09/07/2026
Teoria to za mało, trzeba poczuć to na własnej skórze 🔥
Jako trener mentalny na co dzień pracuję
z młodymi sportowcami. Rozmawiamy o presji, stresie i o tym, jak sobie z nimi radzić. Ale przez cały czas chodziła mi jedna myśl po głowie: „Jak mogę uczyć o tych emocjach i sposobach radzenia sobie z nadmiernym stresem tylko z poziomu teorii? Muszę poczuć je w 100% praktycznie, żeby jeszcze lepiej zrozumieć moich zawodników” 🤔
Ponieważ nie planowałam uprawiać wyczynowego sportu, znalazłam inny sposób. Podjęłam wyzwanie i wzięłam udział w spektaklu teatralnym 🎭 Od zawsze wystąpienia publiczne wzbudzały we mnie duży stres, wiedziałam więc, że będzie to dla mnie ogromne wyzwanie.
Z moich obserwacji 🧐 przeżywając świadomie
i obserwując swoje ciało, reakcje i emocje:
🔴 Przez cały okres przygotowań regularnie stosowałam wizualizację. To niesamowite, jak świetnie mój umysł był później przygotowany, dokładnie tak, jakbym na tej scenie występowała już co najmniej kilkukrotnie!
🔴 Kluczowy okazał się też dialog wewnętrzny. Zamiast nakręcać spiralę paniki myślami typu:
„O rany, a co jeśli zapomnę tekstu?”, świadomie tonowałam te emocje. Zmieniłam narrację w mojej głowie na wspierającą i pełną zaufania do wykonanej pracy. Bo to, co do siebie mówimy
w momentach największej presji, decyduje o tym, czy zamrozimy się w strachu, czy ruszymy do przodu.
Dzień przed spektaklem było najgorzej. Wtedy poczułam, jak stres dosłownie rozlewał się po moim ciele. Fascynujące jak czasami głowa wie jedno, czuje psychiczną gotowość, a ciało zaczyna żyć własnym życiem. Czułam jak stres "blokuje mi ręce i nogi".
🔴 Wtedy zastosowałam bardzo ważną zasadę
o której zawsze mówię zawodnikom: ze stresem nie wolno walczyć. Kiedy z nim walczysz, on tylko przybiera na sile. Trzeba go zaakceptować
i pozwolić, aby te emocje po prostu przeszły przez ciało.
🔴 W dniu spektaklu pomógł ruch, oddech i to,
że poczułam tę niesamowitą atmosferę.
Ruch pozwolił mi dosłownie wyrzucić z siebie to całe nagromadzone napięcie, które blokowało moje ciało.
Z kolei świadomy, głęboki oddech zadziałał jak natychmiastowy hamulec bezpieczeństwa dla mojego układu nerwowego. To bardzo proste narzędzie, które daje sygnał ciału, by z trybu przetrwania , czyli walki lub ucieczki , przełączyło się w stan: „Wszystko jest w porządku, jesteś bezpieczna”. Poprzez oddech wysyłamy do mózgu jasny komunikat, że realne zagrożenie nie istnieje, dzięki czemu tętno zwalnia, a mięśnie w końcu puszczają.
Dzięki temu ten paraliżujący stres przekułam w stan gotowości.
Kiedy wyszłam na scenę, towarzyszyło mi niesamowite uczucie – poczułam, jak cały stres
ze mnie odpływa. Wtedy wiedziałam, że jestem gotowa 💗
Dzięki temu doświadczeniu wiem jeszcze lepiej
z czym mierzycie się przed każdym ważnym startem, meczem czy zawodami. Stres jest naturalny. Kluczem jest to, co z nim zrobisz 🎯
Moi drodzy sportowcy, melduję, że sprawdziłam
to na sobie. Jestem tu dla Was z pełnym zrozumieniem i praktyczną wiedzą! 🧠💪