którego możecie jeszcze zobaczyć, jest sfinksem pragnienia. I czyż nie jest to cud? Jedyne zwierzę misteryjne, które jeszcze pozostało, sprofanowane i zbladłe, jakby śmiertelnie zranione w bezgranicznej męce, oczekuje po niewysłowionych westchnieniach, po nieskończenie długim czasie wciąż jeszcze ratującego ludzkość wzejścia słońca. Jeżeli możecie doświadczyć tej męki, tego bólu, jeżeli możecie rozpoznać, że od niewymownie długiego czasu istnieje u wzywanych Synów Egiptu bezgraniczne pragnienie i wewnętrzny ból, aby umożliwić wzejście słońca dla ludzkości, jeżeli drżycie przed własną niegodnością i przed wielkim promieniowaniem miłości wiecznie Wielkiego, to zrozumiecie, że pragnienie Sfinksa nie nawiązuje do pragnienia tłumu, które powstaje z mrocznej gry dialektyki. Jeżeli chcecie zrozumieć pragnienie, które wyraża to klasyczne zwierzę misteryjne, to musicie najpierw zgłębić mądrość, zrozumieć tę nieodpartą naukę, która jest zawarta w Sfinksie.

Mimo woli nasze myśli wędrują tu do Edypa. Znacie zapewne tego bohatera greckiego mitu. Jest on człowiekiem, który rozwiązał zagadkę Sfinksa. Przed bramami Teb pojawił się żywy Sfinks, który terroryzował wszystkich mieszkańców miasta. Istota ta zadawała każdemu, kto tamtędy przechodził, zagadkę:

Jakie to zwierzę, które rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech?

I kto jej nie rozwiązał, ten padał ofiarą Sfinksa.
Edyp także poszedł do Sfinksa, poprosił go o zagadkę i podał jej rozwiązanie:

Twoja zagadka dotyczy człowieka. O poranku swego życia, kiedy jest jeszcze słabym dzieckiem, chodzi on na obu rękach i nogach. Kiedy staje się silniejszy i osiąga południe swego życia, chodzi na dwóch nogach. A kiedy wreszcie dojdzie do wieczora swego życia, to chodzi o lasce i to jest jego trzecia noga.

Zaledwie Edyp wypowiedział te słowa, Sfinks rzucił się w przepaść. W ten sposób zlikwidowano Sfinksa z Teb. Edyp był czczony jako bohater i książę. Jednak ten bohater, ten tak zwany zwycięzca, po krótkim, typowo dialektycznym, radosnym upojeniu kroczył w swoim dalszym życiu drogą głębokiego, ciężkiego cierpienia jako ubogi ślepiec. Dopiero pod koniec tej via dolorosa, kiedy wreszcie doszedł do zrozumienia, oczekiwało go nowe, uwalniające życie. Czy rozumiecie tę legendę? Sfinks nosi w sobie tajemnicę ponaglającej reformacji człowieka, wezwanie do całkowitego odrodzenia. A ponieważ ta regeneracja w boskim biegu świata i ludzkości jest niezbędna, od czasu do czasu wymóg ten narzuca się ludzkości, ukazuje się on jako Sfinks przed bramami współczesnego Babilonu, wywołuje tam katastrofę w postaci duchowej, atmosferycznej i kosmicznej rewolucji.

Możecie uchylić się od tego wymogu, od tej prawidłowości regeneratywnego wzejścia poprzez pozorne uwolnienie, jeżeli zagadkę Sfinksa uczłowieczycie, a pragnienie wschodu słońca przemienicie, na przykład w popęd do społecznego, politycznego czy ekonomicznego wyniesienia ludzkości. Odniesiecie sukces, gdyż dialektyczne wzniesienie ludzkości nadeszło. Jednak zrozumcie dobrze dalszy los Edypa i rozpoznajcie, że idzie on swoją drogą na ślepo, potykając się. Idźcie tą drogą i uczcie się z doświadczenia. Edyp uczłowieczył boską tajemnicę. Dawna mądrość ma rację, kiedy to stwierdza. Edyp rozwiązał tylko w połowie zagadkę Sfinksa, gdyż Sfinks z Teb dodał do tej zagadki: Im więcej nóg ta istota używa, tym mniejsza jest jej siła i szybkość. Istota, którą Sfinks ma na myśli, jest faktycznie człowiekiem, jednakże nie człowiekiem dialektycznym. Ma on na myśli człowieka, który posiada skrzydła, czyli moc poruszania się jako boski człowiek w świecie, który nie jest z tego świata.

