Żydzi Puławscy - די פּולאַווער ייִדן

Żydzi Puławscy - די פּולאַווער ייִדן Strona poświęcona zapomnianej historii Żydów puławskich

Relacja pochodzącego z Puław Sprawiedliwego, Tadeusza Stankiewicza. Zapraszam do lektury :)
26/03/2026

Relacja pochodzącego z Puław Sprawiedliwego, Tadeusza Stankiewicza. Zapraszam do lektury :)

24 marca | Narodowy Dzień PAMIĘCI Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką | Wspomina Tadeusz Stankiewicz: „Sami byliśmy zagrożeni, ale jakoś tym Żydom trzeba pomóc, prawda? Bo czuliśmy, że to nasi obywatele, no wczoraj żeśmy się znali, a dzisiaj mamy się nie znać
i odwrócić plecami? Nie mogliśmy tego zrobić” |

❤️ Poruszająca opowieść urodzonego w Puławach Tadeusza Stankiewicza, Sprawiedliwego, syna Sprawiedliwych, Stanisława i Barbary i brata Sprawiedliwej, Barbary.

https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/114357,Relacja-Tadeusza-Stankiewicza-Zydzi-ukrywani-na-bagnach.html

Fot. Rodzice Tadeusza Stankiewicza, Stanisław i Barbara, 1942 lub 1943 r. | ze zbiorów rodziny Stankiewiczów

Czy Puławy i Opole Lubelskie pamiętają o swoich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata,
o bohaterskiej rodzinie Stankiewiczów ratujących Żydów w czasach Zagłady? Kto pamięta
o żydowskich sąsiadach?

W najbliższy wtorek odbędzie się upamiętnienie zagłady społeczności żydowskiej Kazimierza Dolnego. Rozpocznie się o godz...
22/03/2026

W najbliższy wtorek odbędzie się upamiętnienie zagłady społeczności żydowskiej Kazimierza Dolnego. Rozpocznie się o godz. 17.00 na cmentarzu żydowskim przy ul. Czerniawy, a następnie o 17.30 pod synagogą odbędzie się oficjalna część uroczystości.

Wracamy po dłuższej przerwie, tym razem z kolejną notką prasową i ciekawym zdjęciem. "Fun Pulaw szrejbt men unz..." - "P...
04/03/2026

Wracamy po dłuższej przerwie, tym razem z kolejną notką prasową i ciekawym zdjęciem.

"Fun Pulaw szrejbt men unz..." - "Pisze się do nas z Puław..."

Na zdjęciu widzimy grupę umundurowanych, uzbrojonych mężczyzn. Pozują na tle ściany budynku, a data w podpisie wskazuje na 12 lutego 1933 roku. Sam napis jest w języku hebrajskim i wyjaśnia, że są to uczestnicy kursu oficerskiego dla instruktorów Betaru oddziału lubelskiego w Puławach.

Betar, w pełnej nazwie Związek Młodzieży Hebrajskiej im. Josefa Trumpeldora, była młodzieżowym skrzydłem ruchu syjonistów-rewizjonistów. Podobnie jak inne nurty syjonistyczne, celem rewizjonistów było założenie niepodległego państwa żydowskiego w Palestynie. W przeciwieństwie do innych jednak byli o wiele bardziej radykalni oraz stawiali na działania militarne, zarówno przeciwko miejscowym Arabom, jak również Brytyjczykom. Niektórzy określali ich wręcz jako ruch faszystowski (co nie było bezpodstawne, biorąc pod uwagę fascynację Ze'ewa Żabotyńskiego Benito Mussolinim).

