Dr Mateusz Grzesiak

Dr Mateusz Grzesiak

Udostępnij

Konsultant, psycholog i przedsiębiorca z 3 doktoratami: zarządzanie, pedagogika, psychologia (PsyD).

23/04/2026

„Nie chce mi się” to tylko wymówka Twojego mózgu.

Zdarzyło Ci się powiedzieć: „nie chce mi się”? Posprzątać, poćwiczyć, usiąść do pracy. Zrobić coś, co wiesz, że byłoby dla Ciebie dobre.

I teraz zatrzymaj się na chwilę. Czy naprawdę Ci się nie chce… czy coś pod spodem mówi: „to będzie trudne”?

Bo bardzo często „nie chce mi się” to tylko skrót. Pod nim jest coś konkretnego: wysiłek, którego nie masz ochoty teraz czuć. Lęk, którego nie nazwałeś. Dyskomfort, przez który trzeba przejść, zanim pojawi się efekt.

Twój mózg nie jest leniwy. On jest ochronny. Unika tego, co uznaje za zagrożenie, nawet jeśli to zagrożenie to tylko chwilowa niewygoda.
Dlatego kiedy mówisz „nie chce mi się ćwiczyć”, to w rzeczywistości często jest odwrotnie. Chcesz efektu. Chcesz zmiany. Tylko Twój układ nerwowy nie chce przejść przez etap, który do tego prowadzi.

I to jest moment decyzji.

Możesz dalej wierzyć w „nie chce mi się”. Albo możesz zapytać: czego ja tak naprawdę unikam? Bo kiedy nazwiesz emocję, przestaje być taka duża. Kiedy zobaczysz mechanizm, przestaje Tobą sterować.

Następnym razem, gdy pojawi się to zdanie, zatrzymaj się. Zobacz, co jest pod spodem. A potem… zrób to mimo wszystko.

Nie dlatego, że „musisz”. Tylko dlatego, że właśnie tam zaczyna się zmiana.

Ściskam
Mateusz

22/04/2026

Winny jak facet

Cztery koleżanki przy winie.
Temat: faceci.
Znowu.

Pierwsza mówi, że jej mężczyzna nie chce się zobowiązać - nie dorósł więc do prawdziwego związku. Ona uważa, że jest gotowa.
Drugi narzeka, że jej gra w gry do czterdziestki, a mógłby interesować się sztuką. O czymś takim można opowiadać.
Trzeci zarabia mniej niż ona. Nieakceptowalne.
Czwarty „nie jest na jej poziomie". Nic nie mówi o swoim.

Skoro nie udało się znaleźć nikogo właściwego, musi być jakaś przyczyna. I na pewno nie jest związana z nami - dochodzą do wspólnego wniosku. Diagnoza zapada szybko: nie ma odpowiednich facetów.

Tak rodzi się kryzys męskości.

Narracja jest spójna, medialna i atrakcyjna. Karmi ego, bo własne niepowodzenia najłatwiej wytłumaczyć winą innych. Wojna płci świetnie się też sprzedaje - wystarczy napisać artykuł w tym temacie, by wlać pychę w czarę „tych lepszych" i aktywować układy nerwowe do obrony „tych gorszych". Media to wiedzą. Artykuł „dlaczego faceci nie dorastają" zbierze więcej kliknięć niż artykuł „dlaczego jako ludzie nie umiemy budować relacji" - bo pierwszy daje winnego, a drugi wymaga pracy. Tytuł „przyszłość jest kobietą" polaryzuje — mężczyźni się bronią, kobiety udostępniają, komentarze powstają, zasięg rośnie, reklamodawca płaci. Nikt nie pyta, czy to prawda, czy oparte na faktach, czy pomaga rozwiązać problem. Redakcje, influencerki i portale lifestylowe napuszczają jednych na drugich nie dlatego, że im zależy na równości czy edukacji, ale dlatego, że konflikt generuje ruch, a ruch generuje pieniądze.

Ale zanim ten mechanizm zadziała również tutaj, pod tym artykułem - i ugodzone ego zacznie się bronić i ruszy do werbalnych ataków - warto się zatrzymać. Cel artykułu jest zupełnie inny.

Wojna płci jest sztuczna. Nie istnieje poza mediami. Nikomu nie służy - ani kobietom, ani mężczyznom. Każdy artykuł, który mówi „faceci są w kryzysie" bez słowa o kryzysie kobiecości, nie diagnozuje, tylko manipuluje. Każdy post, który mówi „kobiety są toksyczne" bez słowa o toksycznej męskości - robi dokładnie to samo z drugiej strony. Uczestniczenie w tej wojnie to nieświadome bycie klientem kogoś, kto zarabia na cudzym bólu.

