21/08/2026
Ludzie nie będą pamiętać, co mówiłeś. Ale będą pamiętać, jak się przy Tobie czuli.
Może to jedna z ważniejszych prawd, o których powinniśmy pamiętać. Niezależnie od kontekstu.
Zarówno wtedy, gdy jesteś rodzicem, szefem, żoną czy mężem, ojcem czy matką, budujesz relacje przy każdym kontakcie.
A w naszych stałych kontaktach, zwłaszcza, gdy to są bliskie relacje, może się zdarzyć, że czasem powiemy o jedno słowo za dużo.
Gdyby to jednak było tylko słowo, można by było przejść nad tym do porządku dziennego i nie zepsułoby to nam relacji. Tyle że ważniejsze od usłyszanego od nas słowa są emocje, które wzbudziliśmy.
I ważna jest też ilość powtórzeń.
Reguła mówiąca o głaskach, o "dolewaniu czekolady" czyli miłych rzeczach dla drugiej osoby i proporcji w stosunku do gorzkich brzmi: na jedną złą informację należy dolać czekolady pięć razy.
To, co będzie budzić w drugiej osobie miłe uczucia związane znami, powinno pięciokrotnie przewyższać jedną, która sprawi jej przykrość.
Ale co, jeśli nie panujemy nad emocjami i częściej ranimy, niż wspieramy?
Wchodzimy w schemat w relacji, który porównuję często do gry w ping ponga.
Weźmy przykładową parę.
Kiedyś, przed laty, jako młodzi ludzie, kochali się bardzo, więc kiedy narastała kłótnia, trwało to długo. Z czasem ich mózgi uczyły się przyspieszać, ponieważ to jest "zwyczaj" mózgu: dąży do przyspieszenia i jeśli jakąś drogę, ścieżkę neuronową i strategię zachowań już zna, a "jego człowiek" przeżył, to znaczy, że ta droga się sprawdziła.
Będzie więc automatyzował coś, co nie doprowadziło do unicestwienia, przynajmniej natychmiast.
Mechanizm: "żyjemy więc to było dobre" sprawia, że faktycznie, człowiek żyje, ale jakość jego życia może się pogarszać.
A wracając do tych młodych - jeśli kiedyś dochodziło do kłótni raz na miesiąc, po latach wystarczy pierwsze słowo tamtego schematu, by triggerować, odpalać. Wystarczy TEN ton głosu i TO spojrzenie.
I nie dość, że nie prowadzi to do lepszego życia i lepszej relacji, to sprawia, że ludzie z czasem czują się jak w pułapce.
I może to jest właśnie najważniejszy powód, dla którego prowadzę szkolenia z hipnozy konwersacyjnej, bo moim marzeniem jest, byśmy wszyscy umieli usłyszeć siebie i tak rozmawiać, by się dogadywać.