Na zakończenie chcemy Wam opowiedzieć o tym człowieku. Sfinks przedstawia we wszystkich swoich postaciach obraz niebiańskiego człowieka, o którym tak często mówimy i o którym świadczy Powszechna Nauka. Nowoczesny Różokrzyż od wielu lat nie czyni nic innego, jak konfrontuje swych uczniów z pogrążonym we śnie boskim człowiekiem, który może, a nawet musi się odrodzić. I chodzi nam o to, aby przytoczyć dowody, które w sposób bezosobowy świadczą o tej nauce o zmartwychwstaniu. Chcemy skonfrontować was z wieloma świadectwami wszystkich stuleci, tak abyście musieli je uwzględnić. Jest tak, jakby Sfinks zmuszał was do udzielenia odpowiedzi na zadaną przez niego zagadkę, tak żebyście poczuli, że chodzi o być albo nie być.

Bez upiększania, bez jakiejkolwiek przesady można powiedzieć, że Sfinks symbolizuje boskiego człowieka z wyższej planety Ziemi. Do każdego, kto tylko chce słuchać, wypływa od niego wezwanie do powrotu do tego boskiego miejsca zamieszkania. Słyszeliście, że mówi się o Sfinksie jako postaci żeńskiej i męskiej, gdyż to zwierzę misteryjne stawia nas przed odtworzeniem pierwotnego mikrokosmosu. To, co nazywacie „człowiekiem”, jest tylko bardzo zdegenerowaną siódmą częścią tego mikrokosmosu. Jest karykaturą, rezultatem biologicznego pola rozwojowego mikrokosmosu jako skutek fałszywego kroku waszej grzesznej monady.

W pierwotnym mikrokosmosie, który funkcjonował w siedmiokrotny sposób, zgodnie z boskimi myślami stwórczymi, egzystują dwie niebiańskie istoty jako doskonała jedność – męskie i żeńskie objawienie. Rozpoznajemy to w pierwotnym Hermafrodycie. Nie jest to dwój-jednia w biologicznej postaci, lecz dwój-jednia w systemie mikrokosmicznym, czyli wyższa jedność.

Powszechne Braterstwo pod tym względem nie ujawnia wiele z istoty Misteriów. Gdyby to uczyniło, to dialektyczny człowiek bez wątpienia skręciłby sobie przy tym kark. Tak więc zrozumiecie, dlaczego przedstawia się Sfinksa na zmianę, raz jako mężczyznę, raz jako kobietę, i dlaczego miał on często oblicze zmarłego króla, królowej czy też innego wielkiego człowieka. Każdy z nas należy do jakiegoś systemu sfinksowego, lecz nasz Sfinks już dawno rzucił się ze skały objawienia, ponieważ rozwiązaliśmy jego zagadkę. Ale może być też tak, że ta prastara istota misteryjna wzniesie się teraz przed nami z pogrążenia zapomnianych spraw i nasze pragnienie, które do dnia dzisiejszego było o całkowicie przemijającym charakterze, otrzyma coś z bezgranicznego pragnienia tych za życia martwych monad, tak że my również skierujemy nasz wzrok do wschodniego horyzontu, aby oczekiwać nowego Słońca, które może wzejść w naszym życiu. Ta zastygła niczym lawa monada jest w swym zmartwychwstaniu zależna od tego Słońca. Czy zrozumieliście to dobrze? Czy rozpoznajecie hermetyczność tego procesu rozwojowego? Dlaczego mielibyście protestować, kiedy Chrystus mówi: Beze mnie niczego nie możecie uczynić? Przecież On jest tym duchowym Słońcem, które musi wzejść nad nami – Misterium Magnum. To do tego Ra, do tego Horusa kieruje się bezmierna tęsknota Sfinksa.

