07/01/2021
Masz depresję? Po co Ci terapeuta, zjedz se lepiej trochę makaronu, potem może pobiegaj czy coś... 🙃
Praktyczna strona psychologii. Biznes, marketing, kariera, praktyczne wskazówki.
07/01/2021
Masz depresję? Po co Ci terapeuta, zjedz se lepiej trochę makaronu, potem może pobiegaj czy coś... 🙃
29/12/2020
Grafika informacyjna dla fanów pana ze zdjęcia.
To, że ktoś nazywa siebie "kołczem" nie musi świadczyć, że wie co to znaczy.
19/12/2020
Ciężko już wytrzymać w tej kwarantannie, co?
Izolacja potrafi dać w kość, ale są tacy, którzy sami decydują się na takie życie.
Hikikomori to nazwa zjawiska społecznego opisującego osoby, które z własnej woli wycofują się z życia społecznego na całe miesiące, a nawet lata.
Zjawisko to zostało bardziej zauważone i opisane w Japonii w latach 90. Czym się charakteryzują Hikikomori?
- Są to głównie młodzi mężczyźni.
- Unikają wszelkich kontaktów społecznych, czasem nawet z rodziną. Zdarza się, że rodzice podrzucają im jedzenie pod drzwi.
- Aby maksymalnie uniknąć kontaktów z innymi ludźmi, planują nawet kiedy wyjść z pokoju / z domu, aby nikogo nie spotkać.
- Zjawisko jest najbardziej powszechne w Japonii, ale rozszerza się szybko na inne kraje Dalekiego Wschodu.
- W samej Japonii szacuje się, że osoby uciekające od społeczeństwa to nawet milion osób. Nowe badania pokazują, że to już nie tylko nastolatkowie, ale również osoby po 40. roku życia.
- Kontakty ze światem zwykle są ograniczone do Internetu.
- Długotrwała izolacja prowadzi takie osoby do zaburzeń psychicznych i popadania w nałogi.
- Zjawisko jest tak powszechne, że pojawia się w popkulturze, serialach i anime.
- Problem jest na tyle poważny, że powstały specjalne kliniki i specjaliści od leczenia Hikikomori.
- Do przyczyn tego zjawiska zaliczają się m.in. presja społeczna i rodzinna, sytuacja na rynku pracy czy rozrost na tyle bogatej klasy średniej, aby utrzymać dorosłe, niepracujące dziecko.
17/12/2020
Wiecie jak łatwo zrobić dobry uczynek na święta?
Wystarczy zarejestrować się jako dawca w Fundacja DKMS. Nie zajmuje to wiele czasu, nic nie kosztuje, a może realnie komuś pomóc.
Nowotwór krwi nie wybiera. Niezależnie od wieku, płci, czy narodowości zachorować może każdy. Na szczęście każdy może też pomóc.
Dlatego jeszcze raz zachęcam, a więcej znajdziecie tutaj: www.dkms.pl/masz-to-w-genach
08/12/2020
Ciekawostka psychologiczna!
Słyszeliście kiedyś o „serum prawdy”?
Pod tym pojęciem kryją się różne substancje psychoaktywne, stosowane podczas przesłuchań policji i służb specjalnych. W skrócie, przesłuchujący faszerowali podejrzanych narkotykami, żeby rozwiązać im język. Praktyki tego typu były niegdyś bardzo popularne, szczególnie w USA i Rosji.
Takie sposoby na wyciągnięcie zeznań są obecnie zabronione przez prawo międzynarodowe, które traktuje je jako formę tortur, jest to też dość niebezpieczna forma przesłuchania. Niemniej podejrzewa się, że w wielu miejscach wciąż traktuje się w ten sposób podejrzanych.
Środki używane do sprawienia, aby podejrzany był bardziej rozmowny, to głównie krótko działające barbiturany jak np. amytal sodu i tiopental (pentotal sodu), skopolamina czy L*D.
Skuteczność narkotyzowania przesłuchiwanych budzi kontrowersje, ponieważ nie ma pewności, że to co mówi, jest prawdą, a nie urojeniem.