Definiowanie kryzysu jednej strony monety bez drugiej jest jak diagnozowanie jednego płuca w organizmie, który ma dwa. Męskość i kobiecość istnieją w symbiozie i nie występują osobno - definiują siebie wzajemnie biologicznie, psychologicznie i epistemologicznie. Biologicznie są komplementarne - hormonalnie, reprodukcyjnie, neurologicznie. Psychologicznie każda strona nosi w sobie drugą - Jung nazywał to animą i animusem. Epistemologicznie nie da się wiedzieć, czym jest jedno, bez odniesienia do drugiego - tak jak nie da się zrozumieć światła bez cienia. Jeśli jedna strona się załamuje, to nie dlatego, że jest słabsza, ale dlatego, że coś się też stało z drugą i dotychczasowa relacja między nimi się załamała.

Ale o kryzysie kobiecości się nie mówi prawie nic - jeśli w ogóle.

Nie dlatego, że go nie ma - ale dlatego, że mówienie o nim nie sprzedaje. Rynek poszedł w inna stronę i karmi kobiety narracją o ich wyjątkowości, bo to generuje kliki, kursy i kosmetyki. „Jesteś królową." „Zasługujesz na najlepsze." „Przyszłość jest kobietą." Brzmi jak wsparcie, ale to w gruncie rzeczy narkotyczne pustosłowie. Nie ma królew ani królów, są ludzie. Nikt nie zasługuje na najlepsze, ale na to, na co zapracował. Przyszłość nie ma płci. Medialne pustosłowie utrwala roszczeniowość zamiast budować dojrzałość. A pustosłowie i pranie mózgu nie ma płci i dotyka każdego tak samo źle.

O kryzysie męskości mówi się dużo, ale niezwykle powierzchownie. Rynek karmi mężczyzn narracją o powrocie do siły, bo to sprzedaje suplementy, kanały o „męskiej energii" i kursy, wypełnia Instagrama "prawdziwymi liderami". „Bądź alfą." „Bądź sigmą." „Nie pokazuj słabości." „Przejmij kontrolę." Brzmi jak przebudzenie, ale faktycznie jest mechanizmem obronnym. Utrwala twardość zamiast budować wrażliwość zdolną do udźwignięcia słabości. Próbuje poradzić sobie z problemem postawą w chwili gdy wymagana jest kompetencja.

Andrew Barnes stworzył model, który rozróżnia dojrzałą i niedojrzałą wersję każdej płci.

Dojrzała męskość to utrzymywanie przestrzeni, ochrona, obecność, zdolność do poświęcenia. Niedojrzała to dominacja, kontrola, wycofanie emocjonalne, agresja albo bierność, ucieczka w substancje i ekrany, traktowanie partnerki jak trofeum, niezdolność do bliskości bez poczucia zagrożenia, zamiana siły w przemoc.
Dojrzała kobiecość to bezwarunkowa miłość, intuicyjność, głębia, współczucie, zdolność do karmienia emocjonalnego. Niedojrzała to manipulacja, mściwość, rywalizacja, zaborczość, roszczeniowość, granie w gry, potrzeba ciągłego zewnętrznego potwierdzania wartości, zamiana wrażliwości w broń.

Obie listy są równie długie, tak samo bolesne i przede wszystkim symetryczne. Ale w mediach tylko jedna z nich pojawia się w publicznej debacie.

A wystarczy się rozejrzeć. Niedojrzałość znajdziemy po obu stronach.
Opalony zaliczacz, który co weekend zdobywa kolejną kobietę - bo nieświadomie szuka w każdej z nich matki, która nie dała mu bezwarunkowej miłości. Obok niego kobieta z listą wymagań na trzy strony A4, która odrzuca każdego realnego mężczyznę - bo żaden nie dorasta do fantazji, w której ona nigdy nie musiałaby zrewidować obrazu siebie.

Mężczyzna, który zamknął się emocjonalnie - bo każda próba wrażliwości kończyła się użyciem jej przeciwko niemu i dziś żyje w przekonaniu, że chłopaki nie płaczą. Obok niego kobieta, która chwali się koleżankom, jak usłużny jest jej partner. Ale w gruncie rzeczy znalazła chłopca w ciele mężczyzny noszącego jej torby i wożącego ją jak kierowca - dojrzały mężczyzna nie wytrzyma z kimś, kto oczekuje poddaństwa zamiast partnerstwa.

Czterdziestolatek, który zarabia, trenuje, podróżuje - ale nie potrafi utrzymać relacji dłużej niż pół roku, bo otwarcie na drugiego człowieka oznacza dla niego utratę kontroli. Obok niego wykształcona trzydziestolatka, która traktuje partnera jak kolejny punkt na liście osiągnięć: studia - są, kariera - jest, mieszkanie - jest. Teraz facet. Ale tylko taki, który „jest na moim poziomie".

