Oto podręcznik do chemii, który zaczyna się od ciekawości świata, a nie od definicji. Wspólnie z Aleksandra Kwiek i zespołem redakcyjnym WSiP - Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne przygotowałyśmy odświeżoną wersję podręcznika „Chemia bez tajemnic” dla klasy 7.
🔹 Podręcznik ma oficjalne dopuszczenie MEN.
🔹 Został zaprojektowany tak, by uczeń rozumiał, a nie tylko zapamiętywał.
🔵Co to oznacza w praktyce?
🔍 Chemia jest ukazana jako proces odkrywania, czyli są pytania, obserwacje, wnioski zamiast „wkuć i zapomnieć”.
🧠 Język jest dopasowany do ucznia - bez zbędnej akademickości, ale też bez nadmiernych uproszczeń.
🧪 Doświadczenia, które da się wykonać, gdyż są bezpieczne, sprawdzone, realne w szkolnych warunkach.
📖 Spójność z okrojoną podstawą programową, czyli jest wszystko, co wymagane, ułożone logicznie i bez chaosu.
🔵 To podręcznik napisany dla ucznia, nie „o chemii”.
Dlatego wprowadzam nowe podejście 3Z 😊
zrozum → zapamiętaj → zastosuj
🔗 Szczegóły:
https://wsip.pl/oferta/cykle/szkola-podstawowa-4-8/chemia/chemia-bez-tajemnic-klasa-7/
🔵 Co dziś jest największym wyzwaniem w klasie 7?
Czego brakuje Wam w materiałach?
—
OK Chemia
Chemia. Zrozumieć, nie bać się.
OK Chemia
Autorka podręczników i materiałów edukacyjnych do chemii oraz fanka Marii Skłodowskiej-Curie. Rzetelnie. Bez mitów. Z szacunkiem dla faktów.
Popularyzuję naukę, historię odkryć i pokazuję praktyczne zastosowania chemii.
28/04/2026
Historia nauki gubi pamięć o kobietach, które przyczyniły się do wielu odkryć. Niewiele się zmieniło w tej kwestii do dziś i nadal "wymazuje się" kobiety z historii ogólnej.
Muzeum Historii Kobiet i Piękniejsza Strona Nauki są tu chlubnym wyjątkiem 😊
„Ten błąd ma więcej żyć niż kot…”
🌿 172 lata temu, 28 kwietnia 1854 roku w Portsea urodziła się Hertha Ayrton — wybitna matematyczka, fizyczka i wynalazczyni, a także odważna rzeczniczka praw kobiet. Przyjaciółka Marii Skłodowskiej-Curie.
📰 W liście z 14 marca 1909 roku do „Westminster Gazette” napisała słowa, które nie straciły na aktualności:
„[wszystkie] błędy są niezwykle trudne do naprawienia, ale błąd, związany z przypisaniem sukcesu mężczyźnie, za – tak naprawdę – pracę wykonaną przez kobietę, ma więcej żyć niż kot”.
To zdanie jest nie tylko świadectwem epoki, ale i przypomnieniem, jak łatwo historia nauki potrafi gubić właściwe proporcje.
📙 Polecamy Państwu felieton Tomasza Pospiesznego o Miss Ayrton oraz książkę „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce”
🔗 więcej informacji w komentarzach 👇
📸 Hertha Ayrton w swoim laboratorium w 1910 roku — szklane zbiorniki wypełnione wodą i piaskiem służyły jej do badania fal i drgań (The Mistress and Fellows, Girton College, [Za:] Physics World).
Polska Sieć Kobiet Nauki/Polish Women Scientists Network Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie Kosmos dla Dziewczynek Wydział Chemii UAM Wydział Chemiczny PŁ Institut Polonais de Paris Women in Technology Poland Niegodne historii. Projekt badawczy Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie ORLEN Art & Science OK Chemia
27/04/2026
Polecam ten post o ofiarach katastrofy i rzeczywistej ich liczbie.
To znakomicie opisany mechanizm manipulacji danymi i wykorzystywanie tego do realizacji celu. Kiedy będziesz czytać opracowanie jakichś sondaży czy ankiet lub badań, weź pod uwagę ich metodologię.
RZECZYWISTA LICZBA OFIAR CZARNOBYLA
Wygrana profesora Roszkowskiego w konkursie Atomowa Bzdura Roku 2023 wzbudziła wiele kontrowersji. Uzasadnieniem antynagrody było zamieszczenie w podręczniku szkolnym do przedmiotu Historia i Teraźniejszość nieprawdziwych i zmanipulowanych informacji na temat katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Informacja na temat śmierci w wyniku promieniowania setek likwidatorów i tysięcy mieszkańców okolicznych terenów jest całkowicie błędna i ma swoje źródła w legendach oraz niczym niepopartych szacunkach. Mimo to, zauważyliśmy w komentarzach, że dla wielu osób wciąż bardziej miarodajne są internetowe historie niż raporty. Z tego powodu postanowiliśmy wytłumaczyć jaka jest rzeczywista liczba ofiar Czarnobyla i z czego wynikają różne, często sprzeczne informacje na ten temat.
