26/04/2026
Kartka z kalendarza o jednej z wielu akcji naszych poprzedników. Warto przeczytać o odwadze i bohaterstwie młodych ludzi walczących o naszą wolność.
26 kwietnia 1944 roku oddział Pegaz (późniejszy Parasol) przeprowadził akcję mającą na celu likwidację Wilhelma Rodewalda – komendanta Schutzpolizei.
Podczas akcji zlikwidowano jednak kogoś innego – jak do tego doszło i kto to był – dowiecie się czytając ten wpis do końca.
Post jest długi, ale warto przeczytać.
Opis akcji pochodzi z książki 'Parasol' Piotra Stachiewicza.
Znajomy Aleksandra Kunickiego ‘Rayskiego’ prowadził sklepik papierniczy przy skrzyżowaniu ulic Skolimowskiej i Chocimskiej, każdego dnia przez okna sklepiku widział wyższego rangą oficera niemieckiego, który jak się później okazało mieszkał przy ul. Chocimskiej 2. Ustalono jego plan dnia – każdego dnia wyjeżdżał samochodem wraz z kierowcą i pistoletem na swoich kolanach między godziną 8:50 a 9:10, wysiadał na alei Szucha, pod budynkiem przyległym do siedziby gestapo.
Ustalono personalia mężczyzny – był to Oberstleutnant (podpułkownik) Wilhelm Rodewald, komendant Schutzpolizei. Do zadań Schutzpolizei należało: chronienie interesów niemieckich, ściganie ukrywających się Polaków pochodzenia żydowskiego, wykonywanie egzekucji.
Kedyw KG AK wydał rozkaz na przeprowadzenie akcji.
Obserwację prowadzili:
- Aleksander Kunicki ps. Rayski
- Bogusław Ustarbowicz ps. Żar (do 26.02.1944 – wtedy został aresztowany)
- Anna Szarzyńska – Rewska ps. Hanka
- Wanda Gąsowska – Oczko ps. Krystyna
- Ludwik Żurek ps. Żak
- Józef Beręsewicz ps. Baca
- Elżbieta Dziębowska ps. Dewajtis
- Maria Chuchla ps. Maja
- Janina Lutyk – Zapadko ps. Scarlett
Akcji nie można było przeprowadzić w alei Szucha, dlatego też skupiano się na obserwacji różnych odcinków ul. Chocimskiej.
Ustalono, że Rodewald w każdą sobotę wyjeżdża z Warszawy wracając w niedzielny wieczór lub poniedziałkowy poranek.
Obserwację zakończono w połowie kwietnia, wtedy też zaczęto wybierać ludzi do przeprowadzenia akcji.
Do wykonania zadania został wyznaczony II pluton.
Uczestnicy:
- Jerzy Zapadko ps. Mirski – dowódca i II wykonawca; uzbrojenie: sten, vis, granat;
- Stanisław Jastrzębski ps. Kopeć – zastępca dowódcy i I wykonawca; sten, c**t 11,4 mm, granat;
- Tadeusz Chojko ps. Bolec – ubezpieczenie; sten, vis, 2 granaty;
- Zbigniew Gąsior ps. Garbaty – ubezpieczenie; sten, vis, 2 granaty;
- Włodzimierz Malento ps. Góral – ubezpieczenie; sten, vis, 2 granaty;
- Wiesław Olkiewicz ps. Pajączek – ubezpieczenie; sten, vis, parabellum;
- Stefan Santanek ps. Kajtek – kierowca samochodu Opel- Kapitan; vis, parabellum, 2 granaty;
- Stanisław Gniado ps. Otto – kierowca samochodu Wanderer; vis, parabellum, 2 granaty (nie dotarł na miejsce akcji);
- Jan Bernatowicz ps. Bartek – kierowca samochodu Mercedes; vus, parabellum, 2 granaty (nie dotarł na miejsce akcji);
Łączniczki:
- Anna Szarzyńska- Rewska ps. Hanka – identyfikacja i sygnalizacja;
- Maria Chuchla ps. Maja – identyfikacja i sygnalizacja;
- Janina Lutyk – Zapadko ps. Scarlett – broń i dokumenty;
- Kazimiera Chuchla ps. Kaja – broń i dokumenty.
„Przybycie na miejsce akcji i zajęcie stanowisk w dniu 26 kwietnia (środa) nastąpiło według planu, z wyjątkiem kierowców z samochodami. ‘Kajtek’ w oplu-kapitanie zajął o godzinie 8.45 stanowisko zgodnie z planem, nie nadjechał natomiast samochód ‘Otta’ i nie było także przy ul. Mącznej samochodu ‘Bartka’. I jak się później okazało – nie przybyli tam do końca trwania akcji. [Wg relacji samochód prowadzony przez ‘Otta’ nie chciał zapalić i nie mógł on go uruchomić, samochód zaś ‘Bartka’ został zablokowany w garażu wskutek obstawienia ulicy przez żandarmerię niemiecką w związku z organizowaną łapanką].