Każdy z tych scenariuszy to niedojrzała wersja jednej ze stron. I każdy karmi drugi. System się samoodtwarza - niedojrzałość jednej strony przyciąga niedojrzałość drugiej. Rację miał Gabor Maté pisząc, że przyciągamy kogoś na swoim poziomie zranienia.

Ta łyżka dziegciu może być ciężka do przełknięcia. Może to nie facet nie "dojrzał do jej poziomu", ale jej roszczeniowość odstrasza od niej wszystkich szukających partnerstwa. Może to nie "laska jest głupia", ale jego pogarda przyciąga do niego tylko zawstydzone dziewczynki żyjące w dorosłych już ciałach, co wyniosły zły wzorzec mężczyzny z domu.

Maslow pisał, że rozwój zmierza do pełni człowieczeństwa. Jung opisywał integrację animy i animusa - kobiecości w mężczyźnie, męskości w kobiecie. Wbrew medialnym narracjom, dojrzałość nie polega na byciu „silną kobietą" ani „wrażliwym mężczyzną", bo cechy czy kompetencje nie mają płci. Polega na tym, żeby przestać budować tożsamość na wojnie z drugą płcią i mądrze rozwijać się w relacji z nią.

Nie ma wojny płci.
Są tylko poranieni ludzie, którzy przez ból nie mogą zobaczyć w lustrze drugiej strony własnego cienia.

MG

14/04/2026

Jezus z Białego Domu

Niedziela, 12 kwietnia 2026. Prawosławna Wielkanoc. Prezydent Stanów Zjednoczonych publikuje na Truth Social wygenerowany przez AI obraz: on sam, w białej szacie z czerwoną szarfą, jedną dłoń trzyma na czole chorego, z drugiej bije światło. Godzinę wcześniej zaatakował papieża Leona XIV: "słaby w sprawach przestępczości", "straszny w polityce zagranicznej".

Obraz zostaje przez noc. Rano znika.

Następnego dnia prezydent tłumaczy reporterom, o co chodziło: "Myślałem, że to ja jako lekarz. Uzdrawiam ludzi. I ja naprawdę uzdrawiam ludzi".

Do zrozumienia tego nie trzeba kozetki, wystarczy popatrzeć ze zrozumieniem.

Ten tekst jest analizą zjawiska narcyzmu w przywództwie, na temat którego napisałem monografię naukową wydaną w USA przez Routledge (Leadership and Narcissism in the Organization). Bazuje na materiale publicznie udokumentowanych zachowań lidera światowego mocarstwa. Nie jest diagnozą medyczną konkretnej osoby, którą stawiają lekarze.

Taka diagnoza została już zresztą postawiona - dwudziestu siedmiu profesorów psychiatrii i psychologii z uczelni Ivy League, we wspólnej książce z 2017 roku "The Dangerous Case of Donald Trump". John Gartner z Johns Hopkins użył tam terminu "narcyzm złośliwy" (najcięższa, patologiczna forma zaburzenia osobowości narcystycznej, łącząca klasyczny narcyzm z cechami psychopatii, sadyzmu, paranoi i antyspołecznego zachowania). Lance Dodes z Harvard Medical School napisał, że jego cechy socjopatyczne (w definicji klinicznej obejmują one brak poczucia winy, manipulacja, kłamstwa bez skrupułów, impulsywność, brak empatii) nie podlegają wątpliwościom. Choć Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wyznaje Goldwater Rule, która zakazuje publicznego diagnozowania osób, Bandy Lee (pod jej redakcją powstała książka) powołała się na Deklarację Genewską - obowiązek ostrzegania przed zagrożeniem publicznym stoi wyżej niż powściągliwość wobec jednostki, kiedy tą jednostką jest człowiek u władzy.

DSM-5, amerykański podręcznik diagnostyczny, definiuje narcystyczne zaburzenie osobowości dziewięcioma kryteriami. Do rozpoznania potrzeba pięciu. Poniższa lista nie jest diagnozą, a zestawieniem cytatów i zjawisk z datą. Osąd, czy układają się we wzorzec, należy do czytelnika.

1. Wielkościowe poczucie własnej ważności

- "Tylko ja mogę to naprawić" (konwencja RNC, Cleveland, 2016).
- "Jestem wybrańcem" - wypowiedziane z podniesionym wzrokiem ku niebu (trawnik Białego Domu, 2019).