By zrozumieć liczbę ofiar Czarnobyla należy zwrócić uwagę na sposób badania jego skutków. Początkowo były one mocno ograniczone ze względu na duży opór ze strony władz Związku Radzieckiego. Reformy Gorbaczowa mające na celu demokratyzację państwa (i zniesienie cenzury) zaczęły się niecały rok wcześniej. Powodowało to ogromny chaos wśród urzędników przyzwyczajonych do cenzurowania wszystkich informacji, którzy zostali zmuszeni do współpracy z krajami zachodnimi. Z tego powodu w pierwszych latach po awarii powstało wiele raportów częściowo zmanipulowanych przez władze radzieckie. Spowodowało to gwałtowny spadek zaufania obywateli Ukrainy do władz radzieckich, skutkujący gwałtownym rozwojem ruchów narodowościowych dążących do odłączenia się od ZSRR.
Przerysowywanie potencjalnych skutków awarii stało się wspaniałym narzędziem podkopującym stabilność władzy komunistycznej, co było chętnie wykorzystywane zarówno przez lokalnych opozycjonistów, jak również antyradzieckie zachodnie rządy. W tym okresie pojawiły się teksty straszące milionami ofiar śmiertelnych zmarłych w wyniku promieniowania. Część z tych publikacji miała na celu wyłącznie szokować (i się dobrze sprzedawać), inne zaś próbowały odwoływać się do badań prowadzonych na ofiarach wybuchu bomb jądrowych. Działania te dobrze wpisywały się w działalność ruchów antyatomowych dążących do redukcji arsenałów jądrowych (np. Pugwash), jak również negujących całkowicie energetykę jądrową (Greenpace – powstałe z resztą jako reakcja na próby jądrowe i awarie Three Mile Island).
Anarchia panująca w danych na temat Czarnobyla spowodowała powołanie Forum Czarnobyla. Jest to agencja podporządkowana Organizacji Narodów Zjednoczonych mająca na celu przeprowadzenie obiektywnych badań skutków katastrofy czarnobylskiej. W pracach uczestniczyli przedstawiciele wielu uczelni i instytutów badawczych, jak również kluczowych organów ONZ, w tym m.in. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), UNSCEAR (Komitet Naukowy ds. Promieniowania Atomowego), IAEA (Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej), FAO (Organizacja Wyżywienia i Rolnictwa) oraz inne jednostki ds. ochrony środowiska czy spraw humanitarnych. Mówiąc krótko: była to agencja MIĘDZYNARODOWA a nie radziecka, jak próbowało wmówić wielu komentujących.
Forum Czarnobyla przeprowadziło badania zgodne z metodami naukowymi, dotyczące zarówno likwidatorów, jak i wszystkich osób przesiedlonych lub dotkniętych katastrofą. Ukoronowaniem prac był raport z 2005 roku (opracowywany na 20. rocznicę katastrofy). Oto jego wyniki:
☢ W trakcie eksplozji reaktora zginęły bezpośrednio 2 osoby (Walerij Chodemczuk i Władimir Szaszenok). (+ 1 zgon związany z zakrzepicą wieńcową, która mogła być wynikiem stresu związanego z awarią).
☢ Po eksplozji zostało hospitalizowanych 237 osób. Z tego 134 posiadały objawy choroby popromiennej.
☢ Spośród 134 osób z chorobą popromienną w ciągu 3 miesięcy zmarło 28 osób. Pozostałe ofiary wróciły do zdrowia.
☢ W latach 1987-2004 z grupy osób wyleczonych z choroby popromiennej zmarło 19 osób. W tym 15 w wyniku raka tarczycy i 4 osoby z innych przyczyn, które nie muszą mieć związku z promieniowaniem (np. samobójstwa – przypomnienie autora).
Na tym kończy się liczba bezpośrednich ofiar promieniowania. Jest to związane z tym, że choroba popromienna występuje w wyniku przyjęcia wybitnie wysokiej dawki 0,5 Sv. Pomimo skażenia okolicznych terenów dawki takie były możliwe do otrzymania jedynie w bezpośredniej okolicy bloku reaktora nr IV.
