54% na maturze z matematyki dzięki samej znajomości tablic i kalkulatora
One Way Math - szkoła matematyki, fizyki i chemii
Kursy i korepetycje z matematyki. Z nami poprawisz oceny i świetnie zdasz każdy egzamin! Równie? Jednak nie jest to główny cel tej organizacji.
One Way Math to szkoła której celem jest rozwijanie naturalnych zdolności uczniów w kierunku przedmiotów ścisłych, a w szczególności w kierunku matematyki. Szkoła jest stworzona dla osób które pasjonują się tą dziedziną, chcą ją rozwijać, być w niej jak najlepsi i jak najwięcej w niej osiągnąć. One Way Math ma również zapewnić pomoc i wsparcie osobom, dla których matematyka nie jest chlebem powsze
17/05/2026
Łatwe egzaminy to krzywda dla uczniów
Arkusze E-8 czekają na sprawdzenie, ale my wiemy już, że sytuacja z lat poprzednich powtórzy się: egzamin z matematyki nie wyłoni najlepszych uczniów bo CKE nie zdecydowała się na umieszczenie w arkuszu choćby 1-2 zadań różnicujących. Znowu przeciętni zleją się w jedna grupę z wybitnymi. A w obleganych szkołach o podziale miejsc w ścisłych i przyrodniczych klasach zadecyduje wynik z E-8 z j. polskiego i dodatkowe punkty (za wolontariat i nagrody w konkursach z tzw. kuratoryjnej listy). To nie jest dobry i sprawiedliwy podział – od lat mówią o tym licealni przedmiotowcy, gdy okazuje się, że uczniowie z samymi szóstkami i wynikiem bliskim 100% z matematyki mają nie tylko ogromne braki, ale też brak im predyspozycji, by te braki nadrobić. Zaczynają się pretensje do szkoły średniej, że zbyt wiele wymaga, pęcznieje rynek korepetycji. O tym, że szkoła podstawowa często nie sygnalizuje uczniowi, że ma poważne zaległości z matematyki, a CKE przybija na tym pieczęć w postaci wyniku z E-8 mówi dr Karol Dudek-Różycki (wywiad porusza więcej wątków, do których jeszcze wrócimy):
⏩ System rekrutacji jest do zaorania, począwszy od pisania podań do trzydziestu szkół [chodzi o sytuację gdy dziecko nie uzyska miejsca w I etapie rekrutacji], a skończywszy na tym, że oceny ze szkoły podstawowej nic nie wnoszą i nic nie znaczą.
⏩ I jeszcze ten mityczny wolontariat. Jedna osoba ma punkty za przyniesienie prymulki do szkoły, a druga za pół roku wolontariatu w hospicjum. Już na tym etapie szkoły uczymy dzieci, że praca charytatywna nie jest charytatywna, bo się opłaca.
[Oceny są] często wystawiane są pod presją rodzica albo od niechcenia, dla świętego spokoju. I potem paski decydują, gdzie dziecko się dostanie. Nie jest to związane z umiejętnościami czy wiedzą.
⏩ [E-8] jest do kosza. Skonstruowano go tak, żeby podtrzymywać dobre samopoczucie i nie pokazywać uczniowi, że jest słabszy z jakiegoś przedmiotu…
⏩ Gdyby teraz pojawiło się takie zadanie ze stożkiem, to otrzymalibyśmy mnóstwo listów od rozhisteryzowanych matek, że przecież dziecko uczyło się tej matematyki, było dobre, miało 5, w co jestem w stanie uwierzyć, bo wszyscy przecież mają 5 ze wszystkiego.
⏩ My, państwo polskie, wolimy tych uzdolnionych nie doceniać. Będą w tej samej grupie wszystkich innych, którzy do matematyki nie mają talentu.
Nie wspominam już o tym, że E-8 nie daje żadnej informacji odnośnie predyspozycji z historii, z WOS u, z chemii, biologii, fizyki czy geografii. Uczniowie bazują tylko i wyłącznie na własnym widzimisię. (…) Każdy uważa, że jest świetny z tych przedmiotów.
⏩ No i potem taki Staś czy Marysia budzą się z ręką w nocniku, gdyż są w liceum w klasie biol-chem, bo sobie wymyślili, że będą kardiologami. A nie mają do tego żadnych predyspozycji, co wynika to z tego, że nikt nigdy nic od tego dziecka nie wymagał.
⏩ Do tego dochodzi jeszcze „curlingowy rodzic”, który usuwa wszystkie przeszkody przed dzieckiem, i ma pretensje do nauczyciela, że ten nagle w liceum wystawia negatywną ocenę.
Próbujemy wyłudzić pół punktu na podstawie argumentów, które urągają wszelkim podstawom kultury czy intelektualnej myśli. Potem dzieci idą do liceum i się zderzają ze ścianą własnych ułud, omamień i ambicji rodziców. I dochodzi do tragedii emocjonalnych i psychologicznych.
11/05/2026
Komfort czy konkurs?
Dyskusja pod postami o maturze rozszerzonej bardzo często nie uwzględnia pewnych podstawowych realiów. W komentarzach dominują emocje. Jedni piszą, że egzamin był absurdalnie trudny, inni wyśmiewają maturzystów, jeszcze inni ogłaszają upadek edukacji. W tym wszystkim gubi się jednak najważniejsze pytanie, czym właściwie matura rozszerzona ma być.
Matura rozszerzona z natury nie jest egzaminem łatwym. Ma różnicować uczniów, sprawdzać poziom najlepszych i pozwalać uczelniom wyłonić osoby naprawdę dobrze przygotowane. Sam wysoki poziom trudności nie jest więc problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy egzamin staje się kompletnie nieprzewidywalny.
Wystarczy spojrzeć na matury z lat 2023–2026. Trudno dostrzec dziś jakąkolwiek jednolitość poziomu między poszczególnymi rocznikami. Jedni trafiają na arkusze względnie przewidywalne, inni dostają zadania wyraźnie odbiegające od wcześniejszych standardów. Uczniowie przez wiele miesięcy przygotowują się na podstawie arkuszy z poprzednich lat, analizują schematy i typy zadań, a potem okazuje się, że egzamin nagle zmienia charakter. Nic dziwnego, że wielu młodych ludzi wychodzi z sal egzaminacyjnych rozczarowanych i sfrustrowanych, szczególnie po rozszerzeniach.
Jednocześnie mam wrażenie, że wielu komentujących całkowicie pomija źródło tego problemu. Kryzys nie zaczyna się na maturze. On zaczyna się znacznie wcześniej, już na poziomie szkoły podstawowej. Od lat wymagania są tam systematycznie obniżane i upraszczane do granic możliwości. Uczeń ma się przede wszystkim nie stresować, nie zniechęcać i dobrze czuć. Efekt jest taki, że przez osiem lat wielu młodych ludzi funkcjonuje w przekonaniu, że radzi sobie świetnie, mimo że nigdy nie nauczyli się regularnej pracy ani samodyscypliny.
Egzamin ósmoklasisty również nie pomaga. W wielu przypadkach jeszcze bardziej utrwala przekonanie, że minimalny wysiłek wystarczy do osiągnięcia przyzwoitego wyniku. Potem przychodzi liceum i okazuje się, że sytuacja wcale nie wygląda dużo lepiej. Wymagania są rozmywane, systematyczność przestaje mieć znaczenie, a szkoła coraz częściej bardziej boi się stawiać wymagania niż rzeczywiście przygotowywać do dalszej nauki.
Nie da się też ignorować wpływu obecnej polityki edukacyjnej i atmosfery wokół szkoły. MEN od dłuższego czasu wysyła sygnały, że najważniejszy jest komfort ucznia, a niekoniecznie poziom wiedzy. Coraz większy wpływ mają również organizacje prouczniowskie, które często każdą próbę utrzymania wyższych wymagań traktują jak formę opresji. W efekcie szkoła zaczyna momentami przypominać miejsce, w którym unika się dyskomfortu za wszelką cenę, nawet kosztem jakości edukacji.
Do tego dochodzi jeszcze sposób, w jaki wielu uczniów dziś zdobywa informacje. TikTok, krótkie filmiki i internetowe streszczenia mogą być dodatkiem, ale nie zastąpią podręcznika ani regularnej nauki. Wiedza szkolna wymaga czasu, ćwiczeń i wysiłku. Tymczasem coraz więcej osób przyzwyczaja się do szybkich, uproszczonych treści i później zderza się z rzeczywistością matury rozszerzonej, która wymaga czegoś więcej niż obejrzenia minutowego filmiku.
Oczywiście istnieje również grupa uczniów ambitnych i systematycznych. Oni zazwyczaj sobie poradzą niezależnie od chaosu systemu. Warto też zachować proporcje i pamiętać, że wynik powyżej 70% z rozszerzenia jest naprawdę bardzo dobrym rezultatem. Problem polega jednak na tym, że dzisiejszy system coraz rzadziej uczy realistycznego spojrzenia na własne możliwości. Wszyscy mają być ponadprzeciętni, wszyscy mają osiągać wysokie wyniki i wszyscy mają dostać się na najlepsze kierunki. Tak po prostu nie działa żadna poważna selekcja.
Problemem nie jest więc sama trudność matury. Problemem jest chaos, brak przewidywalności i wieloletnie budowanie w uczniach przekonania, że nauka może istnieć bez większego wysiłku. A później przychodzi maj i okazuje się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż szkolne zapewnienia.
www.biologia.szkolnastrona.pl
02/05/2026
Dokladnie tutaj była pierwsza placówka One Way Math, w latach 2015-16. Drugie piętro. Sąsiedzi, podobnie jak teraz, suszyli sobie pranie przed naszymi oknami; tshirty, kalesony i inne... Wisteria już była ale malutka
Nie samą matematyką człowiek żyje
19/04/2026
Architektura i matematyka
18/04/2026
Dobre wyniki na maturze i E8 też są ważne.
Mówi się, że edukacja to klucz do sukcesu. Że dobre oceny, świadectwa z paskiem i dyplomy są przepustką do lepszego życia. Narracja powtarzana przez lata, aż staje się czymś oczywistym — niemal niepodważalnym.
A jednak to jedno z najbardziej subtelnych oszustw, jakie funkcjonuje w społeczeństwie.
System edukacji w obecnej formie nie jest zaprojektowany przede wszystkim po to, by rozwijać potencjał jednostki. Jego fundamentem jest standaryzacja. Wszyscy mają uczyć się tego samego, w tym samym czasie, w ten sam sposób. Efekt? Różnorodność talentów zostaje sprowadzona do jednego wymiaru — wyników w testach.
Pamięć krótkotrwała jest nagradzana bardziej niż rozumienie. Odtwarzanie schematów ma większą wartość niż zadawanie pytań. Błąd nie jest traktowany jako element procesu uczenia się, lecz jako coś, co należy minimalizować i karać niższą oceną. W takiej rzeczywistości naturalna ciekawość stopniowo ustępuje miejsca ostrożności.
Największy paradoks polega na tym, że system, który teoretycznie ma przygotowywać do życia, rzadko dotyka jego kluczowych obszarów. Brakuje edukacji finansowej, emocjonalnej, komunikacyjnej. Nie uczy się, jak podejmować decyzje, jak radzić sobie z niepewnością, jak rozumieć własne mechanizmy działania.
Zamiast tego powstaje przekonanie, że wartość człowieka można zmierzyć liczbą punktów. Że istnieje jedna właściwa ścieżka i jeden poprawny sposób myślenia. Ci, którzy się w nim nie odnajdują, często zaczynają wierzyć, że problem leży w nich.
To właśnie sedno problemu.
Największym oszustwem systemu edukacji nie jest to, czego nie uczy. Największym oszustwem jest to, że potrafi przekonać ludzi, iż ich ograniczenia są trwałe — podczas gdy w rzeczywistości są często jedynie efektem niedopasowanego środowiska.
Prawdziwa edukacja zaczyna się poza schematem. W momencie, gdy uczenie przestaje być obowiązkiem, a staje się świadomym procesem. Gdy ważniejsze od odpowiedzi stają się pytania, a od ocen — zrozumienie.
W świecie, który nieustannie się zmienia, największą przewagą nie jest ilość zapamiętanych informacji, lecz zdolność do uczenia się na nowo. I właśnie tego najczęściej brakuje w systemie, który miał tego uczyć najlepiej.@
13/04/2026
Zapraszamy na zajęcia! One Way Math mieści się w budynku widocznym na zdjęciu. Placówka Centrum, ul. Sienkiewicza 12/14, tuż obok metra Świętokrzyska
Warszawska ulica Sienkiewicza będzie kolejnym miejscem pełnym zieleni.🌳🌳🌳 Właśnie rusza jej wielka przebudowa w ramach Nowego Centrum Warszawy. Beton i asfalt zastąpią drzewa, krzewy, ławki i miejsca dla dzieci. Więcej w komentarzu👇
fot. ZDM i Google Maps
23/03/2026
Zrezygnowanie z obowiązkowej matury z matematyki byłoby jak wyjęcie zawleczki z granatu: grozi wybuchem, który osłabi szkoły, uczelnie i całe społeczeństwo. To przecież jeden z ostatnich egzaminów, który wciąż cokolwiek weryfikuje - pisze Łukasz Wolański. ⤵
🟧 Wprowadzenie nowej matury, z założenia obiektywnej, szybko uczyniło z niej najwyższy z progów, jakie należy pokonać, by móc aplikować na studia. Na przestrzeni ostatnich lat mamy w szkołach coraz większy problem z ocenianiem. Istnieje bardzo duża presja ze strony uczniów, rodziców i ogólnie społeczeństwa, by dzieci uzyskiwały pozytywne oceny niezależnie od tego, czy pracują i osiągają określone efekty kształcenia.
🟧 W wielu szkołach, szczególnie niepublicznych, uczniowie otrzymują więc na świadectwach znacznie zawyżone oceny. Problem ten dotyka też części społeczności edukacji domowej, gdzie zdarzają się zbyt proste egzaminy klasyfikacyjne. W każdym razie – niezależnie od niedoskonałości ocen samych w sobie – w ostatnich latach straciły one bardzo wyraźnie na znaczeniu ze względu na swoją niewiarygodność. I nie jest to tylko obserwacja czyniona przeze mnie z perspektywy nauczyciela.
🟧 W zeszłym roku 15 proc. osób przystępujących do matury podstawowej z matematyki jej nie zdało. Sęk w tym, że już uczeń kończący drugą czy trzecią klasę liceum przy standardowym toku nauki nie powinien mieć najmniejszego problemu, by uzyskać z niej owe magiczne 30 proc. Można to bez problemu wywnioskować z porównania zakresu materiału obowiązującego na tym egzaminie oraz odpowiedniej podstawy programowej.
🟧 Z tych faktów płynie niestety jedna gorzka konstatacja. Skoro są absolwenci szkół średnich, którzy mają problem ze zdaniem tej matury, to pojawia się pytanie, na ile wiarygodna jest pozytywna ocena z matematyki, którą uzyskiwali w ostatnich latach, dzięki czemu ukończyli szkołę. Czy to nie jest przypadkiem tak, że niezdana matura z matematyki podstawowej – wyłączając pewne szczególne przypadki – obnaża fakt, iż pozytywna ocena na świadectwie nie ma pokrycia w rzeczywistych umiejętnościach ucznia?
🟧 Brak tamy gwarantującej osiągnięcie pewnego minimum minimorum w postaci obowiązkowej matury z matematyki za chwilę odbiłby się też na poziomie kształcenia akademickiego. Powoli na uczelnie zaczną wchodzić roczniki z demograficznych niżów. A ponieważ w polskim systemie finansowania nauki to głównie liczba studentów przekłada się na wysokość ministerialnej dotacji, wobec wizji redukcji etatów na bok pójdzie etyka i zacznie się rekrutowanie kogokolwiek bądź. I inflacja coraz to wyższych poziomów wykształcenia.
Już dzisiaj wiele uczelni rekrutuje kandydatów na studia według zasady „kto pierwszy, ten lepszy”. Jak do tego uwzględnić ostatnie skandale pokazujące, że kształcenie na poziomie wyższym również potrafi być fikcyjne, nietrudno odnieść wrażenie, że system już jest na skraju przepaści.
🟧 W polskiej szkole od wielu lat funkcjonuje bardzo szkodliwy mechanizm swoistego autoetykietowania. Już w pierwszych latach szkoły podstawowej uczniowie mający trudności z matematyką szybko odkrywają, że całkiem dobrym sposobem na wykpienie się od niej jest zdeklarowanie się jako „humanista”. Zyskuje się tym samym zrozumienie i wsparcie zwykle co najmniej jednego z rodziców, który również orłem z tego przedmiotu nie był, a przecież w życiu sobie świetnie poradził.
🟧 Traci się natomiast zupełnie motywację do tego, by nad tym, co przychodzi trudniej i kosztem większej pracy, nadal się pochylać. Matematyka idzie więc w odstawkę, a uczniowie czują się rozgrzeszeni. I rzeczywiście tacy by byli, gdyby nie egzamin ósmoklasisty i matura. Usunięcie obowiązkowej matematyki z tego ostatniego odbierze wielu osobom jakąkolwiek motywację do pracy i jedynie pogłębi skalę matematycznego analfabetyzmu w naszym społeczeństwie.
🟧 Wbrew pozorom matematyczne braki potrafią mścić się na humanistach nawet, gdy są już oni na etapie kariery naukowej. Dość wspomnieć tu o dosyć powszechnym stosowaniu w pracach z dziedziny nauk społecznych narzędzi statystycznych bez ich dogłębnego rozumienia, co nierzadko powoduje wyciąganie nieuprawnionych wniosków.
🟧 Nie tylko etykieta humanisty zwalnia zbyt łatwo z uczenia się matematyki. Po części analogicznie dzieje się w przypadku niektórych osób ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się. Odpowiednia diagnoza w postaci opinii czy orzeczenia z poradni psychologiczno‑pedagogicznej uprawnia uczniów do różnego rodzaju dostosowań podczas egzaminu, adekwatnie do ich szczególnych potrzeb. Dużo lepiej byłoby jednak, gdyby uprawnienia warunkowane były nie tylko samą diagnozą, ale również uczestniczeniem przez ucznia w zajęciach mających istniejące trudności niwelować.
🟧 Matematyka nie jest wyłącznie szkolnym przedmiotem czy sztuką dla wybranych. Stanowi fundament sprawnego funkcjonowania we współczesnym świecie – niezależnie od tego, czy ktoś wybiera ścieżkę ścisłą, czy humanistyczną. Obowiązkowa matura z matematyki, mimo swoich niedoskonałości, pozostaje jednym z ostatnich realnych narzędzi egzekwowania minimum kompetencji, które są dziś po prostu niezbędne.
🟧 Jej zniesienie nie rozwiąże problemów systemu edukacji – przeciwnie, jedynie je pogłębi. Odbierze uczniom motywację do podejmowania wysiłku, szkołom – ostatni punkt odniesienia, a uczelniom – choćby minimalny filtr jakości kandydatów.
🟧 W praktyce będzie to sygnał, że z podstawowych kompetencji można się po prostu wypisać. A na to nie możemy sobie pozwolić. Państwo, które rezygnuje z egzekwowania elementarnych umiejętności logicznego myślenia i rozumienia liczb, świadomie godzi się na obniżenie poziomu debaty publicznej, jakości decyzji ekonomicznych i sprawności własnych instytucji.
🟧 Matematyka nie jest problemem – problemem jest brak wymagań. Dlatego zamiast usuwać ją z matury, należałoby raczej zadać sobie niewygodne pytanie: czy naprawdę chcemy systemu, który przestaje wymagać czegokolwiek, byle tylko nikt nie poczuł się wykluczony? Bo taka droga nie prowadzi do większej równości, lecz do wspólnego obniżania poprzeczki – aż do poziomu, który przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Lokalizacja
Kategoria
Skontaktuj się z ta szkoła
Strona Internetowa
Adres
Warsaw
00-581
Godziny Otwarcia
| Poniedziałek | 13:00 - 20:00 |
| Wtorek | 13:00 - 20:00 |
| Środa | 13:00 - 20:00 |
| Czwartek | 13:00 - 20:00 |
| Piątek | 13:00 - 20:00 |
| Sobota | 09:00 - 17:00 |
| Niedziela | 09:00 - 17:00 |