Jesteś cudem

Jesteś cudem

Udostępnij

Pomagam zrozumieć traumę, budować zdrowsze relacje i odzyskiwać kontakt ze sobą. Edukuję z empatią

15/04/2026

Czy wiesz, że Twoje ciało wie szybciej niż Twój umysł, kto jest dla Ciebie „rodziną”? 🧠

Jeśli przy kimś Twój układ nerwowy wchodzi w tryb walki lub ucieczki – to sygnał.

Jeśli czujesz ciepło i spokój – to jest Twoje miejsce👨‍👩‍👧‍👦

Budujmy relacje oparte na poczuciu bezpieczeństwa, nie tylko na powinnościach🙂

06/04/2026

Wyjdź z teatru cieni 🚶‍♂️👥️

​Relacja pozbawiona autentyczności jest jak krajobraz spowity gęstą mgłą – widzisz zarysy drugiej osoby, ale nie jesteś w stanie dostrzec jej prawdziwej twarzy.
Możesz trwać w tym zawieszeniu latami, ale to tylko trzymanie się cienia czegoś, co nigdy nie zostało nazwane.
​Brak rozmów i wspólne udawanie, że „jest ok”, to najcichszy rodzaj destrukcji.

Jeśli uczynisz z tego świadomą lekcję o swoich granicach, odzyskasz ster. Jeśli jednak pozwolisz, by to milczenie stało się Twoją kotwicą, utkniesz w relacji, która jest tylko formularzem do wypełnienia, a nie żywym spotkaniem.

​Nie chodzi o to, by nagle wywoływać burzę dla samej walki. Chodzi o zaprzestanie udziału w zbiorowej iluzji. Udawanie, że wszystko jest w porządku, gdy w środku krzyczysz.

Viktor Frankl przypominał, że nasze ostateczne wolności leżą w wyborze postawy wobec cierpienia.
​"Kiedy relacja staje się klatką z milczenia, jedyną drogą do wolności jest zmiana własnej roli w tym układzie"


​Rozpamiętywanie tego, co mogłoby zostać powiedziane, to jak wracanie do pustego pokoju w nadziei, że tym razem ktoś w nim będzie.
Pytania: „Dlaczego nikt nie mówi prawdy?” lub „Kiedy oni wreszcie zrozumieją?” to spirala, która wysysa energię potrzebną na budowanie czegoś autentycznego gdzie indziej. Przyszłość potrzebuje Twojej odwagi do bycia w prawdzie, a nie Twojej lojalności wobec wspólnego kłamstwa.

​Idąc dalej, nie zostawiasz za sobą człowieka – zostawiasz za sobą wysiłek podtrzymywania pozorów.
To właśnie ten przymus „uśmiechania się do złej gry” jest najcięższym bagażem. Kiedy przestajesz brać odpowiedzialność za to, by wszyscy czuli się komfortowo w kłamstwie, rodzi się wolność.
​To wolność, która pozwala Ci na nowe, szczere spotkania, gdzie „tak” znaczy „tak”, a ból nie musi być ukrywany pod dywanem.

Zatrzymaj się i pomyśl:
​Jaki kawałek siebie poświęcam każdego dnia, by podtrzymać relację, która istnieje tylko wtedy, gdy milczę o tym, co naprawdę czuję?

04/04/2026

Zmartwychwstanie Bliskości...

​Za chwilę usiądziemy przy wspólnym stole. Na ten jeden krótki moment wyjmiemy z szaf świąteczne obrusy, a z serc – dawno nieużywaną życzliwość.
Nagle przypomnimy sobie, że istnieje coś takiego jak „bycie razem”.

Będziemy dzielić się jajkiem, składać życzenia i wymieniać uśmiechy, które mają przykryć miesiące milczenia. Przez chwilę będzie niemal idealnie.

​A dlaczego tak trudno nam być „normalnymi” na co dzień?

• ​W codziennym biegu łatwiej nam ocenić niż zapytać o powód smutku.

• ​W gąszczu obowiązków prościej jest się odwrócić niż wyciągnąć rękę do kogoś, kto stoi obok, a czuje się tak bardzo samotny.