Betar miał krzewić w młodzieży żydowskiej idee syjonistyczne, a także przygotowywać ją do roli elit w przyszłym państwie żydowskim. Duży nacisk położony był również na rozwój fizyczny i umiejętności wojskowe. Dlatego też instruktorzy Betaru szkoleni byli m.in. przez oficerów Wojska Polskiego (władze uznały, że ułatwienie działań i wsparcie syjonistów pomoże rozwiązać "problem żydowski" w kraju). Jeden z takich kursów odbył się w 1933 roku w Puławach, o czym donosił Dos Jidisze Togblat (Dziennik Żydowski) w notce z 22 lutego:

"Rewizjoniści trenują armię…

Jak się okazuje, rewizjoniści nie żartują w kwestii swoich ćwiczeń wojskowych. Młodzież nauczana jest obsługi sprzętu wojskowego bardzo poważnie. Pod Puławami Trumpeldorczycy zorganizowali kurs dla instruktorów, w którym udział wzięło 48 osób. Ćwiczenia prowadzili oficerowie polskiej armii, a teraz tych 48 instruktorów rozjedzie się po kraju by trenować „żydowską armię”."

Przy okazji wpisu o Symsze Snehu, pojawiło się pytanie, że skoro tworzył w jidysz, po hebrajsku i hiszpańsku, a większoś...
10/01/2026

Przy okazji wpisu o Symsze Snehu, pojawiło się pytanie, że skoro tworzył w jidysz, po hebrajsku i hiszpańsku, a większość życia spędził w Argentynie, to jaki mógł mieć faktycznie związek z Puławami? Książka, o której chcę dzisiaj powiedzieć kilka słów, daje pewną odpowiedź na to pytanie.

"Bleter afn wint" (jid. "Liście na wietrze") to zbiór poematów Sneha, które napisał w latach 1941-1947. Wydane zostały nakładem wydawnictwa Żydowskiego Związku Kulturowego (Jidiszer Kultur Farband) w 1948 r. w Buenos Aires. Co ciekawe zastosowana została radziecka ortografia języka jidysz (fonetyczny zapis słów pochodzenia hebrajskiego i aramejskiego) - wskazuje to na komunistyczną orientację organizacji.
Przedmową opatrzył je Zysze Wajnpert - poeta i przyjaciel autora. Jak sam Sneh przyznaje we wstępie, żadne wcześniejsze się nie zachowały, a część starał się odtworzyć z pamięci. Intencją jaka mu przyświecała przy pracy and zbiorem, była chęć upamiętnienia swojej rodziny i miasta, w którym się wychował:

"Nie wiem, gdzie znajdują się groby moich najdroższych i ukochanych. Niech ten pierwszy mój zbiór będzie pomnikiem na ich cześć. 'Niech będzie wywyższone i uświęcone...' Wielka i święta będzie dla mnie pamięć mojej unicestwionej rodziny - rodziny Rozenblatów, która żyła w miasteczku Puławy, [województwie] lubelskim, w Polsce."

W dalszej części wstępu wymienia poszczególne osoby, których pamięci poświęca poszczególne poematy (członkom swojej rodziny) oraz przyjaciół, którym dedykuje pozostałe. Jednak druga dedykacja (po rodzinie) przypada samym Puławom:

"Wiersz 'Szabes-Malke' ["Królowa Szabatu"] i "Pulawer Sonetn" ["Sonety Puławskie"] zostały napisane na cześć mojego zniszczonego domu, miasteczku Puławy, w którym spędziłem moje dziecięce i młodzieńcze lata."

Osiem poematów, składających się na "Sonety Puławskie", to swego rodzaju migawki, w których Sneh chciał uwiecznić Puławy, które sam pamiętał i wspominał. Są to: "Lag Beojmer" [święto Lag ba-Omer], "Chaneke" [Chanuka], "Der Meszugener Lejbusz" [Obłąkany Lejbuś], "In Park" [W Parku], "Princ Czartoryski" [Książę Czartoryski], "Wenus" [kino Venus], "Di Wejsl" [Wisła] i "Der Wokzal" [Dworzec].

Pięć jego utworów zostało przetłumaczonych na język polski przez Piotra Machula i Radosława Sączka. W "Tece Puławskiej" z 2019 roku można zapoznać się z "Księciem Czartoryskim", "Wisłą", "Dworcem", "Obłąkanym Lejbusiem" i "Żałobną Balladą" ["Di Jorcajt Balade"].

