03/06/2024
„Poszedłem po słońce” – karteczkę z taką informacją Emil Barchański zostawił matce, kiedy wychodził 3 czerwca 1982 roku z domu.
Emil udał się wraz z sąsiadem, studentem Hubertem Iwanowskim, na odludną plażę nad Wisłę. Dwa dni później z rzeki wyłowiono ciało licealisty.
17-letni wówczas Emil Barchański jest najmłodszą ofiarą stanu wojennego a jego śmierć prawdopodobnie jedną z najbardziej oburzających zbrodni komunistycznych lat 80-tych.
Barchański, uczeń liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie był jednym z inicjatorów i uczestników akcji "Cokół" przeprowadzonej przez młodych Warszawiaków 10 lutego 1982. Akcja, która była niczym wyjęta żywcem z opisu działalności "Małego Sabotażu" w czasie okupacji niemieckiej.
Członkowie tajnej organizacji Konfederacja Młodzieży Polskiej „Piłsudczycy” - Artur Nieszczerzewicz „Prut”, uczeń szkoły muzycznej im. Fryderyka Chopina, Emil Barchański „Janek” z liceum im. Mikołaja Reja, Marek Marciniak „Lis” z technikum ogrodniczego, nieznani bliżej „Kowal” i „Opty” o 17:30 10.02.1982 ruszyli w kierunku pomnika Feliksa Dzierżyńskiego – symbolu terroru komunistycznego. Pomnik stał pośrodku placu, w ruchliwym miejscu, przy ulicy, na wysokim cokole. Obok znajdował się ratusz, a trochę dalej – pałac Mostowskich, w którym mieściła się siedziba stołecznej milicji i Służby Bezpieczeństwa.
Spiskowcy obrzucili pomnik najpierw pojemnikami z czerwoną farbą a następnie butelkami z benzyną, po czym podpalili. O akcji huczało w całej Warszawie.
Niestety w czasie ucieczki milicja schwytała Marciniaka. Kilka godzin później brutalnie przesłuchiwany Marciniak przyznał się do udziału w akcji, ale podał tylko pseudonimy towarzyszy.
Akcja "Cokół" była swoistym upokorzeniem dla SB i milicji dlatego do śledztwa zaangażowano aż trzy wydziały Komendy Stołecznej MO: III-1 (do walki z opozycją), Dochodzeniowo-Śledczy i Śledczy. Dodatkowo w postępowanie włączyli się funkcjonariusze komisariatu MO i Wydziału Kryminalnego Komendy Dzielnicowej Warszawa-Śródmieście. Śledztwa, które wkrótce stanęło w martwym punkcie.
Niestety wśród kolegów młodych spiskowców znalazł się zdrajca, który przesłał milicji donos, na podstawie którego 3 marca 1982 roku w dokumentach SB odnotowano enigmatycznie „znaczący postęp w sprawie”.
Tego samego dnia Barchański wraz z kolegą Szymonem Pochwalskim zostali zatrzymani w nielegalnej drukarni znajdującej się na trzynastym piętrze wieżowca na rogu ulic Kijowskiej i Targowej (po praskiej stronie Wisły), gdzie powielali podziemne publikacje.
Emil trafił na kilka dni do pałacu Mostowskich, choć był niepełnoletni i takie działanie było bezprawne. Został poddany brutalnym przesłuchaniom. Mocno go bito. W końcu, zmęczony i szantażowany, podał pseudonimy Marciniaka (już zatrzymanego) i Nieszczerzewicza oraz Tomasza Sokolewicza „Halnego", kolegi z Liceum reja, którego SB uważała za inspiratora akcji "Cokół"
Barchański miał być pierwotnie sądzony przed trybunałem wojskowym w trybie doraźnym, ale z powodu niepełnoletności trafił ostatecznie pod jurysdykcję sądu cywilnego. Po kilku dniach przesłuchań i bicia został przeniesiony do Zakładu Poprawczego dla Nieletnich na Okęciu. Jednodniowa rozprawa odbyła się 17 marca przy drzwiach zamkniętych. Sąd określił podpalenie pomnika jako akt polityczny, a nie chuligański, i skazał chłopca na dwa lata więzienia w zawieszeniu, dodatkowo ustalając nad nim dozór kuratora.