Jednak istnieją również długotrwałe skutki skażenia. Z tego powodu likwidatorów i poszkodowaną ludność poddano prawie 20-letnim obserwacjom. Wyniki są następujące:
☢ Do 2002 roku na skażonych terenach Ukrainy, Białorusi i Rosji wykryto 4000 przypadków nowotworów tarczycy. Spośród nich doszło jedynie do 15 zgonów. Oznacza to, że nowotwory te dają przeżywalność ponad 99%.
☢ Nie odnotowano wzrostu zapadalności na inne nowotwory, ani wzrostu występowania wad wrodzonych po wypadku.
Czytając te dane należy pamiętać o kilku istotnych czynnikach:
☢ Badacze pierwotnie zakładali, że może nastąpić gwałtowny wzrost zachorowań na nowotwory, liczony w dziesiątkach tysięcy. Założenia te oparte były na badaniach ofiar Hiroshimy i Nagasaki oraz modelu wpływu promieniowania LNT (zakładającego, że nawet najmniejsze ilości promieniowania mogą spowodować raka z prawdopodobieństwem proporcjonalnym do dawki). Jednak w międzyczasie udowodniono fałszywość modelu LNT, zaś przewidywania oparte na efektach bomby atomowej okazały się nie mieć odzwierciedlenia w przypadku awarii reaktorów jądrowych.
☢ Skażeniu uległy biedne rejony wszystkich trzech państw, gdzie nie były nigdy prowadzone obadania profilaktyczne mające kontrolować stan zdrowia populacji. Z tego powodu wiele chorób występujących jeszcze przed katastrofą, zostało wykrytych dopiero w trakcie badania skutków Czarnobyla.
☢ Promieniowanie może spowodować uszkodzenie płodu (w trakcie ciąży), lecz nie wpływa na zdrowie dzieci urodzonych wiele lat po ekspozycji. Sztandarowym przykładem jest Ludmiła Ignatienko – żona Wasilija Ignatienko, bohaterskiego strażaka gaszącego reaktor w pierwszych godzinach. Ludmiła w trakcie opieki nad umierającym mężem przyjęła wysoką dawkę promieniowania, która najprawdopodobniej spowodowała śmiertelne wady serca i wątroby u jej nienarodzonej córki. Niemniej kilka lat później urodziła zdrowego syna Tolię.
To jest pełna lista ofiar promieniowania.
Jednak Czarnobyl to nie tylko promieniowanie i skażenie. Czarnobyl jest również tragedią setek tysięcy ludzi, którzy stali się ofiarami komunistycznego systemu. I tym osobom poświęćmy kilka linijek.
Ewakuacja strefy skażenia poniosła za sobą konieczność przesiedlenia ponad 220 tysięcy ludzi z Ukrainy, Białorusi i Rosji. Obszary poddane wysiedleniu zazwyczaj nie kwalifikowały się do przesiedlenia ze względu na promieniowanie. Spowodowało to, że często wysiedlane były wsie które nie zostały skażone a znajdowały się blisko elektrowni, w trakcie kiedy prawdziwie skażone, lecz dalsze obszary, były zostawione same sobie.
Wysiedleni w pośpiechu mieszkańcy zostali pozbawieni całego dotychczasowego majątku. W ramach zadośćuczynienia pośpiesznie przydzielono im mieszkania w innych miastach. Spowodowało to ostracyzm społeczny, ponieważ inni mieszkańcy komunistycznego „raju” na mieszkanie musieli czekać kilkanaście lat. Dodatkowo, przesiedleńcy byli traktowani jako skażeni i niebezpieczni, zaś samo przesiedlenie powodowało utratę dotychczasowej pracy, jak również oddzielenie od rodziny i znajomych. W krótkim czasie odnotowano gigantyczny skok współczynnika samobójstw, alkoholizmu i depresji.
Podsycany przez media strach przed skutkami promieniowania spowodował wyraźny wzrost ilości dokonywanych aborcji. Wiele par decydowało się na przerwanie ciąży bojąc się upośledzenia płodu w wyniku skażenia. Wiemy dziś, że katastrofa nie przyczyniła się do wzrostu ilości wad wrodzonych, nawet na obszarach bezpośrednio dotkniętych klęską. Należy zaznaczyć, że z powodu nagminnego braku dostępu do antykoncepcji, tego typu zabiegi były bardzo powszechnie stosowane na terenie republik radzieckich (zwłaszcza Rosji). Zamieszanie informacyjne, brak zaufania do władz radzieckich, spadek poziomu życia oraz strach przed „radioaktywną chmurą” jedynie wzmocnił to zjawisko.