Zagłada PuławGetto puławskie powstało jako jedno z pierwszych w okupowanej Polsce. Jako jedno z pierwszych zostało równi...
28/12/2025

Zagłada Puław

Getto puławskie powstało jako jedno z pierwszych w okupowanej Polsce. Jako jedno z pierwszych zostało również zlikwidowane.

Rankiem 27 grudnia 1939 r. władze okupacyjne wydały obwieszczenie o wysiedleniu puławskich Żydów. Mieli oni opuścić miasto w przeciągu 48 godzin i udać się do getta w Opolu Lubelskim. Z uwagi na trudne warunki pogodowe (ponad dwudziestostopniowy mróz) przewodniczący Judenratu, Henryk Adler, usiłował przekonać Niemców do odroczenia terminu. Według relacji Etel Szabason-Brifman, próbował (razem z grupą kobiet i dzieci) przekupić władze, jednak na próżno. W innych wspomnieniach pojawia się informacja, że został za to dotkliwie pobity.

Wbrew obwieszczeniu, likwidacja getta rozpoczęła się w nocy z 27 na 28 grudnia (czwartek). Dzielnica została otoczona przez Niemców, w tym policję (lub żandarmerię) z Kazimierza Dolnego. Przy wtórze krzyków i bicia mężczyźni zostali wyprowadzeni na dwór, podczas gdy kobiety miały przygotować się do drogi. Jak relacjonuje Gerszon Edelman:

„Wyłamywali drzwi, bili i strasznie się znęcali. Wyciągnęli wszystkich mężczyzn, kobietom kazano pakować rzeczy […]. Mężczyzn ustawili szeregiem, twarzą do murów, na głównej ulicy (Lubelskiej [ob. Piłsudskiego]). Był wtedy mróz ponad 30st., byliśmy bez okryć i bez czapek. Niektórzy byli jeszcze tak, jak ich wyciągnięto z łóżka, w bieliźnie. Staliśmy tak do rana. Niemcy bili nas i bez przerwy kazali śpiewać.”

Potwierdzają to również inne relacje, np. ta Tadeusza Smolarczyka:

„Ale kiedy przystępowali do wysiedlenia, zebrali Żydów mężczyzn, ustawili ich na chodniku na głównej ulicy w czterech rzędach twarzami do ścian i nie kazali się w żadną stronę oglądać. Nie pozwolili nawet, nie mówiąc już o trzymaniu rąk w kieszeniach, ale nawet zatrzeć ręce albo uszy. A jeżeli ktoś z konieczności to zrobił, to podszedł żandarm i uderzył go gumową pałką w głowę tak, że człowiek runął na ziemię. Takie robili sobie żarty i zabawę.”

W tym samym czasie kobiety starały się przygotować do drogi, zabierając najpotrzebniejszy lub najcenniejszy dobytek. Rodziny, które było na to stać, wynajmowały miejscowych Polaków z wozami do przewozu bagaży lub pasażerów. Osoby niezdolne do drogi, przede wszystkim starsze i ciężko chore, zostały zamknięte na pewną śmierć w zrujnowanej synagodze. Marsz rozpoczął się rankiem. Eskortowana przez Niemców kolumna ponad 2500 Żydów przeszła najprawdopodobniej ul. Lubelską [ob. Piłsudskiego], Zieloną i Kazimierską, a później drogą na Kazimierz Dolny. Osoby, które zatrzymywały się lub szły za wolno były bite przez eskortujących, a niezdolnych do dalszego marszu zabijano. W ten sposób zamordowany został m.in. Henryk Adler. Niemcy najpewniej pozwalali na krótkie postoje, jak pokazuje to wstrząsająca relacja Barbary Furtak (przywołaną przez Teresę Gawinowską):

„Z jednego z nich [wozów] zsiadła kobieta trzymająca zawinięte w kraciastą chustę dziecko, około pięcioletnią dziewczynkę. Żydówka weszła do domu i kiedy chciała postawić małą w korytarzu, sztywne ciało dziecka wysunęło się z jej rąk i z głuchym stuknięciem upadło na podłogę. Rozległ się przeraźliwy krzyk kobiety, która nie zdawała sobie sprawy, że trzymała w ramionach prawdopodobnie zamarzniętą córeczkę. Wszyscy oniemieli. Później Żydówka z ciałem dziecka powróciła do kolumny, by kontynuować podróż.”