• ​W trudnych relacjach wolimy murować ściany żalu, zamiast budować mosty przebaczenia.

​Przy wielkanocnym śniadaniu każdy z nas coś będzie niósł: ukryte lęki, niewypowiedziane żale, zmęczenie życiem, które nigdy nie obiecywało, że będzie lekkie.

Prawdziwy dramat nie rozgrywa się jednak przy stole, ale w ciszy między świętami – tam, gdzie brakuje czasu, cierpliwości i zwykłego „słucham Cię”.

Nie sztuką jest złożyć życzenia przy odświętnym śniadaniu. Sztuką jest zmartwychwstać dla drugiego człowieka w zwykły, szary wtorek.

​Bo Wielkanoc to nie tylko pamiątka pustego grobu. To wezwanie do tego, by przestać grzebać nasze relacje pod warstwą obojętności.
​Nie chodzi o to, by być dobrym przez dwa dni, gdy patrzy na nas rodzina. Chodzi o to, byś potrafił być Człowiekiem, gdy nikt nie widzi.
Byś potrafił przebaczyć tam, gdzie boli najbardziej, i być obecnym tam, gdzie dotąd była tylko pustka oraz zaakceptował wybory , drogę życia...

​Bo prawdziwe odrodzenie zaczyna się nie od poświęcenia pokarmów, ale od uważnego spojrzenia w oczy drugiemu człowiekowi.

Nie tylko od święta!

23/02/2026

Co roku 23 lutego obchodzimy
Światowy Dzień Walki z Depresją.

Głównym celem obchodów jest wsparcie osób chorujących i ich rodzin w codziennych działaniach, motywowanie i zachęcanie do leczenia, pokazywanie gdzie mogą szukać pomocy oraz upowszechnianie wiedzy dotyczącej depresji.

Pamiętajmy- Słowa mają moc❤️

24/12/2025

W święta Bożego Narodzenia najgłośniej wybrzmiewa cisza.
Nie ta kojąca, lecz ta, która powstaje wtedy, gdy ludzie przestają ze sobą rozmawiać. Gdy przy jednym stole siedzą osoby połączone więzami krwi, a oddzielone murami niewypowiedzianych żalów, ran i niezrozumienia. Właśnie wtedy widać najwyraźniej, jak bardzo można być samotnym wśród „swoich”.

Brak relacji rzadko zaczyna się od wielkich konfliktów.
Częściej od drobnych przemilczeń, od odkładanych rozmów, od słów, które nigdy nie padły, bo „to nie czas”, „nie warto”, „lepiej nie ruszać”.
A potem mijają lata.
Rodzina przestaje się odzywać.
Kontakt urywa się nie nagle, lecz cicho, niemal niezauważalnie.
A święta tylko obnażają to, co przez cały rok było zamiatane pod dywan.
Brak akceptacji drugiego człowieka boli szczególnie wtedy, gdy pochodzi od najbliższych.
Gdy nie można być sobą, bo ktoś oczekuje innej wersji nas – spokojniejszej, silniejszej, mniej wrażliwej, bardziej „takiej jak trzeba”.
W wielu domach nosi się traumy, o których się nie mówi.
Doświadczenia, których nikt nie nazwał.
Ból, który miał „sam przejść”. A on nie przechodzi. Zostaje w spojrzeniach, w dystansie, w chłodzie relacji.

Czasem ból jest w chorobie drugiego człowieka, ale ważne jest obecność razem i pomimo wszystko. Bo mogą to być dla niektórych ostatnie Święta, ale niech będą najlepsze jakie mogą być poprzez bycie razem .

Puste miejsce przy stole nie zawsze oznacza kogoś, kto odszedł. Czasem symbolizuje kogoś, kto żyje, ale nie ma z nim kontaktu. Brata, siostrę, rodzica, dziecko. Albo bliską osobę, której już nie ma i której brak odczuwany jest szczególnie mocno właśnie teraz, gdy świat mówi, że to czas radości i bliskości.

I wtedy rodzi się pytanie: co tak naprawdę jest ważne w święta?