Obecnie szacuje się, że najwyższe żniwo Czarnobyla niósł za sobą alkoholizm. Z niewyjaśnionych przyczyn, promowano wódkę jako środek osłaniający wątrobę przed promieniowaniem i wypłukujący skażenia. Dla żołnierzy zajmujących się likwidacją skutków katastrofy alkohol był właściwie nielimitowany. Praca w wysokim stresie, brak rozrywek, koszmarne warunki życia i rozpijanie przez przełożonych spowodowało znaczny wzrost alkoholizmu wśród likwidatorów. Czarnobyl odciskał się długotrwale na żywotach młodych poborowych niejednokrotnie prowadząc do ciężkich chorób m.in. marskości i nowotworom wątroby, chorobom neurologicznym czy występowaniu zmian i upośledzenia potomstwa. Wszystkie te objawy były klasyfikowane jako skutki wpływu alkoholu.
Czarnobyl stał się również wygodnym narzędziem do ukrywania innych patologii występujących w Związku Radzieckim. Mutacje spowodowane wysokim zanieczyszczeniem środowiska spowodowanego wylewaniem chemikaliów z fabryk, niski poziom diagnostyki medycznej a nawet skutki zdrowotne zimnowojennych testów jądrowych były powszechnie klasyfikowane jako „efekty Czarnobyla”. Pozwalało to zamaskować niekompetencję władz nie liczących się z nikim i niczym. Również drastycznie spadający poziom życia i kryzys gospodarczy został przypisany kosztami akcji likwidacyjnej.
Co w takim razie z wszystkimi zdjęciami przedstawiającymi upośledzone dzieci i mówiącymi o setkach tysięcy ofiar?
Dramat Czarnobyla szybko stał się wygodnym narzędziem wykorzystywanym w równej mierze do budowania martyrologicznej świadomości narodowej, jak również źródłem finansowania czy walki o utrzymanie poziomu życia. Rozpad Związku Radzieckiego pogłębił dramatyczną sytuację gospodarczą nowopowstałych krajów. Spowodowało to dwa rodzaje działań:
Obywatele bardzo często starali się uzyskać status osób poszkodowanych w wyniku katastrofy czarnobylskiej. Ułatwiało to dostęp do opieki zdrowotnej, umożliwiało otrzymywanie pomocy od państwa, jak również często ułatwiało załatwienie podstawowych potrzeb, jak wysłanie dzieci na wakacje czy dostęp do jakichś dóbr. Wszystkie te świadczenia są normą dla dobrze funkcjonującego, zdrowego państwa. Lecz w pogrążającej się w kryzysie Europie wschodniej były postrzegane jako luksusy, zaś rządy z chęcią ich udzielały chcąc wzmocnić poparcie dla nowostworzonych państw. Te same mechanizmy, które miały pomóc poszkodowanym stały się łakomym kąskiem dla wszelkiego rodzaju oszustów. Urzędników, którzy wyjeżdżali w delegacje na 2 dni do Czarnobyla, aby starać się o status likwidatora, oficerów którzy handlowali zaświadczeniami o przyjętych przez żołnierzy-likwidatorów dawkach, jak również opiekunów ludzi chorych i niepełnosprawnych, którzy w przeciwnym razie zostalaliby pozostawieni bez najmniejszej pomocy.
Na tym samym fundamencie zaczęły powstawać liczne fundacje mające na celu „pomoc ofiarom Czarnobyla”. Uzyskiwane przez nie pieniądze faktycznie zazwyczaj trafiały w ręce potrzebujących. Jednak w trakcie zbierania funduszy nie liczyło się czy osoby potrzebujące faktycznie stały się ofiarami katastrofy czy ofiarami systemu. Zaczęto odkrywać sierocińce pełne chorych dzieci, które zostały wyrzucone poza nawias „idealnego radzieckiego społeczeństwa”. Najczęściej tego typu ośrodki znajdowały się w oddaleniu od miast na co idealnie nadawały się bagniste tereny polesia. Te same tereny, które później stały się świadkiem katastrofy. Zaczęto tworzyć filmy propagandowe jak np. „Igor dziecko Czarnobyla”, które faktycznie przedstawiały koszmarne wady wrodzone. Lecz nie te wady, które powoduje promieniowanie. Pokazywano zdjęcia dzieci z deformacjami i upośledzeniem spowodowanym zespołem alkoholowym. Oczywiście, zaopatrywano je notką o skażeniu. Bowiem dziwnym trafem nikt się nie interesował ludźmi biednymi i okaleczonymi jeśli nie nieśli za sobą historii klęski atomowej.
Pomocne okazały się też wczesne opracowania naukowe, które opisywały najgorsze przewidywalne rezultaty, nie zaś badania, które weryfikowały czy one występują. Tym samym przewidywania że skażenie może pociągnąć za sobą od 4000 do 250 tysięcy zachorowań na raka stały się „potwierdzonymi doniesieniami o 250 tysiącach zgonów”. Wiele istotnych instytucji jak IAEA unikały finansowania badań, które mogłyby być zbyt korzystne dla energetyki jądrowej, ponieważ obawiały się bycia posądzone o stronniczość a tym samym utraty wiarygodności.