Mimo niemieckiej eskorty, niektórzy podejmowali skuteczne próby ucieczki, często korzystając z pomocy rodziny lub znajomych. Gerszon Edelman schronił się z rodziną w Rogalowie k. Wąwolnicy, a Teichowie, jak wspomina jedna z sióstr, Gołda, w Bełżycach:

„Niektórzy chcieli uciec do Kazimierza i tam się ukryć, ale Niemcy urządzili obławę. Wśród Żydów kazimierzowskich powstała panika, bali się trzymać przesiedlonych. I dlatego w sobotę rano, w wielki mróz, opuściliśmy ukradkiem Kazimierz i pojechaliśmy na przełaj przez pola do Bełżyc.”

Ostatecznie jednak przytłaczająca większość wypędzonych Żydów puławskich dotarła do getta w Opolu Lubelskim, najprawdopodobniej w sobotę 30 grudnia.

Był to koniec rdzennej społeczności żydowskiej w Puławach. Pozostawiony na miejscu majątek został rozgrabiony, a zrujnowane budynki, w tym synagogi czy mykwy, rozebrane. Z czasem zniszczone zostały również oba cmentarze żydowskie (na ul. Piaskowej i Włostowicach). Puławy służyły za punkt przerzutowy dla Żydów z Europy, przesiedlanych do dystryktu lubelskiego Generalnego Gubernatorstwa. Sprowadzano tu również robotników przymusowych z Lublina.

Dzisiaj pamięć o Żydach puławskich upamiętnia pomnik na rogu ul. Piłsudskiego i Kołłątaja, gdzie w 1939 r. przebiegała jedna z granic getta.

//Uszkodzona podczas bombardowania miasta synagoga wznosząca się nad gruzami zabudowy dzielnicy żydowskiej. Widok od strony obecnej ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego na teren zlikwidowanego getta, luty 1940 r. Na budynku po lewej stronie wyraźnie widać jedną z gwiazd, którymi według relacji oznaczone było getto.

Fot. opublikowana w publikacji: Z. Kiełb ,,Puławy, których już nie ma. Obrazy miasta z lat 1939-1944 zatrzymane w obiektywie niemieckich okupantów", fotografie z kolekcji Krzysztofa Przygodzkiego, Puławy – Końskowola 2025

28 grudnia to rocznica likwidacji puławskiego getta i tego dnia odbędzie się spotkanie przy pomniku na rogu ul. Kołłątaj...
25/12/2025

28 grudnia to rocznica likwidacji puławskiego getta i tego dnia odbędzie się spotkanie przy pomniku na rogu ul. Kołłątaja i Piłsudskiego.

Serdecznie zapraszamy na spotkanie przy pomniku pamięci Żydów puławskich z okazji 86 Rocznicy Likwidacji Getta Puławskiego. W niedzielę 28 grudnia o godz. 13 ul. Kołłątaja/Piłsudskiego.

Dzisiaj kilka słów o bardzo ważnej dla historii Żydów puławskich publikacji - Księgi Pamięci Puław.Księgi pamięci (jid. ...
21/12/2025

Dzisiaj kilka słów o bardzo ważnej dla historii Żydów puławskich publikacji - Księgi Pamięci Puław.