Kiedy to Słońce wzejdzie w życiu ucznia i pierwszy promień niebiańskiego Światła poruszy świątynię, wtedy rozpoczyna się wielka, wspaniała, regeneracyjna służba świątynna. Następnie ten na nowo rozwijający się człowiek idzie za swoim Panem aż do medium coeli i dalej aż do zachodu Słońca, gdzie Pan wszelkiego życia, stojąc między dwoma słupami Herkulesa, lśni w doskonałej, wspaniałej palecie kolorów.

I wreszcie jest tam też północne pole promieniowania: Droga krzyżowa dokonała się, Sfinks ponownie ożył. On był pierwszym – ponownie stał się ostatnim. Trzyma on siedem gwiazd w prawej dłoni, ponownie doskonale panuje nad siedmioma mikrokosmicznymi polami. Stał się jednią z Chrystusem. Jego oblicze jest podobne do oblicza Słońca, które świeci w swej mocy.

I słyszymy tego żywego Sfinksa, jak mówi: „Nie trwóż się. Jestem pierwszym i ostatnim i tym, który żyje. Byłem martwy i spójrz, oto żyję w całej wieczności”.

Pentagram nr 101 (4/2015)

1. Wielka Piramida I
2. Wielka Piramida II
3. Wielka Piramida III
4. Wielka Piramida IV
5. Cud Piramidy
6. Zagadka Sfinksa
7. Impresje ze Świątyni

https://rozekruispers.pl/product/pentagram-101/
https://rozekruispers.pl/product-category/czasopisma/czasopismo-pentagram/?fbclid=IwY2xjawPO6x1leHRuA2FlbQIxMABicmlkETAzc2Z1OU1lUWxjaGxUYmtGc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHpJ5cA5rSWTCFpPKKrucx848JiTyPgV9HFK9EWRz7EkNmYdWsf8dDXOcp0OP_aem_7KfLCQHZgIEqbrrRSpOmWA

Z archiwum PentagramuSIEDEM STANÓW ŚWIADOMOŚCI
24/03/2026

Z archiwum Pentagramu
SIEDEM STANÓW ŚWIADOMOŚCI

Z archiwum Pentagramu

SIEDEM STANÓW ŚWIADOMOŚCI

Czym jest Lectorium Rosicrucianum? Czy jest to filozoficzne stowarzyszenie, wspólnota religijna, szkoła okultystyczna, jakaś sekta czy opierający się na wschodnich kierunkach tajemniczy związek, którego początek sięga średniowiecza?

Na wszystkie te pytania musimy odpowiedzieć jednoznacznym „nie”. Lectorium Rosicrucianum jest chrystocentryczną Szkołą Duchową, co oznacza, że istota Chrystusa znajduje się w jej centrum i że jej sygnaturą jest „gnostycyzm”. Chociaż Szkoła Duchowa dysponuje wnikliwą wiedzą filozoficzną i w prawdziwym sensie stawia siebie w służbie Boga i człowieka oraz urzeczywistnia ją, zgodnie ze słowami: Miłuj Boga ponad wszystko a bliźniego swego, jak siebie samego, to początków i podstaw Szkoły Duchowej należy szukać tylko w polu Siły i polu Światła ponadziemskiego rodzaju i z tego pola daje się ona wyjaśnić.

Każda objawiająca się w materii Szkoła Duchowa musi być widziana i rozumiana w szerszym aspekcie, gdyż każdorazowo tworzy tylko ostatnie ogniwo łańcucha boskiego planu ratunkowego dla świata i ludzkości, sięgającego od praczasów aż po dzisiejszy dzień. Będzie on kontynuowany do momentu, aż ostatni człowiek na Ziemi zostanie zbawiony i znajdzie się na drodze narodzin Nowej Duszy, na ścieżce ostatecznego wybawienia. Takie Szkoły Duchowe pojawiały się i pojawiają w regularnych odstępach czasu, co około 700 lat i po dokonaniu „żniw” wycofują się do świata niepoznawalnego, aby w określonym czasie wciąż od nowa rozpoczynać wspaniałe dzieło ratunkowe.