Nie perfekcyjna kolacja.
Nie idealnie ubrana choinka.
Nie prezenty, które mają wypełnić pustkę. Najważniejsza jest obecność – prawdziwa, uważna, pełna empatii.
Gotowość, by zobaczyć drugiego człowieka takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, żeby był.
Odwaga, by odezwać się pierwszym.
By zapytać: „Jak się czujesz?” i naprawdę chcieć usłyszeć odpowiedź.

Święta przypominają, że relacje są kruche. Że bez rozmowy obumierają. Że miłość nie polega na tym, że wszystko jest idealnie, ale na tym, że mimo bólu, różnic i trudnej historii, ktoś decyduje się zostać, wysłuchać, spróbować zrozumieć.

Boże Narodzenie nie zawsze przynosi pojednanie. Czasem przynosi tylko świadomość braków. Ale nawet to jest ważne. Bo od tej świadomości zaczyna się zmiana. A najcenniejszym darem, jaki możemy sobie nawzajem ofiarować, jest nie kolejny przedmiot, lecz gest – telefon, rozmowa, milczenie bez ocen, obecność bez warunków.

Bo w święta – bardziej niż kiedykolwiek – liczy się człowiek

23/12/2025

Zadbaj o siebie🎄

17/11/2025

Bardzo mądry i ważny tekst ☝️

Czy patrzymy na to jako pedagodzy ,nauczyciele, osoby pracujące z dziećmi i młodzieżą ...z jakim bagażem doświadczeń przychodzi Ono do szkoły🤔

Jest mnóstwo "Domów Dobrych", z których codziennie rano wychodzą dzieci i codziennie do swojego "Domu Dobrego" wracają.

Czy dziecko zawsze wie, że to co się dzieje jest poza normą. że to przemoc?

Michał zna tylko swój dom - jeśli ma 5 - 9 lat może nie mieć wielkiego porównania. Kiedy jest u kolegi w gościach nie widzi matki kolegi rozliczającej się we łzach z paragonów i uzasadniającej zakup drugiej pary skarpetek. No ale w jego domu rozliczanie z paragonów też nie odbywa się przy gościach. Wiele dzieci nie wie, że to co dzieje się w ich domu jest przemocą. Bo to ich norma. Tylko to znają. Jak dowiadują się, że to co znają z domu nie jest normą?

"Byłem u kolegi i jego mama rozlała cały kompot. Prawie zsikałem się ze strachu, że jego tata zaraz ją zbije. Ale on się rzucił ze ścierką sprzątać", "W Rossmanie jedna pani powiedziała, że zgubiła portfel, a jej mąż ją pocieszał, że nic się nie stało i że on zaraz zadzwoni do banku. Przysięgam pani, ona się wcale nie bała, proszę mi wierzyć, wcale", "Jak mój tata podnosi rękę to nasz pies się kładzie, a jak sąsiad podnosi rękę to pies skacze do zabawy". “Heniek powiedzial mamie, ze dostal uwagę, a ona powiedziala “Chodz się najpierw przytul. Ale on najpierw powinien dostac lanie albo karę od mamy. Jak pani mysli?”. Te okruchy konfrontacji z tym, że inni mają inaczej wyglądają bardzo różnie.

Dzieci, które rozumieją, że to przemoc żyją w niewyobrażalnym lęku, że spotka je to samo. Widzą, że mama siada do stołu z podbitym okiem, pękniętą wargę, strupami pod nosem. Widziały jak tata wystawił ją na dwór i stała w klapkach i w majtkach na balkonie. Ośmioletni Michał wie, że te wszystkie potworne rzeczy mogą spotkać i jego. Skoro dorosła mama nie dała rady się obronić, powtrzymać tego co się codziennie powtarza, to jak Michał o wadze 28 kilogramów poradzi sobie z pięścią? On wie, z jaką siła ta pięść spada. Michał widzi jak się tę matkę upokarza przy ludziach "No powiedz ile zarabiasz. Powiedz. Zawsze dzieciom mówię, nie uczcie się to skończycie jak matka". Michał wie, że, kiedy przyjdą do niego koledzy lepiej nie mieć w ojcu wroga, bo może zrobi żarcik o tym, jak Michał posikał łóżko rok temu? Lepiej nie ryzykować.