Księgi pamięci (jid. jizkor-buch, heb. sefer zikaron) zaczęły powstawać po wojnie jako upamiętnienie żydowskich społeczności unicestwionych w Holocauście. Tworzyły i publikowały je ziomkostwa (jid. landsmanshaftn) skupiające imigrantów i Ocalałych z danych miejscowości. Językiem większości publikacji był hebrajski lub jidysz. Miały na ogół podobną strukturę - historia miejscowości i lokalnej gminy, wspomnienia poszczególnych mieszkańców (często członków zespołu redakcyjnego) z życia przed wojną, fragmenty różnych dokumentów czy tekstów (np. poezji), a także opis zagłady społeczności.

Księga Pamięci Puław została wydana w 1964 roku w Nowym Jorku. Na okładce i stronie tytułowej widnieje ozdobny napis w jidysz "Jizkor-buch Pulaw" wpisany w rysunek Bramy Rzymskiej. Przygotowaniem i publikacją zajął się Komitet Księgi Pamięci Puław ze wsparciem ziomkostw puławskich z Francji i Izraela. Głównym redaktorem był dziennikarz Mordechaj Wolf Bernsztajn (pracował również nad księgami kilku innych społeczności), a pracami kierowało kolegium redakcyjne pod przewodnictwem Szmula Wajsa (Wajsbrota). Księga liczy sobie prawie 500 stron zapisanych w jidysz i poza oryginalnymi tekstami (historycznymi, wspomnieniami, itd.) zawiera również kilka wierszy Symchy Sneha (Symchy-Icchoka Rozenblata) oraz dokumentów związanych z Zagładą.

Temat Księgi pojawi się tutaj jeszcze nie raz, natomiast teraz zapraszam do lektury fragmentu na temat historii powstania tej publikacji. Serdecznie dziękuję p. Zbigniew Kiełb, który umożliwił zdobycie tej bezcennej książki :)

"Historia naszej Księgi Pamięci – Izrael Sejden (Zejden/Sajden/Zajden) – ישראל סײדען

Założenie komitetu dla unieśmiertelnienia świętej pamięci gminy (kahału) żydowskiej w Puławach i puławskich Żydów-męczenników było inicjatywą kilku ocalonych rodzin, które przybyły do Nowego Jorku po krwawej wojnie.

Żydzi z naszego miasta zostali wypędzeni przez nazistowskich morderców w grudniu 1939, zaledwie trzy miesiące po wybuchu wojny. Nasi wypędzeni krajanie nigdy więcej nie powrócili do swoich domów.

Po wojnie, w 1948, ja i kilka ocalonych rodzin przybyliśmy do Nowego Jorku. Tam też dowiedzieliśmy się, że istnieją tu dwa puławskie stowarzyszenia. Zwróciliśmy się do obu z prośbą, aby zorganizowały jorcajt na cześć Puławian. Jednak, niestety, nic takiego z ich strony się nie odbyło.

Kilka miesięcy później zebrałem nowo przybyłych żydów z Puław w moim domu i zdecydowaliśmy zorganizować spotkanie rocznicowe na cześć poległych Żydów puławskich. Wynajęliśmy lokal w budynku należącym do „Forwerts” i rozpoczęliśmy przygotowania do spotkania pamięci. Ponownie zwróciliśmy się do obu stowarzyszeń, aby wzięły udział w nabożeństwie żałobnym, jednak tylko kilkoro ich członków przybyło. Znacząca większość zebranych była ocalonymi z Holocaustu. W czasie spotkania postanowiliśmy unieśmiertelnić puławskich męczenników przez wydanie księgi ku ich świętej pamięci.

Podczas zgromadzenia żałobnego wybraliśmy komitet Księgi Pamięci złożony z następujących osób: Etel Brifman, Czarna Lam-Bursztejn (Bursztajn), pani R. Manikow, Mordechaj-Dawid Ajzenman, Szlomo Rozenberg, Szyja Tenenbojm, Awrom Mesinger, Boruch Hochman, Szymon Szwarcberg, Awrumcze Tarcic i Izrael Sejden.