Podsumowując:
☢ Śmiertelnych ofiar promieniowania było 50 (3+28+19)
☢ Zachorowań na nowotwory tarczycy było około 4 tysiące przypadków, zaś śmiertelność wynosiła poniżej 1% (około 40 osób).
☢ Osób pokrzywdzonych przesiedleniem było 220 tysięcy.
☢ Likwidatorów narażonych na promieniowanie bez skutków zdrowotnych (
26/04/2026
Dziś mija 40 lat od wydarzenia, które miało istotny wpływ na życie wielu ludzi, rozwój nauki oraz energetyki jądrowej. Owiane wieloma mitami do dziś budzi dyskusje.
Mnie kojarzy się z gabinetem szkolnej pielęgniarki, która w asyście higienistki wydawała każdemu uczniowi płyn Lugola w specjalnym kieliszku medycznym z grubego szkła, z podziałką. Higienistka zaś dawała do popicia oranżadę o charakterystycznym kolorze, żeby łatwiej było znieść okropny smak płynu. Nieszczęśnicy, którzy zwymiotowali, musieli przejść procedurę jeszcze raz tak, aby wszyscy mieli wpisane do kartoteki zdrowia, że został zaopatrzony.
Każda klasa karnie stała parami na korytarzu czekając na swoją kolej, a potem wracała na lekcje. Nie było marudzenia, jęków czy płaczu. Po zachowaniu dorosłych wiedzieliśmy, że to coś poważnego i tak trzeba. Zresztą bywaliśmy w tym gabinecie regularnie 😊
Czarnobyl 40 lat temu. Krok po kroku do katastrofy.
Aby w pełni zrozumieć, jak doszło do katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej należy w pierwszej kolejności pojąć eksperyment, który zakończył wybuchem. Do wypadku nie doszło bowiem w czasie normalnej eksploatacji…
Reaktora jądrowego nie da się całkowicie wyłączyć w ciągu kilku sekund. Nawet najdoskonalsze konstrukcje pozwalają jedynie przerwać reakcję jądrową, a tym samym zredukować moc o 98,5%. Pozostałe 1,5% wydaje się niewielką liczbą, ale jak uwzględnimy, że reaktor RBMK w trakcie pracy mógł zasilić milionowe miasto, to okazuje się że nawet to mierne 1,5% to energia która by wystarczyła dla kilku tysięcy ludzi.
Energia ta jest wyzwalana jako ciepło przez rozkładające się izotopy wewnątrz paliwa jądrowego. Gdyby pozostawić reaktor sam sobie, to doszłoby nagrzewania paliwa aż do momentu stopienia. Ze stopionego paliwa uwalniałyby się ogromne ilości skażeń promieniotwórczych. Stąd najważniejszą rzeczą jest utrzymać chłodzenie aż paliwo samo nie ostygnie do odpowiedniego poziomu.
Jednak w tym celu potrzebujemy energii elektrycznej do zasilenia pomp obiegu wody. Prąd można wziąć z sieci, albo z innych reaktorów tej samej elektrowni. Lecz jeśli założymy jakiś kataklizm (np. trzęsienie ziemi, jak w przypadku Fukushimy), to może się okazać, że nasz reaktor zostanie zarówno wyłączony w sposób automatyczny, jak i zostanie odcięty od zewnętrznych źródeł zasilania. Wówczas z pomocą przychodzą ogromne generatory diesla. Jednak generatory tej mocy potrzebują określony czas na uruchomienie i rozkręcenie do odpowiedniej prędkości. Tak samo, jak nie włączamy silnika w samochodzie mając wrzucony bieg, tak samo nie można od razu podłączyć generator diesla do sieci.
Radzieckie generatory działały z dość dużym opóźnieniem. Bo potrzebowały aż 45 sekund. Więc co zrobić w tym czasie? Oczywistym jest to, że wirujące pompy i turbiny będą jeszcze chwile się kręciły. Więc może wykorzystać do zasilania turbinę która jeszcze chwilę temu pracowała zasilana parą z reaktora? Jest to możliwe, ale jak się okazało turbina IV energobloku przestawała się kręcić szybciej niż włączały się generatory diesla. Z tego powodu co kilka miesięcy ją poprawiali i powtarzali doświadczenie aby się przekonać czy tym razem będzie działała wystarczająco długo. Tak też miało być 25 kwietnia 1986.