2. Fantazje o nieograniczonej władzy

- Gaza przekształcona w "Riwierę Bliskiego Wschodu", dwa miliony Palestyńczyków do przesiedlenia (luty 2025).
- Kanada jako pięćdziesiąty pierwszy stan, jej premier nazywany "Gubernatorem" (Mar-a-Lago, grudzień 2024).
- Zainteresowanie przejęciem kontroli nad Grenlandią (styczeń 2026).

3. Przekonanie o własnej wyjątkowości

- "Mogę być bardziej prezydencki niż jakikolwiek prezydent w historii, z wyjątkiem Lincolna" (rally w Youngstown, 2017).
- Obraz Chrystusa z czerwoną szarfą (Truth Social, Wielkanoc 2026).

4. Potrzeba nadmiernego podziwu

- Pence na pierwszym posiedzeniu gabinetu mówiący o Trumpie: "największy przywilej mojego życia" (Biały Dom, czerwiec 2017).
- Dwadzieścia trzy minuty peanów w transmisji na żywo, każdy sekretarz po kolei - precedens nieznany w amerykańskiej tradycji (Biały Dom, czerwiec 2017).

5. Poczucie przysługujących mu praw

- Trzydzieści cztery wyroki skazujące, dwa impeachmenty, cztery akty oskarżenia - odpowiedź najczęściej to: "polowanie na czarownice".
- "Żaden polityk w historii nie był traktowany gorzej lub mniej sprawiedliwie" (Akademia Straży Wybrzeża, maj 2017).
- "Nie było w historii naszego kraju prezydenta, który byłby traktowany tak źle jak ja" (tweet, wrzesień 2019, w trakcie pierwszego impeachmentu).

6. Instrumentalne traktowanie ludzi
Każdy z tych ludzi był wcześniej "najlepszy" itp. Odkąd przestał być użyteczny, stał się wrogiem:

- Rex Tillerson (sekretarz stanu) - "dumb as a rock, leniwy jak cholera" (tweet, grudzień 2018).
- James Mattis (sekretarz obrony, czterogwiazdkowy generał Marines) - "najbardziej przeceniony generał" (czerwiec 2020).
- John McCain (senator republikański) - "senator John McCain wcale nie był bohaterem wojennym, bo dostał się do niewoli podczas wojny w Wietnamie." (lipiec 2015).

7. Brak empatii

- Przedrzeźnianie na scenie gestów niepełnosprawnego reportera (Myrtle Beach, listopad 2015).
- "Zadzwoniłem do Francji, do Macrona, którego żona traktuje go wyjątkowo źle. Wciąż dochodzi do siebie po prawym sierpowym w szczękę." - naśmiewanie się z innych polityków (kwiecień 2026)
- "Cicho. Cicho, prosiaczku" - to usłyszała reporterka Bloomberga Catherine Lucey pytająca o pliki Epsteina (listopad 2025).

8. Zazdrość i obsesja porównań

- Wymiary tłumu na inauguracji - rzecznik prasowy zmuszony do wystąpienia w pierwszej dobie urzędowania, żeby ogłosić "największy tłum w historii inauguracji", choć tak nie było (styczeń 2017).
- Film kampanijny chwalący własną reakcję na pandemię, wyświetlony podczas oficjalnego briefingu Białego Domu o COVID-19 - precedensu nie było (kwiecień 2020).

9. Arogancja, wyniosłość

- "Jestem bardzo stabilnym geniuszem" (tweet, styczeń 2018).
- "Wiem więcej o ISIS niż generałowie" (rally w Fort Dodge, Iowa, listopad 2015).
- Fizyczne odepchnięcie premiera Czarnogóry Duško Markovicia, żeby stanąć w pierwszym rzędzie do zdjęcia grupowego na szczycie NATO (Bruksela, maj 2017).

Pięciu z dziewięciu kryteriów wystarczy, by zgodnie z DSM-5 rozpoznać narcystyczne zaburzenie osobowości. Powyżej jest dziewięć.

W przypadku narcyzmu złośliwego osoba potrzebuje podziwu jako warunku istnienia. Wewnątrz jest pustka, której żaden sukces nie zamyka. Każda krytyka jest atakiem na byt, nie na pogląd. Każdy równy partner jest zagrożeniem. Każde niepowodzenie musi zostać przepisane - na zdradę, spisek, sfałszowane wybory, stronniczego sędziego, słabego papieża.
Z takim wzorcem można, choć toksycznie, prowadzić firmę, program telewizyjny czy być wujkiem, którego znosi się tylko przez święta.

Ale kiedy taki wzorzec rządzi państwem z kilkoma tysiącami głowic nuklearnych i prawem jednoosobowego rozkazu ich użycia, przestaje być prywatnym dramatem i staje się problemem globalnym. Każda decyzja takiego lidera nie jest filtrowana przez pytania: czy to działa, czy to moralne, czy to zgodne z prawem. Pytanie jest tylko jedno: czy dzięki temu działaniu będę większy.

