03/05/2017
W dniach 7-9 kwietnia 2017 roku w warszawskim centrum targowo – kongresowym Ptak Warsaw Expo miały miejsce największe targi zoologiczne w Polsce – Warsaw Animals Days. Zainteresowani odbywającymi się tam wystawami psów i kotów rasowych postanowiliśmy pojechać i zobaczyć na własne oczy jak to wygląda w praktyce. Chcieliśmy się przekonać, czy zwierzęta mają tam odpowiednie warunki, czy nie są narażane na stres i jak zachowują się ludzie – zarówno właściciele jak i odwiedzający. Przed wyjazdem każdy z nas przeczytał tekst Magdaleny Dąbrowskiej o wystawach psów rasowych w Polsce (polecamy wszystkim zainteresowanym zapoznać się z tym artykułem) i bogatsi o nową wiedzę pojechaliśmy na wystawy w sobotę, 8 kwietnia. Z racji ograniczonego czasu i możliwości mogliśmy być tylko kilka godzin jednego dnia, ale to wystarczyło, żeby każde z nas mogło wyrobić swoją opinię na temat tego wydarzenia.
Największym naszym zastrzeżeniem jest rozmach całego przedsięwzięcia. Słowo „targi” idealnie obrazuje się to, co działo się na hali. Gwar, masa ludzi, traktowanie zwierząt jak towar. Rozumiemy że każdy chciał się tam zaprezentować jak najlepiej i jak najwięcej zyskać, ale mamy wątpliwości, czy zwierzaki były szczęśliwe podczas głaskania przez kilka obcych osób jednocześnie. Dodatkowo nie rozumiemy obecności niektórych zwierząt (alpaki, kangur, wielbłąd (!)), a także ograniczonej przestrzeni przeznaczonej dla zwierząt wraz z kiepskim odizolowaniem od otoczenia. Organizacja wystaw też nie była idealna. Mieliśmy wrażenie, że wszystko dzieje się za szybko, wręcz jak na maszynie w fabryce. Właściciele mieli niewiele czasu na zaprezentowanie zwierzaków, (których zachowania niepożądane spowodowane czynnikami rozpraszającymi mogły pogorszyć ich ocenę), sędziowie mieli kilkanaście sekund na ocenę i napisanie opinii. Wydaje nam się, że jeżeli ludziom zależy na eliminacji złych genów i wskazywanie osobników dobrych do rozrodu to powinno to się odbywać w lepszych warunkach.
Do największych zalet imprezy na pewno można zaliczyć dostępność wielu produktów dla zwierząt w dobrych cenach, a także konkurs agility dla psów, czyli pokonywanie toru przeszkód na czas. W przeciwieństwie do wystaw, można tutaj było zaobserwować nie tylko prawdziwą więź między psem i jego właścicielem, ale także radość, jaką zwierzaki miały z tej wyśmienitej dla nich zabawy. Uważamy, że to właśnie tego typu aktywności powinny być bardziej promowane, zwłaszcza że rywalizacja tutaj jest dużo „zdrowsza” niż na wystawach.
Największe targi zoologiczne w Polsce opuszczaliśmy z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony mieliśmy poczucie, że zwierzaki w większości przypadków są tam zestresowane, ale konkurs agility dał nam nadzieję, że nie wszędzie zwierzaki są pozbawione pozytywnych emocji.