Kiedy wysłannicy tego jedynego wzniosłego Braterstwa uwolnionych zstępują do naszego pola życiowego, aby założyć Szkołę Duchową, to idą w ślad za nowym wezwaniem, za głosem Boga, który rozbrzmiewa w całym uniwersum, aby ratować
to, czemu grozi zagłada. Jakiego rodzaju jest to wezwanie, może teraz zapytać nasz czytelnik, swym analizującym wszystko rozumem, właściwym nowoczesnemu człowiekowi.

W przestrzeni interkosmicznej egzystują dwa różniące się od siebie pola elektromagnetyczne. Jedno należy do świata upadłego, do świata dialektyki, do świata dwubiegunowości. Drugie pole elektromagnetyczne należy do świata Światła, do świata Gnozy. Oba obszary mają zróżnicowane częstotliwości drgań, a więc różnią się od siebie zarówno fundamentalnie, jak i strukturalnie. Jednakże wołanie z Boskiego Świata, zostaje przechwycone, transmutowane i objaśniane przez Braterstwo i Szkołę Duchową, która jest chwilowym, przemijającym instrumentem. Staje się ona mostem pomiędzy dwoma światami dla tych, którzy wykazują określoną sygnaturę świadomości, podczas gdy wszyscy inni ludzie stosownie do ich indywidualnego stanu świadomości, reagują bardzo różnie na wpływające do naszej natury wyższe promieniowania.

Wołanie to nie składa się więc z drgań dźwiękowych, tak jak na przykład ma to miejsce w radiacji. Nie jest ono też przekazywane ludzkości w literaturze, a więc za pośrednictwem świętych pism, lecz za pomocą nieziemskiego, wyższego, elektromagnetycznego drgania z nadnatury, z Boskiego Ładu. Zawsze było i jest zadaniem Szkół Duchowych wszystkich czasów, aby we właściwym dla nich okresie mogły przekazać grupie ludzkiej szukającej wyższych wartości, ten interkosmiczny głos w zrozumiałej formie, całkowicie odpowiadającej aktualnemu stopniowi rozwoju.

Jeżeli jakaś ludzka dusza zbłądziła w labiryncie niezliczonych religijnych idei i szczerze wypatruje jedynej prawdy po beznadziejnym poszukiwaniu wyjścia, to tej szukającej duszy, zgodnie z kosmicznym prawem, wręczona zostanie nić Ariadny, wskazana zostanie jej droga wyjścia z labiryntu. To wszystko nie dzieje się z zewnątrz za pomocą filozoficznego, okultystycznego, czy mistycznego wpływu, lecz na podstawie wewnętrznego stanu. Kto mianowicie pragnie znaleźć prawdę, ten musi posiadać w swym wnętrzu klejnot prawdy. Kto pragnie znaleźć Światło – bez – cienia, ten musi nosić w sobie iskrę tego Światła. Kto pragnie uczestniczyć w nowym życiu, ten musi dysponować Nasieniem Nowego Stanu Życiowego.

Cała egzoteryczna, a więc zewnętrzna prawda, mądrość i religia jest ograniczona oraz zmienna, a ponieważ ma swoje źródło w upadłym świecie nie jest wieczna w sensie boskim. Większość ludzi posiada wprawdzie wspomniane wyżej Nasienie, jednak nie są oni tego świadomi, a świat niewiedzy nie potrafi przekazać im tej wewnętrznej nauki. Dlatego nauka Szkoły Duchowej jest gnostyczna, a Gnoza oznacza poznanie, oznacza ukrytą mądrość pochodzącą z Królestwa, które nie jest z tego świata. Jak więc reaguje człowiek na to promieniujące wołanie z wyższych przestrzeni, na to przenikanie sił? Reaguje on swoją świadomością i odpowiednio do stanu swej świadomości. Jako ludzie, dysponujemy jednak szerokim wachlarzem stopni świadomości i ani studia, ani kultura, ani mistycyzm nie są w stanie wynieść człowieka do następnego, wyższego stopnia rozwoju świadomości. Takie wyniesienie musi poprzedzić proces, zmagania się i cierpienia, zgodnie z sentencją: Człowieku poznaj samego siebie. Musi dojść do skutku duchowy proces „dojrzewania”, który dokona się za pośrednictwem bolesnych doświadczeń oraz dzięki zrozumieniu i wewnętrznemu oświeceniu, a więc dzięki Gnozie. Chcielibyśmy spróbować w krótkim zarysie opisać tych siedem stanów świadomości człowieka. Nie chcemy tego dokonać w sensie psychoanalitycznym, gdyż nie jest to celem tego artykułu, lecz pragniemy dokonać tego w odniesieniu do wspomnianego wołania, przenikającego całe kosmiczne pole życiowe. Jest to wezwanie, którego nie będzie mógł uniknąć żaden człowiek, obojętnie czy jest świadomy tego wezwania czy też nie. Człowiek musi na nie reagować pozytywnie bądź negatywnie. Świat dostarcza nam w naszych czasach wystarczających dowodów na to, że ludzie reagują.

