12/09/2025
Z własnego doświadczenia.... Pracowałam w wielu krajach... poznałam mentalność i historię różnych narodów, widziałam kultowe miejsca ... czy to było kosztowne.... pierwszy bilet na Zachód przez wielkie "Z" kosztował niecałe 20 Euro - weekendowy na pociąg, przez Niemcy, do Holandii zanim Polska "weszła" do UE .... a potem namiot na dziko, bo na pole namiotowe nie było nas stać... ale wróciłam po 3 tygodniach z....💵💸💶💷Euro:) !!! za które pojechałam na 2 tygodniowy rejs po Mazurach... po takim sukcesie przyszła ochota na kolejny, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia! Miesiąc później z 50 EURO!!!🫣😱 w kieszeni pojechałam autobusami... do Irlandii, podróż trwała 2 dni - nie miałam pieniędzy na bilet powrotny.... musiało się udać... Było ciężko.... nie dlatego, że nie było pracy... lecz dlatego, że musiałam prosić moje koleżanki aby za mnie dzwoniły po pracę czy odbierały telefony ...wtedy znałam angielski tylko ze szkoły i matury....w praktyce to jakbym w ogóle nie znała!! 😭😪🫣Nie było w tamtych czasach Internetu .... telefony i smsy były bardzo drogie, na puby czy gazety nie było mnie stać ...i tak moją jedyną rozrywką w Irlandii została książka do nauki angielskiego... i kilka programów irlandzkiej telewizji.... po 3 miesiącach ...rozmawiałam dużo i o wszystkim ... po angielsku!!! Wszystkie rodziny u których sprzątałam były zdumione tak szybką zmianą!!
Ta metoda nazywa się totalne zanurzenie... wersja przyjemna w szkołach językowych kosztuje fortunę za tydzień totalnego zanurzenia, wersja mniej przyjemna zwana życiem ... może być za darmo... wersja pośrednia (zbalansowana) nazywa się Teddy Eddie👍🥹😍 Jedyne czego żałuję to to, że odważyłam się na ten krok dopiero na 5-tym roku studiów... gdy moje koleżanki z uczelni już od lat latały na wakacje do USA na studenckie programy, zarabiały dużo więcej i zwiedzały Amerykę, ja z brakiem znajomości języka mogłam im pozazdrościć!😪
Drogi rodzicu inwestycja w naukę angielskiego to nie tylko inwestycja w egzamin ósmoklasisty czy maturę... to inwestycja w życie pełną piersią, inwestycja we wspaniałe wspomnienia i międzynarodowe przyjaźnie, to budowanie pewności siebie... to zabezpieczenie na niepewne czasy pod względem ekonomicznym i bezpieczeństwa... dlatego moja córka zaczęła uczęszczać na zajęcia Teddy Eddie zanim skończyła 4 lata.
Takie zajęcia powinny być 5 razy w tygodniu w państwowych szkołach podstawowych ale niestety nie mieszkamy w Finlandii czy Holandii... co najwyżej, jako rodzice, możemy kupić "TĄ" Finlandię swoim dzieciom :)😜
Pozdrawiam, Beata
ps. napisanie takiego posta to mój kolejny krok odwagi, jeśli miałabyś/miałbyś ochotę mnie wesprzeć zostaw kciuk w górę 👍😘