Taki lider może zdradzić sojusznika w momencie, gdy ten przestaje dostarczać podziwu. Nie w akcie strategicznej kalkulacji, ale odrzucenia. Sojusznik dla takiego lidera nie jest partnerem, tylko zwierciadłem mającym pokazywać właściwy obraz. Gdy przestaje, zostaje rozbite.

Może wykorzystywać przewagę do końca. Model negocjacyjny nie zakłada równowagi, tylko maksymalną ekstrakcję wartości i publiczne upokorzenie drugiej strony jako element dźwigni.

Może kłamać, kiedy prawda mu zagraża. Nie z wyrachowania - dlatego, że prawda, która nie potwierdza jego wielkości, nie jest dla niego prawdą. Traktuje się ją instrumentalnie.

Może łamać prawa, ponieważ uważa, że jest ponad nimi. Wykorzystywać je, by pomagały mu osiągać jego osobiste cele.

Porzuca sojusznika, gdy koszt lojalności przekracza korzyść z niej. Nie po długich debatach strategicznych, ale z dnia na dzień, tweetem, w reakcji na bodziec, którego nikt nie przewidział.

Mam dwie córki i polskie obywatelstwo. Mój kraj przez ponad 30 lat budował suwerenność na parasolu gwarancji bezpieczeństwa zapewnianego przez USA. Na czele tego kraju stoi dziś człowiek, który w niedzielę publikuje siebie jako Chrystusa, a w poniedziałek mówi, że uzdrawia ludzi.

Drodzy Polacy.
Wybierzmy mądrze, z kim budujemy relacje, na kogo liczymy, z kim robimy pieniądze i budujemy przyszłość.
Tak naprawdę mądrze.

Na koniec powiem coś, co ma podwójne znaczenie - pierwsze jest głębokie, kulturowe i polskie, a drugie wynika bezpośrednio z tego posta.

Jezu, ufam Tobie.
jezu, nie ufam ci zupełnie.

MG

12/04/2026

Ile kosztują 43 miliony

Tyle w dolarach w ciągu roku zarobiła Sophie Rain, jedna z najbardziej znanych kobiet na OnlyFans. Miliony mężczyzn płacą, by oglądać softcore p***o w jej wydaniu, oparte m.in. na kręceniu pupą, pokazywaniu dekoltu czy tańczeniu w skąpej odzieży.

Ta 20-latka nie zarobiła tych pieniędzy wyjątkową wiedzą, niespotykanymi kompetencjami czy osiągnięciami biznesowymi, więc nie jest to historia sukcesu typowego milionera - zarobiła je, używając szczególnego systemu.

System jest złożoną siecią norm społecznych, ekonomicznych, technologicznych i kulturowych, które razem tworzą szczególne środowisko. Kobieta jest w nim oceniana przez pryzmat wyglądu, kapitalizuje się seksualność, nagradza powierzchowność, przesuwa granice prywatności, wykorzystuje nieświadomość, normalizuje patologię, przyciąga segment odbiorców uzupełniających innymi własne deficyty, robi z siebie przedmiot.

Ten system nie uczy, jak zarabiać kompetencjami, budować własną firmę, inwestować, rozwijać się zawodowo, zdobywać specjalistyczne wykształcenie. Zamiast tego podsuwa szybsze, dostępniejsze, lżejsze rozwiązanie: sprzedaj swój wygląd, ciało, seksualność w ramach roli prezentowanej na ekranie oglądanym przez masturbującego się mężczyznę. To jest kuszące, gdy masz 20 lat, chcesz niezależności tu i teraz i nie zdobyłaś zasobów, by zarobić tyle inaczej.

Na ten patologiczny system pracuje wiele segmentów. Młoda kobieta usłyszy, że to "sexworking - praca jak każda inna". Ale nie wspomni o zjawiskach takich jak nękanie online, stalking, wycieki treści i hate speech jako codzienności pracy. Nie powie, że Centrum Badań nad Handlem Ludźmi przy Uniwersytecie New Haven we współpracy z ATII udokumentowało w 2022 roku, że platforma jest aktywnie wykorzystywana przez handlarzy ludźmi i zawiera materiały z udziałem dzieci.