Ten pierwszy i zapewne najniższy stan świadomości określamy mianem podświadomości. Dla ludzi, którzy przede wszystkim żyją zgodnie z tym stanem, albo określając lepiej – są utrzymywani przy życiu, podświadomość jest głosem przeszłości, siłą losu, wpływem charakteru. Podświadomość nieustannie daje o sobie znać we krwi i przez krew. Chodzi o skłonności, pragnienia, ambicje i dążenia do celu, które są decydującym czynnikiem obecnym we krwi. Stan świadomości ludzi żyjących głównie z podświadomości jest instynktownym, zwierzęcym stanem świadomości. Ludzie ci są zadowoleni z siebie i ze świata, w którym żyją. Wystarcza im drobnomieszczańskie życie, którego spokój jest od czasu do czasu wstrząsany co najwyżej przez osobiste, rodzinne, zawodowe, czy zdrowotne sytuacje. Nie trwonią oni myśli i uczuć na rzecz naprawdę wyższych spraw.

Do drugiego stanu świadomości należy świadomość-ja, którą dysponuje większość ludzi i która była bardzo długo kształtowana. Każde wyższe dążenie w tym świecie na płaszczyźnie nauki, sztuki i religii, wszelkie wysubtelnianie ludzkich cech, wszelkie dążenie do technicznego udoskonalenia, wszelkie dążenia religijne, wszelkie działania humanitarne, całe ludzkie dążenia kulturowe w całości należy sprowadzić do stanu świadomości „ja”. Człowiek jest świadomy jakiejś brakującej mu części jego osobowości i zmierza do tego, aby ten brak zrekompensować przez związek z drugą płcią lub przez naszą potrójną kulturę, przez naukę, sztukę i religię.

Skoro tylko człowiek po niezliczonych próbach odkryje, że na drodze kultury nie może znaleźć brakującej mu części, staje się samotnikiem w tym świecie. Jest mieszkańcem pogranicza, gdyż o innym, wyższym świecie jeszcze nic nie wie. Taki człowiek dysponuje stanem świadomości, który można określić mianem świadomości mieszkańca Efezu lub świadomości pogranicza. Takim ludziom jest ciężko, gdyż są przeważnie nierozumiani i wyróżniają się intensywnymi poszukiwaniami na wszystkich płaszczyznach życia. Dużo podróżują po świecie; niekiedy odwiedzają indyjski aszram; chwytają się starych metod jogi; medytują, filozofują i ćwiczą się w negatywnym wyrzeczeniu się świata. Jednak to wszystko nie jest w stanie trwale zadowolić rzeczywistego poszukiwacza wolności, gdyż całe to działanie kieruje się albo na widzialno-materialne albo na niewidzialno-subtelno-materialne sprawy w obrębie ziemskiego świata z obu jego częściami, a mianowicie na ten ziemski świat i na świat za kurtyną śmierci. Ten świat, a to dotyczy obu jego części, nie jest boskim ładem natury, o którym mówi gnostyczna nauka. Od tego świata pierwotnej duszy, od tego świata statyki, od tego świata niewidzialnego Światła, jesteśmy całkowicie oddzieleni.

Skoro tylko poszukujący człowiek zrozumie, że ani wolności, ani Królestwa Boga nie można osiągnąć przez kulturę, przez ćwiczenia, ani siłą swojej woli, ani także przez ascezę, wtedy rozpoczyna poszukiwanie Boga w swoim własnym wnętrzu, tego, czego wcześniej poszukiwał bezskutecznie na zewnątrz siebie, w istniejącym świecie.

W tym stanie, na tej wyspie Patmos osamotnienia, na której wszystkie skarby tego świata dla szukającego człowieka nie mają już żadnej wartości, słyszy po raz pierwszy nowe słowo. Jest to głos ciszy, głos nieodłącznej Boskości. Jest to głos Sfinksa, który od milionów lat milczał zasypany w piasku tego świata, a teraz zaczyna cicho, jednak bardzo wyraźnie przemawiać.

Do kogo jednak on przemawia? Nie do rozumu i nie do uczuć, lecz do czwartego stanu świadomości, do świadomości przypomnienia. Jest to przypomnienie opuszczonego przez nas ludzi w zamierzchłej przeszłości prawdziwego domu duszy, przypomnienie, które poprzez tysiące generacji zaczyna przemawiać w duszy krwi takiego człowieka, ponieważ w najniższym punkcie swego życia kontynuował on swe poszukiwania we właściwym kierunku. Ta świadomość przypomnienia nie jest niczym innym jak tylko mostem pomiędzy ziemskim życiem w świecie upadku, a życiem w boskiej wolności.

Człowiek, który z odwagą przechodzi przez ten most, spotyka w sposób symboliczny, mającą wielkie znaczenie, postać Jana, głos wołającego na pustyni życia i usłyszy słowa: Prostuj ścieżki swemu wewnętrznemu Panu! Jest to rozbudzenie świadomości Janowej, piątego stanu świadomości. Wymaga się tu od zbliżającego się człowieka nowego czynu, procesu przygotowawczego dla spraw, które nadejdą. Po tym przygotowaniu, po przekroczeniu tego wewnętrznego mostu, zgodnie z poszukującym stanem ucznia, jak przez niewidzialne ręce, będzie on prowadzony do nowej bramy, do bramy Szkoły Duchowej, do wejścia w wyższe pole siły. Żadne ogłoszenia, żadne osobiste zaproszenia, żadni wpływowi członkowie rodziny czy przyjaciele nie będą mogli pomóc takiemu człowiekowi w znalezieniu tej bramy, lecz tylko jego własny, prawdziwy stan bytu, którego celem było przygotowanie i uszlachetnienie stanu świadomości.

Teraz zacznie objawiać się w kandydacie coś zupełnie nowego. Wszyscy wielcy założyciele religii, wszystkie pisma święte świadczyły po tysiąckroć o tym „Czymś” obecnym w najgłębszej istocie człowieka. Wszyscy Wielcy Duchem, wszyscy prawdziwie wtajemniczeni wskazywali na to boskie jądro ognia, na to boskie nasienie w ludzkim sercu od praczasów aż po dzień dzisiejszy. Pismo Święte nie stanowi tutaj wyjątku. Pomyślmy tylko o sentencji: Królestwo Boga jest w was. Dlatego też zdumiewające i jednocześnie szokujące jest to, że większość ludzi nie posiada o tym wszystkim wiedzy. Zrozumiałe staje się też to, że Pan wszelkiego życia mówi: Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania.

Kiedy to boskie nasienie zacznie kiełkować, kiedy ta nieaktywna, śpiąca zasada, to latentne jądro ognia rozbudzi się do nowego życia i nowej aktywności, wówczas człowiek będzie uroczyście obchodził swoje prawdziwe święto Bożego Narodzenia, swoją wewnętrzną uroczystość narodzin. Nie będzie świętował tego, jako corocznie powracającego dnia pamięci o historycznej i religijnej tajemnicy sprzed 2000 lat, lecz jako jednorazowy, boski cud spełniający się w grocie narodzin serca.

Kiedy krew serca, poruszona przez to Światło, dokona swego obiegu w ciele i w danym momencie poruszy określone centra w głowie, wówczas zacznie budzić się w uczniu coś z szóstego stanu świadomości, ze świadomości Jezusowej. We wszystkich tych procesach nie ma automatycznej kontynuacji rozwoju, lecz stopnie, które trzeba przeżyć, zgłębić i przekroczyć je dzięki oczyszczeniu i sprawdzeniu.

Nie znajdujemy się tu dzisiaj, aby tylko powiększyć nasze szeregi, lecz aby przekazać ludziom to wezwanie, to stare posłannictwo odnowienia, aby wszyscy mogli ujrzeć tę starą klasyczną ścieżkę w żywej teraźniejszości i przemyśleć ją w tych czasach doniosłego przełomu.

Na temat dalszego rozwoju tak zwanej świadomości Jezusowej i o siódmym stopniu świadomości, o przebiciu się do świadomości Chrystusowej, do wszechświadomości nie będziemy mówić w tym miejscu, ponieważ brakuje słów i określeń używanych w naszym świecie, aby to opisać. Nie miałoby to też żadnego sensu, bowiem jaki jest sens mówić na temat wspaniałego widoku roztaczającego się z wysokiej góry, tym którzy dopiero chcą na nią wstąpić.

Nie uszło zapewne waszej uwagi, że trzy pierwsze stany świadomości: podświadomość, świadomość „ja” i świadomość samotności, czyli świadomość mieszkańca Efezu, należą do ziemskiej natury, do upadłego ładu natury. Próbowaliśmy wyjaśnić, że trzy wymienione jako ostatnie stany świadomości: świadomość Janowa, świadomość Jezusowa i świadomość Chrystusowa lub wszechświadomość należy rozumieć w związku z nieznaną nam Boską naturą. A między tym znajduje się to, co Różokrzyżowcy nazywają praprzypomnieniem, przypomnieniem opuszczonego w zamierzchłych czasach z powodu upadku, pierwotnego królestwa dusz – Raju. To jest wołanie z wzniosłego Ładu Boskiego, które dzisiaj przekazujemy. Tak więc mogliśmy przekazać czytelnikom nieco informacji o tym wzniosłym celu ludzkiego bytu, o wielkim celu życiowym człowieka, nie aby dorzucić do już istniejących teorii jeszcze jedną, lecz aby nieco uchylić rąbka ukrytej prawdy Różokrzyżowców.

Jeżeli to wezwanie Powszechnego Braterstwa znalazło w czytelniku choćby tylko niewielki oddźwięk, to zapragnie on zbliżenia do tego Misterium i będzie się ono mogło w nim dokonać. O świadomości człowieka mówi się: stan świadomości jest stanem życia. Oby wasza świadomość mogła was zaprowadzić do bram nowego, wyższego i wiecznego życia.

Pentagram nr 87 (2/2012)

1. Praktyczne wychowanie myślenia
2. Siedem stanów świadomości
3. Rozszerzenie świadomości czy odnowienie świadomości
4. Złamanie „ja”
5. Proces burzenia „ja”
6. Koniec króla „ja”
7. Od logicznego rozumu do świadomości duszy związanej z Duchem
8. Samopoznanie i zrozumienie

https://rozekruispers.pl/index.php?route=product/product&path=49&product_id=178&limit=100
https://rozekruispers.pl/index.php?route=product/category&path=50&limit=100
https://rozekruispers.pl/index.php?route=common/home
https://rozekruispers.pl/index.php?route=product/product&path=49&product_id=174&limit=100

20/03/2026

ŚWIAT MATERII I ŚWIAT DUCHA

Właściwości świata materialnego nigdy nie są stałe. Pozostają
w ciągłym sporze i walce ze sobą. Dlatego strzeż
się ich, o Duszo. Odwróć się od tego pozoru, ponieważ
są to rzeczy, z którymi nie powinnaś się łączyć.

Ty, o Duszo, jesteś prosta, a one – wielorakie. Ty jesteś
wolna od zdrady, a one są zdradzieckie. Ty jesteś prawdziwie
żywa, a one pozbawione są prawdziwego życia. Ty
jesteś taka, jaka jesteś, a one – zasklepiają się i ukrywają,
są niestałymi i przemijalnymi złudzeniami.

Dlatego bądź czujna, uważaj na siebie, żebyś nie stała
się ich niewolnicą i żeby nie odwiodły cię od celu. Nie
zaniedbuj, o Duszo, twojej prawdziwej jakości – prostej,
prawdziwej i pełnej godności. Nie ufaj rzeczom materialnym,
które są wielorakie, zdradzieckie, niewierne i odpychają
się wzajemnie, ażebyś nie zbłądziła i nie zginęła.

Jak długo, o Duszo, będziesz jeszcze pozostawać pod
wpływem nienasyconych tęsknot za światem zmysłowym,
biegnących od jednego uczucia do drugiego, od ciepła
do zimna, od zimna do ciepła, od głodu do sytości, od
sytości do głodu?

Jeśli zależysz od spraw materialnych, to udziałem twoim
jest nie dająca się ukoić tęsknota za nimi. Jeśli znajdą
się w twoim posiadaniu, to będziesz się dręczyć myślą, że
je utracisz. A jeśli je utracisz, to ta udręka będzie ci wprawdzie
odjęta, ale z powodu utraty ogarnie cię smutek i żal.

Dlatego odłóż rzeczy, o Duszo, które powodują ten
ból i troskę. Nie ubolewaj nad tym, że się z nimi rozstajesz,
ponieważ w ten sposób porzucasz troskę, zmartwienie,
lęk i cierpienie będące skutkiem niezaspokojonego
pragnienia. Nie martw się więc, ażebyś była spokojna,
wolna od lęku i radosna. Głupcem jest ten, kto zamiast
spokoju wybiera nieutuloną tęsknotę. Głupiec chodzi
błędnymi ścieżkami, a kto chodzi błędnymi ścieżkami,
ten wybiega naprzeciw własnej zgubie.

Ten materialny świat tu na dole, o Duszo, jest miejscem
niezaspokojonych pragnień, lęku, upokorzenia i smutku.
Na górze jest świat Ducha, świat spokoju, wolny od lęku.
Jest on świadectwem wielkiej godności i radości. Widziałaś
oba te światy i w obu żyłaś. Wybierz więc, zgodnie
z twoim doświadczeniem. W obu światach możesz
mieszkać. Żaden z nich nie odrzuci cię i nie zaniedba.

Ale niemożliwe jest dla człowieka być dręczonym przez
nienasycone pragnienia i żyć w spokoju, być równocześnie
zdegenerowanym i wzniosłym, udręczonym i radosnym.
Miłość do tego świata i miłość do innego świata
nie mogą się w człowieku pogodzić. Jest to niemożliwe.

Wyrosłaś, o Duszo, z określonego pnia. Jesteś jego gałęzią.
Niezależnie od tego, jak bardzo oddali się gałąź od
pnia, więź pozostaje i harmonia między gałęzią, a pniem
zostaje utrzymana. Z tego pnia gałąź otrzymuje pożywienie.
Jeśli jednak między gałęzią, a pniem znajdzie się coś
innego, wtedy połączenie i odżywianie zostaną przerwane.
I wtedy gałąź musi uschnąć i umrzeć.

Przemyśl, o Duszo, i zakotwicz w twojej istocie to, że
twoim przeznaczeniem jest powrót do Stwórcy. To on jest
pniem, z którego wyrastasz. Dlatego porzuć wszelką nieczystość
i wszelkie zamiłowanie do świata materialnego,
tak by przeminęło wszystko to, co przeszkadza ci w powrocie
do twego własnego, wzniosłego świata, do twego
pnia, do twego źródła.

Hermes Trismegistos - "O napominaniu Duszy" (fragment rozdz. 3-go).
Grafika: Pixabay

https://rozekruispers.pl/index.php?route=product/product&path=46&product_id=304&limit=100

https://rozekruispers.pl/

Adres

Ulica Wojska Polskiego 99
Wielun
98-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Instytut Wydawniczy Rozekruis Pers umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij