15/04/2026
🕯️ NA KOŃCU TEJ DROGI….
Jest rok 1954.
Czuję, że z każdym dniem jest mi coraz trudniej. Po wylewie wiele rzeczy nie jest już takie jak dawniej. Ciało odmawia posłuszeństwa, a sił jest coraz mniej. Coraz częściej zostaję sam ze swoimi myślami.
I właśnie wtedy najczęściej wracam do przeszłości.
Do tamtych lat.
Do września 1939 roku, kiedy wszystko się zaczęło. Do ludzi, z którymi wtedy stanąłem do walki. Do decyzji, które trzeba było podejmować szybko, bez pewności, czy są właściwe.
Pamiętam odwrót.
Pamiętam Francję i poczucie, że znów zaczynamy od zera. Pamiętam chaos 1940 roku i momenty, w których wydawało się, że to już koniec.
A jednak nigdy nim nie był.
W tej drodze byli ludzie, których się nie zapomina.
Jednym z nich był generał Maczek.
Dowódca, którego darzyłem ogromnym szacunkiem. Człowiek spokojny, opanowany, podejmujący decyzje tam, gdzie inni mogliby się zawahać. Widziałem, jak prowadził żołnierzy – nie tylko rozkazem, ale przykładem.
Przeszliśmy tę samą drogę.
Od 1939 roku, przez Francję, przez lata odbudowy w Szkocji, aż po powrót na kontynent.
Pamiętam 1944 rok.
Tym razem nie cofaliśmy się.
Szliśmy naprzód.
Falaise – ciężkie walki, zmęczenie, odpowiedzialność. Każdy dzień był próbą.
A potem Breda.
Miasto, które zostało wyzwolone bez zniszczeń i bez ofiar wśród ludności cywilnej. To był moment, który pokazywał, że można zwyciężać inaczej. Że siła nie musi oznaczać zniszczenia.
Dziś, kiedy wracam do tych wspomnień, nie widzę tylko wydarzeń.
Widzę ludzi.
Tych, którzy byli obok mnie od początku i tych, których spotkałem po drodze. Widzę wysiłek, strach, zmęczenie… ale też coś więcej.
Widzę siłę.
⸻
Przetrwaliśmy.
Nie raz.
Wiele razy.
⸻
Dziś jestem już tylko cieniem tamtego żołnierza.
Ale wiem jedno.
To wszystko miało sens.
⸻
Bo to nie była historia jednej kampanii.
To była historia ludzi, którzy mimo wszystkiego nie przestali walczyć.
⸻
Polska upadła.
My nie.
⸻
Zmarł 3 września 1954 roku w szpitalu.
Tydzień później odprawiono mszę żałobną.
Spoczął na cmentarzu Wandsworth w Londynie.