10/08/2026
„Jak otworzyć okno” - takie zapytanie sztucznej inteligencji wpisała jedna z trzyosobowej grupy młodocianych osób siedzących ze mną w przedziale.
Oglądanie rozmowy tej trójki między sobą oraz ze sztuczną inteligencją było ciekawym doświadczeniem. Serio. Jestem nauczycielem matematyki. Staram się uczyć ludzi myślenia. W moim świecie zabawa dwiema klamkami, które trzeba wcisnąć w tym samym momencie, aby móc pociągnąć małe okienko, nie jest niczym ekwilibrystycznym dla umysłu. Zastanawia mnie tylko coś, co obserwuję od jakiegoś czasu - ZWŁASZCZA u młodych ludzi - brak chęci podjęcia wysiłku myślenia w celu rozwiązania problemu.
Przecież samodzielne dojście do rozwikłania zagadki daje satysfakcję.
I nie chodzi mi wcale o to, żebyśmy nagle przestali korzystać ze sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie. Uważam, że Ai może być fantastycznym narzędziem. Sam z niego korzystam i uczę innych, jak robić to mądrze.
Tylko że narzędzie nie powinno odbierać nam tego, co najważniejsze, potrzeby samodzielnego myślenia.
Nie ogarniam tego, że przy każdym najmniejszym problemie pytamy sztucznego inteligenta „jak to zrobić?”. Przestajemy ćwiczyć mózg, którego nie da się później zastąpić żadną aplikacją. A może się da, a ja jestem w błędzie?
Ale nie to jest istotne. Zastanówmy się jak wygląda proces uczenia się, proces myślenia. Moim zdaniem tak:
Najpierw próbujesz. Nie wychodzi. Próbujesz inaczej.
Możliwe, że znów nie wychodzi. A może jednak coś zauważasz. Kombinujesz. Eksperymentujesz.
I nagle: „Yeah, mam to!”
To uczucie jest bezcenne.
Mordeczko! Nie zapominajmy, że zanim zapytamy maszynę, warto czasem zapytać własny mózg.
Bo czasami naprawdę wystarczą dwie klamki.