(Mordechaj-Dawid Ajzenman, który wziął na siebie niełatwą rolę sekretarza komitetu, zmarł 29 czerwca 1963. Zostaliśmy w ten sposób pozbawieni jego aktywnej współpracy w czasie, gdy najbardziej potrzebowaliśmy pomocy każdego z naszych krajan. Niestety nie dożył wydania naszej Księgi; cześć jego pamięci.)
Pierwsze posiedzenie odbyło się w domu Szlomo Rozenberga. Zwróciliśmy się wtedy do naszego ważnego i serdecznego kolegi, Szmula Wajsa, aby wziął udział w pracach i bezzwłocznie przybył na spotkanie. Poprosiliśmy wtedy kol. Wajsa, aby objął kierownictwo i odpowiedzialność za prace nad tworzeniem Księgi Pamięci.
Oto historia sprzed dziesięciu lat i przez całe dziesięć lat kol. Wajs przewodził ciężkiej pracy, a dzięki jego wspaniałemu kierownictwu książka ukazuje się właśnie w tym roku.

Zwróciliśmy się do ziomkostwa w Izraelu, które zareagowało bardzo ciepło na pomysł wydania Księgi Pamięci. Jego wkład rzeczowy i finansowy był nieoceniony. Zwróciliśmy się również do ziomkostwa we Francji, które obiecało nam swoją pomoc. Tak oto nasze święte przedsięwzięcie, które rozpoczęliśmy w tak trudnych warunkach, nie mając, ani ziomkostwa w Ameryce, ani żadnych bogatych patronów, udało się doprowadzić dzięki naszym wysiłkom.

Nasza Księga Pamięci, którą zaplanowaliśmy na ok. 300 stron, stopniowo rozrosła się do 500 stron. Nasza Księga Pamięci, przedsięwzięcie tylko Puławian w Stanach Zjednoczonych, połączyła ziomkostwa z wielu miejsc na świecie.

Za wielki sukces uważamy to, że redaktorem naszej Księgi Pamięci został znany, żydowski historyk, Mordechaj W. Bernsztajn, który włożył wiele energii i serca w prace nad naszą kroniką.
Niech czytelnicy naszej książki sami ocenią i docenią jak mała żydowska gmina w Polsce została unieśmiertelniona poprzez niestrudzoną pracę małej grupy ich pozostałych przy życiu krajan.

Nasze podziękowania kierujemy: do Szlomo Rozenberga, który pomagał nam od samego początku prac; do naszego redaktora, Mordechaja Bernsztajna, który nie żałował sił by zebrać i opracować oryginalne historyczne materiały o naszym miasteczku; do kol. Szmula Wajsa, który w najtrudniejszych chwilach uparcie nadzorował prace nad Księgą Pamięci i wszystkich oddanych krajan, członków komitetu, których imiona zostały już wymienione, z których każde na swój sposób przyczyniło się do stworzenia godnej pamiątki naszego unicestwionego miasteczka.

Osobne podziękowania kierujemy do żydowskiego artysty, Ezekiela Szlosa, który, mimo niebycia Puławianinem, wniósł swój wkład w postaci rysunku na stronie tytułowej naszej kroniki.

W imieniu komitetu
Izrael Sejden"

W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się powstaniu i funkcjonowaniu getta żydowskiego w Puławach. Zapraszam do lektury.Getto ...
20/11/2025

W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się powstaniu i funkcjonowaniu getta żydowskiego w Puławach. Zapraszam do lektury.

Getto puławskie powstało jako jedno z pierwszych na terenach okupowanych przez Niemców i prawdopodobnie jako pierwsze na terenie dystryktu lubelskiego Generalnego Gubernatorstwa. Dokładna data jego utworzenia jest niepewna, jednak nastąpiło to jeszcze w październiku 1939 roku z nakazu niemieckich władz cywilnych, które w powiecie puławskim reprezentował starosta Friedrich Trampedach (do końca 1939 r.).

Granice getta wyznaczały ulice Gdańska i Kołłątaja do targu na ul. Piaskowej oraz ul. Lubelska (ob. Piłsudskiego) od południa. Na tej względnie niewielkiej przestrzeni zgromadzone zostało ok. 2500 osób. Było to nieco ponad 1000 mniej względem ostatnich, przedwojennych danych. Wynikało to najprawdopodobniej z ucieczki części mieszkańców do okolicznych wsi i miejscowości. Według relacji Towy Gothelf, Żydzi nie zamieszkiwali budynków bezpośrednio przy głównych ulicach, ale brakuje dokładnych informacji na ten temat. Z rozkazu władz okupacyjnych Polacy mieli opuścić ten teren – często w porozumieniu z żydowskimi właścicielami zamieniali się z nimi na mieszkania i domy w innych częściach miasta.

Judenrat („rada żydowska”, „rada starszych”) puławskiego getta został powołany z rozkazu władz okupacyjnych, a znaleźli się w nim szanowani członkowie społeczności. Na jego czele stał Henryk (Hersz) Adler – oficer rezerwy Wojska Polskiego, dyrektor szkoły, radny i działacz społeczny. Innymi członkami rady byli dr Beniamin Honigsfeld oraz niejacy Edelsztajn, Klainbaum i Rubinsztajn. Judenrat starał się jakoś organizować życie w gettcie i udzielać pomocy najbardziej potrzebującym, jednak jego podstawowym zadaniem było wypełnianie rozkazów i żądań władz okupacyjnych – przede wszystkim dostarczaniem bezpłatnej siły roboczej.

Getto miało charakter otwarty, a oznaczone było symbolami Gwiazdy Dawida na budynkach. Według relacji pilnowane było głównie przez Niemców, jednak pojawiają się również wzmianki o wykorzystaniu funkcjonariuszy „policji granatowej”. Za opuszczenie getta w trakcie godziny policyjnej groziła kara śmierci. Mimo to podejmowane były próby ucieczki, jak na przykład ta opisana przez Pinchasa Kidrona, który niedługo po utworzeniu dzielnicy zamkniętej uciekł ze swoimi braćmi i szwagrem na ziemie okupowane przez ZSRR. Żydzi wykorzystywani byli do różnych prac fizycznych czy przy zamiataniu ulic (obraz ten pojawia się często we wspomnieniach). Narażeni byli przy tym na szykany i akty przemocy ze strony okupantów – częste były pobicia oraz obcinanie bród i pejsów. Nastawienie ludności polskiej było różne, jednak przeważały współczucie lub obojętność. Niektóre osoby starały się w miarę możliwości pomagać (co jednak wiązało się z ryzykiem), np. udzielając tymczasowego schronienia czy dostarczając żywność. We wspomnieniach pojawiają się nazwiska policjantów(?) Basaja i Olejnika, którzy mieli aktywnie współpracować z Niemcami. Według relacji wykazywali się oni szczególnym okrucieństwem względem Żydów i wykorzystywali swoją pozycję do rabowania ich mienia.

Getto zostało zlikwidowane 28 grudnia 1939 r., kiedy to wysiedlono jego mieszkańców do Opola Lubelskiego. To smutne wydarzenie zostanie opisane w innym wpisie.

//Na pierwszym planie zniszczona apteka Treutlera w trakcie rozbiórki. Dalej mieszkańcy Puław na tle ocalałej zabudowy mieszkalno-usługowej na skrzyżowaniu obecnej ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego z ul. Hugona Kołłątaja, 10 listopada 1939 r.

Fot. opublikowana w publikacji: Z. Kiełb ,,Puławy, których już nie ma. Obrazy miasta z lat 1939-1944 zatrzymane w obiektywie niemieckich okupantów", fotografie z kolekcji Krzysztofa Przygodzkiego, Puławy – Końskowola 2025

30/10/2025

Zbliżają się Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. W prawdzie nie mają one żadnego związku z judaizmem, ale siłą rzeczy przychodzą na myśl cmentarze. W Puławach cmentarzy żydowskich już nie ma, ale często wspomina się o "kirkutach". Udostępniam krótki materiał na temat nazewnictwa cmentarzy żydowskich oraz tego, dlaczego tego potocznego określenia lepiej unikać ;)

"Fun Pulaw szrejbt men unz..." - "Pisze się do nas z Puław..."91 lat temu w Lubliner Togblat ukazał się artykuł relacjon...
22/10/2025

"Fun Pulaw szrejbt men unz..." - "Pisze się do nas z Puław..."

91 lat temu w Lubliner Togblat ukazał się artykuł relacjonujący uroczyste otwarcie nowego mostu w Puławach. Zamieszczony został w rubryce "Wos hert zich in Lublin" ("Co słychać w Lublinie"). Zapraszam do zapoznania się z jego tłumaczeniem (w nawiasach kwadratowych zapis nazwisk w jidysz; zwracają uwagę rozwlekłe, wielokrotnie złożone zdania i powtórzenia).

"UROCZYSTE OTWARCIE NOWEGO MOSTU
W OBECNOŚCI WICE-MINISTRA PIASECKIEGO I LUBELSKIEGO WOJEWODY

Puławy miały dotychczas nad Wisłą most drewniany, wzniesiony przez okupantów austriackich, którzy rządzili się jak u siebie w domu i nazwali go imieniem swojego cesarza Karola, który faktycznie był obecny w roku 1917 przy otwarciu mostu.

Drewniany most zaczął jednak szybko podupadać i w roku 1931 Ministerstwo Robót Publicznych zainicjowało budowę nowego, stałego mostu nad Wisłą w Puławach. Projekt opracował prof. Bryła [Brilla], plany konstrukcyjne przygotował inż. Pstrokoński [Pstionkanski] i inż. Zagrodzki [Zagracki]. Projekt drogi dojazdowej do mostu nadzorowali inż. Litwiniszyn [Litwiniszn], Hera i Johannsen [Dżansen].

Most mierzy 482 metry długości, razem z drogami dojazdowymi 1025 metry. Masa mostu wynosi 2700 ton, leży na głębokości 17 metrów pod wodą i ma wysokość 11 metrów nad wodą. Sama żelazna konstrukcja mierzy 16 metrów wysokości. Średnio przy pracach zatrudnionych było od 300 do 600 bezrobotnych z Lublina i Puław. Koszt samych tylko prac ziemnych przy drogach dojazdowych wyniósł pół miliona złotych, a cały most kosztował 6 milionów 951 tysięcy złotych.

Nadzór nad pracami sprawował Urząd Wojewódzki Lubelski. Most otrzymał imię Prezydenta Ignacego Mościckiego i w sobotę miało miejsce uroczyste otwarcie.

Puławy ożyły. Goście z Warszawy, goście z Lublina, domy zostały przystrojone, setki automobili. Przy moście prezentują się delegacje organizacji, urzędów, wojska; przybyli również wice-minister, inż. Piasecki, wojewoda lubelski dr. Rożniecki i inni. Krótką mowę wygłasza miejscowy ksiądz, Zdzichowski. Raport techniczny z budowy mostu zdaje dyr. Jankowski z Lublina, po którym inaugurację kontynuuje wice-minister. Wice-minister Piasecki podkreśla, że puławski most jest jednym z największych w Polsce, dziękuje wszystkim zaangażowanym w prace i kończy, wyrażając wdzięczność Marszałkowi Piłsudskiemu, budowniczemu Polski. Minister przecina wstęgę i z wiwatem na cześć Prezydenta państwa, który pozwolił na to, by most został nazwany jego imieniem, most zostaje otwarty.
Dyrektor miejscowego gimnazjum dziękuje ministrowi i rządowi za zbudowanie mostu, po którym następnie przechodzi defilada. Po ceremonii w puławskim starostwie odbywa się przyjęcie na cześć gości."

Lubliner Togblat, 22 października 1934

Adres

Puławy

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Żydzi Puławscy - די פּולאַווער ייִדן umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij