10/09/2026
Czy klasa ma znaczenie dla tworzenia się związków romantycznych? Wieloletnie badania nad homogamią małżeńską pokazują, że tak, choć na przestrzeni lat można dostrzec, że homogamia w Polsce nieco spada. Więcej o tym, czy i jak zmieniają się zależności pomiędzy pozycjami klasowymi małżonków, można przeczytać w artykule "Rising openness of social barriers? Mate selection in Poland: 1988-2019", autorstwa Henryka Domańskiego, Dariusza Przybysza, Katarzyny M. Wyrzykowskiej i Kingi Zawadzkiej z Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk (link w komentarzu ⬇️).
W naszych wywiadach temat znaczenia klasy w związkach również wybrzmiewa. Poniższe cytaty ilustrują doświadczenia dystansów klasowych w relacjach. O ile w przypadku Magdy, to ona sama czuje się niewystarczająca ze względu na swoje pochodzenie klasowe, o tyle Emilia opowiada o braku akceptacji dla jej (byłego) partnera ze strony rodziny i znajomych.
"Ee… ale jednocześnie było sporo takich momentów ee… i one się często właśnie przejawiały w tych kontaktach yy… takich okołoromantycznych, kiedy ja czułam, że mimo to właśnie na przykład że mam doktorat, to że właściwie [śmiech] to jest takie trochę, nie wiem, nieważne. Ee… właśnie jeden z tych yy… z tych moich chłopaków, których miałam, to było właśnie gdzieś tam… to już było na pewno po doktoracie (...) on był z takiej rodziny, że ymm jego mama była rozwiedziona yy… drugim mężem był bardzo znany [lekarz] (…) Ona [jego matka] po prostu tak miała, nie, że potrafiła po prostu, wiesz, jakimiś takim… dwoma pytaniami, jednym gestem, jednym spojrzeniem po prostu sprawić, że czułaś się wymiętolona, źle ubrana, brzydka, głupia ee… i zaczynałaś mieć poczucie winy i wściekłość odczuwać na twoich… na swoich własnych rodziców, że na przykład nigdy cię nie nauczyli jeździć na nartach.(…) No i wiesz, że ja na przykład mówię no właśnie, no że tam… że, że, że zrobiłam doktorat, że pracuję na, na uczelni, nie i ona, wiesz, jakby nie wykazuje zainteresowania tą informacją, tylko zaczyna mówić, że a no tak, że jej mąż też jest y…doktorem, ale takim doktorem, że leczy ludzi (...) A wiesz, a co robią rodzice? No to tak, wiesz, no jak tutaj masz panią domu, która żyje z fortuny iii pana profesora, no to tak yy… no poczułam jakiś taki rodzaj ee… małego wstydziku, nie. Znaczy, powiedziałam, co robią, nie, nie kłamałam ani nie ściemniałam, nie, ale tak, wiesz, no widziałam brak entuzjazmu, nie, i brak zaciekawienia. (…) . Nie, i tak, wiesz poczułam w sobie, jak ona… wiesz, że ma taką tabelkę w głowie, w której, wiesz, odfajkowuje, czy ja jestem wystarczająco dobra dla jej syneczka i bardzo szybko wyszło jej, że nie. "(Magda, akademiczka)
"No i rzeczywiście było tak, że ten mój pierwszy chłopak, że on po prostu... To chodzi raczej o jakiś taki rodzaj jakiejś takiej ogłady, też takiego yyy jakiegoś właśnie kapitału kulturowego i społecznego, który się ma w domu albo nie, jakiegoś też takiego dopilnowania około edukacyjnego i tak dalej. On tam miał dość zawiłą ścieżkę edukacyjną, zanim zrobił maturę tutaj był. Najpierw miał też jakieś różne powikłania zdrowotne, już nie będę wchodzić w szczegóły, w każdym razie zrobił tę maturę trochę później niż powinien ją zrobić. No i to było takie trochę jednak w mojej rodzinie, takie rzeczy się nie zdarzały. No i rzeczywiście tutaj... Więc wydaje mi się, że to jednak w dużej mierze po prostu trzeba określić jako jakiś taki rodzaj jednak dystynkcji, czy jakiejś takiego tutaj, klasowej nieufności, która pomiędzy moją rodziną a tym moim pierwszym chłopakiem się pojawiała. (…) No i to jest jakby nie w porządku, bo to jakby on był fajnym człowiekiem naprawdę pod wieloma względami, ale tak był odbierany. W sensie był osobą, która zdecydowanie tak była odbierana i przez moją rodzinę, i przez moich przyjaciół, że to jakby jego jakiś taki poziom intelektualny, społeczny, kulturalny jest niższy niż mój. Czuję się niezręcznie mówiąc to i myślę, że ta moja niezręczność też jest jakoś istotna tak naprawdę, ale tak." (Emilia, akademiczka)