Co ciekawe, najstarszą formą serum prawdy było wino – stąd powiedzenie In vino veritas (łac. w winie prawda).
04/12/2020
Via Sceptyczni Trenerzy 🙃
30/11/2020
Ciekawostka psychologiczna!
Oglądaliście film "Vinci"? Jeden z bohaterów cierpiał tam na ciekawą przypadłość. "Werbus" nie potrafił rozpoznawać twarzy. Nie tylko towarzyszy, ale nawet swoich dzieci, a żonę ponoć rozpoznawał po zawiązanej wstążce. I to wszystko przy całkowitej zdolności widzenia! W skrócie, funkcjonował normalnie, ale nie umiał określić, kim jest osoba przed nim. Bohaterowie musieli rozpoznawać się poprzez hasło i odzew.
Filmowy "Werbus" cierpiał na prozopagnozję. Jest to prawdziwe zaburzenie wywołane uszkodzeniami w obszarze skroniowo-potylicznym kory mózgowej (nabytymi lub wrodzonymi).
Osoba dotknięta tym zaburzeniem nie ma problemów z pamięcią ani ze spostrzeganiem. Po prostu każda twarz wydaje się jej taka sama - dlatego nie potrafi jej rozpoznać.
26/11/2020
🙃
25/11/2020
Polecam ciekawy wpis od Filozofia dla januszy na temat dysonansu poznawczego, czyli "jeśli fakty przeczą moim poglądom, tym gorzej dla faktów" ;)
Dysonans poznawczy, czyli jeśli fakty przeczą moim poglądom, tym gorzej dla faktów
21 grudnia 1954 roku miał (zdaniem pewnej sekty) nastąpić drugi Potop. Gdy do katastrofy nie doszło, stała się rzecz fascynująca: zamiast rozlecieć się, organizacja z zapałem przystąpiła do rekrutacji nowych członków.
„Masakrowanie” często nie działa, bo…
Wyobraź sobie, że jesteś w coś zaangażowany, na przykład w działalność polityczną jakiejś organizacji. Poświęcasz temu cały swój czas, wydajesz masę pieniędzy, nie masz wręcz żadnego życia poza polityką. I pewnego dnia widzisz w telewizji program, który punkt po punkcie masakruje tę organizację. Wszystkie tezy programowe nie mają żadnego odbicia w rzeczywistości. Szefowie okazują się nie tylko kłamcami, ale też przekręciarzami i w prywatnych rozmowach wprost gardzą swoimi wyznawcami. Krótko mówiąc: wyszedłeś na barana, który kawał życia po prostu zmarnował.
…nie jest łatwo stanąć w obliczu takiej brutalnej prawdy.
Dysonans poznawczy to właśnie uczucie pojawiające się na skutek zderzenia z jakimś nowym elementem, który nie pasuje do naszej wizji świata. To nie musi być tak szokujące wydarzenie jak opisane powyżej. Jesteś przekonany, że samochody jakiejś marki się nie psują, a sąsiadowi się akurat zepsuł? Lubisz jakąś potrawę i słyszysz o badaniach, które pokazują jej negatywny wpływ na zdrowie? Uważasz, że osoby z tytułem profesora są mądre ale czytasz, że jeden forsuje teorię o ufoludkach budujących piramidy? To wszystko sytuacje w których doświadczamy (lekkiego) dysonansu, z którym musimy sobie poradzić.
W tym momencie trzeba wspomnieć jedną ważną rzecz
Często popularne omówienia dysonansu poznawczego pozostawiają wrażenie, że jest to coś złego. Zjawisko, które sprawia, że głupiejemy i zaczynamy wierzyć w bzdury a nasze przekonania usprawiedliwiać logicznymi fikołkami. Cóż: równie dobrze można powiedzieć, że zjawisko głodu odpowiada za obżeranie się kebabami, a pragnienie sprawia, że zapijamy to czteropakiem browarów.
Tak jak głód nie przerabia nas automatycznie w dzikich drapieżników, a popęd seksualny w gwałcicieli, tak dysonans poznawczy sam w sobie nie jest zły.
Ma zresztą też „dobrą” funkcję. Tak jak głód informuje o potrzebie zdobycia pożywienia, a popęd seksualny pozwala przekazać geny dalej, tak dysonans poznawczy jest lampką alarmową mówiącą „uwaga! W twoim światopoglądzie może być błąd, sprawdź to!”. Jednym ze sposobów rozładowania uczucia dysonansu jest zmiana poglądów. Jeżeli ktoś pali i dowiaduje się, że to szkodzi może rzucić palenie. Wyżej napisałem, że „masakrowanie” CZĘSTO nie działa. CZASAMI bowiem kubeł zimnej wody rzeczywiście działa otrzeźwiająco. Ale… przyjrzyjmy się jeszcze jednemu badaniu.
Mamy dwie grupy studentów, których pod jakimś pretekstem kazano kręcić przez godzinę drewnianą gałką. Za wykonanie tego arcynudnego zadania jedna grupa dostała po dolarze, druga po 20 $ na głowę. Którzy studenci uznali kręcenie gałką za ciekawsze (lub raczej: mniej nudne)?
Intuicja może podpowiadać, że ktoś kto dostał za wykonanie jakiegoś zadania dużo więcej pieniędzy, łatwiej dostrzeże w tym zadaniu jakieś pozytywy. Ale postawmy się w miejscu studentów. Jeżeli zapytamy kogoś, kto za kręcenie gałką dostał dobre pieniądze „po co to zrobiłeś?” ma gotową odpowiedź: zapłacili mi. Nie ma potrzeby wmawiania sobie, że kręcenie gałką jest jakoś szczególnie ciekawe.
Inna sprawa, jeżeli ktoś poświęcił godzinę na nudne zadanie i nic z tego nie miał
No bo zapytamy go „stary, po cholerę ty kręcisz tą gałką?” i co nam odpowie? Pieniędzy z tego nie ma, rozrywki ani wiedzy też nie… czyżby właśnie zmarnował godzinę z własnego życia? Jak to stawia go we własnych oczach? Łatwiej jest więc nam uwierzyć, że to co robimy ma sens, kiedy nie znajdujemy żadnego zewnętrznego usprawiedliwienia.
Podobnie było z omawianymi już członkami sekty
Nie dosyć, że nie odkryli swojej głupoty, to szybko uwierzyli, że końca świata nie było… dzięki ich modlitwie! Co więcej, zaczęli nawracać innych, co zresztą może robić za swoisty dowód słuszności – no bo skoro inni w to uwierzą, to większe szanse, że mam rację. Brzmi to jak fikołek, ale niestety jest stosowany powszechnie. Uważam, że jakaś tajna organizacja rządzi światem i nie mam na to dowodów… bo ONI je zniszczyli! A więc są nawet potężniejsi niż myślałem!
Silny dysonans ma to do siebie, że daje zazwyczaj silne efekty. Gorzej, że trudno jest przewidzieć w którą stronę one podążą.
Przypomina się historia Pawła Apostoła który z gorliwego prześladowcy chrześcijan stał się najważniejszym krzewicielem nowej wiary. Ale nie zawsze tak jest. Dużo częściej ktoś kto stanie w obliczu rozbicia w pył swojego dotychczasowego światopoglądu wciśnie gaz do dechy i zacznie się gwałtownie radykalizować.
„Głodny nie jesteś sobą”
Głosi hasło z pewnej reklamy. Rzeczywiście, tok myślenia choćby na zakupach w markecie wygląda dużo mniej racjonalnie gdy jesteśmy na czczo, niż po posiłku. Lepiej więc nie doprowadzać siebie, ani innych do takiego stanu. Podobnie wygląda sprawa z dysonansem. Chcemy zmienić czyjeś poglądy? Kubeł wody przyniesie olbrzymie efekty. Ale niekoniecznie takie, o jakie nam chodzi.
Bibliografia:
Aronson E., Akert R.M., Wilson T.D., Psychologia społeczna. Serce i umysł