System też powie, że "to mężczyźni za to płacą". Tak, płacą - bo zyskują dostęp do substytutu miłości, którego nie potrafią sobie zapewnić w inny sposób. Zarzut jest słuszny, ale niekompletny - bo popyt nie istnieje bez podaży i vice versa. Zaburzone jest też to, że młoda dziewczyna używa seksualności do zarabiania pieniędzy. Badania pokazują związek między kulturą hiperseksualizacji, korzystaniem z mediów społecznościowych a objawami depresji u młodych kobiet (Sinclair & Jordan, Sexuality & Culture 2023). To wpisuje się w szerszą linię badawczą teorii obiektyfikacji (m.in. Fredrickson i Roberts 1997), pokazującą związek samouprzedmiotowienia z depresją, zaburzeniami odżywiania i dysfunkcjami seksualnymi u kobiet.

Ileś takich influencerek z OnlyFans, podobnie jak aktorek p***o czy kobiet pracujących w seksbiznesie, nie potrafi później wrócić do zwykłego rynku pracy - ich nazwiska, zdjęcia i filmy zostają w Internecie na zawsze.

System zasugeruje, że to "jej sprawa". Na OnlyFans jest dziś ponad 4 miliony twórców, z czego większość produkuje treści dla dorosłych, a zdecydowaną część stanowią młode kobiety. Układ nerwowy 20-latki nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, zwłaszcza obszary odpowiedzialne za racjonalne decyzje, ocenę ryzyka i hamowanie impulsów, zarządzanie emocjami. Proces dojrzewania mózgu, szczególnie kory czołowej, trwa do około 25. roku życia. Krótko mówiąc - ona może nie rozumieć, co robi.

Zawiedliśmy wszyscy - szkoły, które nie uczą zarządzania emocjami, wiedzy o pieniądzach i ciele. Rodzice, którzy nie rozmawiali o granicach, nie byli lustrem wartości, nie pokazali lepszej drogi do niezależności. Media, karmiące dzieci obrazami ciał, filtrami i lajkami jako jedynym źródłem akceptacji. Młode kobiety nie rodzą się z potrzebą bycia obiektem, ale się tego uczą - od dorosłych, którzy milczeli, gdy powinni byli mówić i nie stanęli w obronie wartości.

Ta młoda aktorka zapłaci ogromny koszt tych 43 milionów dolarów. Jest też inna ścieżka, która pozwala zarabiać dużo, w bezpieczny sposób, bez uderzania w swoją psychikę i wizerunek.

Zainwestuj w kompetencje. Otaczaj się ludźmi, którzy budują. Szukaj środowisk, które wspierają rozwój. Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne - pracuj nad poczuciem własnej wartości, niech nie zależy od cudzych reakcji. Zdefiniuj sukces po swojemu.

To jest dłuższa droga, ale znacznie lepsza. Daje prawdziwą wolność i zdrową wartość.

Nie sprzedawaj nigdy tego, co ma być święte i jest bezcenne.

Ściskam
Mat

05/04/2026

O władzy, która stała się moralnym bankrutem

Jesteśmy w teatrze i oglądamy spektakl.

Na scenie stoi polityk na mównicy i mówi o prawach człowieka. W tym samym czasie na Twoim telefonie leci transmisja z Gazy, gdzie dziecko krzyczy z bólu w szpitalu bez prądu. Przesuwasz palcem i widzisz kolejny film - dokumenty sądowe Epsteina i nazwiska ludzi sukcesu, których motywacyjne mądrości są cytowane w podcastach rozwojowych. Przesuwasz dalej palcem. W tym czasie polityk potępia jednych, a o działaniach innych milczy. Sugeruje też, lecąc prywatnym samolotem do Davos na szczyt klimatyczny, że ekologia jest ważna.

I Ty to widzisz - codziennie, na żywo, od lat. I słyszysz, że „zostaną podjęte działania”, że „potępiamy przemoc”. Taka narracja jeszcze kilkanaście lat temu była oczywista. Zachód to postęp, Wschód to zacofanie. Terrorysta ma brodę i turban, a cywilizowany biznesmen garnitur szyty na miarę. Jak się najeżdża inne kraje, to tylko w imię wolności. Dzięki tej narracji nie trzeba było myśleć - wystarczyło słuchać mediów i powtarzać. Podział był prosty i czysty jak slajd z prezentacji.

Przez dekady system opierał się na monopolu na interpretację rzeczywistości. To my, Zachód, definiujemy, kto jest zły. My decydujemy, które granice są święte, a które można przesuwać czołgami - oczywiście w imię obrony, nie interesów. My mówimy, które trybunały obowiązują, a które się ignoruje.

I to działało. Dopóki ludzie nie mieli dostępu do surowego obrazu. Ale to już nie te czasy.

Dziś miliard ludzi widzi to samo zdjęcie w tej samej sekundzie. Żadna redakcja nie zdąży go „przeramować”, zanim trafi do komentarzy. Reuters Institute mówi wprost: ludzie nie unikają newsów, bo nie wierzą w fakty. Unikają ich, bo nie wierzą w intencje tych, którzy je podają.