Znamienne jest to, że pierwszą i ostatnią operację prowadzącą do katastrofy wykonali ci sami ludzie. Zmiana zarządzana przez Aleksandra Akimowa, na której pracował młody operator Leonid Toptunowa rozpoczęła powolne obniżanie mocy reaktora. Było to całkowicie bezpieczne i zgodne z planem pracy. Chodziło o to, aby ranna zmiana mogła od razu zacząć eksperyment. Od tego momentu wydarzenia zaczynają się zagęszczać.
☢ 8:00 (25.04.1986)
Do sterowni wchodzi pierwsza (poranna zmiana). Kontynuują obniżanie mocy reaktora. Wraz z jej spadkiem zmniejsza się spalanie Ksenonu-135 (Xe-135), który ma tendencję do pochłaniania neutronów. Powoduje to, że reakcja łańcuchowa jest mniej wydajna, lecz ksenon po pochłonięciu neutronu zanika. Również z czasem sam się rozpada. Powoduje to, że reaktor będzie reagował z dużym opóźnieniem na zwiększanie mocy, zaś wzrost może być bardziej gwałtowny i trudniejszy do wyhamowania.
☢ 13:00 (25.04.1986)
Reaktor osiąga połowę mocy (1600MWT). Operatorzy wyłączają jedną z turbin (nr 7) generującą energię elektryczną. Pozostawiają jednak włączone 4 pompy tłoczące wodę chłodzącą.
☢ 14:00 (25.04.1986)
Operatorzy wyłączają SAOR (system awaryjnego chłodzenia rdzenia), aby nie włączył się przypadkiem i nie zepsuł eksperymentu. Ta operacja była zgodna z procedurami, lecz takie wyłączenie powinno trwać krótko. Co ciekawe, procedur eksploatacji reaktora RBMK jest wiele i jedne zalecają takie postępowanie a inne zakazują.
Operatorzy są gotowi do rozpoczęcia testu, lecz dostają telefon od centrali w Kijowie zabraniający wyłączenia reaktora. W innej elektrowni doszło do awarii i wyłączenie reaktora nr IV spowodowałoby braki w sieci energetycznej.
Eksperyment zostaje przesunięty na później, zaś reaktor pozostaje utrzymywany w gotowości do rozpoczęcia testu w każdej chwili. Poziom zatrucia ksenonem-135 osiąga maksymalny poziom. Zauważalny jest pierwszy spadek mocy z tego powodu (przypomnijmy, pochłania on neutrony), lecz operatorzy kompensują go wyjmując kilka prętów kontrolnych.
☢ 16:00 (25.04.1986)
Na miejsce przychodzi druga zmiana. Operatorzy swobodnie pracują dostosowując moc reaktora do bieżących potrzeb. Niestety, wahania mocy blokują proces odtruwania reaktora z ksenonu.
☢ 23:00 (25.04.1986)
Dyspozytor z Kijowa zezwala na wyłączenie reaktora. Rozpoczyna się obniżanie mocy do zakładanych 700-1000 MWT.
☢ 00:00 (26.04.1986)
W sterowni pojawia się ponownie zmiana Akimowa. Operatorzy dowiadują się, że reaktor nie został wyłączony zgodnie z planem i zamiast pilnować tylko jego chłodzenia, będą musieli przeprowadzić eksperyment (o którym wiedzą niewiele). Do operatorni wchodzi równie doświadczony co wymagający i nieznoszący sprzeciwu zastępca naczelnego inżyniera elektrowni Anatolij Stiepanowicz Diatłow. Wiele pracowników z poprzedniej zmiany pozostało, aby przyjrzeć się eksperymentowi. W efekcie na sali jest aż 20 osób.
☢ 00:05 (26.04.1986)
Moc reaktora osiąga 720 MWT, lecz zamiast się ustabilizować spada nadal. Leonid Toptunow próbuje przywrócić moc stopniowo wyjmując kolejne pręty kontrolne.
☢ 00:30 (26.04.1986)
Dochodzi do automatycznego przełączenia systemów automatycznej regulacji mocy AR-1 na AR-2 i ARM. Jednak prawdopodobnie duża różnica w odczycie na komorach jonizacyjnych (urządzeniach pomiarowych) spowodowała, że nie doszło do załączenia systemu AR-2. Oznacza to, że reaktor pozostał pozbawiony automatycznej regulacji mocy. Nie wie o tym Toptunow, który dalej walczy z niestabilnością reaktora. W pewnym momencie wskazania spadły do 30 MWT., lecz niepewność pomiarowa wynosi 40 MWT. (czyli równie dobrze może być 0, jak 70 MWT.).