‘Mirski’ po krótkiej konsternacji zdecydował się rozpocząć akcję mimo braku drugiego samochodu, bowiem o braku trzeciego jeszcze nie wiedział. Po pierwszym sygnale przekazanym przez ‘Hankę’ ‘Mai’, a przez ‘Maję’ ‘Mirskiemu’, dał on znak do zajęcia stanowiska, po drugim sygnale rozpoczęła się akcja.
Samochód wiozący Rodewalda nadjeżdżał i wtedy ruszył swym samochodem ‘Kajtek’. Kierowca Rodewalda dał sygnał ostrzegawczy, ale ‘Kajtek’ wyjeżdżał coraz bardziej na środek ulicy Chocimskiej. W przeciągu tych ułamków sekund żołnierze wyciągnęli broń i rozpoczęli ostrzeliwanie samochodu Rodewalda.
‘Mirskiemu’ zaciął się sten, wobec czego samochód ostrzeliwali ‘Kopeć’ i ‘Bolec’. Kierowca zwiększył szybkość i minął stanowiska żołnierzy, którzy ostrzeliwali samochód już z tyłu.
W momencie, w którym ‘Mirski’ wyciągnął visa musiał biec za samochodem ostrzeliwanym przez ‘Kopcia’ i ‘Bolca’. W tym momencie ‘Kajtek’ manewrując swoim samochodem doprowadził do lekkiego zderzenia i zablokowania samochodu Rodewalda, z którego wyskoczył kierowca. Wbiegającego do bramy domu nr 29 dosięgnął strzał ‘Mirskiego’ w plecy.
Teraz do samochodu dopadł ‘Kopeć’ i otwierając drzwiczki boleśnie skaleczył sobie prawą dłóń odłamkami szyby. Wyciągnął jednak c**ta i oddał z niego strzał do Rodewalda. Za nim stał już ‘Kajtek’ chcąc mu pomóc, ale nie było potrzeby; Niemcy zestrzelili mu wtedy z głowy czapkę. ‘Kopeć’ przeszukał kieszenie munduru Rodewalda, ale dokumentów nie znalazł, zabrał natomiast pistolet maszynowy, który Rodewald trzymał na kolanach.
Tymczasem ‘Góral’, ‘Garbaty’ i ‘Bolec’ prowadzili narastającą wymianę strzałów z pojawiąjącymi się Niemcami oraz z tymi, którzy strzelali z budynków położonych przy Chocimskiej.
Widząc ‘Kopcia’ […] ‘Mirski’ dał rozkaz końca akcji i wsiadania do samochodu.
Obok ‘Kajtka’ usiadł sam, z tyłu ‘Kopeć’ i ‘Bolec’, a po przejechaniu kilkudziesięciu metrów dosiadł się do nich ‘Góral’, a na ich kolana ‘Garbaty’. Przeciążony samochód ruszył Chocimską i na rogu Spacerowej wyminął stojące auto z niemieckimi lotnikami, którzy jednak nie interweniowali.
Do odjeżdżającego samochodu strzelali natomiast Niemcy z ulicy Chocimskiej i przestrzelili oponę. Mimo to ‘Kajtek’ sprawnie prowadził samochód dalej. […] ‘Dr Maks’ w piwnicy jednego z domów przy ul. Mącznej założył ‘Kopciowi’ prawidłowy opatrunek na dość głębokie dwa rozcięcia.”
Pierwsza odprawa po akcji odbyła się tego samego dnia, z udziałem dowódcy oddziału – Adama Borysa ‘Pługa’. Uzyskano od niego aprobatę akcji. Rozkaz został wykonany bez strat własnych.
Dopiero na odprawie, którą zwołano po dwóch dniach, ‘Pług’ poinformował żołnierzy, że został zastrzelony nie Wilhelm Rodewald a Erwin Gresser, dowódca 17. Pułku policji.
W komunikacie wewnętrznym Niemcy podawali:
„26 kwietnia około godziny 9 został zastrzelony w Warszawie przy ul. Chocimskiej Oberstleutnant policji Erwin Gresser. Równocześnie został ciężko ranny jego kierowca. Zamachowców nie ujęto.”
Biuletyn Informacyjny informował:
„W dniu 26 kwietnia 1944 r. zastrzelony został pułkownik niemieckiej policji porządkowej, Gresser.
Kierownictwo Walki Podziemnej.”
Źródło: Piotr Stachiewicz "Parasol. Dzieje oddziału do zadań specjalnych" wyd. PAX.