Dzieci na filmie widzą matkę zbitą, skrwawioną, upadającą i reagują całkiem spokojnie. Również dlatego, że chronią siebie. Czy z perspektywy ośmiolatka jest w tym domu ktoś, kto go ochroni?

Dziecko żyjące w domu z przemocą żyje w ciągłym napięciu. Jego układ nerwowy jest wyczulony, umie zdiagnozować tempo kroków, siłę z jaką zrzuca się buty w przedpokoju, subtelną zmianę tonu w "Już wróciłem". Mózg ciągle rejestruje i zlicza objawy ewentualnej utraty kontroli, nadchodzącej złości. Jest w ciągłym pobudzeniu, bo tornado jest zawsze na horyzoncie. Czujność gwarantuje szanse na przeżycie. Może uda się złamać swój lęk i jakoś tatę udobruchać? Pokazać laurkę, zaśpiewać piosenkę, rozśmieszyć. Dziecko staje się instalacją odgromową w domu. Ale z napięciem, które zbiera zostaje samo.

Mózg Michała się nie uczy. Jak w takim poziomie przeciążenia miałby się uczyć? Jakie znaczenie ma matematyka, tabliczka mnożenia i fotosynteza, jeśli o 17.00 drzwi zamykają się z trzaskiem, buty lecą z hukiem, a mama w panice sprawdza, czy ma wszystkie paragony, bo codziennie musi się z nich rozliczyć i wiadomo juz jak ten dzień się skończy.

To jest układ nerwowy, który wstaje rano pełen drutu kolczastego, żwiru i szkła. Nie ma w domu dorosłego, który byłby bezpieczną przystanią, miałby w sobie spokój i przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka. Bo dzieci regulują się w kontakcie z bezpiecznym, bliskim i spokojnym dorosłym. Wstaje i kładzie się z potłuczonym szkłem w środku. Bo przerwy pomiędzy kolejnymi wybuchami nigdy nie są wystarczająco krótkie.

Ten układ nerwowy idzie do szkoły. Może reagować płaczem na najmniejszą porażkę - bo nie ma już ani milimetra miejsca na frustrację, niepowodzenie i dodatkowe napięcie. Żle napisana litera może być ostatnią kroplą, która przeleje czarę - dziecko podrze zeszyt, skopie plecak, rzuci piórnikiem i i ucieknie z lekcji. Wydaje się, że z powodu litery.

Michał przez lata słyszy "Mama doprowadziła tatę do szału. Mogła nie pyskować.", "Tata jest zmęczony, nic się nie stało", "Mama musiała się czepiać i proszę, podziękujcie jej, że znowu nie idziemy na basen, bo jej krew leci z nosa. A wystarczyło przynieść paragon". Mózg ośmiolatka słyszy, że nie idą na basen, bo mama specjalnie rozzłościła tatę. Jaką częścią mózgu dziecko ma zrozumieć, że to manipulacja? Tata mówi jak działa wiertarka i mówi co się zadziało przed chwilą. Na jakiej podstawie dziecko ma zweryfikowac, w co ma wierzyć. Dziecko widzi płaczącą mamę, ale słyszy, że nic się nie stało. Jak Michał ma zrozumieć reakcje kolegów, czy jeśli kolega płacze - to coś się stało, czy nie?

To jest dziecko, które często nie wie co czuje, jest odcięte, zamrożone. Musi odciąć się od swojego lęku, ciągłego poczucia zagrożenia - żeby przetrwać. Bo 365 dni w roku żyje w obliczu ewentualnego, nieprzewidywalnego wybuchu agresji. Zagrożenie nie znika, układ nerwowy nie ma wytchnienie i regeneracji więc wyłącza bezpiecznik. Ponieważ trudno odciąć się od jednej emocji - układ nerwowy odcina wszystko. Ale przecież odcięte napięcie i pobudzenie ciągle siedzi w środku, daje odczucie nieokreślonego niepokoju, dyskomfortu, rozkojarzenia, trudność w skupieniu się. To ciśnienie, które rozsadza od środka lubi się wydostać na przykład samookaleczeniami.

To jest dziecko, które może zamrozić się w schemacie uległości, przytakiwania, wykonywania poleceń i odczytywania oczekiwań dorosłych zanim zostaną wypowiedziane. Może być ulubienicą nauczyciela. Układ nerwowy tego dziecka wie, że trzeba być zawsze krok przed dorosłym, żeby nie prowokować. Dorosłych warto mieć po swojej stronie.

To jest Kasia, która może być autorką różnych trudnych zachowań wobec dzieci, wykluczających i upokarzających. Bo to jedyny moment w ciągu doby, kiedy to ona kontroluje sytuację, kiedy to nie ona się boi, to nie ona ucieka.

To może być Zosia, która przekracza swoje granice: nagra filmik jak tańczy w samych majtkach, pozwoli się upokorzyć za pozory przyjaźni. Skąd ona ma wiedzieć gdzie przebiegają granice. Wczoraj widziała mamę w majtkach i bosą stojącą na balkonie. Tata wyjaśnił, że nic się nie dzieje. Mama wie, że ma wybór: pyskować albo nie. Wszystko jest w porządku, jedz Zosiu zupę. Skoro to jest normalne - to filmik w majtkach tym bardziej.

To może być Bartek, który z łatwością uderzy kogoś w przedszkolu, bo kipi w nim strach, że mamie leciała krew z ucha, pamięć jej pisków z łazienki i atmosfera potwornego napięcia ze śniadania. Którą częścią czteroletniego mózgu ma to wyregulować, ponazywać i przeanalizować? Bartek cały czas topi się w adrenalinie i kortyzolu i na najmniejszą frustrację reaguje tym co adrenalinowy lot ma w ofercie.

To może być Paweł, który ciągle inicjuje działania związane z przekraczaniem granic, ma skłonność do zachowań ryzykownych, często ściąga na siebie systemowe konsekwencje bo pomazał auto polonistce, wysypał ziemię z doniczki na biurko nauczyciela, podpalił flagę na boiksu. Układ nerwowy Pawła od początku swojego istnienia funkcjonuje w kortyzolowej kąpieli, w ciągłym pobudzeniu i chociaż to go przeciąża - to jest jedyne środowisko w jakim umie funkcjonować. Dlatego organizuje sobie ciągłe źródła pobudzenia i zastrzyki nowej dawki. Czy robi to świadomie, planowo? Oczywiście, że nie.

To są dzieci, w których krzyczący nauczyciel może wywołać paraliżujący strach, bo wydzierający się dorosły działa jak odgłos wystrzału na kogoś, kto uciekł z obszaru wojny.

U starszych dzieci to są objawy stresu pourazowego, w końcu 15 latek od piętnastu lat mieszka w domu, w którym patrzy na przemoc wobec najbliższych. Czyli przeszedł więcej niż weteran czterech tur w Afganistanie. I ma siedzieć w szkole, być grzeczny, nie być bezczelnym, grzecznie się odzywać i czemu jest taki rozkojarzony i nic nie notuje? Co robi z układem nerwowym 15 lat doświadczania lęku, bezradności, złości, poczucia winy, wstydu, upokorzenia, a to wszystko zanurzone w ciągłej gotowości i czujności? Otóż robi różne rzeczy.

Nie ma jednej ścieżki. Nie ma jednego szablonu i wzoru, który odcisnąłby się w tak samo w każdym układzie nerwowym. Dlatego każdy kto pracuje dzieci powinien mieć uważne, czułe oko. Świeże spojrzenie, które nie zamyka się w perspektywie "Nieeee, tata ordynator, mama prawniczka, to na pewno coś innego. Nieee". Przemoc mieszka w wielu domach. Także w tych, które aż proszą się o definicję "domów dobrych".

Dla każdego rodzica ważna jest wiedza o tym jak obniżać napięcie i regulować skumulowane emocje dziecka, które lubią się wylać w okienkach "przed zaśnięciem / przed szkołą"- pakiet strategii przyślę Wam w czwartek newsletterem. Nie w kontekście przemocy, to jest po prostu ważne dla każdego rodzica. Jesli chcesz czytac kolejny elaborat zapraszam https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

Takie długie posty nie zachęcają, ale bywa, że krótko się nie da. Myslisz, ze to wazne? Udostępnij.

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Warsaw