Widzący to Anatolij Diatłow każe Toptunowowi przywrócić prawidłową moc reaktora. Wie, że RBMK potrafią być humorzaste, ale nawet krótkie jego wygaśnięcie nie powinno sprawić problemu. Toptunow wyciąga prawie wszystkie pręty kontrolne. Dopiero to powoduje powolny wzrost aż do poziomu 160-200 MWT. Nie wie, że spadek mocy i późniejsze problemy są skutkiem zgromadzenia ogromnych ilości Ksenonu-135, który przy tak małej mocy ma decydujący wpływ (jest go mniej niż o 14:00, ale reaktor ma kilkukrotnie mniejszą moc).
☢ 00:43 (26.04.1986)
Operatorzy przygotowując się do testu odłączają sygnał awaryjny AZ-1, który mógłby wygasić reaktor w razie wykrycia spadku poziomu wody w wytwornicy pary. Dodatkowo, włączają kolejne dwie pompy obiegowe (nr 5 i 6), aby zagwarantować swobodny przepływ wody chłodzącej. Operacja ta niewiele zmieniła, lecz zwiększyła pobór prądu. Moc reaktora nadal oscylowała w granicy 200 MWT., które zostały uznane przez Diatłowa za wystarczające do rozpoczęcia eksperymentu, pomimo że instrukcja wymagała ponad trzykrotnie większej wartości.
Polecenie Diatłowa nie było wiążące, bo zawsze ostateczną podejmuje kierownik zmiany (w tym przypadku Akimow), lecz nikt z nim nie dyskutował. Diatłow był zdecydowanie najbardziej doświadczonym pracownikiem w całej elektrowni. Obecnie wiemy, że podniesienie mocy reaktora (jeśli byłoby możliwe) nic by nie zmieniło.
☢ 1:00-1:20 (26.04.1986)
Moc reaktora się nieco stabilizuje, lecz jeden z parametrów - operacyjny zapas reaktywności - jest niezwykle niski. Wyraża się go w ilości prętów kontrolnych, które teoretycznie znajdowały się w rdzeniu. OZR nie oznacza dokładnej ilości, lecz jej odpowiednik. Dla uproszczenia można powiedzieć, że OZR wynoszący 1 mógł oznaczać równie dobrze jeden pręt znajdujący się w pełni w reaktorze, jak również trzy pręty wsunięte tylko w jednej trzeciej. Reaktor znajdujący się w Czarnobylskiej EJ posiadał 211 prętów kontrolnych, lecz OZR na chwilę przed awarią wynosił zaledwie 15 i był najprawdopodobniej najniższy w historii obiektu.
☢ 1:23:04 (26.04.1986)
Rozpoczęto doświadczenie „wybiegu turbiny”. W tym celu odcięto dopływ pary do turbogeneratora nr 8. Od tej chwili energia elektryczna do pomp była produkowany wyłącznie siłą rozpędu spowalniającej turbiny. W ciągu następnych 35 sekund przepływ wody przez reaktor spadnie o 15%. Będzie to oznaczało, że temperatura wody zacznie szybko wzrastać, zaś woda zacznie znacznie intensywniej wrzeć wytwarzając parę wodną. Para w przeciwieństwie do ciekłej wody nie pochłania neutronów. Oznacza to, że więcej neutronów dotrze do paliwa jądrowego i spowoduje więcej reakcji rozszczepienia (w wyniku których powstanie jeszcze więcej neutronów).
Moc reaktora zaczyna dość szybko rosnąć. W niektórych punktach reaktora temperatura zdąży wzrosnąć do tego stopnia, aby woda zaczęła reagować z cyrkonem z którego są wykonane koszulki paliwowe (osłony dookoła uranu). W wyniku tej reakcji powstaje gazowy, łatwopalny wodór.
☢ 1:23:40 (26.04.1986)
Zgodnie z planem testu, Leonid Toptunow naciska przycisk natychmiastowego wyłączenia reaktora AZ-5. Wszystkie 211 prętów kontrolnych zaczyna wsuwać się do rdzenia jednocześnie. Wypierają częściowo wodę z reaktora, powodując że zmniejsza się ilość materiału pochłaniającego neutrony. W normalnych warunkach nie byłoby z tym problemu. Pręty kontrolne pochłaniają neutrony znacznie skuteczniej od wody, więc moc powinna i tak szybko spadać. Niestety, ich końcówki nie są wykonane z materiału pochłaniającego neutrony, lecz z grafitu, który jeszcze ułatwia przepływ neutronów.
Następuje jeszcze większy wzrost mocy reaktora skutkujący odparowaniem jeszcze większej ilości wody. Co gorsze, Ksenon do tej pory zgromadzony w reaktorze bardzo szybko się wypala. Oznacza to, że za chwilę przestanie pochłaniać neutrony, pozwalając wyzwolić pełną moc z odsłoniętego paliwa.