Żaden fact-checking tego nie zmieni, bo to nie jest chwilowy kryzys zaufania, który da się naprawić komunikacją. To trwały rozpad - część odbiorców korzysta dziś z mediów nie po to, by zrozumieć rzeczywistość, ale by rozpoznać obowiązującą linię narracyjną.

Zmieniła się postawa odbiorców. Ludzie nie stali się nagle prorosyjscy ani proirańscy - stali się antyhipokryzyjni. To zmiana, której elity nie rozumieją przez zjawisko narcyzmu instytucjonalnego. System każdą krytykę traktuje jak atak, nigdy jak sygnał. Odrzuca ją zamiast analizować. Dokładnie jak narcyz w relacji - gdy słyszy informację zwrotną, odrzuca ją i przerzuca odpowiedzialność.

Zachodni leadership nie upada dlatego, że ktoś go pokonał - upada dlatego, że ludzie, którzy zostali obarczeni zaufaniem, nie zdali egzaminu z praworządności, uczciwości i spójności. Tym samym władza staje się moralnym bankrutem.

W wyniku tego pojawił się nowy punkt ciężkości. Suwerenność przestała być wyłącznie kategorią państwową, a stała się kompetencją jednostki. Oznacza zdolność do samodzielnego myślenia, oddzielania faktów od interpretacji oraz rozpoznawania interesów stojących za komunikatem. Dlatego patrzymy władzy nie tylko na decyzje, ale też na ich spójność z deklaracjami. Pytamy, czy nazywa rzeczy po imieniu i czy działa zgodnie z tym, co głosi.

Nie wierzę w zachodni leadership, bo widzę w tych ludziach upadek moralny i brak osobowościowego przygotowania do zarządzania problemami, z jakimi mamy do czynienia.

Jestem ciekaw, jak w tym odnajdzie się Polska. Rośniemy gospodarczo, uwalniamy się od kompleksów, nie mamy na ulicach chaosu ani gett, ani kryzysów imigracyjnych na taką skalę jak na Zachodzie. Prawdziwe pytanie nie brzmi jednak, po czyjej jesteśmy stronie. Raczej - czy mamy najpierw świadomość, a potem odwagę, by mieć własny kręgosłup moralny i nazywać rzeczy po imieniu, niezależnie od tego, kogo to dotyczy. I robić swoje. I robić właściwe.

MG

03/04/2026

Wszystkiego najlepszego dla mnie!

Mam dzisiaj 46-te urodziny. W związku z tym życzę sobie:

- ogromnych pokładów miłości, bym kochał i czuł się kochany
- zdrowia, by ciało pozwalało mi jak najdłużej cieszyć się życiem
- kompetencji, które pozwolą na skuteczniejszą pracę z ludźmi
- świadomości, by rozumieć głębiej, szerzej, więcej
- większych pieniędzy, bym mógł więcej ich dawać potrzebującym
- wyzwań emocjonalnych i intelektualnych, bym rósł i się nadal rozwijał
- zaufania i wiary, że to o czym marzę, się ziści
- szczęścia moich córek, które jest paliwem dla bycia ojcem
- spokoju, by stabilizować psychikę tych, którzy na mnie trafią

Wszystkiego najlepszego sobie życzę:-)
Ściskam
Mat

28/03/2026

Dziś o 22:00 kończą się najniższe ceny na wszystkie 5 nowych szkoleń: 👉 https://kursy.mateuszgrzesiak.com/5-filarow/

🔸 Inteligencja Finansowa 🔸 Strategia Małżeńska 🔸 Psychologia Parentingu 🔸 Asertywność po Polsku 🔸 Psychologia Randkowania

Wiem, że część z Was czeka. Obserwuje. Zastanawia się "czy to dla mnie".

Nie chodzi o to, żeby kupić wszystko. Chodzi o to, żeby w końcu wykonać ten pierwszy krok i zająć się tym jednym tematem, który od miesięcy odkładasz.

Po 22:00 ceny rosną i już nie wrócą do dzisiejszego poziomu dlatego warto wybrać swój program teraz na:

👉 https://kursy.mateuszgrzesiak.com/5-filarow/

25/03/2026

Dlaczego normalni ludzie stają się źli?

Co łączy japońskich żołnierzy dokonujących egzekucji na chińskich cywilach w Nankinie, Serbów, którzy z@mordow@li ponad 8000 muzułmańskich mężczyzn i chłopców w Srebrenicy, izr@helskiego wojskowego, który przy wsparciu kolegów zgw@łcił p a l e s t y ń s k i e g o więźnia, a następnie mówił o własnej traumie, H_utu z maczetami polujących na T_utsi w Rwandzie, amer_k@ńską żołnierkę dumną z torturowania Irakijczyka oraz bojowników ISIS podcin@jących g@rdła?

Okrucieństwo - intencjonalne zadawanie cierpienia drugiemu człowiekowi przy jednoczesnym obniżeniu lub całkowitym wyłączeniu empatii wobec niego.

Zdolna jest do niego większość ludzi w określonych warunkach, ale nie u każdego uruchomią się określone procesy psychologiczne i systemowe. Ten post jest właśnie o nich. I jest pisany po coś.

1. Dehumanizacja prowadzi do wyłączenia empatii poprzez zmianę percepcji drugiego człowieka. W jej wyniku przeciwnik przestaje być osobą, a staje się kategorią („wróg”, „cel”, „problem do rozwiązania”). Efektem jest brak współczucia i obniżenie oporu przed zadawaniem cierpienia.

2. Dyfuzja odpowiedzialności polega na rozproszeniu poczucia winy w strukturze hierarchicznej. W narracjach typu „to nie ja, to rozkaz” lub „wszyscy tak robią” jednostka przestaje czuć się autorem działania, a zaczyna funkcjonować jako wykonawca systemu.

3. Posłuszeństwo wobec autorytetu wynika z konieczności utrzymania spójności i skuteczności działań w strukturze wojskowej. Opiera się na automatyzacji reakcji na polecenia, przez co rozkaz jest wykonywany bez refleksji i bez odniesienia do indywidualnych norm moralnych.

4. Desensytyzacja to adaptacja układu nerwowego do chronicznego stresu i przemocy. Powtarzalna ekspozycja na cierpienie obniża reakcję emocjonalną, przez co to, co początkowo budziło opór, staje się neutralne.

5. Regulacja przez agresję wynika z potrzeby rozładowania napięcia i przeciążenia fizjologicznego. Układ nerwowy w stanie walki szuka ujścia energii, co zwiększa impulsywność i skłonność do zachowań agresywnych.

6. Polaryzacja „my–oni” opiera się na budowaniu tożsamości grupowej i spójności własnej grupy. Poprzez wzmacnianie różnic i poczucia zagrożenia ze strony „innych” dochodzi do usprawiedliwienia przemocy jako działania „w obronie swoich”.

7. Normalizacja przemocy polega na przesuwaniu granicy tego, co uznawane jest za dopuszczalne. Im większa i częstsza ekspozycja na przemoc, tym bardziej mózg się do niej adaptuje i tym mniejszą wywołuje reakcję emocjonalną.

8. Utrata indywidualnej tożsamości polega na podporządkowaniu jednostki systemowi. Uniformizacja, rytuały, język i struktura prowadzą do działania jako część kolektywu, a nie jako autonomiczna osoba.

To nie wszystko. Te procesy są wzmacniane przez system – propagandę, język odczłowieczający, presję dowodzenia, brak kontroli i realnych konsekwencji oraz wiele innych czynników. Dlatego potrzebne jest jedno i drugie: ich głębokie zrozumienie oraz pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności.

Ten temat naturalnie wywoła emocje. Część osób odczuje gniew, który może zostać wyrażony w komentarzach typu: „na str_ycz_ek z nimi” (wynikający z chęci eliminacji zagrożenia), „tego nie wolno tłumaczyć, to trzeba karać” (skuteczna odpowiedź wymaga jednocześnie rozumienia i egzekwowania odpowiedzialności), „opisywanie mechanizmów to usprawiedliwianie przemocy” (edukacja pozwala lepiej zapobiegać przemocy).

Ten gniew minie samoczynnie, tak jak każde pobudzenie fizjologiczne. Nie minie jednak świat, w którym te zjawiska występują. Nie minie bicie dzieci, gw@łcenie kobiet, torturowanie więźniów, napadanie państw, porywanie ludzi, okradanie społeczeństw i inne formy przemocy.

Nie znikną, dopóki ludzie nie osiągną poziomu świadomości pozwalającego zarządzać własnymi myślami, emocjami i zachowaniami mimo presji systemu, stresu i zagrożenia. Nie znikną, dopóki nie będą istniały spójne i konsekwentne systemy odpowiedzialności oraz powszechna edukacja w zakresie regulacji psychicznej od najwcześniejszych lat.

Problemem nie jest wyłącznie człowiek, ale konfiguracja warunków, która sprawia, że ten człowiek traci dostęp do siebie i nie potrafi go odzyskać. To dlatego normalni ludzie stają się zdolni do zła.

Po to jest ten post – żeby to zjawisko hamować.

MG

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Warsaw