Dzień po wyroku Emil opuścił Zakład Poprawczy, SB postanowiła jednak go nastraszyć. Według jego matki, Krystyny Barchańskiej, grożono mu, że jeśli będzie zeznawał na sprawach zatrzymanych kolegów inaczej niż do tej pory, jego samego lub jego rodzinę może spotkać coś złego. Sugerowano, że może nagle wypaść z okna lub zginąć w wypadku, albo się utopić.
17 maja 1982 odbyła się rozprawa Marciniaka i Sokolewicza
Na procesie, tym razem otwartym dla publiczności, pojawili się dziennikarze, uczniowie i nauczyciele z Reja oraz sporo ludzi związanych z opozycją, m.in. przedstawiciele Komitetu Prymasowskiego z ul. Piwnej, którzy zaopiekowali się Emilem po jego wyroku.
Barchański, tak jak planował, odwołał wszystkie swoje dotychczasowe zeznania; przekonywał, że zostały one wymuszone szantażem i biciem, odgrażając się zarazem, że będzie nagłaśniał metody śledcze SB. Zadeklarował, że zidentyfikuje funkcjonariuszy, którzy go bili. „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać” – stwierdził, wywołując poruszenie na sali i wściekłość młodej pani prokurator.
Dzięki jego odważnym zeznaniom z 17 maja Sokolewicz został później uniewinniony. Wpierw jednak wyznaczono kolejny termin rozprawy: 17 czerwca, na której Emil Barchański miał znowu zeznawać.
Wielu historyków uważa, że tym odważnym zeznaniem przed sądem Emil Barchański wydał na siebie wyrok śmierci. Skompromitowani funkcjonariusze MSW mogli szukać zemsty, być może kolejna próba zastraszenia lub pobicia Emila skończyła się po prostu tragicznie.
Do dzisiaj nie wiemy co wydarzyło się nad brzegiem Wisły 3 czerwca 1982. Iwanowski w śledztwie kilkukrotnie zmieniał zeznania aż w końcu jesienią 1982 prokuratura umorzyła postępowanie stwierdzając utonięcie.
Hubert Iwanowski poznał Emila zaledwie 3 miesiące przed śmiercią w marcu 1982 podczas spaceru z psem. W toku śledztwa przeprowadzonego po roku 2000 przez IPN ujawniono, iż został on zarejestrowany przez mjr Z. Jachniaka z Oddziału IV Zarządu II Sztabu Generalnego WP jako kandydat do rozpracowania w celu wykorzystania go w pracy wywiadowczej na terenie Belgii. Wprawdzie prowadzenie zeszytu agenta zakończono w dniu 3 grudnia 1979 r. ale akta nie zostały zarchiwizowane i były w okresie od 1978 do 1995 r. w referacie kilku funkcjonariuszy wywiadu wojskowego i SB.
Ponadto milicja tak nieudolnie zabezpieczyła wyłowione 5 czerwca z Wisły zwłoki Emila, że przeprowadzenie sekcji, która stwierdziłaby rzeczywistą przyczynę zgonu było obiektywnie niemożliwe.
Niestety, do tej pory, mimo wielokrotnie wznawianego śledztwa wiemy o okolicznościach śmierci Barchańskiego bardzo niewiele. Choć prokurator Marcin Rębacz z Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) od wielu lat prowadzi bardzo szczegółowe, skrupulatne dochodzenie, choć ciągle powstają nowe dokumenty filmowe, nie wiemy, kto i kiedy zamordował Emila Barchańskiego.
Cześć pamięci Emila Barchańskiego!
W załączeniu najbardziej rozpoznawalne zdjęcia bohatera opowieści.