Wzrastająca temperatura sprawia, że woda masowo zaczyna się rozpadać na tlen i wodór, czyli skrajnie wybuchowy gaz piorunujący. Co więcej wzrost temperatury powoduje, że koszulki paliwowe zaczynają pękać i blokować przesuwające się obok pręty kontrolne.
☢ 1:23:45 (26.04.1986)
Reaktor osiąga moc ponad 30 000 MWT., czyli prawie 10 razy więcej niż wynosi jego moc maksymalna w trakcie pracy.
☢ 1:24:20 (26.04.1986)
Gwałtowne wrzenie powoduje, że para wodna rozsadza reaktor. Następuje pierwsza eksplozja podnosząca ważącą ponad 1200 ton pokrywę. Chwilę później rozgrzany wodór powstający z rozpadającej się od temperatury wody ulega zapłonowi, powodując drugą, jeszcze większą eksplozję, która rozsadza budynek w powietrze. Wybuch niesie za sobą pierwszą ofiarę - operatora pompy obiegowej Walerija Chodemczuka, który został zasypany gruzem walącej się hali.
☢ 1:24 (26.04.1986)
Pojawia się zawiadomienie o pożarze w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.
☢ 1:25 (26.04.1986)
Pierwszy oddział straży pożarnej pod dowództwem Wołodymira Prawika do gaszenia pożaru.
☢ 1:32 (26.04.1986)
Strażacy z WPCz-2 przybywają pod halę turbin reaktora. Rozpoczyna się rozwijanie węży gaśniczych. Część strażaków zaczyna wspinać się na dach budynku, aby zapobiec przechodzeniu płomieni na budynek III energobloku i hali turbin.
☢ 1:35 (26.04.1986)
Na miejscu pojawia się oddział straży pożarnej SWPCz-6 pod dowództwem Wasilija Ignatienko.
☢ 1:47 (26.04.1986)
Przejęcie dowództwa nad akcją gaśniczą przez świeżo przybyłego majora Leonida Teljatnikowa.
☢ 2:01 (26.04.1986)
Prawik donosi przez radio, że doszło do wybuchu reaktora nr IV – jest to historycznie pierwsza taka informacja.
☢ 2:14 (26.04.1986)
U pierwszego strażaka – Władimira Tiszury pojawiają się objawy choroby popromiennej. Prawik postanawia wycofać się z dachu energobloku.
☢ 2:35 (26.04.1986)
Sześciu strażaków wraz z Wołodymirem Prawikiem trafia do szpitala nr 126 w Prypeci. Niedługo później dołączy do nich kolejnych 24 strażaków i pracowników elektrowni. Jeszcze tego samego dnia po południu trafią do kliniki nr 6 w Moskwie, gdzie najlepsi radzieccy specjaliści, doświadczeni w trakcie innych awarii jądrowych będą próbowali uratować ich życie. Niestety, ta walka zostanie przegrana. W najbliższych tygodniach umrą w wyniku ostrej choroby popromiennej.
Gaszenie pożaru trwało całą noc. Akcja zabezpieczania reaktora została zakończona budową „sarkofagu” dopiero pół roku później, natomiast oczyszczanie terenów strefy wykluczenia zajmie grupie 600 tysięcy likwidatorów jeszcze… półtora roku.
Bezpośredniemu skażeniu uległ obszar o powierzchni od 125 000 do 146 000 km² na pograniczu Ukrainy, Białorusi i Rosji. Ewakuowano z niego około 145 tysięcy ludzi, w tym 50 tysięcy z miasta Prypeć.
Mija właśnie 40 rocznica katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.
Poznaliście jej początek, ale kiedy nastąpi jej koniec?
Opracowanie: Mateusz Stecki
25/04/2026
Profesor Tomasz Pospieszny nie składa oręża. Rozmawia z przedstawicielami rodziny Curie, Joliot, a teraz omawia relacje noblistki ze znawcą życia Einsteina.
Tylko takie obgadywanie powinno być dopuszczone 😉
Dwóch pasjonatów. Dwóch znawców.
Profesor Hanoch Gutfreund i profesor Tomasz Pospieszny w żywej dyskusji o Marii Skłodowskiej-Curie i Albercie Einsteinie.
The Hebrew University of Jerusalem Wydział Chemii UAM Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Institut Polonais de Paris Albert Einstein Musée Curie Bibliothèque Polonaise de Paris Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie Instytut Polonika Instytut Chemii i Techniki Jądrowej OK Chemia
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Lokalizacja
Kategoria
Strona Internetowa
Adres
Godziny Otwarcia
| Poniedziałek | 09:00 - 17:00 |
| Wtorek | 09:00 - 17:00 |
| Środa | 09:00 - 17:00 |
| Czwartek | 09:00 - 17:00 |
| Piątek | 09:00 - 17:00 |